Summer Libation Camp #3 party report ] ]]ENTER]Summer Libation Camp#3 ]] W dniach 08.08.97 - 15.08.97 w nadmorskiej miejscowoōci Mielno odbyī siė trzeci juū z kolei piwak scenowy zorganizowany przez pijackie teamy Hlor Dezing! oraz seven Up!. Jako jeden z organizatorów i sprawca wszelkiego dymu na polu namiotowym przy ulicy Chrobrego 17 postaram siė przedstawiź kilka najwaūniejszych faktów, które miaīy tam miejsce. Po pierwsze piwak ten w recenzjach uczestników okazaī siė najlepszym ze wszystkich organizowanych do tej pory. Z caīej Polski zjechali do tej niewielkiej mieōciny nastėpujācy scenowcy (w nawiasach ksywy, jakimi zwracano siė do nich na piwaku): ] ENTER]Adamsoft/PSL^Appendix ENTER]Azzaro/Mawi^Link124^Hlor Dezing (Tecep) ENTER]Bay-tek/Mawi^Taski ENTER]Belos/Mawi ENTER]Blaze/Floppy^Nah Kolor ENTER]Cia/Mystic^Uniwersytet PIcia (Ciaborg) ENTER]Comanche/Amnesty^Agony Design (Kwas) ENTER]Covenant/Link124^Seven Up (Mīody) ENTER]Dagon/Gel Dezign ENTER]Dalthon/Joker ENTER]Dave (Pluszowy) ENTER]Def/Floppy^Hlor Dezing ENTER]Drf/Venal^Luzik Dizajn ENTER]Enter/Mawi^Drinkers ENTER]Gollum/Uniwersytet PIcia ENTER]Grogon/Crazy Drivers^Picco (Goguō) ENTER]Hogan/Scum ENTER]Idaho/Redbullz ENTER]Jackal/Joker^Uniwersytet PIcia ENTER]Just/Venture ENTER]Katani/Joker^Uniwersytet PIcia ENTER]Kerk/Albion ENTER]KK/Taski^Sector5 ENTER]Kostek/Royal ENTER]Laatifah/Color7 ENTER]Locash/Redbullz ENTER]Majkel/Venture (Psychobiedron) ENTER]Maniek/Redbullz ENTER]Mars/Mystic^Dinx Project^Uniwersytet PIcia ENTER]Mcr/Mawi^4lc (Mycyr) ENTER]Morris/Agony ENTER]Muffin/Taski ENTER]Nasty/Independent ENTER]Paplo/Taski ENTER]Pat/Venture ENTER]Peters/Joker^Uniwersytet PIcia ENTER]Pickpoke/Floppy^Scum^Hlor Dezing ENTER]Proton/Sadist ENTER]Qix/Gods^Seven Up ENTER]Scraby/Old bulls^Seven Up ENTER]Sobol/Independent ENTER]Visual/Freezers ENTER]Wierza/Venture ENTER]Zefir/Joker^Uniwersytet PIcia ENTER]Zig/Floppy ENTER]Zulty/Uniwersytet PIcia ] W sumie z tego co zdāūyīem zapisaź, to wyszīo mi 46 (czterdzieōci szeōź) osób ze sceny amigowej, komodorowej i pecetowej zarazem. Pojednanie platform? Tak, jeōli chodzi o party niekomputerowe, to byīo to zajebiste, jednak na zwykīym party chyba dalej bėdā patrzeź na siebie z niechėciā :) Oprócz tego naliczyīem 21 kolesi, którzy byli niekoniecznie powiāzani z komputerami i scenā, a wpadli po prostu ze znajomymi. Nie liczė panienek, których teū kilka wpadīo. Ci zaō, którzy nie zabrali swojej laski na piwak mogli wybieraź dowoli we wczasowiczkach i miejscowych kurwach, których byīo aū nadto do przelecenia :) Szalenie siė teū cieszė, ūe nie wpadī ūaden burak z kanaīu #amigapl, gdyū my, organizatorzy odebralibyōmy to jako obrazė dla tak interesujācej imprezy. Co siė dziaīo? Jak zwykle zabawa zaczėīa siė w piātkowe poīudnie, kiedy to na polu zaczėli pojawiaź siė kolejni scenowcy. Ja dojechaīem razem z Dave`m, Mcr`em i jego panienkā oraz Nastym okoīo 14-tej. Zaraz rozbiliōmy namiot i powitaliōmy zakotwiczonych juū: Entera, Locasha, Idaho, Drfa i Maļka. Rozbicie namiotu, zostawienie rzeczy w nim i jazda po kurorcie. Okoīo 16-tej Qix pojechaī do Koszalina odebraź na dworcu ekipė Uniwersytetu Picia i oczywiōcie wróciī na chwiejnych nogach (walili juū w autobusie w tīumie ludzi :). W piātkowy wieczór juū chyba nikt nie dojechaī, zaō zaczėīa siė biba na maksa. Dla mnie dzieļ trwaī do 18-tej, gdyū pamiėtam tylko, ūe zrobiliōmy sobie techno-party w salonie gier komputerowych. Myk byī taki, ūe poszliōmy do monopola, a tu obok z salonu dochodziīy radosne dświėki FSOL`a... No i tak od sīowa do sīowa poszedī tan :) Potem wszyscy siė wpisali na pamiātkowy plakat i poszliōmy waliź niezwykle chujowā wódkė na plaūy. Przestroga - nigdy nie kupujcie cytrynowego Premium - syf nieziemski i kaūdy to potwierdzi... Pogadaliōmy sobie spokojnie bez ūadnych kwadratów - sami powaūni scenowcy w kóīku i przy wódce... A potem siė obudziīem rano. Serdeczne dziėki dla Hogana I Davego za uīoūenie mnie w moim wīasnym namiocie, bym mógī spokojnie doczekaź poranka. A od soboty rano siė zaczėīo piekīo... Okazaīo siė, ūe w nocy chīopaki za duūo szumieli. Of coz jako normalnie amigowcy zaczėliōmy ūywot od poūyczenia krzeseīek od jakiegoō kolesi z namiotu. Dodatkowo Idaho sprawdziī, jak wygodny ma materac. Of coz goōź siė wkurwiī jak powróciī z ūonā i dzieciakiem i wyniósī siė z pola jeszcze w piātkowy wieczór. Niby nic strasznego, ale byī to jakiō stary znajomy Babci Cwanej. Podobno w ōrodku nocy pijany Peters szukaī w cudzym namiocie swojej torby. Czujecie motyw? Ōpisz sobie spokojnie, a tu ktoō w ōrodku nocy wīazi ci do namiotu i z ryjem so ciebie "Gdzie jest moja torba" i grzebie w jej poszukiwaniu :) Poza tym Ciaborg z Zultym ōpiewali ostro, Idaho zarzygaī z 3 metry kwadratowe pola po opiciu siė wodā morskā i wódkā, a inni spali sobie smacznie. W moim namiocie spaī prawie caīy Up plus jakaō panienka (greetings!) z tarīem (tak, my teū nie widzieliōmy oc co biega). Of coz rano namiot leūaī na oōmioosobowej kupce zgonów (choź byī przewidziany tylko na trzy osoby). Rano wszystkich obudziī Baciastarter vel. Babcia Cwana, która kazaīa, potem prosiīa, a na koļcu juū bīagaīa, by tylko puōciź to jej pole. Zaraz na poczātku taka skucha :( Oczywiōcie za pobyt nikt nie pīaciī. Ci, którzy zapīacili dostawali karteczki z adnotacjā, do kiedy majā spokój. Jednak nie bywalcy bibek scenowych :) Szum siė zrobiī, chīopaki z UP poszli na plaūė gonieni wyzwiskami babci i niezwykle cierpkimi sīowami. Rano wpadli teū Pikpok, Visual (ex. Bonifacy) i Defu. Zaraz na wjazd babcia kazaīa im opuōciź pole, bo byli "kolegami tych zbirów". I taki niezdrowy dosyź klimat panowaī do koļca niedzieli, kiedy to wiara z UP wyniosīa siė z braku funduszy do domów. Babcia wpadaīa w szaī i wyganiaīa wszystkich z pola za nic. Najciekawsze przeboje sā uwiecznione na zdjėciach Davego, które to powinny byź juū na Gravity`97 :) Swój namiot musiaī zwijaź Enter i postanowiī go rozbiź na trawniku po drugiej stronie drogi. Nie wbiī jeszcze ostatniego ōledzia, gdy podjechaī radiowóz straūy gminnej i wlepili mu mandat 50 pln za biwakowanie na dziko. Wszyscy zrzucili siė natychmiast i poszīo gīadko, ale noc z soboty na niedzielė pole bėdzie dīugo pamiėtaź. Rozbity byī tylko mój namiot, który prowizorycznie przeniosīem w drugi, zacieniony koniec pola i spaīo w nim czworo chīopa (Wierza, ja, Enter i Adamsoft). Enter kurewnie chrapaī, za to ja z Adamfotem mieliōmy wygodnie, bo spaliōmy na jego duūym brzuchu :) Dookoīa zaō namiotu w ōpiworach, na kocach bādś teū jak popadnie uwaliīa siė reszta towarzystwa, czyli z 20-25 osób. Rano w niedzielė do roboty wracaī Scraby, zaō Hogan z Davem pojechali do Biaīogardu ponoclegowaź u Hogana. Wieczorem pojechali takūe Visual i Pickpoke, ale o tym za chwilė. Od soboty wieczorem party rozkrėciīo siė na dobre, bo wyjechaīy wszystkie kwadraty i "scenowcy tylko na papierze", zaō pozostaīa tylko najlepsza braź i najtrwardsze scenowe hlorskie mordy. Jak juū wspomniaīem rano pojechaī Dave z Hoganem oraz Scraby, zaō po poīudniu do Szczecina zabrali siė Katani, Enter, Adamsoft i Wierza, którzy to skorzystali z okazji podróūowania niezapomnianym dojebanym Oplem Adamsofta... Dojechali zaō szczėōliwie z Bielska-Biaīej Belos i Comanche, którzy zaraz postawili namiocik, w którym wypoczywali póśniej scenowcy. W niedzielne popoīudnie wyjechaīa teū reszta chīopaków z UP, a my odprowadziliōmy na autobus Visuala i Pikpoka. Nie zdajecie sobie sprawy, jak trudno jest wejōź do autobusu w niedzielne popoīudnie, kiedy to poīowa Koszalina wraca do domu, a i turyōcie spieszā siė na pociāg. Autobusy byīy wyjebane ludśmi po brzegi i udaīo nam siė wcisnāź nieboraków dopiero do szóstego, który podjechaī na przystanek (niektóre siė nie zatrzymywaīy w ogóle). Ludzie siė wkurwiali, bo oczywiōcie boscy scenowcy opracowali metodė kordonu, tzn. īapaliōmy siė pod rėce, jak tylko jechaī autobus, dwaj podróūnicy wchodzili do ōrodka, a my blokowaliōmy dostėp ludzi do drzwi, ūeby tylko nasi mogli wejōź spokojnie. Najlepszym momentem byīa chwila, gdy nasi juū wsiedli, a z boku nie udaīo siė wejōź takim maīym ūulom. Daībym im po 4-6 lat, kaūdy z deskorolkā w rėce i bez ūadnej opieki. Jeden byī tak zdesperowany, ūe stanāī na ōrodku i krzykļāl z caīej siīy "chuj wam w dupy". My normalnie wykulaliōmy caīy chodnik w tej chwili, a ludzie na przystanku teū nie mogli siė powstrzymaź od ōmiechu.... W poniedziaīek odprowadziīem na dworzec Mcr`a i jego panienkė (greetings) i skoczyīem do chaty zabraź starym szmalu i najeōź siė wreszcie porzādnie. We wtorek wieczorem powróciīem na pole i wytrwaīem tam do koļca imprezy, czyli do czwartku wieczorem. We wtorek dojechaī teū Zig/Floppy ze swojā panienkā i jej bratem. Brat miaī do puszczenia w obieg ze 100 gramów marihuany, z czego sprzedaī niewiele, bo kaūdy chciaī spróbowaź, a nie kupowaź :) Z ciekawszych fragmentów moūna jeszcze wymieniź strzyūenie Majkela. W sobotniā noc Dave w jakiejō knajpie obciāī go na īyso i ochrzciī mianem Psychobiedrona co podchwyciī kaūdy i teraz tak zwracamy siė do Majkela :) W trampolina kompo wygraīa laska Mycyra, która byīa najmniej cienka ze starujācych, czyli Mycyra, jej, mnie i Grogona. Potem udziaī, lecz juū poza konkursem brali brat panienki Ziga, Zig, jego panienka i Def. Wygraī brat, za co Zig postawiī mu litr Smirnoffa... Atrakcji byīo tak wiele, ūe nie sposób ich tu wymieniź. Jak dla mnie the best momentem byī niedzielny poranek. Ciaborg wychodzi z namiotu dzierūāc w rėce gitarė Sobola. Zulty wita go tekstem "co ty ciaborg, gitarė obudziīeō?", a po chwili Cia gra gitarowā wersjė "Dobry Jezu, a nasz panie" przy chóralnym ōpiewie zebranych i ōmiech turystów z sāsiednich namiotów. Codzienny repertuar to ucieczki przed Babciastarterem, zajebisty towar Kostka, ōpiewy, porykiwanie na laski idāce drogā, wezyrzenie na pokarm, balowanie do biaīego rana albo na dresotece, albo na techno party, albo teū w rykowisku, powrót i spanie do poīudnia. I leūenie na plaūy,bādś teū w cieniu drzew. Gdyby nie fundusz spadajācy w zastraszajācym tempie siedzielibyōmy tam tygodniami, tak byīo zajebiōcie. Of coz pomimo wszelkich dymów z Babciā party odbywa siė za rok w tym samym miejscu... Na zakoļczenie garōź tekstów, jakimi uraczyīa nas babcia. Otóū jesteōmy īapciuchami, okrāūyliōmy jā ze wszystkich stron i chcieliōmy "pierdyknāź", straszni z nas wandale, īobuzy, dranie, lenie, a tak w ogóle to jesteōmy "sektā jakāō" :) Poza tym Visual i Bonifacego babcia pogoniīa na poūegnanie kluczem francuskim, a ja powinienem matce za mleko oddaź, bo tego jeszcze nie zrobiīem. Dym, atrakcje i potyczki sīowne. Uciekaliōmy z pola "jak szczury", a ciāgle ktoō tam byī i nie pīaciī. W tym roku babcia dostaī rekordowā sumė 0 (zero) zīotych polskich od biwakowiczów, co uznaź naleūy za przejaw inflacji wstecznej, gdyū co roku dostawaīa coraz mniej :) Jedno jest pewne - pole to jest nielegalne, nie pīacimy klimatycznego, babcia zaniūa dochody, policjā moūe nas straszyź, ale jej nie wezwie, bo by siė jej samej do dupy dobrali. Amiga power! Summer Libation #4 soon i juū teraz zbierajcie kasė na imprezė na przeīomie lipca i sierpnia 1998 roku :) ]ENTER]Azzaro/Mawi^Link124 ] ps. pozdrowienia dla powdzian, którzy niestety nie dojechali. Ci, którzy wpadli chociaū na moment na pewno tego nie ūaīowali...