3 +--------------+ | Wielki Tyran | | autor: | | Vini alias | | Nathan | +--------------+ 2 Shortus prologus 6 Tylko dla dorosîych (lepiej nie przyznajë sië ile ja mam lat). Opowiadanie zostaîo napisane na konkurs "Masakra" i wszelkie brutalne i obrzydliwe scenki sâ tu jak najbardziej zamierzone. 1 Nathan/Vini 1[3Od Redakcji:1 Naprawdë cholernie cië przepraszamy Vini, ale sam wiesz, ûe nic nie moûemy poradziê na to, ûe ludzie sâ leniwi. Dlatego teû konkurs zostaî przerwany i 3wiëcej konkursów1 (przynajmniej aû nam nie przejdzie) 3NIE BËDZIE!1 Zawiedliômy sië na Was. Cóû, bywa i tak.] 2 ***** 3 Motto: "Agresja rodzi agresjë!" 2 ***** 6 Sala byîa duszna i ciemna. Wszëdzie roznosiî sië zapach krwi i zgnilizny pochodzâcy od setek trupów na podîodze. Przy ôcianie na antycznym tronie siedziaî ogromny, barczysty mëûczyzna w umazanych krwiâ kosztownych szatach i z miotaczem ognia na kolanach. Mëûczyzna przyglâdaî sië wielkiemu ekranowi na przeciwlegîej ôcianie. Obraz przedstawiaî mieszkanie robotnika. Pokój byî skromny - podîoga wyîoûona gumowymi pîachtami, maîy stolik i trzy krzesîa. Przez okno widaê byîo rzâd kominów. Na pierwszym planie meûczyzna rozmawiaî z kobietâ. Z tyîu w gîëbi pokoju kilkuletnia dziewczynka bawiîa sië szmacianâ lalkâ. 2 ***** 6 - Ten cholerny Tyran! - krzyczaî  mîody mëûczyzna w poplamionym kombinezonie - Kaûe nam tylko pracowaê szesnaôcie godzin na dobë, a teraz jeszcze chce nam zabraê córkë! - Uspokój sië, Chris - powiedziaîa kobieta miëkkim gîosem. - Gdy to ktoô usîyszaî stracilibyômy nie tylko Katrin, ale takûe nasze ûycie. Wiesz jacy sâ teraz ludzie. Nawet dzieci donoszâ na swoich rodziców - w jej zielonych oczach zalôniîy îzy. Chris przytuliî jâ do siebie i pogîaskaî jej dîugie, czarne wîosy. Mimo ûe nie byîa niska, nawet stojâc na palcach siëgaîa mu tylko do piersi. - Nie pîacz, Jessy - wyszeptaî. - Nie pîacz. Jessy nie mogîa sië jednak powstrzymaê. Mina Chrisa stawaîa sië coraz bardziej zaciëta. - Gdybym tylko mógî sië do niego zbliûyê - wyrzuciî z siebie ze zîoôciâ. - Wystarczyîa by tylko chwila i juû bym go zabiî. A potem objâbym wîadzë i naprawiîbym szkody wyrzâdzone przez niego. Nikt nie musiaîby wiëcej baê sië oddziaîów Tyrana. Nikt! 2 ***** 6 Twarz mëûczyzny na tronie zrobiîa sië czrwona. Wcisnâî jeden z przycisków na porëczy tronu i rozlegî  sië donoôny gîos syreny. Momentalnie z drzwi pod ekranem wyskoczyîo trzech ludzi i padîo plackiem na zakrwawionâ podîogë. - Przybywamy na wezwanie, Wielki Tyranie - powiedziaî niesmiaîo jeden z nich. - Czego od nas ûâdasz! - Zbliûcie sië! - ryknâî Tyran. - Natychmiast! Na jego usta wypîynâî zîoôliwy uômiech gdy dostrzegî jak drûâ podchodzâc po ludzkich szczâtkach do tronu. - Patrzcie na to! - wskazaî na ekran. Nacisnâî kilka przycisków na oparciu i na ekranie ukazaîa sië scena z domu robotnika. - I co wy na to? - powiedziaî Tyran gdy dobiegîa do koïca. - Zaraz tam wyôlemy ludzi - powiedziaî najmîodszy z nich - nie bëdziesz o nich wiëcej sîyszaî. Jego towarzysze cofnëli sië o krok. Tyran szybkim ruchem wbiî palce pod brodë mówcy i podniósî go za szczëkë do swojej twarzy. Krew spîywaîa mu po rëkach. - Byîeô mîody i niedoôwiadczony - szepnâî mu do ucha. - i strasznie gîupi. Nikt nie jest ze mnâ na ty. Nikt, rozumiesz?! Dwa palce jego drugiej rëki wbiîy sië bîyskawicznie w oczodoîy chîopca i przebijajâc gaîki oczne dostaîy sië do mózgu. Jeszcze chwilë Tyran dîubaî we wnëtrzu czaszki, lecz znudzony tym odepchnâî mocno ciaîo odrywajâc gîowë. Spojrzaî na przeraûonych ôwiadków niedawnych wydarzeï i rzuciî w kierunku jednego krwawâ kulâ. Mëûczyzna odskoczyî w bok, lecz natknâî sië na jedno z ciaî i upadî twarzâ w coô miëkkiego i lepkiego. Podnoszâc sië rozpoznaî w tym rozprute, ludzkie wnëtrznoôci i sam zwróciî zawartoôê swojego ûoîâdka. - Pobrudziîeô mi podîogë! - krzyknâî Tyran strzelajâc z miotacza. Czerwony jëzor dosiëgnâî takûe drugiego mëûczyzny. Patrzâc na wyjâce z bólu i biëgajâce po sali ûywe pochodnie Tyran zaczâî sië gîoôno ômiaê, a gdy juû postacie zamilkîy i przestaîy sië ruszaê podszedî do jednej z nich i wpatrywaî sië w ogieï. Widok pîonâcych, mëskich genitaliów, odpadajâcej pîatami skóry i skwierczenie gorâcego tîuszczu sprawiîy mu nienaturalnâ przyjemnoôê. Podszedî do ciaîa trzynastoletniej dziewczynki którâ przeciâî tydzieï temu piîâ îaïcuchowâ przez brzuch za niespeînienie jego wymogów seksualnych, poîoûyî jej obie czëôci obok siebie i zdjâî spodnie. W przeciwieïstwie do poprzedniego z niâ stosunku dzisiaj miaî megaorgazm. Po speînieniu jeszcze dîugo leûaî obok swojej partnerki i bawiî sië jej narzâdami. "Ta juû sië zuûyîa - pomyôlaî rozrywajâc jej pochwë przy wyciâganiu jajników. - trzeba bëdzie posîaê po nowâ" Po pewnym czasie przypomniaî sobie po co wezwaî tych trzech. Usiadî wiëc na tronie i znowu wîâczyî syrenë. Tym razem wbiegî tylko jeden czîowiek. Znowu pokazaî scene z mieszkania. Sîuga szybko i bez sîowa wyszedî. Wiedziaî juû jak sië zachowaê. Tyran wîâczyî podglâd na mieszkanie. Po chwili na jego ustach pojawiî sië uômiech. 2 ***** 6 Jessy siedziaîa przy stole i wpatrywaîa sië w okno. Jej córka dalej bawiîa sië szmacianâ lalkâ. Jessy spojrzaîa na dziecko. "Uômiecha sië - pomyôlaîa. - ona jeszcze nie rozumie spraw dorosîych. Ale dlaczego zostaje w nie wplâtana? Czy nie mogîaby dorastaê nie odczuwajâc tego? A teraz jeszcze Tyran rozkazaî zabraê wszystkie dziewczynki miëdzy czwartym a szesnastym rokiem ûycia. Za trzy dni przyjdâ po niâ" Po jej policzkach znowu popîynëîy îzy. Poîoûyîa gîowe na stole. Miarowy oddech ôpiâcego w drugim pokoju Chrisa usypiaî jâ. Nagle drzwi wyleciaîy z hukiem i do pokoju wbiegîo szeôciu mëûczyzn. Jeden z nich uderzyî kolbâ karabinu kobietë siedzâcâ przy stole w skroï, a drugi zîapaî dziewczynkë. Pozostali wbiegli do drugiego pokoju i po chwili przyprowadzili szamoczâcego sië Chrisa. - Zachciaîo ci sië lepszego ûycia, tak? - jeden z mëûczyzn kopnâî Chrisa w krocze. - Chciaîeô obroniê córkë, tak? To patrz na to! Mëûczyzna wziâî Katrin od kolegi i kilkoma szybkimi ruchami zerwaî z niej ubranie. Nastëpnie rozpiâî rozporek, wyciâgnâî swojego grubego penisa i zaczâî jâ brutalnie gwaîciê. Dziewczynka piszczaîa z bólu. Z jej maîej pochwy pociekîa krew. Chris szamotaî  sië w rëkach czterech ûoînierzy, lecz jego zapaî ostudziîa zimna lufa karabinu przy jego skroni. W tym momencie ocknëîa sië Jessy. Widzâc co robiâ z jej córkâ, zaczëîa krzyczeê i kopaê jednego z obcych. Jednak po chwili zostaîa przez niego brutalnie rzucona na stóî i rozebrana. - Najpierw mnie zadowolisz a potem zginiesz - powiedziaî mëûczyzna. Gdy juû skoïczyî umazaî swojâ spermâ Chrisa, a nastëpnie wîoûyî lufë karabinu miëdzy nogi Jessy i zaczâî strzelaê. Kawaîki skóry, miëôni i wnëtrznoôci lataîy po pokoju. Mëûczyzna gwaîcâcy Katrin wyjâî nóû. - A teraz zobaczysz gnojku jak sië zdejmuje skalp - powiedziaî do Chrisa i zîapaî  jego córkë za wîosy. Zanim pierwsze krople krwi spadîy na podîogë Chris powaliî jednego z trzymajâcych go ludzi jednym potëûnym machniëciem rëki. Uîamek sekundy póúniej jego druga rëka zmasakrowaîa twarz nastëpnego. Czîowiek stojâcy za nim nawet sië nie zorientowaî kiedy jego czaszka uderzyîa o sufit po haku robotnika. Czwarty zostaî przygnieciony z rozpëdu do ôciany. Coô mu strzeliîo w klatce piersiowej i po chwili doîâczyî do kolegów na podîodze. Ûoînierz wymieniî szybko pusty magazynek w karabinie, lecz nie strzeliî. Kolba karabinu zostaîa wgnieciona w oczodóî przy celowaniu. Ostatni z mëûczyzn uchwyciî mocniej nóû i przygotowaî sië do walki. Mimo braku broni Chris powaliî go w kilka sekund. Wyszarpaî mu z rëki nóû i powiedziaî. - A teraz poczujesz gnojku jak to jest byê skalpowanym i obdzieranym ze skóry. Nóû zaczâî nacinaê skórë. Krew zaczëîa zasîaniaê jeszcze nie pozbawione skóry czëôci ciaîa. Gdy dotarî do narzâdów na twarzy Chrisa zagoôciî opëtaïczy uômiech. - Krew za krew! - krzyknâî trzymajâc je w rëku. - ty pozbawiîeô mojâ córkë honoru i ûycia, a ja cië pozbawiam ûycia i penisa! Nóû ôwisnâî w powietrzu. Chris nabiî na nóû oddzielone od ciaîa genitalia i wbiî go w ôcianë. - To dla ciebie Tyranie! Chodú i sië najedz! A potem ja zabije ciebie i zostawie twoje ciaîo na poûarcie przez owady! Strzeû sië! Juû idë! Chris wyskoczyî przez okno. Upadek z czwartego piëtra byî bolesny, ale on odczuwaî bardziej chëê zemsty. Krwawej zemsty! Wstaî szybko i po chwili wszedî do otwartego kanaîu. "Tu mnie nie znajdâ" - pomyôlaî zatrzaskujâc za sobâ wîaz. 2 ***** 6 Twarz Tyrana zmieniaîa kolor: najpierw na czerwony, a potem na kredowy. "Ten czîowiek jest bardzo niebezpieczny" - pomyôlaî, lecz nadal siedziaî jak w transie. Minëîo dziesiëê minut od skoku mëûczyzny, gdy postanowiî dziaîaê. Rëka drûaîa mu ze strachu gdy wîâczaî syrenë. Nigdy tak sië nie baî. Zawsze to ludzie drûeli na dúwiëk jego imienia. Wybraî je wîaônie takie, by daê wszystkim do zrozumienia, ûe tylko on rzâdzi i jego rozkazy nie podlegajâ dyskusji. A teraz on, Wielki Tyran, wîadca caîej planety, on, bezlitosny i okrutny, teraz on miaî ochotë wcisnâê sië do mysiej dziury. "Musisz byê twardy - podtrzymywaî sië na duchu ôciskajâc mocniej miotacz ognia. - Musisz byê twardy! Inaczej zabije cië nawet dziecko." Gdy do sali weszîo czterech ludzi trochë sië opanowaî. Przybyli padli bez sîowa na podîogë i czekali na rozkazy. - Wstaïcie - sîowa Tyrana zabrzmiaî niepewnie. - Wstawaê i to juû! - ryknâî  aby nie straciê twarzy w oczach sîuûâcych i trochë zebraê sië w garôc. Wskazaî  na ekran na którym odtworzyî poprzedniâ scenë. Znowu zadrûaî na swoim tronie gdy mëûczyzna na ekranie z mëskimi narzâdami w rëce przysiëgaî zemstë. Gdy pokój opustoszaî  sîudzy zwrócili na niego swoje pytajâce spojrzenia. - Wyôlijcie caîy oddziaî wojska w tamten rejon. Macie go znaleúê i przynieôê mi jego genitalia! I wzmocnijcie straûe wokóî paîacu. Ten szaleniec moûe spróbowaê tu przyjôê. 2 ***** 6 Chris bîâkaî sië po kanaîach nie wiedzâc gdzie iôê. Spëdziî tu juû kilka godzin. Jego ubranie staîo sië sztywne od skrzepîej krwi. Nie czuî obrzydzenia. Czuî tylko wielkâ chëê zemsty. Nagle usîyszaî za sobâ chlupniëcie. Odwróciî sië bîyskawicznie gotowy do walki. Nie dostrzegî nic niepokojâcego. Chciaî ruszyê dalej, ale przed nim stanëîo piëciu mëûczyzn z dîugimi drâgami i noûami. Nie wyglâdali na ûoînierzy. - Po co tu przyszedîeô - powiedziaî mëûczyzna w ôrodku. - I dlaczego jesteô caîy umazany krwiâ. Chris zawachaî sië przez chwilë. Nie wiedziaî nic o tych ludziach. Przypomniaî sobie jednak, ûe nikt oprócz ûoînierzy nie moûe nosiê broni, wiëc oni teû musieli byê na bakier z prawem. Streôciî im w kilku zdaniach wydarzenia z jego domu. Nie miaî juû siîy walczyê. - Bardzo ciekawe - powiedziaî ten sam mëûczyzna co wtedy i kiwnâî gîowâ. - Pójdziesz z nami. Killer chëtnie cië przesîucha. - Nie! - zaprotestowaî Chris, lecz w tym samym momencie poczuî tëpy ból w czaszce. 2 ***** 6 - Znaleúliôcie go? - ryknâî Tyran na ûoînierza stojâcego w wejôciu. - to na co jeszcze czekacie! - powiedziaî widzâc przeczâcy ruch gîowy. Drzwi zamknëîy sië lekko za odchodzâcym ûoînierzem. Tyran nacisnâî jeden z przycisków i ûelazna sztaba zamknëîa wejôcie. Naciônâî jeszcze jeden z przycisków i czëôê ôciany za nim wysunëîa sië i odjechaîa w prawo ukazujâc prywatne komnaty Tyrana. W przeciwieïstwie do sali tronowej byîo tam czysto i jasno, a z wielu egzotycznych roôlin dochodziî aromatyczny zapach. Tyran wstaî z tronu, zdjâî brudne ubranie i poszedî pod prysznic. Gdy juû sië doprowadziî do porzâdku i ubraî sië w czyste szaty odwiedziî zbrojownie i zaczâî znosiê broï do sali Tronowej. Za czwartym razem zauwaûyî na podîodze ciaîo mëûczyzny. Niby nic dziwnego - byîo tu mnóstwo ciaî, ale ten miaî oderwane genitalia. Tyranowi zrobiîo sië niedobrze. Po raz pierwszy zrobiîo mu sië niedobrze na taki widok. Upuôciî broï i pobiegî do îazienki. "Znajdë cië, ty parszywy szczurze - pomyôlaî rzygajâc ôniadaniem. - Znajde cië, choêby pod ziemiâ" Spuôciî wodë. Jego wymiociny spîywaîy rurami do kanaîów. 2 ***** 6 Chris odzyskiwaî ôwiadomoôê. Niesiono go na rëkach przez kanaîy. Wokóî niego kîëbili sië ludzie. Poczâtkowo docieraîy do niego tylko strzëpki ich rozmowy i widziaî wszystko przez mgîë. Po chwili jednak rozpoznaî sîowa. - ... No i wtedy go ogîuszyliômy - mówiî przywódca grupy z kanaîu. - a teraz niesiemy go do Killera. Pewnie bëdzie chciaî go przesîuchaê. O! Patrzcie. Budzi sië. Przepraszamy, ûe cië tak potraktowaliômy. Moi ludzie spanikowali. Czy moûesz sam iôê? - Co? Iôê? Co iôê? I czego sam? Acha! Iôê. Oczywiôcie, ûe mogë sam iôê. Ale z powodu maîego bólu gîowy jednak zrezygnujë - zgrywaî sië Chris. - A tak na marginesie: gdzie jesteômy? - zapytaî caîkiem powaûnie stajâc niepewnie na nogach. - O! Humor cië nie opuôciî. A moûe to uderzenie obluzowaîo ci klepki. Jesteômy w podziemnym Królestwie Szczurów. Ja jestem Thomas, dowódca póînocnego oddziaîu straûniczego. Wîaônie idziemy do Killera, naszego szefa. A potem... Zamilkî poniewaû doszli do stalowych drzwi. Thomas zapukaî trzy razy i drzwi cicho sië otworzyîy. Oczom Chrisa ukazaîa sië wielka sala oôwietlona halogenowymi lampami. Wzdîuû ôcian ustawione byîy stoîy. Po prawej staîy one na podwyûszeniu, a obok nich umieszczono mównicë. W sali byîo kilku ludzi. Kobieta otwierajâca drzwi rzuciîa sië na szyje Thomasa. - Tom! Ty stary pierdoîo! Dawno cië tu nie byîo. Co cië sprowadza? - Puôê mnie Violetto, bo mnie udusisz, a mam waûnego goôcia. Violetta dopiero teraz zauwaûyîa Chrisa. Puôciîa Thomasa i lekko sië zaczerwieniîa patrzâc na potëûne ramiona obcego. Wzdrygnëîa sië gdy rozpoznaîa co pokrywa jego kombimezon. W tym samym momencie doîâczyî do nich mëûczyzna po trzydziestce. Jego rysy byîy trochë delikatne. - Czeôê - powiedziaî do Chrisa. - Jestem Killer. Chris byî trochë zaskoczony. Nie tak wyobraûaî sobie czîowieka zasîugujâcego na miano Zabójcy. Wyciâgnâ do niego rëke. - Jestem Christian Winskey, numer 453234 RF... - U nas nie ma numerów. Jesteô po prostu Christian. Usiâdú. Co cië tu sprowadza. Chris popatrzyî na swoje zakrwawione ubranie. - Czy mógîbym najpierw sië umyê i przebraê. Zjeôê coô teû by nie zaszkodziîo. - Oczywiôcie. Violetta pokaûe ci drogë. Wyszli z sali. Ludzie przypatrywali sië Chrisowi z trwogâ. Chodzili dîugimi, krëtymi korytarzami aû stanëli przy drzwiach z tabliczkâ "Ubrania". W ôrodku Violetta wymieniîa kilka zdaï z grubym mëûczyznâ w okularach. Po chwili Chris zostaî zmierzony. - Czy duûo osób tu ûyje? - zapytaî Chris mierzâcego go mëûczyzne. - Tak. Okoîo tysiâca. Wiëkszoôê z nich to uciekinierzy. Ale pierwszy raz przyszedî tu ktoô tak zakrwawiony. Tylko Killer uciekî po zabiciu kilku ûoînierzy. Stâd jego ksywa. Paskudna sprawa. Zabili mu caîâ rodzinë. - To tak jak mi - wyszeptaî Chris. Nikt tego jednak nie usîyszaî. Violetta wîaônie rozmawiaîa z kimô przy drzwiach, a mëûczyzna poszedî na zaplecze. "Nikogo to nie interesuje. Ale ja sië zemszczë. Na wszystkich!" Mëûczyzna wróciî z zaplecza niosâc ubranie i buty. - To dla ciebie - powiedziaî wrëczajâc swój ciëûar Chrisowi. - Ukradliômy to z centralnego skîadu. Szkoda, ûe zostali o to oskarûeni stróûe. Violetto! Juû gotowe. - Chodú! Pokaûe ci twój pokój. - Mój pokój? - zdziwiî sië Chriss. Jaki mój pokój? - Wedîug naszego prawa kaûdy nowy ma byê ûyczliwie przyjëty. Nie moûe jednak opuszczaê przydzielonego mu pokoju bez zgody Killera. Zawsze tak postëpujemy. W tym miesiâcu jesteô trzecim nowym. To jest wîaônie twój pokój - wskazaîa na jedne z drzwi w korytarzu. - Jesteômy w starym schronie. Ich budowniczowie przewidzieli tu miejsce na sto tysiëcy osób. Tyran jednak o nim nie wie, chociaû siedzi nad nami. W pokoju jest îazienka. Rozgoôê sië. Za chwilë wrócë - powiedziaîa zamykajâc za sobâ drzwi. Przez caîâ rozmowë Violetta nie dopuôciîa do gîosu Chrisa usiîujâcego o coô zapytaê jakby mógî jej zepsuê dîugâ recytacjë. Unikaîa teû jego wzroku. 2 ***** 6 Godzinë póúniej Chris opowiadaî radzie Królestwa Szczurów swojâ historië. Na zakoïczenie dodaî: - Tyran na powierzchni morduje ludzi, gwaîci dzieci podczas gdy wy siedzicie sobie w swojej norze i opowiadacie bajki. Wasz przywódca o kobiecych rysach i udajâcy wielkiego zabijakë boi sië stanâê do walki. A wiecie dlaczego? Bo jest tchórzem. Wielkim ômierdzâcym tchórzem! Po sali rozlegî sië pomruk niezadowolenia. Killer wstaî gwaîtownie i powiedziaî: - Jesteô w moim królestwie. Wedîug naszych zasad mam prawo do pojedynku na kije. Pierwszy który upadnie przegrywa. Teraz zobaczymy czy ty nie jesteô tchórzem. Staniesz do walki? Chris tylko skinâî gîowâ. Stanëli na ôrodku komnaty. Violetta podaîa im dîugie, tëpe kije. "Trzeba nauczyê tego nowego szacunku. Jestem mistrzem w walce na kije" - pomyôlaî Killer. Violetta daîa znak rëkâ i zaczëîa sië walka. Killer zadawaî wiele szybkich ciosów w nogi przeciwnika chcâc go jak najszybciej przewróciê. Chris jednak nie reagowaî na nie czekajâc na okazjë ataku. Killer przerwaî swój taniec. - Co? Boisz sië? Atakuj? - jego kij uderzyî Chrisa w gîowë. - A moûe ûona nie pozwala ci sië biê? Killer przypomniaî sobie o ûonie Chrisa, gdy w jego oko wbiî sië kij. Tylko stëpiony koniec uratowaî go przed naruszeniem mózgu. Przy nastëpnym ciosie pëkî kij Chrisa. Zaostrzony koniec îatwo przebiî Killera. Jego ciaîo osunëîo sië na ziemië. Mimo to Chris dalej zadawaî ciosy. Poprzestaî dopiero, gdy z twarzy przeciwnika zostaîa miazga. - To zrobië z Tyranem i kaûdym kto mi nie pomoûe! - krzyknâî. - Czy jest ktoô taki? Na sali byîo cicho. Dopiero po chwili jakiô gîos krzyknâî: - Na Tyrana! Za Chrisem! Dawno juû trzeba byîo to zrobiê. Uda nam sië gdy zaatakujemy z zaskoczenia - mówcâ byî Thomas. - Broï ukradniemy z magazynów i wyjdziemy kanaîami w paîacu. Wiwat Chris! Zlëknieni ludzie podjëli okrzyk. Po chwili nikt nie pamiëtaî o pierwszej ofiarze tego buntu. Kaûdy chciaî tylko jednego: zabiê Tyrana, wprowadziê nowe rzâdy i naprawiê ôwiat. 2 ***** 6 Tyran drûaî na swoim tronie. Caîa póînocna dzielnica opanowana byîa przez buntowników. Ich oddziaîy zbliûaîy sië do paîacu. "Tu sië nie dostanâ" - pomyôlaî i wîâczyî ekran. Jego oczom ukazaî sië widok z pola walki. Przewagë zdobyî dziëki swojej tajnej broni - robotom. Wîaônie jeden z nich kosiî seriami z karabinu uciekajâcych ludzi. Kawaîki ludzkich szczâtków lataîy w powietrzu jak muchy. Tyran drûaî juû nie ze strachu ale z podniecenia. Oglâdaî sceny z róûnych czëôci miasta. Najwiëcej przyjemnoôêi sprawiaî mu widok masakrowanych dzieci. Dopiero wstrzâs wyrwaî go z ekstazy. Z sufitu posypaî sië tynk, a ekran rozprysnâî sië na podîodzë. Zanim sië obróciî  zostaî zîapany przez silne ramiona. - To ja - usîyszaî gîos Chrisa. - Przyszedîem po twoje jaja. Mówiâc to zerwaî z niego ubranie. Zimne ostrze noûa dotknëîo skurczonego ze strachu penisa Tyrana. - To na przekâske - powiedziaî Chris robiâc szybkie ciëcie i oddzielajâc narzâd od ciaîa. - zjedz to! Wepchaî go Tyranowi do ust i zatkaî mu nos. Nie mogâc zîapaê powietrza Tyran musiaî go pogryúê i przeîknâê. - Bëdziesz mógî sië w piekle pochwaliê, ûe miaîeô takiego dîugiego penisa, ûe go braîeô do buzi. A teraz deser. Po chwili jâdra Tyrana wylâdowaîy w jego ûoîâdku. Gdyby nie ból nawet by mu sië to podobaîo. Byîo smaczne. - Daj mi jeszcze - powiedziaî przez zëby opanowujâc ból. - Ale teraz twoje. - O nie! Teraz to zrobie ci otwarcie czaszki bez znieczulenia - powiedziaî Chris. Jego nóû przeciâî  skórë na gîowie i zaczâî powoli piîowaê koôê czaszki. Po kilku chwilach Tyran nie ûyî, lecz Chris kontynuowaî. Gdy wyciâî  juû spory otwór poszedî po talerz i umieôciî na nim jeszcze ciepîy mózg. Nastëpnie pokroiî go na plasterki i rozmazaî po tronie. Zadowolony z siebie usiadî i pomyôlaî: "Podoba mi sië zabijanie. Teraz ja bëdë taki jak on. Bëde Wielkim Tyranem. Tak! To imië bëdzie mi pasowaîo. Dziô planeta, jutro wszechôwiat." Do pokoju wbiegî Thomas. - Udaîo nam sië! Teraz bëdziemy rzâdziê! - zamilkî îapiâc nóû tkwiâcy w swoim brzuchu. - Dlaczego? - wybeîkotaî i osunâî sië na kolana. - Bo teraz ja bëdë Tyranem. I bëdë rzâdziî sam. A ludzie bëdâ tësknili za moim poprzednikiem. Ja straciîem córkë i ûonë. Tyran zapîaciî mi tylko za jednâ z nich. Ludzkoôê odpîaci resztë. Zîapaî Thomasa za gîowë i skrëciî mu kark. 2 ***** 6 Jakiô czas póúniej inny czîowiek w innym mieszkaniu przeklinaî imië Tyrana. Ale to juû zupeînie inna historia... 2 ***** 3 Nathan/Vini