LIST Z OKOLIC SYRIUSZA. Kruszynko ma jedyna! Od chwili naszej rozîćki nie przestaję myőleç o Tobie. Gdyby nie Twój ojciec nigdy nie wyruszyîbym nć tć wyprawę. Ale jak wiesz, on nie odda Ciebie byle golcowi, a za takiego wîaőnie mnie uwaţa. Jeőli nie zdobędę wystarczajćcej iloőci uranu dla Twojego czcigodnego ojca (You don't know this ancient language so I can say: "Fuck your fuckin' father!") nigdy nie pozwoli Ci byç mojć dziewićtć reproduktorkć. Na myől o Tobie wilgotniejć mi szpary oczoduszne. Ocieram je îapć i przyglćdam się, jak krople îzawych azotanów lőnić na mych pazurach i wyrostkach plazmochîonnych. Czasami w takiej chwili chce mi się wyç. Jestem taki samotny... Tylko ja i czarna przestrzeń międzyplanetarna... Wtedy zazwyczaj odklejam przylgi dolne od fotela grawitacyjnego i zamiatajćc korytarz ogonem, czîapię do swej maleńkiej kabiny. Wyobraű sobie, mój krysztaîku radioaktywny, ţe mam kabinę o wymiarach 15 na 20 logh (Od Autora: Logh to kosmiczna jednostka miary równa okoîo 2,76 metra). Dziwisz się zapewnie jak moţna egzystowaç w tak ciasnym pomieszczeniu. Czasami nawet ja zadaję sobie to pytanie. Kîadę się wówczas w swej wannie nocnej, okrywam się szczelnie galaretć halucynogennć (tak, tak zaczćîem çpaç podczas tej podróţy) i zwracam wszystkie szypuîki wizyjne na twój trójwymiarowy hologram. Twój hologram zajmuje honorowe miejsce tuţ obok pracy artysty nowoţytnego zatytuîowanej "Nagie tancerki z mgîawic Sophor". Dzieîo przedstawia bandę kîębićcych się węţy z idiotycznymi róţowymi kosmykami nad pyskami. Przy odrobine wyobraűni moţna to nazwaç "Póîmisek z posiîkiem" ale "Tancerki"? Cóţ, sztuka to subiektywne odczucie. Ale odszedîem od tematu. Celem tego przekazu nie sć rozwaţania na temat sztuki, lecz ukazanie mojego bólu, mojego poczucia samotnoőci w tej pustce. Wracajćc więc do Twojego hologramu. Patrzę na Twć őlicznie wykrojonć buîę ustnć, na zgrabne îuski, ksztaîtne macki, na Twój czarujćcy ogon z chropowatć îuskć. Czuję dotyk Twoich îap na mym CENZURA i mam ochotę zawróciç statek. Lecz nie robię tego i dzień po dniu penetruję kolejne asteroidy i planety w poszukiwaniu zîóţ uranu. Jak dotychczas moje poszukiwania sć bezowocne ale nie poddam się. Wrócę po Ciebie, rzucę pod przylgi Twojego starego ten uran i zabiorę Ciebie od tego materialisty. Czekaj na mnie. Twój na zawsze Grumzzrodrezhg. Ps. Byîbym zapomniaî: mam dla Ciebie prezent. To takie zwierzćtko, znalazîem je podczas penetracji trzeciej planety pewnego systemu sîonecznego. Ma cztery îapy ale chodzi na dwóch, pozostaîe dwie sîuţć mu jako chwytaki. Nie ma pazurów, îusek, tylko jakiő rodzaj powîoki ochronnej, którć moţe zdejmowaç. Ono to nazywa "UBRANIE". Tak, tak to mówi! Co prawda tylko w swoim prymitywnym języku ale jednak. Nie chce jeőç tego co mu daję, za to zţera glony, porastajćce gdzieniegdzie wnętrze statku. Caîy czas coő do mnie mówi, biega od őciany do őciany, macha chwytakami, ogólnie jest peîne wigoru. Jego ulubionymi dűwiękami sć: AMIGA, KOPYPARTY, DYSK, ILUŢYN, MYSZKA, PIEPRZ SIĘ KOLEŐ, DYSKDRAJW. Dosyç to prymitywnie brzmi. Daîem mu imię, to jeden z dűwięków, które produkuje najczęőciej. Nazywam go SILESIA. Autor: THE KNIGHT/IND