Uwaga ma wëûe!!! ] ]]ENTER]Uwaga na wëûe!!! ]] Niedawno naszîo mnie, ûeby sië przejôê do kina. Tak to jest jak sië czîowiek nudzi... Choê lubië chodziê do kina, to w temacie nowoôci filmowych do biegîych nie naleûë, wiëc postanowiîem wybraê film o najciekawszym tytule, bo obsadâ dawno juû przestaîem sië sugerowaê. A wiëc poszedîem do kina i zobaczyîem, ûe trafiîem akurat na seans filmu "Anakonda". Zachëciîy mnie fotki z fajnie renderniëtym wëûem wielkoôci autobusu, oraz tekst na plakacie gîoszâcy, ûe po tym filmie zaniemówië. Kupiîem wiëc tiketa i wlazîem na salë peînâ ludków. Film sië zaczâî standardowo - napisami. Juû na poczâtku, autorzy nieco przegiëli i napisali, ûe Anakondy osiâgajâ dîugoôê do 12 metrów, tak wiëc dodali im nieco ponad dwa... Ale to tylko drobiazg... Potem byîa jakaô rzewna, niezbyt makabryczna scena z metysem strzelajâcym sobie w gîowë. Nie lubië byê sceptyczny, ale ta scenka trâciîa naiwnoôciâ i lejmem ze strony reûysera. Nic to, przede mnâ byîo jeszcze blisko 90 minut, jak sâdziîem, grozy i zgrzytania zëbów. Tymczasem kolejne sceny przynosiîy kolejne salwy ômiechu i poczucie osîabienia gîupotâ reûysera. I tak oto, facet po tracheotomii zrobionej podrëcznym scyzorykiem (dla nieuôwiadomionych - tracheotomia to wprowadzenie przez krtaï do tchawicy przewodu, uîatwiajâcego oddychanie) przez paragwajskiego harcerza, spokojnie napierdala sobie sopranem jak PrimaDonna. Chooy, nie bëdë sië czepiaî, ale jak widzë ûe kobiaîka ma problem z zabiciem przy pomocy noûa faceta przywiâzanego do sîupa, to robi mi sië przykro. Kaûdemu niecnemu wystëpkowi w filmie towaûyszâ dîugie i schematyczne dialogi zaczerpniëte chyba ûywcem z poradnika dla poczâtkujâcych reûyserów... Zabawa sië zaczëîa, jak po raz pierwszy pojawiî sië zayebisty jak qrwamaê wâû. Piëknie zanimowana gadzina wiîa sië w wodzie aû miîo, wpierdalajâc od czasu do czasu jakiegoô ziomala... Z filmu dowiedziaîem sië nie tylko, ûe wëûe potrafiâ krzyczeê, ale takûe, ûe umiejâ puszczaê pawie do celu, sâ nadzwyczaj przebiegîe i zawsze rzucajâ sië najpierw na tych niedobrych facetów... Muszë jednak przyznaê, ûe dwie sceny sâ zrobione naprawdë nieúle... Animacja gadziny zasuwajâcej po suchych liôciach (!!! spas!!!), oraz scena z wysadzaniem drewnianej zapory na rzece. Trzeba przyznaê, ûe dwie sceny na caîy film, to trochë niewiele, ale za to braki w fabule doskonale uzupeîniaîy widoczki z amerykaïskiej dûungli. Szczególnie zajebiôcie wyglâdaî pewien wodospad, na którym zaczaiî sië krwioûerczy padalec (Anakonda). Generalnie nie uwierzylibyôcie, ile w stanie jest wytrzymaê takie wëûowidîo! Strzelali do niego, pizgali go kilofami w gîowë, podpalali, a on perfidnie NIC! Byî lepszy od czoîgu... W filmie zagraî jednâ z ról, znany skâdinâd raper - Ice Cube, którego zadaniem byîo puszczanie ôrednio zabawnych tekstów gdy robiîo sië ômiertelnie nudno. Trzeba przyznaê, ûe caîkiem nieúle truchtaî jak na faceta z przebitym noûem udem... Marines byliby z niego dumni. Koniec koïców, film nie byî zbyt wysoko nakîadowy (na co wskazywaîy nawet maîe rozmiary plakatu reklamowego, chîe, chîe!), obsada byîa baaaardzo przeciëtna i jedynie efekty do spóîki z niezîymi krajobrazami czasem ratowaîy sytuacjë, doszczëtnie pogrzebanâ przez aktorów. Nie wiem, czy gdy czytacie ten tekst ma to jeszcze jakieô znaczenie, ale byê moûe macie ochotë zobaczyê ten film... Jeôli lubicie jarmarczne kino, gdzie fabuîa stoi daleko na ostatnim planie za widoczkami i fx`ami, to spodoba wam sië to... Ale nie wierzcie za bardzo w hasîo na plakacie... Choê jest ono poniekâd prawdziwe... Trudno jest przecieû mówiê, kiedy sië rechocze do rozpuku... Dla tych, którzy mi niedowierzajâ, mam radë: kupcie sobie w kinie duûo ûarcia lub zabierzcie jakâô panienkë, bo w przeciwnym razie zanudzicie sië na ômierê. Do nastëpnego filmu! ]ENTER]Lunar/TASKI