3 Z Û Y C I A W Z I Ë T E 6 Historie te sâ jak najbardziej nie zmyôlone. Zdarzyîy sië mi lub moim kolegom. Ja je tylko troszeczkë "dopracowaîem" i nieznacznie zmieniîem. Artykuîem tym chciaîbym zachëciê was do opisania waszych wîasnych gîupich historyjek, które przecieû kaûdemu sië zdarzajâ. 1 Opowieôê pierwsza 6 Idë sobie pewnego razu przez miasto z naszym swapperem Reckruthem i po drodze spotykam dwóch mocno juû podchmielonych pijaczków, byîo jeszcze doôê wczeônie ok. 14.30. Wiëc idë sobie i nagle jeden z nich zatrzymuje mnie i podniosîym, bardzo oburzonym gîosem mówi: - Co rysowaîeô?! Pytanie to dosîownie mnie zamurowaîo. Stanâîem na chwilë aby zastanowiê sië, o co mu chodzi. Lecz tymczasem goôciu zîapaî mnie za rëkë i jeszcze gîoôniej powtórzyî: - Co rysowaîeô ?! W tej chwili pomyôlaîem ûeby zwiaê jak Reckruth, który caîemu wydarzeniu przyglâdaî sië z odlegîoôci 20m, lecz szybko sië rozmyôliîem, zadowolony z perspektywy rozmowy z maîo inteligentnymi ludúmi. Tak mniej wiëcej potoczyî sië mój dialog z dwoma pijaczynami, zacznë wiëc od poczâtku. - Co rysowaîeô?! - pyta jeden, ten ze szramâ na policzku - ...??? - Co rysowaîeô?!! - ponawia prÑbë, przy czym îapie mnie za rëkë. - Ja...ja nic... - odpowiadam speszony. - Ale o co ci wîaôciwie chodzi? - spytaîem. - A o to - pokazuje mój krzyûyk na îaïcuszku. - Co to ma byê ? - pyta zmieniajâc temat. - Jak to co, przecieû to krzyû. - Tak? A ty co jesteô protestant czy jaka inna cholera? - pyta drugi, ze szramami od zëbów na rëku. - Ja jestam katolikiem. - Tak? Udowodnij. - Dlaczego? - pytam. - Ty Zenek, on pyta dlaczego, ja go chyba pierdolnë, co? - Ty, Franek, zostaw go, moûe umi - zaczëli miëdzy sobâ. - Mîody zdrowaôkë albo ci szczenë wychaczë - uprzejmie zwraca sië do mnie. - Zdrowaô Mario ... -zaczynam juû lekko zpietrany. - Ty umi, on jednak w porzâdku jest, na piwo mu daj - mówi Franek. - Jo, ja bym mu szczenë, a nie piwo - odpowiada ten bardziej stanowczy i nieugiëty - Zenek - jeszcze 10 przykazaï. - Nie, dajcie mi spokój - mówië. - No nie, teraz to ja go jebnë - tam razem Franek. - A wy...- przerywa mi. - Jakie wy, co jakie wy... - Wy nie jesteôcie katolikami? - pytam. - My jo - odpowiadajâ prawie jednoczeônie. - No to dlaczego chcecie biê bliúniego - i tu cytuje - nie czyï bliúniemu co ... - Ty Jachu idzie z flaszku - odwracajâ sië i idâ w jego kierunku. - Jachu, Jachu...,ty to fajmy facet jesteô - odchodzâ i niknâ za nastëpnym zakrëtem. Wydarzenie to utrzymaîo mnie w pewnoôci, ûe na ôwiecie, a tym bardziej w Polsce sâ jeszcze prawdziwi, katolicy, dbajâcy o kulturë i duchowe wychowanie mîodego pokojenia. Amen. 1 Opowieôê druga 5 (Tym razem krótsza) 6 Pewnego razu gîodny byîem (co mi sië ostatnio zdarza), wiëc poszedîem do pewnego olbrzymiego sklepu, oczywiôcie to jeszcze nie wszystko gdyû stanâîem w kolejce, by spytaê o cenë ciastek. Bardzo waûne jest to iû miaîem tylko 1 nowy zîoty. Wiëc pytam tâ gracë, po ile ciacha, a ona mi na to, ûe po 30gr. - Dobra, biorë trzy - powiedziaîem - to, to i jeszcze tamto - pokazuje dwie droûdûówki i jednego eklera. - To bedzie 12 tyô - odpowiada mi graca. - 12? Ja mam tylko 10, dobra niech bëdâ dwie - tymczasem ona wydaje mi 4 tyô reszty. Chwilë przyglâda sië tej kwocie i dodaje speszona: - Kurde, to chyba na jeszcze jednâ starczy - i zawinëîa eklera ponownie. Takie zjawisko nastawia mnie bardzo pozytywnie, gdyû ôwiadczy ono o szalonej inteligencji naszego narodu (???). Powiem jeszcze tylko, ûe zdarzyîo mi sië to naprawdë. Wiëcej chyba dodawaê nie muszë... 2 Sir James/SAF