E.

-- e, e, e, e, eeee, e -- wydukaî w swym telewizyjnym wystâpieniu Minister E-dukacji Narodowej Georges Wicherek.

Prezenterka zgîupiaîa, ustawiîa usta w ksztaîcie litery ,,O'' i zemdlaîa, na co Wicherek zareagowaî apatycznym ,,eeee''. Do kamery podbiegî redaktor tego wydania ,,Wiadomoôci'' i powiedziaî: ,,Eeee, przepraszamy, eee, za usterki, eeee.''

Wszystko to wydarzyîo sië 26 wrzeônia 1999 roku, podczas wieczornego wydania Wiadomoôci. I moûe caîy incydent zostaîby szybko zapomniany, gdyby nie pewien czîowiek: Aleksander Zasadny. Olek miaî ûelazne zasady, których nigdy, ale to nigdy nie îamaî. Jednâ z nich byîo cotygodniowe wystâpienie w TV, zawsze w czasie najwiëkszej oglâdalnoôci. Podczas tego wystâpienia Zasadny, który zresztâ byî wówczas premierem, powiedziaî mniej wiëcej tak:

-- Szanowni Païstwo! (eee) Mam dla Païstwa, eee, zîâ wiadomoôê, eee. Centrum kierowania naszym krajem zostaîo, eee, ee, eee, eeee, opanowane przez nieznany eee wirus powodujâcy chorobë o eee takich skutkach, eee, jak wîaônie widzicie.

W kraju wybuchîa panika. Z wszystkich ksiâûek wycinano litery ,,e'', a potem palono je na stosach. T n t kst j st prawdopodobni  j dynym, który ocalaî.

Koni c

27 wrz ônia 2000 roku -- czyli rok póúni j.