Podróûe w czasie - polemika Ctp/Mawi^Link124 Artykuî ten to nic innego, jak ciâg dalszy moich rozwaûaï, dodatkowo podsyconych przez Quetzalcoatla (wybacz ewentualne przekrëcenie ksywy, lecz sam wiesz, ûe moûna sobie na niej jëzyk poîamaê. Pozwól, ûe w dalszej czëôci tekstu bëdë zwracaî sië do Ciebie per 'Que' ok? - [od tego jestem ja - korekta ;>]). Oczywiôcie do lektury i twórczego myôlenia zapraszam wszystkich innych. Mój pierwszy artykuî byî zbiorem chaotycznie rzuconych haseî, co do których prosiîem o ustosunkowanie sië. Wybaczcie teû mój entuzjazm, jeôli chodzi o zakres lotów ziemskich sond kosmicznych - liczbë rzuciîem ot tak sobie dla przykîadu (pasowaîa mi do tekstu) i przepraszam za wprowadzenie w bîâd. Nie interesujë sië tym aû tak bardzo, poniewaû na codzieï nie jest mi to potrzebne. Ale do rzeczy. Quetzalcoatl doôê dîugo rozwodziî sië nad problemem podróûy w czasie i stworzenia ûycia na ziemi, ale tematu nie wyczerpaî i chwaîa mu za to, bo tekstu moûna naklepaê na cztery peîne magazyny (Yoyo by sië cieszyî, prawda? [prawda! - kor.])... Jednak z niektórymi teoriami mogë polemizowaê. Chodzi konkretnie o stwierdzenie, ûe skoro ktoô z przyszîoôci przekazywaî metody rozwiâzaï ludziom, to dlaczego cywilizacja nie zrobiîa skoku i nie osiâgnëîa dzisiejszego poziomu w uîamku sekundy? Hmmm... pewnie oglâdaliôcie wszyscy wspaniaîâ serië "Powrót do przyszîoôci", w której to doktor przestrzegaî przed wszelkimi zmianami, które mogâ wypaczyê przyszîoôê. Zaîóûmy, ûe z roku 2100-go przylatuje (przenosi sië) do 1997 ekipa, by podrzuciê embrion czegoôtam dzisiejszym uczonym. Po powrocie do swego roku ekipa moûe zastaê zupeînie inny porzâdek ôwiata. O zgrozo mogliby w ogóle nie zastaê swego roku, gdyû powiedzmy planeta Ziemia byîaby czâstkâ prochu we Wszechôwiecie. Czy was nie przeraûaîaby wizja nie ujrzenia wiëcej najbliûszych, ôwiata w którym sië wychowaliôcie, znajomych? Utkniëcie na zawsze w niebycie, wzglëdnie dematerializacja nie jest chyba wesoîâ perspektywâ... Osobiôcie nadal upieram sië przy tezie, ûe spodki to nie zielone stworki, lecz ludzie z przyszîoôci. Dlaczego nie nawiâzujâ konktaktu? Dlaczego uciekajâ? Moim zdaniem wszystkie te misje nie majâ na celu dostarczenie jakichô nowinek technicznych, lecz charakter zgoîa odmienny - poznawczy. ??? i jeszcze raz ??? Czegóû to mieliby sië uczyê od nas nasi potomkowie? Pewnie niczego, lecz misje te miaîyby na celu uzupeînienie brakujâcych zagadnieï w atlasach historycznych. My dziô nie wiemy, co byîo powiedzmy 10 grudnia 1766 o 14:40 w Polsce (przyjmijmy nazwë umownâ, terytorium dzisiejszej Polski). Tak samo mogâ powiedzieê dziecie w szkole w np. 2370 roku. Dlatego teû mogâ byê wysyîane misje poznawcze, uzupeîniajâce dokumentacje i byê moûe kontrolujâce obecny stan wiedzy, czy byê moûe nie jest on zbyt wielki, czy ktoô nie naduûyî dobrodziejstw techniki uîatwiajâc sobie ûycie itd. Tak samo wyobraúcie sobie zdjëcia na ûywo z bitwy pod Grunwaldem. Spokojnie, moûe to idiotyczne przykîad, ale satelita umieszczony na orbicie przekazujâcy idealny obraz technikâ cyfrowâ. Obraz bitwy ruchu wojsk, warunków atmosferycznych itp. Pani w szkole nie kazaîaby nosiê grubych tomów i czytaê "Krzyûaków" (nie kaûdy ma doôê rozbujanâ wyobraúnië), tylko wîoûyîaby kasetkë DCC do odtwarzacza i komentowaîa na ûywo obraz. Czyû taki przekaz nie utrwaliîby sië bardziej w gîowach dzieci, niû encyklopedyczny skrót i bunt przeciwko wiedzy spowodowany jej sadystycznemu egzekwowaniu? Dziô trwa wojna w Boôni, tîukâ sië tu i tam, a za setki lat ktoô sobie to weúmie z wypoûyczalni (lub dostanie sieciâ do domowej Amigi - optymizm to podstawa) i spokojnie skomponuje referat. Jeôli juû przyszîo mi do gîowy sîowo kompozycja. Nie popatrzylibyôcie, jak np. Chopin pracuje rëkoma na fortepianie, jak ukîada palce podczas gry? Teraz docenia sië tylko naôladowców, interpretatorów, lecz czy nie lepiej byîoby uczyê sië na przykîadzie samego mistrza? O ile îatwiejsza byîaby nauka, o ile mâdrzejsza rasa mogâca bezpoôrednio uczyê sië na przykîadzie mistrzów... My dziô moûemy jedynie snuê domysîy, czytaê opowiadania pisane przez naêpanych wizjonerów, czytaê sâdy amatorów w "Strefie Mroku" i jedynie gîëboko myôleê. Moûe to bzdury, co napisaîem, lecz pomyôlcie - to sië trzyma mocno kupy i jakieô tam podstawy ma. Jeôli juû sami nie moûemy staê sië rasâ idealnâ, to chociaû umoûliwijmy lepszy start naszym prapotomkom poprzez opracowywanie doskonaîych wzorców do naôladowania... Czekam na wasze wypowiedzi w tym temacie Ctp/Mawi^Link124^Squeezers