Nie ma jak (nie)wiedza

Od Redakcji: Informatyka w szkole podstawowej nie stoi zwykle na zbyt wysokim poziomie. Trudno wymagaê od nauczyciela, który na ,,szkolnego informatyka'' przekwalifikowaî sië zwykle z rusycysty albo podobnego wymierajâcego gatunku, aby znaî sië na przedmiocie, którego uczy. Kilkumiesiëczne nawet kursy nie zastâpiâ wytrwaîego *uûywania* komputera. Te same kursy nie zastâpiâ wiedzy, jakâ w sposób niemal niewidzialny wchîaniajâ w siebie maniakalni uûytkownicy komputerów. Prawdziwym nieszczëôciem jest, gdy niewykfalifikowany nauczyciel trafi na inteligentnego ucznia... Prëdzej czy póúniej pojawia sië pytanie, czy szkoîa ma uczniów *uczyê*, czy teû ma sîuûyê za przechowalnië dla nauczycieli bez wiëkszych perspektyw? Odpowiedú na to pytanie tylko pozornie jest prosta. A tymczasem... nauczyciele tacy podlegajâ brutalnej ocenie, której bezkompromisowoôê odpowiada wiekowi autora. Oto informatyka w szkole, oczami ucznia.

Informa - taki sobie przedmiot traktujâcy o komuterach. Nauczyciele uczâ nas na tym czësto niepotrzebnych rzeczy. Wîaônie: uczâ. Ale czy wszyscy? Co by sië staîo, gdyby taka nauczycielka od informy byîa z tego naprawdë cienka i tylko udawaîa bossa? Staîoby sië to co ja muszë cierpieê na lekcjach. Pokrótce opiszë parë doôê zabawnych, a moûe nawet tragicznych sytuacji, które zdarzyîy sië naprawdë.

Uczymy sië niestety na pecetach. Nie znam sië wîaôciwie zbyt dobrze na tym pseudokomputerze, ale... nasza nauczycielka zdecydowanie teû nie! Jak twierdzi, uczy jeszcze w dwóch szkoîach... Wspóîczucie dla innych jej uczniów. Pierwszy raz o jej niewiedzy i bezmyôlnoôci dowiedziaîem sië na lekcji teoretycznej. Otóû mówiîa nam o procesorach i ich ,,rodzinach''. Oczywiôcie o procesorkach intela, bo innych pewnie nie zna. Tak wiëc zaczyna nawijaê: mówi nam, ûe pierwszym procesorem z tej rodziny byî 286 (AT), póúniej byî 386, 486, pentium, pentium pro i w koïcu pentium II. Ale zaraz: co sië staîo z biednym, starym XT i jego 8086? No to mówië jej, ûe chyba o nim zapomniaîa, bo on teû z tej grupy. Ona mi na to, ûe nie: on sië juû do tych nie zalicza, bo ,,nie daîo'' sië podîâczyê twardziela. Moje tîumaczenia, ûe ,,podîâczalnoôê'' twardego dysku nie jest zbyt zaleûna od typu procesora, oczywiôcie nie dotarîy do jej maîego, zablaszakowanego mózgu. Tym zaczâî sië maîy wykîad o tym jak bardzo ograniczony jest komputer, kiedy nie ma twardego dysku: ûe wszystko wolno sië wgrywa, ûe miejsce jest ograniczone, bo program (gra) musi sië zmieôciê koniecznie na jednej dyskietce, bo... Tu sië delikatnie zgîosiîem i zaczâîem jej tîumaczyê, ûe miaîem kiedyô komputer bez twardego dysku (A500) i miaîem gry nawet na jedenastu dyskach. Ona na to: ,,jak to''. No to jej tîumaczë dalej, ûe jeûeli program poszukuje danego pliku to odwoîuje sië do innej dyskietki i prosi o jej wîoûenie. I ûe nawet programy tak mogâ byê napisane. Na te sîowa naprawdë szczerze sië zdziwiîa. Nie ma jak ograniczenie sië do znajomoôci komputerów z ,,uczonych'' ksiâûek (pewnie z dopiskiem ,,dla opornych'' :-).

Kolejna jej wpadka zdarzyîa sië znowu na lekcji teoretycznej. Moze dlatego nie na praktycznej, ûe wszyskie czynnoôci tego typu powtórzyîa wystarczajâco duûo razy, ûe nawet sië ich nauczyîa! Ale byîo to moûliwe tylko z jednego, prostego powodu: ona robi takie ,,skomplikowane'' rzeczy na tym komuterze, ûe szok w trampkach (sorry za prymitywny zwrot ale pasuje do tematu artka). Uczyliômy sië akurat o pamiëci RAM i ROM. Z tego byîa nawet obeznana (stosunkowo), tak wiëc nie pierdzielnëîa takiego byka jak wczeôniej. Tak wiëc tîumaczyîa nam o tym i w koïcu (nie bëdë Was zanudzaî tâ konwersacjâ) wyszîo na to, ûe kobieta myôlaîa, ûe ROM jest na twardym dysku i sâ to podstawowe programiki, które rozpoznajâ sprzët i odbierajâ sygnaîy z urzâdzeï wejôcia itd. i ûe sâ one instalowane razem z systemem. Spróbowaîem oczywiôcie jej to wyperswadowaê, na przykîadzie mojej Amigi, która ma ROM 0.5 MB w ukîadzie scalonym. Mówiîem teû oczywiôcie o tym, ûe nawet pecet ma coô takiego (ale nie takie rozbudowane). W tej chwili nie mogë sobie wyobraziê jak ona chciaîa w ogóle coô instalowaê bez ROMu, który miaî byê instalowany wraz z systemem, który wîaônie mogîaby chcieê nagraê...

Pewnego dnia potrzebowaîem coô wydrukowaê. Posiadam drukarkë, ale niestety chwilowo zepsutâ. Tak wiëc wpadîem na fajny pomysî - nagram sobie plik tekstowy do wydruku na dyskietkë pecetowâ 720 kB i wydrukujë w szkole. Kobieta powinna mi wydrukowaê - na tyle da sië z niâ dogadaê. W koïcu tekst nie zostaî uzewnëtrzniony drukarkâ z niezaleûnych ode mnie i nauczycielki powodów - ale nie w tym rzecz. Ale od poczâtku: przychodzë na lekcje i proszë ûeby mi to wydrukowaîa z Notatnika (taki programik) w trybie tekstowym. Ale przebiegîa kobieta (wie, ûe mam Amigë), powiedziaîa, ûe ,,z dyskietki z Amigi program nie wydrukuje''. No to ja jej wytîumaczyîem, ûe to jest dysk sformatowany pod emulatorem na standard 720 kB, a plik tekstowy bez polskich liter (skâd mam wiedzieê jaki majâ standard polskich liter i czy w ogóle) ma to do siebie, ûe jest kompatybilny. Odpowiedziaîa mi, ûe oni tu w szkole majâ zainstalowany standard (sorry, ale nie idzie zamieniê tego sîowa innym) dyskietek 1.44 MB. Moje tîumaczenia, "ûe i tak wejdzie'', "ûe juû tak robiîem'' itp. nie pomogîy. Trafiî do niej w koïcu argument mojego kumpla, ûe juû dostawaî ode mnie takie dyskietki i swobodnie mu ,,wchodziîy'', a i ten po dwukrotnym powtórzeniu i potwierdzeniu.

I jeszcze ostatni przykîad zadziwiajâcego intelektu. Otórz nasza kochana pani od infy wymyôliîa sobie, ûe bëdzie pytaê inaczej niû zwykle. Stworzyîa serië pytaï. Kiedyô zaczëîa mnie pytaê w ten sposób. Na szczëôcie dla mnie zadzwoniî dzwonek i usîyszaîem tylko pierwsze dwa pytania. Drugie byîo w miarë sensowne, bo poruszaîo problem: ,,czym sië róûni Atari od naszego peceta'' z podtekstem ,,jakich my to wspaniaîych komputerów nie mamy''. Niemniej jednak chodziîo o róûnice sprzëtowe. Mniejsza z tym, pierwsze byîo lepsze: ,,z czym ci sië kojarzy komputer?''. Jestem ciekawy czy to pytanie jest na ocenë. Jeûeli tak, to moja nauczycielka jest tak niedorozwiniëtym czîowiekiem, ûe aû szkoda. Bo przecieû jak moûna oceniaê czîowieka gorszâ ocenâ za to, ûe komputer kojarzy mu sië z jego dawnym Spectrum, z choinkâ (bo pod niâ go znalazî) czy z bigosem (bo w ten dzieï akurat on byî na obiad)? Po prostu nie moûna. Kaûda szczera odpowiedú na to pytanie jest po prostu prawidîowa.

Na tym zakoïczë te wywody na temat mojej nauczycielki. Oby mniej byîo osób które twierdzâ, ûe ,,Amiga jest ôrodowiskiem zamkniëtym'', poniewaû praktycznie nic o niej nie wiedzâ. A tymczasem ja nie mogë sië doczekaê ôrody, kiedy to wesoîo pomaszerujë na lekcjë informy. Moûe znowu sië uômiejë...


Napi