Ukochana - rola niema
Porfirion Osieîek
Sîowiki
Ksiëûyc
Karawan (f-my ,,Wieczysty & S-ka'',
czterokonny, suto zîocony, z peînâ obsîugâ)
robiâ nastrój
przed domem tzw. Ukochanej - ôpiewa niemiîosiernie faîszujâc, przy akompaniamencie wyjâtkowo rozstrojonej gitary
Ach, wyjdúûe do mnie, ma miîa,
Zaklinam na Angelologië i kwiaty
nie wychodzi
z determinacjâ powtarza poprzednia kwestië
ditto
robiâ nastrój, bardziej z obowiâzku, niû z przyjemnoôci
Rytuaî powtarza sië przez okreôlonâ liczbë razy
zdenerwowany - krzyczy
No wyjdúûe do cholery, bo mi serce pëknie No wychodú! Wychodú!
odlatujâ z niejakim obrzydzeniem
zasîania sië chmurami z przyczyn analogicznych...
podajâc Idiocie flaszkë z wysokoprocentowym alkoholem
Wypijûe to, dobry czîowieku i nie mëcz nas juû wiëcej!
Wypija. Umiera. (Serce przepeînione uczuciem, serce, które kochaîo tak wiele, serce liryczne nie wytrzymaîo odtrâcenia i potëûnej dawki ducha /îac. spiritus/)
Pojawia sië jak zwykle znikâd i zabiera lekko zesztywniaîe zwîoki.
Opada ze zrozumieniem, okrywajâc nie do koïca opróûnionâ butelkë po spirytusie rektyfikowanym i lewy but Idioty, zagubiony przez Karawaniarzy.
Tekst ten napisaîem dosyê dawno temu, w czasie wakacyj 1992 roku, odnalazîem go teraz, podczas przeglâdania moich starych papierów... Czytajcie i oceniajcie ;^)
Jubal