aa 4d8Lot kosmiczny 1a8(Crezus) 2f Wyszedî na balkon i spojrzaî na 2fstatek o sebrnym dziobie i 2fczarnoûóîtych skrzydîach. Wyglâdaî 2fjak jakiô jaskrawy insekt: maîy, 2flôniâcy kolorowy giez koïski. 2fJutro, znajdë sië w gîowie tego 2finsekta i udam sië nim poza zasiëg 2fblasku ôwiatîa, w niezanane. I to 2fnieznane stanie sië dla mnie znanym. 2fDla mnie, Jasona Marlina, pierwszego 2fastronauty, który przebije 2fprzestrzeï i czas przez czarnâ 2fdziurë. Bardzo mu to odpowiadaîo; 2fûe moûe przyglâdaê sië wehikuîowi, 2fktóry ma wynieôê go na wiecznoôê w 2fprzestrzeï kosmicznâ w mgnieniu oka; 2fûe moûe nadzorowaê to, co ma mu 2fprzynieôê wiecznâ sîawë. Tak, to on 2fwîaônie stanowiî poczâtek nowej ery. 3g- Jason - zawoîaîa Maria - wracaj do 3gîóûka. 4f Odwróciî sië i spojrzaî na niâ, 4fleûâcâ w îóûku, skâpanâ w miëkkim 4fôwietle lampki nocnej. Byîa ciemna 4fi wspaniaîa, wywoîywaîa uczucie 4ftësknoty do niej, podobnie jak 4fgorâca czekolada kusi spragnionego w 4fchîodny, grudniowy wieczór. 1f Jason byî nagi i wiedziaî, ûe to 1fgo zdradza. Miaî taki nastrój, ûe 1fnajchëtniej udawaîby brak 1fzainteresowania, jednak statek 1fkomiczny juû schodziî na dalszy 1fplan, a jego miejsce zajowaîa 1fkuszâca maszyna zupeînie innego 1frodzaju. Jego pal wskazywaî na 1fMarië, jak rodzaj kompasu poûâdania, 1fktóry szuka szczególnego typu 1frzeczywistego póînocnego bieguna. 1fKogut podrygiwaî mu delikatnie w 1foczekiwaniu na stanowczy krok, który 1fmiaî niebawem nastâpiê. 2f Maria uômiechnëîa sië, kalkulujâc 2fjego myôli. 3g- Co powiesz na ponowne wejôcie? 4g- Odbiór - odpowiedzial, opuszczajâc 4gbalkon dla ciepîa îóûka i jeszcze 4gwiëkszego ciepîa miëdzy jej udami. 1f W dotyku byîa miëkka jak jedwab. 1fPosuwaî palcami w dóî jej dîugich, 1fmocnych nóg z drëczâcâ powolnoôciâ, 1fjak gdyby moûliwe byîo spijanie jej 1fstëûonej zmysîowoôci przez pory jej 1fskóry. 2f Wydaîa pomruk o miîym brzmieniu, 2fjak mruczenie zadowolonej kotki. 2fJego dîonie przesuwaîy sië  po niej 2fw górë i w dóî, pieôciîy kuszâce 2fkrâgîoôciâ  poôladki, zaô opuszki 2fpalców wodziîy wokóî przestrzeni 2fpomiëdzy poôladkami, zbliûajâc 2fsië do punktu zerowego. Mimo, iû 2fciaîo jej leûaîo do niego pod kâtem, 2fczuî ciepîo promieniujâce z cipki, a 2fzrëcznie wyciâgajâc rëkë byî w 2fstanie pocieraê niâ o jej wzgorek 2fîonowy i od tyîu dosiëgnâê úródîa 2ftego ciepîa. Wsunâî swój palec 2fwskazujâcy w të wilgotnâ, zachîannâ 2fdziurkë, a kiedy go wyciâgnâî, 2fpokryty byî jej ciepîym, lepkim 2fôluzem. Ten zapach sprawiî, ûe jego 2fpal przeszîy dreszcze. 3g- Przeleê mnie - powiedziaîa Maria i 3gzaczëîa powtarzaê te sîowa, ale 3gpocaîunkiem zamknâî jej usta i sîowa 3gzamarîy. Przesunëîa swe dîonie w 3gdóî miëdzy ich ciaîami i ujëîa jego 3gwaî, objëîa delikatnie, a jej dîugie 3gpaznokcie falowaîy na caîej jego 3gdîugoôci. Wreszcie uchwyciîa koniec 3gpala i ôcisnëîa go. Z potëûnego 3ginstrumentu wypîynâî pîyn 3glubrykacyjny i kroplami spîynâî 3gmiëdzy jej palcami. Odsunëîa 3gdîonie, wîoûyîa je do ust, wylizujâc 3gi wysysajâc palce, jak zachîanne 3gdziecko roztopione w dîoni lody. 4g- Przeleê mnie - powiedziaîa. 1f Zignorowaî jâ. 2f Popchnâî jâ na plecy i ujâî jej 2fpiersi, po jednej w kaûdâ dîoï, 2fuciskajâc tak, ûe przylegaîy do 2fsiebie, a brodawki niemal stykaîy ze 2fsobâ. Zbliûyî usta i ssaî brodawki, 2fnajpierw po jednej, a nastëpnie 2fprzyciâgajâc je bardzo blisko 2fsiebie, obie równoczeônie. Musiaî 2fmocno napieraê, aby zapobiec 2fwyskoczeniu wielkich sutków z jego 2fdîoni i ich powrotowi na zwykîe 2fmiejsce. 3f Maria zaczëîa manipulowaê miednicâ 3fw sîodkim oczekiwaniu, a brodawki 3fpod jego jëzykiem nabraîy twardoôci 3fkamienia. 4g- Przeleê mnie - bîagaîa. - Przeleê 4gmoje cycki. 1f Jason dosiadî jej w rozkroku, 1fumieôciî swój dîugi, nabrzmiaîy, 1fpokryty siatkâ niebieskawych ûyîek 1fwaî pomiëdzy jej piersiami, a Maria 1fprzyciâgnëîa je ôiôle do niego. 4g- Przeleê mnie - powtórzyîa, a Jason 4gzauwaûyî, ûe oczy bîyszczâ jej z 4gpoûâdania. 2f Wyciâgajâc sië jak dîugi, Jason 2fzaczâî rypaê powstaîy miëdzy ciasno 2fprzylegajâcymi sutkami substytut 2fdziury. Jej ciepîe cycki i gîadkie 2fciaîo wywoîywaîy w nim fale ekstazy. 2fCzubek jego nabrzmiaîego pala 2fdelikatnie poszturchiwaî Marië pod 2fbrodâ pozostawiajâc tam malutkie 2fkropelki pîynu lubrykacyjnego. 3f Przyciâgnâwszy brodë w dóî klatki 3fpiersiowej, Maria przyjëîa kolejne 3fpchniëcie w swe usta. Jason w 3fchwili gdy wysuwaî sië z jej ust, 3fzatrzymaî sam koniuszek koguta 3fmiëdzy jej wilgotnymi wargami. 3fCiepîo jej ust i wypady dîugiego, 3fmiëkkiego jëzyka - tego wyrzec sië 3fnie mógî, byîoby to dla niego zbyt 3fwielkim poôwiëceniem. Zaczâî 3fpowolne obroty biodrami, wspierajâc 3fsië na wyprostowanych rëkach. 4f Maria wyswobodziîa sutki, ûeby 4fprzestaîy juû obejmowaê jego czîonek 4fNie miaî nic przeciwko temu, 4fzupeînie wystarczaîy mu jej usta. 1f Rozszerzajâc nogi i mocno 1fzapierajâc sië o îóûko palcami obu 1fstóp, Jason zaczâî energicznie 1fpompowaê  jej usta. Pochylaî gîowë 1fw taki sposób, ûe widziaî, jak jego 1fpal wsuwa sië, a po chwili wysuwa z 1fjej zmysîowych warg. Coraz to 1fgîëbiej wpychaî sië w niâ. 2f Maria poîoûyîa dîonie na jego 2fpoôladkach, wnikajâc w rowek miëdzy 2fnimi swymi paznokciami, jak 2fchwytnymi haczykami, i przyciâgaîa 2fgo w dóî. Coraz to silniej i 2fsilniej, aû jego wielkie orzechy 2frytmicznie uderzaîy poniûej jej 2fbrody, wydajâc odgîos lepkich 2fklasniëê. 3f Jason czuî ogieï w jâdrach, a 3fpotem lawë, która ma zaraz opóôciê 3fwulkan. Jego pal wnikaî co rusz to 3fgîëbiej i gîëbiej w jej usta i 3fdalej, do gardîa. Jâdra uderzaîy z 3fcoraz to gîoôniejszym odgîosem. Na 3fdnie ûoîâdka, w jâdrach, czuî 3fnasilajâcâ sië burzë która lada 3fmoment znajdzie sobie ujôcie z siîâ 3fhuraganu. 4f W koïcu eksplodowaî, sztorm 4fzamieniî sie ponownie w wulkan 4fwyrzucajâcy gorâcâ, biaîâ lawë w 4fgîâb gardîa Marii, przepeîniajâc jej 4fusta. 1f Jason jëknâî. 2f Maria jëknëîa. 3f Jason wykonaî kilka ostatnich 3fmocnych ruchów trâcych pomiëdzy jej 3fwargami, a potem wolno, wolniutko 3fwyjâî czîonek. Usta Marii 3fcaîkowicie wypeîniaîo jego nasienie, 3fktóre teraz poîykaîa, oblizujâc 3fwargi i zlizujâc drobne kropelki, 3fcieknâce jej po brodzie. 4f Jason zszedî z niej i poîoûyî sië 4fna plecach. Maria poszybowaîa w dóî 4fjego ciaîa niczym wâû, a jej usta 4fzawîadnëîy jâdrami, które zaczëîa 4fwysysaê, jak gdyby wyciskaîa sok z 4fpomaraïczy. 1f Nie chciaî uwierzyê, ale znów 1frobiî sië sztywny. Ta kobieta byîa 1fniewiarygodna. 2f Kiedy osiâgnâî erekcjë, wziëîa w 2fusta koniec jego pala, krótko ssaîa, 2fpo czym podniosîa gîowë w taki 2fsposób, ûe jego dîugi waî pokazaî 2fsië jej po brodâ i wskazywaî na niâ 2fjak nabrzmiaîy palec bez paznokcia. 3g- Przeleê mnie. 4g- Kochanie - odpowiedziaî - Masz 4gograniczony zasób sîów, ale za to 4gskutecznych. 1f Pochyliî sië, ujâî jej gîowë w swe 1fdîonie, przyciâgnâî jej ku sobie i 1fprzeîoûyî na plecy. Uômiechajâc 1fsië, szeroko rozîoûyîa nogi. 2f Pozwalaî swym oczom nacieszyê sië 2fwidokiem cudownych piersi, pîaskiego 2fbrzucha i mocnych ud, po czym 2fskierowaî dîoï na wzgorek îonowy, 2fzagîëbiî sië aû do îechtaczki, 2fopierajâc dîoï na jej poôladkach. 2fPrzesunâî dîoï do góry, a jej 2fszparka zdawaîa sië otwieraê, by jâ 2fpoîknâê. Kiedy z powrotem usunâî 2fdîoï, przyglâdaî sië jak szpara 2fznowu sië zwiera. Srom zmalaî, by 2fna jego oczach ponownie nabrzmieê. 2fTa kobieta miaîa niewiarygodne 2fzdolnoôci kontrolowania miëôni. 3f Pieôciî jej poôladki, przesuwaî 3fdîoï pomiëdzy nimi a sromem, na 3fkoïce palców nawijaî sobie jej 3fwîosy, dotykaî wilgotnej, ciepîej, 3fróûowej tkanki jej cipki. Pomiëdzy 3fkciukiem a palcem wskazujâcym miaî 3fjej îechtaczkë i masowaî jâ. 3fJëknëîa, a jej biodra zaczëîy 3fkoîysaê sië i napieraê w 3foczekiwaniu. Wyglâdaîo to tak, jak 3fgdyby pod niâ znajdowaîy sië wielkie 3fdîonie, które unosiîy jâ, oddajâc mu 3fw ofierze jej piczkë. 4f Zaakceptowaî të ofertë. 1f Gdy wspiâî sië pomiëdzy jej 1fwspaniaîe nogi, poczuî ciepîo jej ud 1fi promieniowanie gorâczki jej îona, 1fniemal straciî na moment kontrolë 1fnad sobâ. Wydawaîo mu sië, ûe zaraz 1fnieodwoîalnie zacznie spuszczaê sië 1fna jej brzuch. Wytrzymaî jednak, 1fprzekonujâc swe ciaîo, ûe czekajâ je 1fjeszcze wiëksze rozkosze, na które 1fwarto jeszcze trochë poczekaê. 2f Koïcem pala pocieraî w górë i w 2fdóî jej miëkki brzuch i wzgórek 2fîonowy. 3g- Przeleê mnie - powiedziaîa - O 3gBoûe, przeleêmnie. 4f Zaczâî pocieraê koïcem koguta o 4fjej pëpek. 3g- Juû nie mogë dîuûej - jëczaîa - 3gPrzeleê mnie. 1g- Moûesz - odpowiedziaî, krztuszâc 1gsië od ômiechu. 2f Pochyliîa sië gwaîtownie, chwyciîa 2fjego waî i przycisnëîa do swej 2fdziurki. Byîa ona tak gorâca, ûe 2fpoczuî ogieï w kutasie. Tego juû 2fnie mógî przezwyciëûyê. Z gîoônym 2fjëkiem wszedî w niâ. 3f Byîo to porównywalne z kryciem 3fsamicy przez dzikiego nieujeûdûonego 3fkonia. Tarzali sië po caîym îóûku, 3fniemal spadajâc na podîogë. Maria 3fdziko wyginaîa sië w îuk, wbijajâc 3fpaznokcie w jego plecy, podnoszâc 3fnogi tak wysoko, ûe Jason miaî 3fdoskonaîy, gîëboki dosëp do jej 3fkrocza. 4g- Mocniej! - krzyczaîa. - Mocniej! 4gMocniej! Mocniej! 1g- Juû dobrze kochanie? 4g- O, Boûe - powiedzaîa - O, Boûe. 4gNikt mnie tak jeszcze nigdy nie 4gprzeleciaî. Nikt. Przeleê mnie. 4gMocniej! Mocniej! 2f Wówczas posuwali sië wolniej, 2fzachowujâc siîy na póúniej, 2fprzedîuûajâc chwile ekstazy. 3f Po jakimô czasie Maria znowu 3fpodjëîa tempo i ponownie opanowaîa 3fich szybka, miëkka pasja. 4g- Ja... Juû... - wyszeptaîa Maria 4g- Juû, o Boûe, juû. 1g- O.K. kochanie. W porzâdku - 1gpowiedziaî Jason, pompujâc jej 1gdziurë w rytmie staccato, oferujâc 1gjej kaûdy cal swego dîugiego, 1gtwardego pala. 2f Maria pochyliîa sië gwaîtownie, 2fkrzyknëîa i zadrûaîa. 3f Jason zaczâî opëtaïcze suwy i tuû 3fpo jej orgazmie wyîadowaî sië, 3fwypeîniajâc jej sîodkâ, maîâ piczkë 3fpo sam brzeg. 4f Leûeli razem przez dîuûszy czas 4fobejmujâc sië wzajemnie, pocierajâc 4fîagodnie swe ciaîa, wspominajâc 4fzapamiëtale te kilka minionych 4fchwil. 1g- Wrócisz do mnie, prawda? 2g- Oczywiôcie - powiedziaî Jason - To 2gjest rutynowa misja. 1g- Rutynowa? Jesteô pierwszy. 2g- Robiliômy juû podobne rzeczy. 1g- Gówno prawda. Nie robiliôcie. 2g- Nic mi nie bëdzie. 1g- Nikt dotâd nie dokonaî przejôcia 1gprzez czarnâ dziurë. 2g Mrugnâî do niej. 1g- O, wszystko jedno. 2g- Nie o to mi chodzi. Bâdú powaûny. 3f Przyciâgnâî jâ do siebie i 3fdelikatnie pocaîowaî w ucho. 4g- Wrócë. Moûesz byê tego pewna. Ta 4gwyprawa posunie czîowieka o caîe 4gwieki w lotach kosmicznych. Dziëki 4gczarnej dziurze pokonamy miliony, 4gbiliony mil - innâ metodâ na të 4godlegîoôê trzeba by wieków. Sâ tam 4gwszelkiego rodzaju obce ôwiaty, a ja 4gchcë byê pierwszy. Ale wrócë do 4gciebie kochanie. 1f Nadâsana powiedzaîa: 2g- A jak poczujë sië samotna? 3f Uômiechnâî sië. 4g- Zostawiam ci mój wibrator. 1g- Ach, ty - powiedziaîa odsuwajâc 1gsië od niego. Zîapaîa swâ poduszkë i 1gprzysunëîa sië z niâ w jego stronë. 2f Ômiejâc sië wyszedî z îóûka, a ona 2fdla zabawy goniîa go po pokoju przez 2fcaîe piëê minut. 3f Znowu poszli do îóûka, kochajâc 3fsië raz za razem. Wreszcie zasnëli, 3fa przed ôwitem on obudziî sië na 3fkrótki numer, potem ôniadanie, 3fpoûegnanie we îzach i wyjazd. 4b8* * * 1f Statek kosmiczny byî prawdziwym 1fcackiem. Unosiî sië w przestrzeni 1fjak ogromny insekt, polujâcy na 1fzdobycz niebiaïski owad. Metoda 1fczarnej dziury sprawdzaîa sië i 1fpozwoliîa mu pokonaê galaktyki z 1fîatwoôciâ napastnika strzelajâcego 1fgola na boisku. 2f Wkrótce po przedostaniu sië przez 2fczarnâ dziurë odebraî sygnaî na 2furzâdzeniach pomiarowych. 2fWskazywaîy one, ûe zbliûaî sië do 2fplanety potëûnych rozmiarów, 2fznacznie wiëkszej od jakiejkolwiek w 2fsystemie Drogi Mlecznej. Z monitora 2fodczytaî, ûe planeta ma atmosferë 2fpodobnâ do ziemskiej i bëdzie mógî 2foddychaê jej powietrzem. Jednakûe 2fsiîa grawitacji byîa tak duûa, ûe 2fbez dokonania korekty urzâdzeï 2fgrawitacyjnych, rozgniotîa by go 2fwraz z jego statkiem jak pluskwë. 3f Namierzajâc poîoûenie statku i 3fsprawdzajâc swój kombinezon 3fzapewniajâcy regulacjë skîadu 3fpowietrza, dostosowaî siîë 3fgrawitacji do siîy przyciâgania 3folbrzymich planet. Byî juû w stanie 3fzbadaê je, cieszâc sië komfortem 3fchodzenia jak po Ziemi. 4f Wkrótce obraz planety zajmowaî 4fniemal caîy wskaúnik radarowy, który 4fzaraz potem w ogóle przestaî byê 4fkonieczny. Planeta jak wielkie 4fczerwone jabîko wisiaîa przed nim w 4fciemnoôciach. Byîa piëkna. 1f Wkrótce jego statek z wyîâczonym 1fzasilaniem obniûaî sië nad planetâ, 1fa przyrzâdy wyszukiwaîy równej 1fpowierzchni do lâdowania. Gdy 1fwreszcie zlokalizowane zostaîo 1fodpowiednie miejsce, okazaî sië nim 1fobszar duûej, biaîej formacji, w 1fsamym centrum zajetym przez 1frozlegîâ, ciemnâ dolinë. Jason 1fwybraî na lâdowanie punkt na 1fstosunkowo pîaskim terenie tuû 1fpowyûej doliny. 2f Zbliûajâc sië do miejsca 2flâdowania, zauwaûyî, ûe dolina jest 2fbardzo gîëboka, ale jej dokîadne 2fzbadanie postanowiî odîoûyê na 2fpotem. Na razie myôlaî o zatkniëciu 2fflagi Stanów Zjednoczonych i 2fzgîoszeniu tego wielkiego kroku w 2frozwoju programu kosmicznego. 3f Przygotowywaî sië do wîâczenia 3fsilników hamujâcych, kierujâc sië na 3flâdowisko. Statek osiadî juû w 3fmiejscu, gdy teren pod nim zadrûaî, 3fa nastëpnie gwaîtownie pochyliî sië 3fna lewâ stronë. Odczuî jak nad 3fdolinë przybywa statek z uzbrojeniem 3frakietowym, rzucajâc gigantyczny 3fcieï, który przesîoniî caîy widok. 3fCo byîo dalej, nic wiëcej juû nie 3fwiedziaî. 4b8* * * 1f- Do licha, chyba jeszcze nie 1fwypstrykaîeô sië, co? - powiedziaîa 1fhoûa blondyna, na której leûaî - jak 1fdotâd jeszcze sië nie spisaîeô. 1f 2g- Miej wzglâd na sytuacjë. Dopiero 2gwszedîem. Coô mnie uûarîo w tyîek, 2gto wszystko. 3g- Pikniki i insekty - powiedziaîa 3gzdesperowana. - Chcesz ôrodek 3gprzeciwko owadom? 2g- Nie - odpowiedziaî mëûczyzna, z 2gobrzydzeniem strzepujâc z palców 2gsrebrno - czarno - ûóîtâ papkë. - 2gDorwa- îem tego maîego skurwiela. 2gTeraz cië przelecë. 3b Crezus / HV