[Uwaga od redakcji: ta recenzyjka ukazaîa sië w grupie pl.listserv.sf-f. Poniewaû jej autor jest nam winien kilka zamówionych artykuîów, Redakcja pozwoliîa sobie zarekwirowaê ten tekst na potrzeby FA ;^)]
Kiedy tylko zorientowaîem sië, ûe w Îodzi Obcego graê bëdâ jeszcze przed koïcem roku, skorzystaîem z okazji i zaopatrzyîem sië w bilety na sylwestrowe popoîudnie - postanowiîem w ten oto sposób, czymô przyjemnym, uczciê odejôcie starego, porâbanego roku. Ûaîowaîem przez nastëpne dwa dni, ûe nie kupiîem ,,Obcego'' na miejscu, bo czekanie na film okazaîo sië conajmniej tak mëczâce jak gîód nikotynowy... W koïcu nadszedî Ten Dzieï. W ostatniej chwili dotarîem do kina, z wraûenia zapominajâc gdzie mam bilet i po maîej scence rodzajowej rodem z autobusów komunikacji miejskiej (,,bileciki do kontroli'';,,no gdzieô tu mam''... :) zasiadîem przed srebrnym podobnieû ekranem i... Przez kilkadziesiât minut siedziaîem z palcami wbitymi w fotel, okresowo tylko zmieniajâc pozycjë celem przytrzymania brzucha, ûeby go sobie nie uchachaê na wylot po kolejnym gagu. Film byî, wîaôciwie jest, genialny. Moim zdaniem. Bardzo podoba mi sië podejôcie kolejnego juû reûysera filmu z tego cyklu: mój obcy nie moûe byê kopia poprzednich czëôci. Sprawdziîo sië to w przypadku II, która byîa bardziej podobna do przesyconych akcjâ filmów wojennych, niû sci-fi. Sprawdziîo sië to w przypadku trójki, która byîa koszmarnâ ,,wizjâ bez wizji''. Od samego poczâtku nie byîo w niej wâtpliwoôci, ûe to nie moûe sië dobrze skoïczyê. Caîy film byî zrobiony w stylu ,,no future'', a jego przesîanie najlepiej oddaje cytat z przemówienia jednego ze skazaïców: ,,wszyscy zginiemy, od nas tylko zaleûy, czy zginiemy na kolanach, skamlâc, czy na stojâco walczâc''.
I wreszcie przyszedî ten moment, wyszedîem z kina nabuzowany nowymi wrazeniami, peîen goniâcych sië myôli, zastanawiajâc sië, co chciaî mi powiedzieê reûyser w tym filmie. Jednym z przesîaï byîo, ûe najbardziej ludzcy mogâ byê tylko nieludzie. Koszmarna troskliwa matka zagrana przez Sigourney Weaver i czuîa, empatyczna androidka, grana przez Winonë Ryder. Caîa reszta prezentowaîa z niewzruszonym spokojem to, co zwykliômy nazywaê nieludzkim zachowaniem.
Ôwiat, przez te 200 lat, kiedy Ripley istniaîa tylko w probówkach, jako próbka z tkanki pobrana na Fiorinie, nie staî w miejscu. On zmieniaî sië w kierunku, jaki obserwujemy juû dziô. Kiedyô Marek Baraniecki w wywiadzie udzielonym jakiemuô pismu sci-fi powiedziaî, ûe wiek XXI i nastëpne bëdâ wiekami metafizyki, uczuê. Oczywiôcie miaî tak samo racjë, jak ja, kiedy na poczâtku lat osiemdziesiâtych w konkursie na prace pod tytuîem ,,Îódú 2000'' oddaîem rysunek przedstawiajâcy futurystycznâ wizjë ,,miasta chmur''. Ôwiat posuwa sië naprzód, ale na skutek wyboru dokonanego chyba juû przez Fenicjan, kiedy wynaleúli jakûe potrzebne nam pieniâûki, posuwa sië w kierunku odczîowieczenia. Dlatego tak podoba mi sië cyberpunk, bo jest tym zmianow zadziwiajâco bliski.
Ale wracajâc do obrazu bohaterów, przedstawianego przez reûysera i dobrze dopasowujâcych sië do niego aktorów... Trudno mi zarzuciê cokolwiek grze aktorów. Ktoô juû tutaj powiedziaî, ûe najbardziej realistyczne byîy postacie Ripley i maîego obcego. Nie zgadzam sië. Wszystkie postacie byîy w miarë realisytczne, po prostu Ripley byîa najbardziej zîoûona. ci którzy wydawali sië nam szarzy i pîascy byliby dokîadnie tacy w tamtym ôwiecie. Przecieû wyraûnie byîo juû widaê, ûe Oni absolutnie nie rozumiejâ bólu Ripley, kiedy znajduje laboratorium z wczeôniejszymi klonami siebie. W tamtym ôwiecie tylko relikt, wychowany prawie 300 lat wczeôniej i Android, którego profil psychologiczny stworzono na podstawie tego, czym chcieliby jego twórcy byê, a nie -- czym sâ, majâ jeszcze resztki uczuê. ,,Przez ten czas wiele sië zmieniîo Ripley, nie sâdzisz?'' ,,Byê moûe, ale i tak wszyscy zginiecie''. I nie mówiîa tego tylko dlatego, ûe wierzyîa w potëge swojej ,,rodziny''. Ona wiedziaîa, ûe jak zwykle wszystko zostanie zaprzepaszczone przez gîeboko zakorzenione w mentalnoôci naszej rasy partykularyzm i chciwoôê. Reûyser/scenarzysta po raz kolejny eksploatuje wâtek, mówiâcy o tym, ûe naprawdë wiemy, czym jest dobro, ale wszystkie nasze wady, wiszâca nad nami klâtwa przeszîoôci nie pozwala nam wprowadziê tego w ûycie. Ten sam wâtek wykorzystano przecieû w ,,Najeúdzie z przeszîoôci'' Jamesa Hogana. Jeôli przekaz jaki otrzymuje kreowana przez nas, czujâca ôwiadomoôê (w filmie OP droid, w ksiâûce NZP dzieci wychowywane przez roboty) jest wyîâcznie przekazem ôwiadomym, moûemy stworzyê kogoô, kto bëdzie bliski naszym ideaîom dobra. Jeôli obarczony bëdzie szumem naszych chuci, kompleksów, zboczeï i wad, otrzymamy jednostkë tak samo spaczonâ jak jesteômy my sami.
Co najbardziej podobaîo mi sië w tym filmie? Rozwiniëcie paru wâtków z pewnej sieciowej dyskusji :) Namieszaîa ta czëôc troszkë w po omacku formuîowanej przez nas egzo(kseno?)biologii, a i pewne rzeczy trzeba bëdzie przedefiniowaê. Nadal nie zostaîa wykluczona teoria, ûe obcy sâ swego rodzaju broniâ biologicznâ, bo mechanizmy îâczenia genów i mieszania róûnych gatunków nadal nie wyglâdajâ na wyniesione z jakiegokolwiek ôrodowiska naturalnego, które jak wiadomo warunkuje normalnâ ewolucjë bez dopalaczy (sztucznych, wprowadzonych ôwiadomie czynników mutagennych).
Podobaî mi sië po raz pierwszy wprowadzony w serii ,,Obcy'' humor. Rozlicznych gagów byîo sporo i na szczëôcie nie byîyt one zbyt niskich lotów, chociaû nietkórych (nie wyîâczajâc mnie) lekko zniesmaczaê moûe robienie nagminnie ômiechu ze scen mocno brutalnych. P~zykîadem niech bëdzie scena, jak zareagowaî maîy obcy na zachwyt jednego z naukowców tym jak jest doskonaîy. Widaê takie rzeczy ômieszyîy reûysera... Ale dla mnie szczytem dowcipu byî widok tëpego brutala, który nie boi sië niczego, cierpi jedynie na ... arachnofobië :)) Najlepszâ scenâ w filmie byîa gra w koszykówkë, najgorszâ widok obcego maleïstwa krzyczâcego coô, co brzmiaîo jak ,,mother'' kiedy wylatywaî w przestrzeï. Podobaîy mi sië przez kontrast z zachowaniem obcych z innych czëôci sagi sceny, kiedy biedne maleïstwo miauczaîo jak kotek, tulâc sië do swojej babci. Podobaîy mi sië pokazane skutki wychowania obcych przez ludzi: obcy, tuû przed ucieczkâ najwyraúniej grali w marynarza, ûeby zobaczyê, którego poôwiëciê, w celu wykonania przejôcia metodâ wytrawiania kwasem :) Widocznie nie potrafili pluê kwasem w takiej iloôci, jak potrzebowali. Jakûe róûne byîo to zachowanie od tego z pierwszych czëôci, kiedy liczyî sië kaûdy osobnik, a Matka w II byîa nieludzko wrëcz przeraûona, kiedy Ripley zagroziîa, ûe podpali kokony z facehuggerami, czy moûe kiedy je rzeczywiôcie podpaliîa.
I pomysî, który mi sië bardzo podobaî, a niektórych odstraszyî w filmie: wspomnienia klona o Ripley. Od niepamiëtnych czasów czytujemy, oglâdamy sci-fi, w których z tego sci twórcy nie tylko robiâ sobie jaja, co nie majâ o nim bladego pojëcia. Trzeba im wszak wybaczyê, bo pewnie to tacy ,,humaniôci'' jak w ,,Notece 2015''. Skâd oni niby majâ wiedzieê, co to jest elektron, albo co to sâ systemy multiuser z restrykcyjnymi prawami dostëpu do zasobów systemu dla jego uûytkowników? :))) Ale jest jeszcze to fi w nazwie gatunku. Oprócz îamania praw fizyki moûna niâ wstrzâsnâê (i przyokazji widzem/czytelnikiem) eksplorujâc obszary bëdâce grzâskim gruntem dla wspóîczesnej nauki. Jednym z pomysîow, które zrodziîy sië w tym wîaônie duchu nowej fizyki, nie niszczâcej praw tej znanej nam jest przecieû ,,hiper/superprzestrzeï''. Innym jest pomysî, z którym po raz pierwszy zapoznaîem sië podczas lektury opowiadania ,,W obliczu wroga'' w Fantastyce, gdzieô w poîowie lat osiemdziesiâtych. Ôwiadomoôê na poziomie komórkowym. Sporo gatunków ziemskich posiada ,,z urodzenia'' pewne umiejëtnoôci, które nie sâ wynikiem nauki od rodziców itp. Innym úródîem tego pomysîu moûe byê wiara, czy teû moûe Wiara. Wiara w to, ûe oprócz naszej powîoki cielesnej istnieje jeszcze coô takiego, jak bezcielesna, nieômiertelna dusza, która w rzeczywistoôci jest úródîem naszych myôli, wspomnieï, rozterek. Osoby wierzâce nie mogâ odrzuciê drugiej moûliwoôci, a znajâcy sië na rzeczy i majstrujâcy w genach majsterkowicze, nie mogâ wykazaê sië aû takâ arogancjâ, ûeby odrzuciê mozliwoôê pierwszâ, skoro ich metody badaï i modyfikacji przypominajâ nadal naprawë komputera mîotkiem. Tylko ten mîotek ma rozmiar transatlantyka. Byê moûe ten mechanizm pamiëci na poziomie komórkowym kiedyô istniaî, ale w drodze ewolucji zostaî odrzucony jako niepotrzebny, albo wrëcz szkodliwy. Wystarczy sobie przypomnieê chaos w umyôle Alii od Noûa, prawda? Ale to juû jest ,,fi'' najczystszej wody. Chociaû z drugiej strony, czy dziesiëê lat temu nie potraktowanoby tak stwierdzenia, ûe coô moûe wydostaê sië z wnëtrza czarnej dziury? Czy 500 lat temu sztukmistrza pokazujâcego pudeîko z zaklëtymi w ôrodku ludzikami nie okrzykniëto by czarownikiem? Przyszîoôê pokaûe nam, jak jest naprawdë, ale oceniê to moûna bëdzie dopiero w przyszîoôci :)
Wraûeniami po obejrzeniu ,,Obcy -- przebudzenie'' podzieliî sië
--
mailto:reptile@pdi.net :)
Women are more complicated than PC... :(
Look into my headers and you'll see who I am. :)