W ôrodowiskach zwiâzanych zawodowo z gospodarkâ wodnâ nie wywoîujâ ûadnych kontrowersji takie sprawy, jak:
a) kompleksowe zarzâdzanie wodami w regionach hydrograficznych (dorzeczy);
b) powoîywanie rad dorzeczy, czyli quasi-parlamentów wodnych, jako gospodarzy hydroregionów;
c) zarzâdów dorzeczy.
Sporne sâ jednak metody i kolejnoôci dziaîaï Ministerstwa Ochrony Ôrodowiska, Zasobów Naturalnych i Leônictwa w dochodzeniu do racjonalnego i funkcjonalnego modelu zarzâdzania gospodarkâ wodnâ. Zgodnie ze starymi przyzwyczajeniami, model przedstawiony w projekcie rzâdowym zakîada centralne sterowanie. Jeûeli majâ byê rady dorzeczy, to ich skîad bëdzie powoîywany i odwoîywany przez ministra. Przewrotnoôê projektu polega m.in. na tym, ûe umocnienie centralizacji ma byê realizowane przez pozorowanâ decentralizacjë, a takûe na tym, ûe jest on forsowany przez MOÔZNiL metodâ faktów dokonanych. Wymownym w tym zakresie przykîadem byîo utworzenie regionalnych zarzâdów gospodarki wodnej, wbrew ustaleniom z NSZZ "Solidarnoôê" w piômie odrëcznym. Mimo przekazania informacji na ten temat NIK nie znalazî czasu, aby zajâê sië tym problemem.
Dobry gospodarz przystëpujâc do modernizacji przeprowadza inwentaryzacjë tego, co posiada, a w projektach zmian unika eksperymentów, opierajâc sië na doôwiadczeniach tych, którzy osiâgajâ dobre wyniki. W Polsce nikt nie udawaî nawet, ûe porównywaî systemy zarzâdzania wodami w innych païstwach i nie stwierdziî, ûe proponowany model jest najlepszy dla warunków naszego kraju. Tu i ówdzie bâka sië wprawdzie, ûe jest to "model francuski", ale nie jest to prawda. Byê moûe efekty francuskiego doradztwa bëdâ polegaîy na tym, ûe Francja na nasz koszt bëdzie testowaîa nowatorskie pomysîy.
Rzâdowy projekt prawa wodnego zakîada 3 rodzaje wîasnoôci wód: païstwowâ, komunalnâ i prywatnâ. Tymczasem "ustawa wodna" z 1922 r., do której najczëôciej odwoîujâ sië ôrodowiska niezaleûne, opieraîa sië na dwóch rodzajach wîasnoôci wód: publicznej i prywatnej. Ta druga nie wymaga w zasadzie ûadnych wyjaônieï, ale dlaczego rzâdowi projektodawcy podzielili wîasnoôê publicznâ na païstwowâ i komunalnâ?
Otóû "szaleïstwo w tej metodzie" polega na tym, ûe "païstwo", które w mniemaniu rzâdzâcych "zawsze jakoô sië wyûywi", w wîasnoôci komunalnej widzi nie tylko "chîopca do bicia", ale takûe - a nawet przede wszystkim - instancjë dla stosowania "spychologii". Chodzi mianowicie o to, ûe gminom w tym ukîadzie moûna w sposób dowolny przekazywaê cieki wodne (najczëôciej "niedokapitalizowane" przez ostatnie 50 lat), bez wystarczajâcych ôrodków na ich utrzymanie*). Gdyby istniaîa przynajmniej instytucja Skarbu Païstwa - ale wiemy przecieû jak opieszale i wrëcz niechëtnie odnosi sië do tej sprawy rzâdzâca koalicja. Umacniajâc wîasnoôê païstwa, de facto umacnia sië wîasnoôê urzëdnika païstwowego. Woda musi byê wîasnoôciâ publicznâ, a przy ograniczonych zasobach prawo musi gwarantowaê peînâ konkurencyjnoôê w kosztach jej pozyskiwania.
I w tym miejscu dochodzimy do spraw najwaûniejszych i najtrudniejszych zarazem - zgodnie z porzekadîem, ûe "jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o wîadzë i pieniâdze". Projekt prawa wodnego caîkowicie pomija sprawë kontroli przepîywu ôrodków publicznych, przeznaczonych na ten cel z budûetu.
Posîowie nie odrzucili projektu w pierwszym czytaniu, lecz skierowali go do komisji. Ôrodki masowego przekazu doôê konsekwentnie przemilczajâ ten temat, równieû dlatego, ûe i dla dziennikarzy, i dla odbiorców nie jest on zbyt sensacyjny. Jest oczywiste, ûe dogîëbnie mogâ problem przeanalizowaê i rozwiâzaê specjaliôci, ale interes caîego spoîeczeïstwa i païstwa wymaga podejôcia do sprawy w sposób interdyscyplinarny, wykraczajâcy daleko poza granice poszczególnych specjalnoôci, ale równieû poza granice regionów, a nawet pojedynczych païstw.
Ryszard Majewicz
29.10.96.
*) Podobnie, jak dzieje sië to juû ze szkolnictwem podstawowym czy sîuûbâ zdrowia.