2. Podstawowe dla projektu okreôlenie "sfera poûytku publicznego" zawiera element oceny, gdyû "poûytek publiczny" nie jest kategoriâ jednoznacznâ. Zatem organ administracji païstwowej (wojewoda), wydajâcy certyfikaty potwierdzajâce dziaîalnoôê tego rodzaju, bëdzie decydowaî o tym, co jest, a co nie jest "dziaîalnoôciâ poûytku publicznego". W praktyce oznacza to, ûe granice tego pojëcia bëdâ wytyczane przez urzëdników z wîaôciwymi im wâskimi horyzontami i tendencjâ do maksymalnego ujednolicenia sfery, wchodzâcej w zakres ich dziaîalnoôci. Zaô w proponowanym zespole opiniodawczym przewaûaê bëdâ wîaônie urzëdnicy.
W dodatku to kluczowe pojëcie zostaîo zdefiniowane wybitnie nieostro, a zaîoûenie, ûe "dziaîalnoôê poûytku publicznego" to tylko taka dziaîalnoôê, która wchodzi w sferë usîugowych zadaï publicznych (païstwa lub samorzâdu terytorialnego), zdradza etatystyczne myôlenie autorów projektu. W ten sposób aktywnoôê spoîeczna obywateli i ich organizacji zostaje podzielona na "lepszâ" i "gorszâ", sîuûâcâ dobru publicznemu (tj. w istocie païstwu) i nie sîuûâcâ mu.
Wreszcie pojëcie to zawiera element wartoôciujâcy, tworzâcy domniemanie, ûe dziaîalnoôê nie objëta przepisami ustawy nie sîuûy "poûytkowi publicznemu", czyli nie przynosi dobra spoîeczeïstwu. W praktyce doprowadzi to do dyskryminowania - tak przez organy administracji païstwowej, jak i przez czëôê fundacji - form aktywnoôci spoîecznej, nie mieszczâcych sië w tej definicji.
3. Autorzy projektu zdajâ sobie sprawë, ûe "dziaîalnoôê poûytku publicznego" nie pokrywa caîoôci dziaîalnoôci statutowej stowarzyszeï i fundacji. Jednak formuîujâc przedmiotowy katalog sfer "poûytku publicznego" wyîâczajâ z niego szereg istotnych sfer publicznej aktywnoôci obywatelskiej. Nie mieôci sië w nim bowiem jakakolwiek dziaîalnoôê, nie wchodzâca w sferë usîugowej dziaîalnoôci (...) païstwa lub samorzâdu terytorialnego, a wiëc np. dziaîalnoôê stowarzyszeï mniejszoôci narodowych. Trudno teû byîoby uzasadniê, na gruncie powyûszego kryterium, zaliczenie do "sfery porzâdku publicznego" organizacji takich, jak: Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, "Klub Gaja" itp., które nie dziaîajâ bezpoôrednio na rzecz ochrony ôrodowiska.
Efektem wprowadzenia w ûycie tej ustawy bëdzie wiëc podziaî organizacji pozarzâdowych na "arystokracjë" o specjalnym statusie i uprawnieniach, a jednoczeônie podlegajâcych ôcisîej kontroli administracji païstwowej oraz "plebs", praktycznie ignorowany przez të administracjë w stopniu wiëkszym niû obecnie. Co wiëcej, "instytucje poûytku publicznego" majâ mieê "ogólnopolskâ reprezentacjë", a wiëc formë lobby, którego pozbawiony byîby pozostaîy ruch stowarzyszeniowy. Taki podziaî úle przysîuûy sië odbudowie spoîeczeïstwa obywatelskiego w Polsce.
4. Zamiar przeforsowania ustawy, opracowanej na podstawie Wstëpnych zaîoûeï... jeszcze za obecnej kadencji Sejmu RP, tj. w ciâgu mniej niû jednego roku, jest co najmniej niewîaôciwy. Nie daje to bowiem czasu na powaûnâ dyskusjë nad projektem ustawy, a nie tylko nad nieostrymi, zawierajâcymi wiele luk zaîoûeniami. Ponadto dyskusja taka powinna odbywaê sië nie tylko na îamach ZB i podobnych trudno dostëpnych czasopism, lecz takûe wielkonakîadowej prasy i mediów elektronicznych. Wszelki poôpiech jak najgorzej sîuûy dziaîalnoôci legislacyjnej.
5. Okreôlenie "dziaîalnoôê poûytku publicznego", niezaleûnie od wskazanych wyûej jego wad, jest niezgodne z duchem jëzyka polskiego (czy nie jest to bezpoôrednia kalka z angielskiego?) i powinno byê przeformuîowane lub zastâpione innym. Podobnie caîy tekst napisany jest pokrëtnym, trudno zrozumiaîym i wieloznacznym jëzykiem (zwîaszcza fragment Ustawa otwieraîaby drogë do prywatyzacji do: dziaîalnoôê poûytku publicznego ôrodków niepublicznych).
Tadeusz A. Olszaïski