Maciuô ] ]]ENTER]Maciuô ]] Maîe miasteczko na wybrzeûu Polski. W centrum czternastowieczna katedra, powojenny ratusz, Dolmart, Cegielski i... MANHATTAN! Niewielki plac przy niewielkiej uliczce. Na placu setki ludzi codziennie uprawiajâ HANDEL. Nowe objawienie polskiej rzeczywistoôci. 'Bierzcie sprawy w swoje rëce' mówili, no i ludzie wziëli. Odrëbnâ czëôê placu zajmujâ przybysze zza wschodniej granicy, u których moûna okazyjnie kupiê to i owo. Gdy zaczyna zapadaê wieczór handlowcy sië skîadajâ, zamykajâ budki i wëdrujâ do domów aby odpoczâê przed kolejnym dniem handlu. Ale przenieômy sië w innâ czëôê naszej mieôciny. Peryferie. Ulica Tradycji. Tu mieszka nasz bohater - MACIUÔ. Niby niepozorny, z lekko îysiejâcâ gîówkâ, a juû profesjonalista! Codziennie rano - niezaleûnie od warunków atmosferycznych - siada na odrapanym taboreciku na balkonie, wyciâga Gestapowskâ Lornetkë Duûej Mocy i lustruje tereny przylegîe do jego posiadîoôci. Po chwili, gdy stwierdzi, ûe nikt go nie obserwuje, powoli chowa lornetkë. Wyciâga z kieszeni chusteczkë, zdejmuje swoje Okulary Ôredniej Mocy i z namaszczeniem, aczkolwiek bardzo stanowczo przeciera szkîa. Po tej skomplikowanej operacji, kîadzie sobie na kolanach stojâcâ obok opancerzonâ walizeczkë i za pomocâ Super Tajnego Szyfru otwiera jâ. Wewnâtrz w doskonale dopasowanych wgîëbieniach znajduje sië ono - marzenie wielu, radoôê nielicznych - UZI! Maciuô zakîada specjalne Gumowe Rëkawice w kolorze green. Wyciâga gîówny korpus pistoletu i za pomocâ Superdokîadnego Zestawu Mechanicznego rozbiera go na czynniki pierwsze. Nastëpnie czyôci wszystko z potëûnâ precyzjâ i konsekwencjâ. Kolejnâ czynnoôciâ jest dokîadne nasmarowanie wszystkich ruchomych elementów, a przede wszystkim spustu. W koïcu nastëpuje zîoûenie wszystkiego do kupy i umieszczenie ponownie w walizeczce. Maciuô wtedy wstaje i znika z walizeczkâ wewnâtrz mieszkania, aby po chwili ponownie sië pojawiê na balkonie stosownie ubrany w dzinsy i powiewnâ kurteczkë. Otwiera Tajnâ Skrzynië znajdujâcâ sië na tymûe balkonie i wyciâga z niej chlebak. Przerzuca go sobie przez ramië, otwiera i wkîada do ôrodka od kilku do kilkunastu granatów typu 'cytrynka'. Nastëpnie wyciâga zasobnik z nabojami kaliber 9mm do swojego UZI i przymocowuje go na pasku od spodni. Po tych czynnoôciach zamyka Tajnâ Skrzynië i wychodzi z domu. Gdzie moûemy teraz spotkaê Maciusia? Ano w róûnych dziwnych i normalnych miejscach. Ale zanim przystâpië do opisania kilku faktycznych faktów z ûycia tego osobliwego czîowieka, przedstawië sposób dziaîania tegoû pana. Wyobraúmy sobie hipotetycznâ sytuacjë: za siedmioma górami, za siedmioma rzekami itd., byî sobie las. Przez las porusza sië Czerwony Kapturek z aktówkâ peînâ Marsów, Snikersów i Coca-Coli dla chorej babci. Kapturek zauwaûyî w pewnym momencie puszkë po piwie Tuborg i zabraî jâ bo jeszcze takiej nie miaî (bo Cz. Kapturek zbieraî puszki), potem zobaczyî nastëpnâ, i nastëpnâ. W ten sposób Kaptur gîupi zagalopowaî sië w las. I wtem natknâî sië na Wielkiego Zîego Wilka. Wilk byî zachîanny i teû zbieraî puszki, a ponadto byî uzaleûniony od Snikersów. Postanowiî zabraê wszystko Kapturkowi (îâcznie z cnotâ bo zboczeïcem teû byî). WTEM... ÎUP! DUP! RYP! PIP! Zjawia sië Maciuô. Odsuwa Kaptura od sprawy (ciosem zakoônym przez îeb), zdejmuje okulary i przeciera je spokojnie chusteczkâ. Wilk nie posiada sië ze zîoôci i zaczyna mu sië tworzyê piana w pysku (wilki tak majâ). Maciuô nadal z chîodnym profesjonalizmem, zakîada okulary, chowa chusteczkë do kieszeni, podchodzi do wilka i mówi (powoli, flegmatycznie lecz z naciskiem): - Te Wilk... Ûycie ci sië, kurwa, znudziîo?! Najczëôciej to skutkuje i dany wilk spîywa lotem koszâcym do swej nory. Lecz gdy to nie wystarcza i np. wilk nie sîucha co sië do niego mówi, rzuca sië na Maciusia, nasz bohater przytrzymuje delikwenta prawâ rëkâ, a za pomocâ lewej wyciâga z chlebaka granata, sprawnym ruchem kciuka wyciâga zawleczkë i wciska 'cytrynkë' do gardîa pacjenta. Nastëpnie puszcza go, odwraca sië na piëcie i powolnym, równomiernym krokiem odchodzi. Wilk miota sië próbujâc wydobyê granata z gardzieli. W tym czasie Maciuô jest juû w bezpiecznej odlegîoôci, staje, przeciera okulary, wyciâga aparat typu Polaroid i oczekuje na detonacjë. Zdjëcie bëdzie konieczne do prywatnej ewidencji ofiar. Wtedy Maciuô znika, a Kapturek oczekuje spokojnie w rowie na pogotowie. Jest tylko lekko poturbowany na ciele i umyôle, i powinien sië cieszyê, ûe ûyje! ]ENTER]Marty