Parę tygodni temu byîem w takim jednym klubie z mojć laskć na takim fajnym kabareciku. Bochaterem spotkania byî tytuîowy S. Tym i muszę stwierdziç, ţe jaja byîy pierwszorzędne. W dodatku występowaî tylko sam, czyli zabawiaî nas przez 3 godziny non stop. Opowiadaî duţo őwietnych skeczy nie wszystkie pamiętam, ale te co zapamiętaîem spróbuję wam przekazaç. Będzie to swego rodzaju ţart test. Ja zawsze przed przejőciem do sedna programu opowiadam taki ţart test, aby móc ocenię poziom widowni. Wiadomo, jak test wypadnie dobrze to będe wiedziaî jakie ţarty będe mógî państwu opowiadaç, a jakie nie. Ţart test ma zawsze taki sam poczćtek, a mianowicie zaczyna się zawsze sîowami: Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Póînocnej. I tutaj mam jeszcze do państwa proőbę otóţ ţart test jest zawsze taki sam i dlatego proszę państwa, abyőcie nikomu nie rozpowiadali tego ţartu. No bo jeţeli opowiecie jutro rano kumplowi w robocie: - teee sîuchaj wczoraj byîem na jakimő kabarecie i taki îysy opowiadaî ţart test, opowiem ci go. To niedîugo wszyscy będć go znali i kiedy będe go opowiadaî wszyscy będć go znali i ţart test nie będzie dziaîaî. Aby zapobiec takim wydarzeniom zaprzysięgne państwo. Proszę aby jedna chętna osoba podeszîa tutaj i zîoţyîa przysięge w imieniu wszystkich na tej sali. No dalej proszę, proszę. Co nikt nie chce! Panie Rysiu niech pan no tu podejdzie.(Rysiu podchodzi z widowni) Państwo nie myőlcie, ţe to sâ jakieő ukîady z tym panem znamy sië od dawna i jest po prostu moim znajomym na tej sali. Proszę usićőç. Proszę poîoţyç ręke na tej ksićţce. Proszę powtarzaç za mnć: Przysięgam w imieniu wszystkich na tej sali, ţe nigdy nie powiem ţartu testu nikomu nawet pod groűbć tortur. Tarumba bumba (mniej więcej). A teraz nagoda dla pana, jakie akcje pan wybiera, Wedel czy Ţywiec? -Obie. No to proszę bardzo (daje mu puszkë piwa i jakieő czekoladki) Teraz kiedy juţ jesteőcie państwo zaprzysięţeni mogę zaczćç opowiadaç mój ţart test. Otóţ Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Póînocnej. W jakimő mieőcie no powiedzmy np. w Chicago idzie sobie fikcyjny Amerykanin, idzie sobie fikcyjnć ulicć, obok jadć fikcyjne samochody, idć fikcyjni ludzie. Amerykanin idzie sobie, mija róţne fikcyjne sklepy i domy. Idzie sobie ten fikcyjny Amerykanin, aţ w końcu dochodzi do jakiegoő fikcyjnego hotelu, otwiera fikcyjne drzwi i idzie. Idzie taki pewny siebie, podchodzi do informacji i pyta się: - Hi, macie tu jakieő wolne miejsca? A ten mu........hahahhaha.....A ten......hahahhahahaha. A ten mu na to.. ................................................................................ .................... A ten mu na to Nie ma, hahhahahahahhahahahhahahhahaha hhaha (to trzeba byîo widzieç) No tu nasz fikcyjny Amerykanin trochę się zdziwiî, ale nic, idzie dalej, wchodzi do drugiego fikcyjnego hotelu i się znowu pyta: Macie wolne miejsca? Nie mamy! Wchodzi do trzeciego, znowu się pyta i znowu nie ma wolnych miejsc. .............. No, zamyőliîem się trochę, ale nie myőlcie państwo, ţe zapomniaîem tekst, po prostu zastanawiaîem się czy warto opisywaç wszystkie hotele bo w 97 następnych dialog wyglćdaî tak samo. Opuszczę moţe te 97 hoteli i przejdę od razu do hotelu 101. Wchodzi ten fikcyjny Amerykanin, caîy juţ schapany, îapy zwieszone do ziemi, pot ocieka z niego caîego. Podchodzi powoli do informacji i restkami siî pyta się po cichu: Macie wolne miejsca? -Mamy. Zdziwiî się bardzo, ale nic nie zdćţyî powiedzieę bo tamten dodaî: - ale tylko dla czrnych. Wyszedî więc nasz fikcyjny Amerykanin zaîamany, ale nagle patrzy na automat na őcianie z boku przed hotelem. Tam wszędzie sć takie automaty i moţna wszystko w nich kupię. Nasz fikcyjny Amerykanin postanowiî więc sobie kupiç czarnć pastę do butów. Wrzuciî monetę i pasta wyskoczyîa z automatu. Ukryî si° w kćcie i powoli zaczćî się nacieraç pastć najpierw gîowa, potem szyja, brzuch, ręce i nogi. Po chwili byî juű caîy czarny, wyrzuciî resztę pasty i pewny siebie wchodzi jeszcze raz do tego samego hotelu. Idzie pewnie i z daleka sië pyta: Macie wolne miejsca? - Mamy - To proszę jeden pokój do jutra - Jakie nazwisko - Johm Smith - w Ameryce kaţdy nazywa się Smith - Dwadzieőcia dolarów, dziękuje, proszë klucze, pokój 204. Fikcyjny amerykanin wzićî klucze i szedî do pokoju, nagle odwróciî się na pięcie i powiedziaî: - Aha, proszę mnie obudzię jutro o ósmej rano. Doszedî do pokoju i tak jak byî w ciuchach od razu walnćî się do wyra i od razu zasnâî. Rano o ósmej dzwoni telefon. Ten podnosi sîuchawkę: - Haaaaalooooo - Kazaî się pan obudzię o ósmej rano - mhhhmmmm Wstaî i powoli zaczćî iőç w kierunku îazienki. Spojrzaî w lustro AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA... Zakrzyknćî wystraszony, nie őwiadom wczorajszych wydarzeń. Dopiero po chwili przypomniaî sobie co to wczoraj sobie zrobiî i wîćczyî wodę w kranie. Zaczćî zmywaę wodć, ale nie chciaîo schodziç. Uţyî mydîa, ale i ono nie dziaîaîo. Uţyî proszku i szczotki, szczotkowaî się caîy, ale i to nie dziaîaîo. W końcu wzićî do ręki pumex w nadziei, ţe moţe on poskutkuje. Szorowaî tym pumexem po twarzy jak mocno mógî, caîej czerwonej od tarcia. Ale nic nie chciaîo schodzię. ....... Co się okazaîo? ..... Nie tego obudzili ! I z tego wynika teţ fakt, ţe nie tylko w Polsce jest taki burdel, a nawet w USA. Spisywaî z pamięci Zibi