3 WYCIECZKA DO KORZENI 1 czyli 3 MAJKOSZOWY WYKÎAD O HISTORII SÎOWIAN 2 Tomek "Majkosz" Majkowski 6 Podróûe w czasie sâ rozrywkâ nad wyraz ekscytujâcâ. Zaleûnie od miejsca przeznaczenia znaleôê moûna fascynujâce cywilizacje, potëûne imperia, wysokie kultury. Ziemie nasze rodzinne zdajâ sië niezbyt interesujâce u pradziejów, jako sîabo rozwiniëte materialnie i politycznie. Kaûdego, kto tak twiedzi wyzywam jednak na udeptanâ ziemië, ôrednio zainteresowanych zapraszam zaô na wycieczkë w pradzieje. Wehikuî czasu juû pracuje, pora na start. 2500 lat p.n.e. - ziemia polska po raz pierwszy zaznaje radîa, a to za sprawâ przybyszy zwanych "Ludem Ceramiki Wstëgowej" (od ozdób na garnkach. Ciekawe, jak ochrzczonoby naszâ kulturë?) 2000 lat p.n.e. - chîopaków od garów we wstâûki zastëpujâ inni, zwani "Ludem Pucharów Lejkowych", a majâcych dziwne upodobanie do grzebania zmarîych wyposaûonych w duûâ iloôê tych naczyï. Zaczynajâ gromadziê i sprzedawaê bursztyn. 1700 lat p.n.e. - boom zwiâzany z epokâ brâzu. Ksztaîtujâ sië pierwsze plemiona etnicznie zwiâzane ze sîowianami. 1300 - 400 lat p.n.e. - nasze ziemie zamieszkujâ przedstawiciele tzw. Kultury Îuûyckiej. Sâ to rolnicy, pasterze i myôliwi wyznajâcy sîoïce jako boga, zamieszkujâce obwarowane grody (vide Biskupin), rzâdzeni przez Ojców Rodzin, îâczâcych sië w klany czyli rody. Swoich zmarîych palili i posyîali do piachu w urnach. IV i III wiek to pierwsze kontakty z Zachodem, a ôciôlej z przybyîymi do Maîopolski mistrzami kowalstwa w postaci Celtów. Co prawda nie zagrzali u nas miejsca na dîugo, ale przyczynili sië do gwaîtownego wzrostu naszej kultury materialnej. Tymczasem ze wschodu przybywajâ nasi drodzy praprzodkowie - wîaôciwi Sîowianie. Najpierw odsyîajâ w niebyt kulturë îuûyckâ, potem zajmujâ tereny od Îaby po Ural, na poîudniu opierajâc sië o Karpaty. Wzdîuû osi Bugu dzielâ sië na sîowiaïszczyznë wschodniâ i zachodniâ. Od I w n.e. przybywajâ na polskie ziemie Rzymianie, masowo wykupujâc zapasy baîtyckiego bursztynu. V i VI stulecie to inwazja Sîowian na poîudnie. Zajmujâ kotlinë Czeskâ, Morawy i siëgajâ do Dalmacji. Na poîudniu ûyjâ plemiona oddzielone od reszty sîowiaïszczyzny przez Awarów, Buîgarów i Madziarów. W tych czasach ze sîowiaïskich plemion wyrastajâ duûe païstwa, m.in. Polan, Wiôlan, Pomorzan, Oborzyców czy Zwiâzek Wielecki. IX wiek to okres powolnego upadku sîowiaïszczyzny i zintegrowanie jej z ówczesnâ Europâ. Od korzeni odcinajâ sië: Morawy (dziaîalnoôê ôw.Cyryla i Metodego), Wiôlanie (pod przymusem) i Ruô (kniaú Wîodzimerz, póûniejszy ôwiëty), przechodzâc na chrzeôcijaïstwo. W X wieku ten sam los spotka Polskë i podbite przez Niemców plemiona poîabskie. Pod koniec XI wieku upada Zwiâzek Wielecki i Pomorze (dziaîa tu Otto z Bambergu). W 1168 upada ostatni bastion ortodoksyjnego pogaïstwa, zniszczona przez Duïczyków Arkona na Rugii. Jak widaê mamy do czynienia z wielce interesujâcâ, zîoûonâ kulturâ materialno-duchowâ, trwajâcâ, lekko liczâc, przez siedemset lat - Sîowianami. Teraz, gdy znamy juû orientacyjne kalendarium, postaram sië - w mniej lub bardziej strawnej formie przybliûyê ûycie i kulturë tych fascynujâcych ludzi. Poczâtkowo sîowiaïska wspólnota byîa absolutnâ utopiâ. Podstawâ egzystencji spoîecznej byîa rodzina, klan, ród. Z czasem zaczëîy one stawiaê opola - warowne grody, îâczâce sië nastëpnie (nie przesadzajmy, nie tak od razu) w wiëksze wspólnoty - plemiona. Pierwotnie wadzë sprawowali najstarsi, szybko jednak zmieniono ten ustrój na jednowîadztwo. Czemu? To proste. Sîowianin czîowiekiem byî i nic co ludzkie nie byîo mu obce. Do owych ludzkich spraw zaliczyê moûemy wojnë. I teraz wyobraûmy sobie wojsko dowodzone przez bandë stetryczaîych starców, kîócâcych sië o byle co. Jak w sejmie! O wiele lepiej byîo postawiê na czele jednego, sprawnego czîowieka - przynajmniej nie pokîóci sië sam z sobâ. A jeôli daje sobie radë w boju, to czemu nie rozgoniê zrzëdliwych dziadów na cztery wiatry? I tak mniej wiëcej powstaî urzâd ksiëcia. Ten faworyzowaî oczywiôcie swych najlepszych ûoînierzy - obciâûyî wiëc lud podatkami na ich rzecz. I tak na naszych ziemiach powstaî - bez kopiowania wzorców z zachodu - feudalizm. Oczywiôcie zdarzaîy sië przypadki, gdzie ta zasada byîa zachwiana. Wielkie oôrodki kultu, jak Arkona, wyksztaîciîy wîasny sposób na wîadzë - obdarzajâc niâ naczelnego kapîana. Jako ûe kapîan arkoïskiego Ôwiatowita i rozum miaî, i do uîomków zwyczajowo nie naleûaî, wyszli Ranowie na swoim wyborze jak najlepiej. Najbardziej zachowawczy pod tym wzglëdem okazaî sië Zwiâzek Wielecki, do koïca rzâdzony przez Radë Starszych. Sîynna jednak byîa z cudownej jednomyôlnoôci. Jak do niej doszli? Otóû przed przystâpieniem do gîosowania wiëkszoôê okîadaîa mniejszoôê tak dîugo kijami, aû ci przekonali sië zupeînie do pomysîu. Interesujâce, kolorowe i godne zastosowania w naszych organach zwierzchnich. Ûyli nasi pradziadowie w klimacie îagodniejszym niû teraz. Cieplejsze zimy i niewelkie skoki temperatur sprawiîy, ûe niewiele z pozostaîoôci ich osad dotrwaîo do dziô. Nie widzieli po prostu potrzeby budownictwa kamiennego! W obszarach lesistych stawiano chaty z drewna, w bezleônych - ziemianki. Z czasem grupowaîy sië one w sioîa - luúne skupiska budowli, lub grody czy opola - obwarowane ziemnym najczëôciej o przeznaczeniu czysto militarnym. Dopiero wraz z centralizacjâ wîadztwa i powstawaniem païstw na naszych ziemiach powstawaê poczëîy miasta - nierzadko siëgajâce i tysiâca mieszkaïców. Oczywiôcie osadnictwo kwitîo w regionach upraw i przede wszystkim w korytach rzek. [Od korektora: W korytach? Nie rozumiem, ale ûe ekspertem nie jestem - nie zmieniam nic.] Sîowiaïska rodzina skîadaîa sië z czterech - piëciu osób. Gîowâ jej byî mëûczyzna, jako jedyny posiadajâcy prawa obywatelskie, chodzâcy na wyprawy wojenne i uczestniczâcy w wiecach. Kobieta pozostawaîa pod jego zupeînâ wîadzâ - mógî jâ w kaûdej chwili odprawiê [i to mi sie u Sîowian podoba! - przyp. JTJ]. Oczywiôcie sîowiaïska religia zezwalaîa na poligamië, lecz na kilka ûon staê byîo tylko najbogatszych, kosztowaîa bowiem takowa straszne pieniâdze (zasada "i ty kup sobie ûonë"). Iloôê ûon moûemy wiëc uzaê za wykîadnik stanu kiesy. Znaczyîo to, ûe nasz Mieszko byî przeciëtnie zamoûnym królikiem, odprawiajâc w momencie chrztu siedem ûon - wspóîczesny mu pomorski Warcisîaw miaî ich dwadzieôcia cztery. Nie znaczy to bynajmiej, ûe kobietom úle sië w spoîeczeïstwie naszych antenatów dziaîo. ûyîy po prostu w cieple domowego ogniska (czyli w jednej izbie z paleniskiem, ûywym inwentarzem i wîasnym przychówkiem) opiekujâc sie dzieêmi do czasu ich czwartych urodzin (dotyczy chîopców), kiedy to odbywaî sië sîynny obrzâd postrzyûyn - rytualnego wîâczenia w poczet obywateli (A ja muszë, kurna, czekaê tyle czasu! Osiemnastkë skoïczë juû po wyborach!). Ûyli nasi protoplaôci jak Ôwiatowit przykazaî. Jedli, pili, pracowali. odûywiali sië gîównie wypiekami ze zboûa, które uwaûali za niezastâpione (ûyto - "coô koniecznego do ûycia"), dodajâc do diety pierogi, bliny i miësiwa wszelakie. Jeôli chodzi o napitki mieli równie sprecyzowane poglâdy - piwo to wszak "coô, co sië pija". Odziewali sië róûnorodnie, na tyle, ûe trudno ustaliê archetyp sîowianina (patrz-rogaty wiking). Wiemy na pewno, ûe nie obca byîa im technika barwienia tkanin, ûe lubowali sië w biûuterii - pierôcieniach, bransoletach, naszyjnikach i nausznicach. Zaîóûmy jednak, ûe przeciëtny mieszkaniec tych ziem wdziewaî dîugâ koszulë i obcisîe spodnie, które wpuszczaî w cholewki butów lub oplataî rzemieniami (chyba, ûe nie staê go byîo na buty). Przepasywaî sië pasem, sznurem lub krajkâ u której wisiaîa sakiewka, nóû, oseîka i inne potrzebne drobiazgi. Niektóre ûródîa ("Ûywot Ottona, biskupa Bambergu") podajâ, ûe najpopularniejszym nakryciem gîowy byî sîomiany kapelusz. Zimâ wdziewali futra, weîniane paszcze i koûuchy. Kolorem ûaîoby byî biaîy. Dzieï codzienny skîadaî sië z pracy i pracy. Robili Sîowianie w polu, lesie i na morzu - jako pasterze, îowcy, bartnicy, rybacy... Oczywiôcie istniaîy teû zawody "domowe" - czyli rzemieôlnicze. Znany chyba jest wszystkim Piast Koîodziej, równie czësto wystëpowali kowale, garncarze czy druciarze (czyli ci, którzy lutujâ miedziane garnki - z importu). Bycie rzemieôlnikiem wiâzaîo sië z awansem spoîecznym (stâd wysoka pozycja wzmiankowanego Piasta) i wysokimi dochodami. Jak to we wczesnym kapitalizmie, Sîowianie cenili sobie fachowców. Sposobem na oderwanie sië od spraw codziennych byîa wojna. Technikâ bojowâ stosowanâ najczëôciej byîo pospolite ruszenie skîadajâce sië ze wszystkich mëûczyzn zdolnych do noszenia broni. Wszystkich, na twarze których wypîywa teraz ironiczy uômieszek zapewniam, ze nasi przodkowie walczyli dzielnie i zrëcznie. Kaûdy dorosîy mëûczyzna byî dobrym wojownikiem, przeszkolonym w tëpieniu przeciwnika na róûne sposoby. Woja takiego moûemy odmalowaê sobie jako lekko lub wcale nie opancerzonego wîócznika, z mieczem lub toporem u pasa. Nawet jeôli ten wizerunek budzi litoôê, bili sië jak diabli. Jako jedyny lud w Europie nie drûeli przed Wikingami (Oborzyce spalili nawet stolicë Szwedów), nie dawali sië Niemcom i Awarom. Przecieû to nikt inny, jak lekka druûyna Mieszka spuôciîa lanie Brandenburczykom pod Cedyniâ. Nie, walecznoôci przodków nie musimy sië wstydziê! Nad caîym tym sîowiaïskim uniwersum czuwaî panteon bogów. Niestety, niewiele wiemy o dogmatach religijnych Sîowian, gdyû nie dysponowali oni pismem (nie zachowaîy sië wiëc mity i legendy) a nawet to, czym dysponujemy musimy przesiewaê przez gëste sito. Spodobaîo sië bowiem panu Dîugoszowi opracowaê na podstawie sîowiaïskich wierzeï nasz wîasny Olimp - trochë wiëc pozmieniaî, trochë podopisywaî, by pasowaîo do mitów greckich. Prawda jest jednak inna - co prawda wierzyli Sîowianie w wielu bogów, ale byli oni z sobâ zwiâzani raczej luúno, jeôli w ogóle. Do gîównych bogów naleûeli Perun, pan pioruna, Weles, bóg magii i umarîych, Mokosza, pani pîodnoôci i pracy na roli, Swaróg-Ogieï czy Swantewit (Ôwiatowit, Ôwiëtowit) Oprócz tego istniaîo prawdziwe morze bóstw lokalnych jak Rujewit, pan Rugii czy lokalnych aspektów wielkich bóstw (Trygîaw-Weles, Radogost-Swaróg). [No i byî teû oczywiôcie Twaróg, którego Majkosz celowo pominâî! - przyp. JTJ] Czczono bogów gîównie na wolnym powietrzu, w szczególnych przyrodniczo miejscach (wielkie dëby, skaîy, ûródîa). Dopiero w IX wieku zaczëto wznosiê bogom ôwiâtynie - kâciny, w których ûercy skîadali posâgom bóstw ofiary. Do najsîynniejszych przybytków naleûaîy ôwiâtynie: Ôwiatowita w Arkonie, Swaroga w Radogoszczy, wzniesiona na fundamentach ze zwierzëcych rogów, Woliïska - Trygîawa i Panteon Kniazia Wîodzimierza, poôwiëcony piëciu bogom, wzniesiony tuû przed przejôciem Kniazia na chrzeôcijaïstwo. Do najwaûniejszych miejsc ôwiëtych naleûaîy góry - Ôlëûa i Îysa, oôrodki kultu czynne jeszcze wieki po oficjalnym koïcu pogaïstwa. Koniec ten nastâpiî wraz z upadkiem Arkony i oznaczaî zakoïczenie epoki sîowian. Oto chwalebny wpîyw kultury zachobniej na nasze ziemie. Na tym pesymistycznym akcencie chciaîbym zakoïczyê mój krótki wykîadzik. Wszystkich zainteresowanych odsyîam do literatury fachowej, której napisano caîe morze, niezainteresowanych przepraszam za zajëcie miejsca, które wszak przeznaczyê moûna byîo na cokolwiek innego. Lecz paniëtajcie - non scholae, sed vitae discimus. 3 Majkosz 2 profesor nauk zbytecznych