Rok 1984 Zabora! Hle. To nie bëdzie ûadne podsumowanie, ani nic w tym stylu. ROK 1984 to po prostu tytuî jednej z moich ulubionych ksiâûeczek. Autorem ROKu 1984 jest zapewne znany wielu z Was GEORGE ORWELL, autor miedzy innymi FOLWARKU ZWIERZËCEGO. Tak w ogóle to jest zajebisty peînometraûowy animowany film na podstawie tej powieôci. Po prostu zajebioza... No ale wróêmy do naszej ksiâûki tytuîowej. Moûe nie jest to taka czysta fantastyka (a moûe wîaônie, ale na ten temat podziaîów fantastyki juû z Yoyem tony kilobytów zmarnowaliômy...). Moûna by ROK 1984 zaliczyê do nurtu political fiction, a tak po naszemu to do fantastyki politycznej... Teraz juû widzë wasze znudzone miny. Jebana polityka i polityka, nawet w najlepszym zinku scenowym o tym pierdolâ. Otóû spokojnie moûecie czytaê dalej. Nie bëdzie tu o polityce i takich tam bzdurach. Wyobraúcie sobie ôwiat w którym istnieje podziaî na tylko trzy kraje. W krajach tych panuje peîny totalitaryzm, to znaczy tak na prawdë to nikt z jednego kraju, nie wie jak teû wyglâda kraj inny, jak tam jest, czy w ogóle jest... Wyobraú sobie ûe masz w mieszkaniach, korytarzach, na ulicach, zainstalowane sâ "ekrany" które ôledzâ dokîadnie twoje ruchy, sîowa i w ogóle... Oczywiôcie caîy czas jesteô obserwowany... dzieci donoszâ na swoich rodziców, nikomu praktycznie nie moûna zaufaê, panuje dwumyôlenie, pokój to wojna, nienawiôê to miîoôê... i tak dalej, i tak dalej. Ûaîujë, ûe gdy piszë ten tekst, nie mam przy sobie ROKU 1984, bo bym wam walnâî kilka cytatów, czy teû haseî s tej knigi. Wszystko tam jest tak bardzo fajowo pokrëcone (ale oczywista nie tak jak w czeskim filmie... :-> ). rzeczywistoôê jest tam po prostu aû przebarwiona do bólu. Nie ma czegoô takiego jak wolnoôê sîowa, swoboda podróûy, historia. DLaczego? Bo nikt nawet nie wie co to wîaôciwie znaczy. Tak gdzieô uûyîem sîowa dwumyôlenie. Co to jest? Ano partia, czyli ten organ rzâdzâcy tak gîëboko wcina sië w umysîy ludzi, ûe powstaje nowy jeûyk, nazwany nowomowâ. Jëzyk skrótów, pojëê wieloznacznych... Dwumyôlenie charakteryzuje na przykîad coô takiego. Mamy tydzieï nienawiôci (to taki tydzieï kiedy KAÛDY nienawidzi...) of coz nienawiôê jest kierowana przeciw obcemu krajowi z którym jesteômy w trakcie wojny. Z tym trzecim krajem jesteômy w sojuszu... (zresztâ nikt nie wie o co jest wojna, nikt teû jej nie moûe nigdy wygraê... ona po prostu MUSI byê). Jeden z mówców na jakimô tam wiecu mówi jak to dokopujemy na wszystkich frontach krajowi z którym jesteômy w wojnie. Nagle dostaje info, ûe juû nie jesteômy z nim w trakcie wojny, jesteômy z nim w przymierzu, a wojnë wîaônie zaczynamy prowadziê za naszym dotychczasowym sprzymierzeïcem... Nie ma ûadnego wyjaônienia, nie ma ûadnego zdziwienia, po prostu mówca, kontynuuje, swojâ przemowë, ale zmieniajâc païstwo które oczernia, tak jakby nigdy nic, jakby od poczâtku o nim mówiî. Niektórzy zaczynajâ zrywaê niewaûne juû plakaty, ale wszyscy uwaûajâ, ûe wojna byîa, jest i caîy czas bëdzie toczona z tym wîaônie païstwem z którym jâ niedawno zaczëliômy... A dlaczego? Bo tak powiedziaîa partia, a patia jest wszystkim... Albo mamy dzienny przydziaî czekolady, np. 20 gram. Przydziaîów nigdy sië nie zmniejsza. Jeôli nagle nastâpiâ jakieô zmiany, przez "ekrany" umieszczone praktycznie wszëdzie, podawane sâ komunikaty... przydziaî czekolady wolnoôci zostaî zwiëkszony z 12 do 15 gram... Podziaî spoîeczeïstwa jest bardzo prosty. Jest partia, ludzie do nie naleûâcy, czyli praktycznie wszyscy i sâ prole, ludzie (z resztâ nie uwaûani za ludzi...). Prole nie majâ, ûadnych praw, ûyjâ w dzielnicach przemysîowych, pijâ piwo, ûyjâ z dnia nadzieï... Ale to nie o prolach jest ta ksiâûka. Partia nie stanowi takiej jakiejô jednoôci, jest bardzo hierarchiczna... Rzâdzi of coz jakaô tam elita... Gîówny bohater Smith (czy jakoô tak, na prawdë nie pamiëtam, zresztâ majâcy teû swój numer, po którym zwraca sië do niego np. nadzorca z bezpieki, z ekranu..), jest jakimô tam zwykîym urzëdnikiem. Pracuje w archiwum. Dokonuje zmian w tekstach tak aby wyglâdaîy oki. Np. jak kogoô zajebiemy za powiedzmy zbyt ômiaîe poglâdy, a np. w Timesie (caîa akcja dzieje sië w Londynie, nie u Ruskich...) sâ jakieô pochlebne o nim informacje, to pan Smith, jeôli dostanie takie zlecenie redaguje nowy tekst w którym oczernia sië tâ danâ osobë, oczywiôcie dostaje informacje jak to naleûy zrobiê... Poúniej caîy poprzedni skîad sië niszczy, a wprowadza ten nowy... Fajnie no nie? No ale czy caîa ksiâûka jest o jakimô tam zwykîym goôciu... Nie. Smith zaczyna myôleê nie tak jak wszyscy... Zaczyna szukaê jakiô faktów... Szuka dostëpu do jakiejô mitycznej, tajnej organizacji, o ruchu oporu... A przy okazji zakochuje sië, co pomaga mu przeîamaê wszelkie swoje opory... Dowiaduje sië, ûe nie tylko on myôli inaczej o partii, Wielkim Bracie, o ôwiecie... No bo wczeôniej raczej nie mógî z nikim o tym pogadaê... Kiedyô byîa taka reklama, bodajûe walkmana Sony. Na ôrodku pokoju siedzi sobie facet i zakîada sîuchawki, a na ekranach w ogóî niego widaê tylko rozwôcieczonâ twarz goôcia z wâsami... WIELKIEGO BRATA. Póúniej pojawiaî sië tekst WIELKI BRAT SÎUCHA. Kiedyô tej reklamy nie rozumiaîem, teraz jest juû dla mnie wsio jasne... Mam nadziejë, ûe i wy zaîapaliôcie o co chodzi. Wielki Brat, to przywódca partii, przywódca ludu, wszystkich... On jest dobry, wspaniaîy... Tak jak partia... Wielkiego Brata jest od zawsze, chociaû nikt go nigdy nie widziaî. Ale na plakatach, wszëdzie jest uômiechniëta lekko twarz WIELKIEGO BRATA, a pod niâ napis WIELKI BRAT PATRZY. ROK 1984 jest po prostu zajebioza... Aby odczuê caîy jej klimat, musicie po prostu jâ przeczytaê. Tam nie ma tekstów typu wolnoôê dla mas, tego sië nie obawiajcie... Tam jest zupeînie coô innego... Tam jest coô, czego raczej nie chcieli byôcie doznaê. A no i moûe taka jedna waûna sprawa. Orwell napisaî te powieôê chyba w latach 50. To byîa jego wizja, ostrzeûenie przed zalewajâcâ ôwiat falâ totalitaryzmu, przed tym co byîo, i co moûe byê... George Orwell, "Rok 1984". ZaBoRa!/Clan^TNG^PT