muzyka: Krzysztof Klenczon słowa: Krzysztof Klenczon |
|
KOMENTARZ: Wyjeżdżał do "Stanów", by połączyć się z najbliższymi. Mówił, że nie na zawsze, że na kilka, kilkanaście lat. I, że będzie tu wracał, będzie koncertował. Dobrze pamiętam tamten wieczór. Obawiałem się, że to nasze ostatnie spotkanie. - Włącz magnetofon - powiedział nagle. Zaczął grać na gitarze i śpiewać. Potem, parę tych bardzo osobistych strof powtórzył jeszcze raz i jeszcze raz. Nie przypuszczałem wtedy, że będzie to jedyne autorskie nagranie "Strzemiennego", które ocaleje. Ale piosenką tą Krzysztof żegnał się nie tylko ze mną. Także z kolegami z zespołu "Czerwonych Gitar", z przyjaciółmi ze Szczytna i Trójmiasta, ze swoimi fanami. Tymi, których tu, w Polsce, darzył sympatią, może nawet po swojemu kochał. - Strzemiennego - Krzysztofie, za "spełnione sny, za szczęśliwe dni" - tu na ziemi wśród nas i tam w górze, gdzie teraz jesteś. Janusz Kondratowicz |