An addiction

Czym jest naīóg irca? Naīóg komputerowy w ogóle (przynajmniej w moim przypadku)? Jak to jest, ūe ja jestem naīogowcem, a ktoō nie? Kiedy to siė objawia?

Najbardziej w chwili takiej jak ta. Wszystko siė rozpada, w skali makro i w skali mikro, dzieļ w dzieļ, godzina w godzinė coō nie wychodzi. Jestem zirytowany, zīy, bo ile moūna wytrzymaź, gdy czīowiek ciāgle siė dowiaduje, ūe bėdzie gorzej, niū byź miaīo. W tej chwili juū nie ma znaczenia, co konkretnie, bo mogė powiedzieź matematycznie ūe ,,prawie wszystkie elementy'' leūā w granicach obszaru, który moūna podpisaź ,,klėska''. Owszem, to siė moūe zmieniź, ale tak samo mogīo wczoraj, przedwczoraj, tydzieļ temu. I zmieniīo siė, owszem, ale na gorsze.

Tak wiėc wszystko leūy, w ten czy inny sposób. Z pominiėciem kilku rzeczy, nie tyle pomijalnych, co niemal niedostrzegalnych w ogromie przeciwnoōci, jakie ciāgle moūna napotkaź na swej drodze. I jak ja na to reagujė? Mam ochotė siė wyūyź? Tak, ale wīaōnie na swój sposób. Jestem draūliwy, napiėty, ale wiem, ūe tak naprawdė chcė po prostu siė czymō zajāź, czymō, co mogīoby mnie pochīonāź na tyle, abym zapomniaī. Nie chcė piź. Chcė ircowaź. Chcė wejōź na sieź, pogadaź z jakimiō ludśmi. Bo IRL to nie bardzo jest teraz z kim. Nie zawsze jest o czym z ludśmi, których siė widzi na co dzieļ. A na irca mogė wejōź i zazwyczaj sā ludzie, których widziaīo siė wczoraj, jak i Ci, których widziaīo siė tydzieļ, miesiāc temu. Jak i Ci, których nie zna siė w ogóle.

Ale nie chodzi tylko o irc. O zajėcie, o byle co czasem. Przeczytaź loga. Napisaź tekst (no a niby po co ja to piszė?). Program? Nie, przy takim humorze zazwyczaj brak nastroju na pisanie programu, ale moūe wkrótce, jak bėdzie choź troszkė lepiej, da siė emocje skierowaź w stronė programowania.

Poczytaź. Listy. Te, które ktoō napisaī do mnie. Nawet kiedyō. Te, które ja napisaīem, dziō, wczoraj, póī roku temu. Artykuīy, opowiadania, niewaūne czy wīasne czy nie. Zatopiź siė w jakimō wātku, nie wymagajācym zbyt wielkiego skupienia, lub wciāgajācym stopniowo. Moūe coō stworzyź, ale coō nie wymagajācego poōwiėcenia skupienia na dīugo i na sto procent, bo to zbyt trudne w tym momencie. Najchėtniej wejōź na irca, znaleśź na kanale jakimō kogoō znajomego, a nie to wīāczyź siė do jakiejō rozmowy, byleby zabiź w sobie to uczucie zīoōci, niechėci do wszystkiego, ūe nic nie wychodzi, ūe wszėdzie mur... Nie wyūyź siė, ale wyeksploatowaź w ten czy inny sposób. Skoczyź do newsów, gīodnym okiem szukaź czegoō, co mogīoby nas zainteresowaź. W akcie desperacji przeglādaź strony WWW znajomych i nieznajomych w poszukiwaniu czegoō, co by nas zajėīo.

Moūe napisaź maila? Przecieū nie ma do kogo. Póśniej, jak juū choź troszkė bėdzie lepiej, zajāź siė modyfikacjā skryptu moūe. A teraz? Pisaź do twardego dysku? I to dobre, bylyby tylko do nocy, do póśnej nocy, gdy juū zwlokė siė z krzesīa na īóūko i tryumfalnie zamknė powieki, resztā siī szepcāc ,,znów siė udaīo... znów pokonaīem czas''. Znów go zabiīem, tylko po to, aby z dniem nastėpnym wróciī ponownie.

Ale zanim to nastāpi, zanim czas znów stanie siė uciāūliwy, ja wejdė na irca. Ot tak, zobaczyź. Z przyzywczajenia, z nudów. Na chwilkė, na dīuūej, na zawsze. Granica, przed przekroczeniem której jeszcze wyrywamy siė z róūnych zajėź do irca, a potem juū z irca do róūnych zajėź (na przykīad praca)? Nie wiem nawet, kiedy jā mināīem. Czy to zresztā waūne, ja przecieū tak naprawdė mogė obejōź siė bez tego, potrzebujė tylko czegoō, co by mnie tak naprawdė mogīo trzymaź w tej rzeczywistoōci...

Ile kosztuje dzierūawka?


Tadek Knapik
29 grudnia 1997.