Do wyjazdu przygotowywaƒem si‚ przez dwa lata. Codzienny wyczerpuj€cy trening, podczas, gdy inni zabawiali si‚ z panienkami wyrobiƒ we mnie kilka reguƒ. Po pierwsze jak kumple chcieli i† si‚ zabawi brali mnie ze sob€. Wiadomo, 120 kg samych mi‚†ni nie pozostawiaƒ nawet dla prawdziwych zadymiarzy ‡adnych szans. Po drugie zbli‡aƒ mnie do upragnionego celu do wy†nionej po nocach legii cudzoziemskiej. Wizja prawdziwej przygody pot‚gowaƒa we mnie siƒ‚ i ch‚ bycia coraz lepszym, swoiste d€‡enie do doskonaƒo†ci. Po trzecie, kt…ra laska nie chciaƒa przespa si‚ z takim zwierzakiem jak ja? M…j plan dnia byƒ ka‡dego dnia identyczny: rano rozgrzewka, do poƒudnia siƒownia na kt…rej siedziaƒem do utraty siƒ, potem na sal‚. Wieczorki oddawaƒem dyskotekom, za ta„cem nie przepadaƒem, chodziƒem tam na trening, zawsze byƒo komu obi ryja. Przypadek chciaƒ, ‡e zƒapaƒem kontakt z kumplem, kt…ry si‚ tam wybieraƒ. Obaj uznali†my, ‡e jeste†my do tego gotowi. Pozostaƒo stawi czoƒa wyzwaniu. Obali mit, pokaza na co nas sta. Spakowanie rzeczy, bilet do Francji, po‡egnaniom nie byƒo ko„ca, wiadomo kumple zacz‚li teraz robi si‚ niepewni o swoje dupy. Ale to teraz mnie nie interesowaƒo. Cel wydawaƒ si‚ tak blisko, marzenia mogƒy si‚ urzeczywistni. Wraz z kumplem znaleˆli†my si‚ w DIJON. Francuskiej stolicy legionist…w. W‚dr…wka do punktu werbunkowego. Przywitaƒ nas jaki† oficer, m…wiƒ po angielsku, dlatego udaƒo mi si‚ zrozumie, ‡e nas wita i bardzo si‚ cieszy ze spotkania. Robiƒ przy tym tak gƒupie miny... Dosƒownie IDIOTA. Przydzielili nam tymczasowe lokum, za trzy dni wyjazd do Tunisu na rozpocz‚cie trzymiesi‚cznego przeszkolenia. Typowego testu na przetrwanie, potem dopiero rozpocznie si‚ prawdziwa sƒu‡ba. W naszej grupie byƒo nas dw…ch Polak…w, jeden Angielec, siedmiu Francoli, 1 Niemiec, reszta ruskie i buƒgarcy. Ubrano w zielone dresy, kt…re pami‚taƒy zapewne jeszcze czasy staro‡ytne zapewne ostatnio prane byƒy gdzie† w epoce kamienia ƒupanego, podobnie zreszt€ †mierdziaƒy. Zacz‚li†my chƒon€ legi‚. Uczy si‚ typowych zwrot…w legionist…w. A‡ trudno uwierzy, przyszedƒ do nas ten gƒupawy oficer z wiadomo†ci€: JUTRO WYJAZD... Wszyscy tego dnia chodzili bardziej ni‡ ucieszeni, nazwaƒbym to pija„stwem, ale wiadomym jest, ‡e kadeta od kt…rego wyraˆnie czu drinka, zakasuje ka‡dy oficer, tak te‡ si‚ staƒo... Szorowanie kibli, to i tak odpoczynek po codziennej wielogodzinnej musztrze. Wsadzono nas na statek do Tunisu. Sami legioni†ci, skƒadanka wielu ras, narodowo†ci i... Trzech pierdolc…w. Wygolone glace, obtatuƒowani jak obrazy Leonarda da Vinci. Ka‡dy ponad 2 wzrostu, mi‚†nie, kt…rych nie poszczyciƒby si‚ nawet ARNOLD S. Dali pokaz... wyjebali na kopach trzech ruskich z miejsca na dziobie statku, byƒo to najlepsze miejsce do odbycia stosunkowo miƒej podr…‡y. Wiadomym byƒo: KTO TU RZ‰DZI. Reszcie pozostaƒo delektowanie si‚ w †cisku na rufie. Podr…‡ byƒa caƒkiem, caƒkiem. Poza nami stateczkiem pƒyn‚ƒo r…wnie‡ wielu pasa‡er…w i PASAEREK... Caƒkiem mƒodych i zgrabnych. Jedna przypadƒa do gustu dla Jarka, mojego kompana. Po niecaƒej godzinie siedziaƒa razem z nami w jego obj‚ciach. W tych trzech z dziobu, co† wst€piƒo, wiedziaƒem, ‡e bardzo to im si‚ nie spodobaƒo. Nagle... Wpadli we trzech na ruf‚ i rozpocz‚li przemiaƒk‚ w†r…d kadet…w, tak dla popisu. Oczami wyobraˆni widziaƒem ju‡ jak nas bior€ za t€ panienk‚ na buty i zamiast do Legii trafimy w najlepszym przypadku do szpitala. Jednak moje reguƒy wyniesione jeszcze z Polski potwierdziƒy reguƒ‚: NIE TAKI DIABEŒ STRASZNY JAK GO MALUJ‰... Wygl€d mieli zajebiszczy, ale napierdala si‚ to niezbyt umieli. Pokazali†my im NASZ‰ POLSK‰ SZKOŒ‹ WALKI. Nagle z wielkich wojownik…w zrobiƒy si‚ potulne baranki. Jednego nawet na miejsce spoczynku trzeba byƒo nie† tak mu przyjebaƒem z lacza w szczen‚. Oczywi†cie zrobili si‚ przyjacielscy i odst€pili nam w wielkiej ƒasce kawaƒ (PRAWIE CAŒY) na dziobie statku. Rozpoczeli†my przyjazne rozmowy okazaƒo si‚, ‡e pochodz€ ze Stan…w. Podobnie jak my Legia stanowi dla nich wyzwanie. Z g…ry padƒo zastrze‡enie: MYLIMY, E SI‹ ZAPRZYJA‘NIMY. Opowiadali caƒ€ drog‚ jak to jest u nich. Gwaƒcenie murzynek, balangi, pijackie b…jki, walki gang…w na ulicach. Nic o czym by†my nie wiedzieli z Polski, poza drobnymi szczeg…ƒami. Mieli troch‚ alkoholu, kt…rym ku ukazaniu ogromnej go†cinno†ci Amerykan…w nas uraczyli. Nie wyra‡ali si‚ zbyt przychylnie o reszcie kadet…w... wspominali co† PRZEGRANE GNOJE (o ile ja dobrze znam angielski), CHOŒOTA, ponadto maj€ ich tam na czym najcz‚†ciej si‚ siedzi. W oddali zacz‚ƒy majaczy si‚ kontury brzegu i jakiego† miasta... Daƒo si‚ sƒysze: DOPŒYWAMY! Wypierdolili nas na l€d. Ogromne zdziwko, ka‡dy z nas spodziewaƒ si‚ pustyni, braku wody, starych ruder a tu... peƒno zieleni, nowe budynki, wie‡owce, peƒno ludzi. A‡ dziw braƒ, ‡e blisko nas jest wieczna pustynia. Zaƒadowali†my si‚ do wysƒu‡onego autobusu, kt…ry pami‚taƒ zapewne czasy wojny. Przywitaƒ nas oficer (wygl€daƒ na bardzo wkurwionego), niestety maƒo kto go rozumiaƒ nie m…wiƒ po angielsku. Poprzez sw…j wkurwiony wyraz twarzy daƒ nam do zrozumienia, ‡e bardzo nas wita i cieszy si‚ z naszego przyjazdu. Jechali†my caƒy dzie„ (bardziej peƒzali†my). Prawie oparli†my si‚ o †mier... Drogi tam s€ takie, ‡e ledwo by si‚ zmie†ciƒ jeden maluch (fiat 126p), natomiast my jechali†my szerokim autobusem. A z przeciwka jeszcze jeden podobny pojazd (mo‡na go tak nazwa). Hamowanie pomimo braku hamulc…w przebiegaƒo caƒkiem sprawnie. Bynajmniej nikomu bym nie ‡yczyƒ zderzenia, ale prze‡yli†my, zapewne dlatego, ‡e tamtejsze pojazdy nie rozwijaj€ du‡ych pr‚dko†ci. Sprasowany prz…d, kierowca zabity. Jego miejsce zaj€ƒ oficer, zwƒoki zostaƒy na drodze na pastw‚ s‚p…w. W†r…d nas powiaƒo groz€. Wpakowali†my si‚ do piekƒa... Dopiero p…ƒ roku p…ˆniej u†wiadomiƒem sobie, ‡e piekƒo to drobnostka w por…wnaniu z tym co miaƒem prze‡y... -Ursus-