Work -- ˝ąPIOSENKIľ° -- Piersi -˛"Piersi"° ą"ZCHN zbliţa się"° Ksićdz proboszcz juţ się zbliţa, juţ puka do mych drzwi Pobiegnę go przywitaç, w mym ręku wino drţy. O szczęőcie niepojęte, ksićdz sam odwiedza mnie Sćsiedzie wspomóţ rentć, bym mógî pokazaç się. W spiţarni trzymam koniak, w lodówce wódki dwie Pobiegnę po kieliszki, ksićdz lubi napiç się. O szczęőcie niepojęte, ksićdz wypiî flaszki dwie Sprowadzę go po schodach, bo sam wywróci się. Ksićdz wzićî do ręki kredę, napisaî K+M+B Na dole ministranci, juţ niecierpliwić się. Otwieram drzwi Toyoty, ksićdz proboszcz chwali mnie W swej nysce policjańci, ţyczliwie őmiejć się. Ksićdz ruszyî z piskiem opon, nie zdćţyî uciec kot Zahaczyî őwiatîem o sîupek i bokiem wyrţnćî w pîot. Ach pîaczć parafianie, co widzieli wypadek ten Toyota duţo kosztuje, znów trzeba daç na mszę. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Jestem ajron men"° Jestem ajron men, zejdű mi z drogi bo zabiję cię. W rękach noţe mam, powyţynam wszystkich mówię wam. Jak kto wkurwi mnie, wtedy ja nie opanuję sie. W rękach noţe mam, powyţynam wszystkich mówię wam. Odejdű ode mnie, nie jestem zdrowy dziő-ooo. Zejdű z drogi mi dziő. ˛------------------------------------------------------------------------------° Piersi-˛"My juţ sć amerykany"° ą"Leţę"° Leţę, leţę uwaliîem się jak zwierzę, czystć wódkć. Leţę, leţę ţygam jajkiem w majonezie, i kieîbasć. A tak byîo cudownie przed chwilć, piękne panie, grzane wino. Piękne panie a w őrodku ja, wtedy nagle wyskoczyî mi paw. A mówili mi przyjaciele, nie mieszaj ogórków z dţemem. Musztardy z kisielem, i őliwek z likierem. Ţoîćdek to nie San Francisko. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Rodzina sîowem silna"° Zmyj podîogę wyrzuç őmieci, potem idű wyprowadű psa. Umiesz robiç tylko dzeci, na chuj za ciebie wychodziîa. Ty kurwo odpierdol się, idű w pizdu jebaj się, oddup się. Co ty chuju dziő zrobiîeő, ujebaîeő znowu się. Őmieci jeszcze nie wyrzuciîeő, kurwa jak mi z tobć űle. Spierdalaj, odpierdol się, idű w pizdu jebaj się, oddup się Spierdalaj, odpierdol się, idű w pizdu jebaj się, oddup się Pijesz sobie skurwysynu, nic do domu nie przynosisz pieniędzy. Caîy dom juţ kurwa nie wie co się dzieje, ţyję z tobć kurwa w nędzy. Ty kurwo, odpierdol się, za swoje piję ja, ile chcę. Ty kurwo odpierdol się, idű w pizdu jebaj się. HUJ ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Barock"° O mamo ja nie chcę chodziç do szkoîy muzycznej. Çwiczę i nie mam nic, popatrz ile zarabia Prince. Wcale nie mam ochoty őpiewaç jak Pavarotti. Wolaîbym pójőç dzisiaj na plaţę, niţ çwiczyç pasaţe. O mamo, ja męczę się caîe noce i caîe dnie. Mozarta mam juţ doőç, jego menuety dajć mi w koőç. Zamiast graç jego muzykę, wolę Metalicę. Co dzień bierze mnie cholera, ţe nie gram Sleyera. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Suka ciemna"° Szedîem sobie ulicć, to byî poniedziaîek. Albo wtorek, nie wiem juţ, nie zapamiętaîem. Nagle z bramy wyszîo coő i bîysnęîy őlepia. Bestia straszna jak zîy sen i ostra jak "seta". Pomóţ mi, pomóţ mi, mam w sobie bestii kîy. Pomóţ mi, ach pomóţ mi, please, please, please. Demoniczny byî ten pies, nie to byîa suka. Z pyska piana ciekîa jej, zerwaîa się z îańcucha. Chciaîem szybko cofnćç się, uciec przed atakiem. Lecz nie byîo gdzie, ukćsiîa mnie. Pomóţ mi, pomóţ mi, mam w sobie suki kîy. Pomóţ mi, ach pomóţ mi, please, please, please. Nawet nie wiem skćd przyszîa i czy ktoő jć szczepiî. Teraz w brzuch mnie kîujesz ty, szczepionkć z apteki. Biaîa siostro jakem jć, wiem ţe chcesz mi pomóc. Ale proszę cię, kîuj delikatnie. Pomóţ mi, pomóţ mi, mam w sobie igîy trzy. Pomóţ mi, ach pomóţ mi, please, please, please. Pomóţ mi, pomóţ mi, mam w sobie igîy trzy. Pomóţ mi, ach pomóţ mi. ˛------------------------------------------------------------------------------° IRA-˛"Mój dom"° ą"Bierz mnie"° Jaki kac pulsuje w gîowie. Przeţyîem wczoraj ostry balet. Jakaő panienka drzemie obok. O kurcze ona jest naga. Skćd się tu wzięîa, nic nie pamiętam. Znów patrzę na nić, jest caîkiem niezîa. Otwiera oczy i sîodko szepcze. No witaj kotku, jak ci się spaîo. Totalny odlot, ona przytula mnie. Mówi ţe jestem fajny i w ogóle. Ja znów nic nie wiem, czuję jej dîonie. No pokarz skarbie, co juţ umiesz. Bierz mnie, będzie wspaniale. Okryj mnie zîotym deszczem. No dalej, bierz mnie. Bo zaraz spîonę. Chcę mieç cię jeszcze raz. Hej, zaraz zaraz, po co ten poőpiech. Nie zawsze szybko, znaczy dobrze. Daj mi odetchnćç, a zobaczysz. Co to jest seks i co to znaczy. Zaraz się dowiesz, o tym ţe ja. Nie rzucam nigdy sîów na wiatr. Lecz mam tylko jednć proőbę. Jeţeli moţesz, to proszę powiedz. Bierz mnie, będzie wspaniale. Okryj mnie zîotym deszczem. No dalej, bierz mnie. Bo zaraz spîonę. Chcę mieç cię jeszcze raz. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Mój dom"° Mógîbym byç teraz w USA. W pocie czoîa zbieraç gruby szmal. Bawiç starsze panie i mieç kredyt z kas. Ale nie, nie, nie, nie ucieknę stćd. Lubię nosiç buty z wielkim czubem. Moje dîugie wîosy, to jest coő co lubię. Lubię piç piwo i paliç skręty. Ale nie, nie ucieknę stćd. Mój dom, to te szare ulice. Mój dom, to kolejka po pracę. Mój dom, to ci smutni ludzie. Mój dom, to ty i ja. TO MÓJ DOM ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Nadzieja"° Moţe masz w gîowie myőli bardziej szalone niţ ja. Moţe masz skrzydîa, których by tobie pozazdroőciî ptak. Moţe masz serce caîe ze szlachetnego szkîa. Moţe masz kogoő, a moţe wîaőnie kogoő ci brak. Nie pîacz, nie pîacz, o nie. Moţe masz oczy, w których nie goőciî dotćd strach. Moţe masz w sobie niechęç do wojny i brudnych spraw. Moţe masz litoőç, a moţe uczuç juţ w tobie brak. Moţe masz wszystko, lecz nie masz tego, co mam ja. Nie ma nikt, takiej nadzieji jak ja. Nie ma nikt, takiej wiary w ludzi i caîy ten őwiat. Nie ma nikt, tylu zmarnowanych lat. Nie ma nikt, bo któţ to wszstko mieç by chciaî. TYLKO JA ˛------------------------------------------------------------------------------° Big Cyc-˛"12 hitów w stylu lambada"° ą"Berlin Zachodni"° Jakaő karawka, stary zegarek. Trzeba zarobiç te pare marek. Renta stypendium, wyţyç się nie da. Tu kupisz, tam sprzedasz, nie weűmie cię bieda. Berlin Zachodni, Berlin Zachodni. Tu stoi Polak co drugi chodnik. Za kaţdym rogiem czai się Turek. Sprzedasz mu wszystko, tylko nie skórę. "Pilsnera" wypiç trzema îykami. Opyliç fajki, kupiç salami. Gdy "Polizei", to dawaç chodu. Wrócisz do kraju, będziesz do przodu. A w jeden dzień, zarobisz tyle. Co górnik w miesićc w brudzie i w pyle. Berlin Zachodni, Berlin Zachodni. Tu stoi Polak co drugi chodnik. Za kaţdym rogiem czai się Turek. Sprzedasz mu wszstko, tylko nie skórę. Nasza bieda nas rozgrzesza. Polski handel, Trzecia Rzesza. Jedzie pocićg, koîa stukocć. Parowóz gwiţdţe, baby się pocć. Przemytnicy i celnicy, czyli orgia znad granicy. Berlin Zachodni, Berlin Zachodni. Tu stoi Polak co drugi chodnik. Za kaţdym rogiem czai się Turek. Sprzedasz mu wszystko, tylko nie skórę. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Kapitan Ţbik"° Zgwaîcono babcię, pobito psa. Przemyt ręczników do RPA. Skradziono cnotę nieletniej Zosi. Mamusia o ratunek prosi. Halo, halo, tu mówi Ţbik. Macie kîopoty, to dajcie mi cynk. Lepszej pomocy to nie ma w niebie. Pamiętaj zadzwoń 997. Ani King Kong, ani Janosik. Nie podobajć się naszej Zosi. Jej się podoba kapitan Ţbik. Niebieski mundur to jego szyk. Îapie zîodzieji i wîamywaczy. Pomaga dzieciom i chorej klaczy. Leczy staruszki, karmi goîćbki. Komu potrzeba wybija zćbki. Póţna pora dnia, nie ma się co baç. W razie jakby co, supermen z MO. Kapitan Ţbik pomoţe ci - ha ha. Prosty i skromny jest nasz kapitan. Wielka i celna jest jego flinta. Mocny i szybki jest jego cios. A jego wóz to postrach szos. Boi się spekulant, uciekajć skiny. Mafia się rozpada, poddajć się Chiny. Robi w gacie amerykański szpieg. Gdy na horyzoncie Ţbik pojawia się. Póţna pora dnia, nie ma się co baç. W razie jakby co, supermen z MO. Kapitan Ţbik pomoţe ci - ha ha. ˛------------------------------------------------------------------------------° Big Cyc-˛"Miîoőç, muzyka, mordobicie"° ą"Buntownik z areozolu"° Gdy naciskam rękć spray. Tryskam prosto w biaîć őcianę. Z szarych murów robię raj. Wszystkie tynki mocno plamię. Spray to jest mój caîy őwiat. Noőnik sztuki i pomysîów. Szybka broń przeciw wam. Niezaleţnych broń artystów. Niezaleţnych broń artystów. OOOOO ja spray'em maluję. OOOOO mam spray w kieszeni. OOOOO idę i smaruję. Moţe, moţe się coő zmieni. Dzielnicowy juţ wie o mnie. Czuwa dzielnie i poluje. Prawie zîapaî mnie za spodnie. Wkracza gdy coő namaluję. Grzeczni ludzie mówić: Skandal, daç mu paîć prosto w talent. Ten ze spray'em to jest wandal. Ręce spuchnć mu za karę. Ręce spuchnć mu za karę. OOOOO ja spray'em maluję. OOOOO mam spray w kieszeni. OOOOO idę i smaruję. Moţe, moţe się coő zmieni. Ma galeria to ulica. Sklep spoţywczy, őciana domu. Ja rysuję tak jak piszć. Tylko nieco po kryjomu. Tylko nieco po kryjomu. OOOOO ja spray'em maluję. OOOOO mam spray w kieszeni. OOOOO idę i smaruję. Moţe, moţe się coő zmieni. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Gdy zamawiam pierwsze piwo"° Gdy zamawiam pierwsze piwo. To ty lekko się uőmiechasz. Mówisz ţe znasz chîopców z Iho. I do kufla coő mi wlewasz. Gdy juţ piję drugi kufel. Patrzę tępo na twe nogi. Grzeő Ciechowski to twój kumpel. Mówiî ci: moţesz zadzwoniç. OOOOOOO dajcie więcej piwa. OOOOOOO gîowa mi się kiwa. Wlewam w siebie trzeci browar. "Byî Warchlewski razem z ţonć ostro się gimnastykowaî". Pili z tobć ci z De Mono. Kiedy ţîopię czwarte wiadro. To ty szepczesz mi do ucha. Ţe ci coő do oka wpadîo. I John Lenon tego szukaî. OOOOOOO dajcie więcej piwa. OOOOOOO gîowa mi się kiwa. Ledwo stoję juţ na nogach. Język mi się caîkiem plćcze. Johny Rotem cię caîowaî. Usta w piwie cićgle moczę. Gdy wynoszć mnie juţ z knajpy. Bo strzeliîa mi wćtroba. Ty z daleka za mnć warczysz. Big Cyc tutaj teţ tankowaî. OOOOOOO dajcie więcej piwa. OOOOOOO gîowa mi się kiwa. ˛------------------------------------------------------------------------------° Big Cyc-˛"Wojna Plemników"° ą"Kobiety z Sarajewa"° Zgwaîciî jć ţoînieţ, bardzo przystojny. Őcićgnćî karabin i trzasnćî w mordę. "Ty stara űdziro, tylko mi nie krzycz. Rozstawiaj nogi, juţ idć koledzy". Dziő caîy odziaî miaî wielkć radoőç. Trzydziestu chîopa rţnęîo jć nago. Wychodzćc wzięli swe karabiny. I poszli strzelaç do jej rodziny. Kobiety z Sarajewa, nie usuwajcie dzieci. Kobiety z Sarajewa, tak papieţ wam poleciî. Kobiety z Sarajewa, zgwaîcone gdzieő o őwicie. Kobiety z Sarajewa, o zemőcie juţ nie myőlcie. To jest tango peîne czoîgów. To jest walc z udziaîem armat. Szybka samba wspóîczesnych mordów. Dzieîo snajpera i dowcip diabîa. Nikt juţ tu nie liczy trupów. Szatan zakpiî sobie z wszystkich. Wojna nie zna ţadnych umów. Tak jak poker towarzyski. Kobiety z Sarajewa, nie usuwajcie dzieci. Kobiety z Sarajewa, tak papieţ wam poleciî. Kobiety z Sarajewa, zgwaîcone gdzieő o őwicie. Kobiety z Sarajewa, o zemőcie juţ nie myőlcie. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Od przyjacióî Moskali"° To jest Tania, a to Masza. My tu do was prijechali. Chcecie jebaç, dobra nasza. Miîoőç przecieţ nie zna granic. W Petersburgu cićgle bieda. Wszędzie cięţko jest zarobiç. My artistki z tanc-Baleta. Będziem tu balety robiç. Ruska mafia wie co robi. Wóda leje się po stoîach. Jest juţ dziko jak w Najrobi. Szumi szampan ludziom w gîowach. Oto piękna jest Swietîana. Blond dziewczyna spod Charkowa. Wprost od pîuga oderwana. Będzie ciaîo wam masowaç. Juţ impreza w nocnym klubie. Się na dobre rozpoczęîa. Bierz dziewczynę, naîóţ gumę. Potem szybko się rozbieraj. Dostojewski wam wybaczy. Choç nie lubiî on Polaków. Chîop nie wiedziaî co to znaczy. Kręciç dupć u sćsiadów. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Berlin Zachodni"° (częőç 2) Mîody faszysta i stary dziadek. Wspólnie stanowić dobranć parę. Byli czerwoni, a sć brunatni. Muru juţ nie ma, w mózgu wcićţ kraty. Berlin Zachodni, Berlin Zachodni. Stojć faszyőci co drugi chodnik. Za kaţdym rogiem roőnie nienawiőç. Polak to őwinia, trzeba go zabiç. Pilsnera wypiç trzema îykami. Poţćdek zrobiç wreszcie z Ţydami. Gdy polizei, to dawaç chodu. Napluç na twarz, wszystkim ze wschodu. Mîody Klaus i stary Johann. Obetnć język i dadzć w nocha. Berlin Zachodni Berlin Zachodni... Pracy nie ma, benzyna droga. Niemcy dla Niemców. Obcy wynocha. Honecker w Chile. Hitler wcićţ ţyje. Krew na ulicach, jutro ktoő zmyje. Berlin Zachodni Berlin Zachodni... ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Piosenka o solidarnoőci, czyli wszystko gnije"° Oto stary jest kombatant. Co zasîugi ma wspaniaîe. Kiedyő z ludem byî pod stocznić. Noce spędzaî w styropianie. Teraz się uţćdziî nieűle. I ma w dupie robotników. Co dzień kradnie ile wlezie . I nie znosi gîoőnych krzyków. Inny lider co niedawno. Őwiatem pracy się przejmowaî. Teraz jeűdzi îadnć Lancić. W bagaţniku kurwę schowaî. Po pijaku wali prawdę. I przyznaje się otwarcie. "Ja ich nigdy nie lubiîem. Za to kocham dobre ţarcie". Wszystko gnije,wszystko gnije, Smród unosi się i bije. Trzeba byîo coő obiecaç. Ţeby ludzie gîosowali. Wolna Polska, raj na ziemi. Demokracja i pluralizm. Wszystko byîo takie proste. Większoőç w bajki uwierzyîa. Chcieli mieç bogatć Polskę. Bóg gdzieő jest, lecz forsy ni ma. Juţ przestańcie protestowaç. Lepiej idzcie się pomodliç. Stulcie ryja i do pracy. Dajcie nam trochę porzćdziç. To elita polityczna. Kiedyő w sierpniu byîo fajnie. Teraz mówić na nich "oni". Wszyscy siedzć równo w bagnie. Wszystko gnije. Wszystko gnije. Wszystko gnije. Smród unosi się i bije. Smród unosi się i bije. ˛------------------------------------------------------------------------------° ą"Baîkański turysta"° Taka Polska nie jest rajem. Ale moţna coő wyţebraç. Choç nie lubić go skinheadzi. A pijacy chcć mu wjebaç. Znowu przespaî się na dworcu. Zęby umyî gdzieő w kaîuţy. Z rana polazî juţ pod koőcióî. By domagaç się jamîuţny. On ma tylko osiem lat. I jak patrzy się na ludzi. Kaţdy coő mu w czapkę da. Chociaţ moţna się pobrudziç. On przyjechaî tu z Rumunii. I dla niego tu jest zachód. Chausesku to byî skurwiel. Kaţdy zmykaî jak ze strachu. Na kartonie Matka Boska. W rękach krzyţyk lub medalik. Kaţdy Polak to ma fioîa. Na symboli znak z oddali. Jego wielkie czarne oczy. Nauczyîy się juţ kîamaç. Brat umiera na suchotę. A on z gîodu przestaî wstawaç. To jest takie pieskie ţycie. Trzeba wszystkich braç na litoőç. Jego siostra teţ tu ţebrze. By zarobiç na swć przyszîoőç. On przyjechaî tu z Rumunii... ˛------------------------------------------------------------------------------° Kolumnę opracowaîą Mr.Big°