5 Re - Cenzor 3 "Kino przyszîoôci?" 2 Dakîort 6 W zasadzie autor niniejszego tekstu jest zwolennikiem kina, a nie oglâdania filmów na kasetach. Tak jakoô sie jednak zîoûyîo, ûe szperajâc po póîkach jednej z wypoûyczalni kaset, trafiî mi sië film, który chciaîem obejrzeê juû od dawna. Nie wstydzë sië tego, ûe na moje zainteresowanie tym filmem, wpîynëîy w gîównej mierze jego reklamy i wzmianki o nim w róûnych programach typu "Filmidîo", "Seans filmowy" czy "Oskar". Wîaôciwie jednak wystarczajâcâ reklamâ tego filmu jest sama tragiczna historia jego krëcenia. Ten obleczony îagodnâ mgieîkâ tajemniczoôci film, to: 3 "K r u k" 1 czyli po zamorskiemu po prostu 2 "T h e C r o w" 6 Film ten zaczyna sie jak dowolna, kryminalna szmira typu "Dempsey &Makepeace" lub "Miami Vice". Czerwono-czarny nastrój, krzâtajâcy sie policjanci, zwîoki kobiety, rozbite okno i leûâce na bruku ciaîo mëûczyzny. Niby wiëc nic nadzwyczajnego, ale jednak...coô w tym jest. Cicha, subtelna melodia, którâ sîychaê w tle jest wyraúnie sprzeczna z wymowâ zwîok zgwaîconej kobiety. Sprzecznoôê, która zaciekawia widza od pierwszej chwili. Ta rzewna melodyjka jakâ sîyszymy w tle towarzyszy nam przez caîy czas trwania filmu. Filmu, który koncepcjâ i akcjâ niewiele róûni sië od czoîowych osiâgniëê amerykaïskiego kina akcji. Jest jednak jedno ale... "Kruk" jest zrealizowany w sposób bardzo oryginalny i nietypowy. Wspomniana wczeôniej kontrastujâca z akcjâ filmu melodia (a moûe wrëcz przez swojâ "îagodnâ" tajemniczoôê idealnie go uzupeîniajâca) jest tylko jednym z wielu elementów oryginalnoôci filmu. Co wiëc róûni "Kruka" od innych tego typu tworów? Przede wszystkim jego kameralnoôê. Przez caîy czas oglâdania filmu widzimy zaledwie kilkunastu aktorów (nie liczâc sceny ze statystami, gdy gra zespóî Erica Dravena), którzy na dodatek obracajâ sië wciâû w tej samej scenografii. Niekiedy ma sië wrëcz wraûenie, ûe oglâdamy bardzo dobrze zrobiony teatr telewizji, czyli odmianë filmowâ bardzo popularnâ w naszym kraju, którâ wîaônie od filmów róûni to, ûe jest kameralna i niskonakîadowa. O ile warunek zamkniëtej przestrzeni akcji, skróconego czasu jej trwania i maîej iloôci aktorów "Kruk" speînia, o tyle jego "niskonakîadowoôê" jest raczej problematyczna, a to za przyczynâ nagromadzonych w nim efektów specjalnych. Oczywiôcie ktoô mógîby butnie stwierdziê, ûe wystarczy Amiga 4000 z dopalaczami i takie efekty mamy z gîowy, ale bez przesady. Do zrobienia takich efektów potrzeba naprawdë profesjonalnego studia z kilkunastoma komputerami (moûe nawet stacjami graficznymi) pracujâcymi na okrâgîo przez kilka miesiëcy (np. efekty do "Króla Lwa" zajëîy lata i pochîonëîy miliony dolarów!) oraz grupy kilkunastu nie tylko zapaleïców, ale przede wszystkim profesjonalistów. To wszystko kosztuje... Lekkie efekty pirotechniczne, trochë krwi, beznadziejne chwyty z trzeciorzëdnych horrorów oraz wspaniaîe efekty specjalne îâczâ sië w dosyê zaskakujâcâ caîoôê. Czyûby nowy gatunek kina akcji? No nie wiem. Dla mnie to po prostu jeszcze jeden z wielu filmów z cyklu thillerów (po naszemu dreszczowców), który idzie z duchem czasu i wykorzystuje to co jest dostëpne, a niewâtpliwie w przyszîoôci stanie sië standardem. Taki jest teraz trend i potrzeba chwili. Technika urealnia film. Podnosi go do rangi rzeczywistoôci. Moûe wîaônie niedîugo nie potrzeba bëdzie tîumów wysokopîatnych aktorów. Wystarczy parë osób i studio komputerowe. Czy jest to jednak przyszîoôê daleka, czy bliska, trudno jeszcze powiedzieê. Kto wie, czy rozwój komputrowego wspomagania nie natrafi na ôlepâ uliczkë, która doprowadzi do choêby czasowego zahamowania tego rodzaju wspomagania. Jedno jest pewne, przyszîoôê filmu znajduje sië nie tylko w rëkach reûyserów i caîej ekipy wspomagajâcej, lecz równieû w rëkach uzbrojonych po zëby w najlepszej jakoôci sprzët komputerowy studiów, jak to sië teraz mówi multimedialnych. Chyba tyle o technice. Trzeba przejôê do treôci filmu i przesîaï jakie ze sobâ niesie. Mimo tego, ûe scenariusz nadawaîby sië na przeciëtny thillerek, reûyserowi filmu udaîo sië wydobyê z kiczowatego opowiadanka caîkiem sporo. W tym miejscu wielbiciele filmu, którzy czytajâ ten tekst, splunâ z pogardâ na monitor i wyîâczâ komputer wyrzucajâc dyskietkë z tym numerem 3"Necronomicona"6 lub porzucâ recenzjë dla innego tekstu. Moûna i tak! Ja jednak upieram sie przy swoim. Opowiadanko jest 2k i c z o w a t e6 i to na dodatek bardzo. Pomyôlcie! Facet umiera zastrzelony przez jakichô czterech oprychów, jego dziewczyna (ûeby byîo bardziej wzruszajâco, mieli nastëpnego dnia wziâê ôlub) równieû ginie, a jej wdziëki (charakterystyczne zresztâ dla kaûdej kobiety) zostajâ wczeôniej skrupulatnie wykorzystane przez napastników. Okazuje sië, ûe na dodatek opiekowali sië oni dziewczynkâ, którâ rodzona matka w ogóle sië nie zajmuje, kupczâc swoim ciaîem i wâchajâc prochy. Zapomniaîbym! Przyszli maîûonkowie zostajâ zabici za to, ûe zorganizowali petycjë mieszkaïców domu przeciwko opuszczeniu domu. Tak wiëc nie ginâ z przypadku! Ginâ dla idei! Sâ ludúmi, którzy oddajâ za innych ûycie! (Jakie romantyczne!) Zabity piosenkarz Eric Draven zmartwychwstaje (sîowo to jest rzadko uûywane w jëzyku polskim, dla nie wtajemniczonych wiëc dodajë, ûe jest to motyw biblijny) i dosîownie wygrzebuje sië z trumny. Palcami rozwala drewno i wychodzi na powierzchnië! Towarzyszy mu kruk (taki czarny...). Ûeby byîo ciekawiej dzieje sië to w Helloween (to chyba 31 paúdziernik?). Nastëpnie môci sië na zabójcach, nawraca zagubionâ matkë na wîaôciwâ drogë, zaprzyjaúnia sië z policjantem, na którego oczach wczeôniej rozwala sklep, daje sië poznaê stësknionej dziewczynce jako substytut ojca-przyjaciela, niszczy wielki kartel przestëpczy, zabijajâc wszystkich jego czîonków. Oczywiôcie wszystkie te cudeïka nie byîyby moûliwe bez pewnych nadnaturalnych wîaôciwoôci. Otóû Eric jako trup jest nieômiertelny (wedîug zasady 5trupa nie zabijesz6), a wszystkie rany gojâ mu sië na oczach wrogów (to równieû motyw biblijny z Nowego Testamentu). Wreszcie, gdy juû wypeînia swoja misjë (nie ma róûy bez kolców i pod koniec traci swoje ponadnaturalne zdolnoôci, gdyû ranny zostaje jego kruk, bëdâcy îâcznikiem ze ôwiatem zewnëtrznym - to z kolei motyw mitologiczny) wraca na cmentarz i skleja sobie z powrotem trumnë oraz wîasnorëcznie zasypuje sobie grób, gdzie wraca na odpoczynek. Jeûeli ktoô w tym miejscu powie mi, ûe to nie jest kiczowate opowiadanko, to nie rëczë za siebie! Niekiedy wrëcz film (jak to sië mówi) "nie trzyma sië kupy". Cóû wiëc daî od siebie reûyser takiego, ûe film nie rozczarowuje po oglâdniëciu? Przede wszystkim atmosferë! Tajemniczâ i katastroficznâ. Anioî zemsty kroczy po ulicach zataczajâc sië w ulewnym deszczu, którego mocne uderzenia potëguje nastrojowa muzyka. Kruk przebija sië przez zalewajâce miasto strugi wypatrujâc ofiary i niejednokrotnie ôwiat widziany przez widza, jest taki, jakim widzi go ptak. To my - widzowie w tym filmie niejednokrotnie jesteômy tym krukiem i do nas naleûy wypatrywanie ofiary. Solidaryzujemy sië z bohaterem w jego ûâdzy zemsty. Wracajâc do efektów specjalnych, to wîaônie one tworzâ tâ tajemniczâ atmosferë. Moûna nawet ômiaîo powiedzieê, ûe maskujâ sîabâ i prymitywnâ akcjë. Ciekawa jest w filmie forma przekazu. Mninimum sîów - maximum uczuê. Aktor nie musi wiele mówiê. To senny nastrój i rytmiczne uderzenia deszczu "mówiâ" i symbolizujâ uczucia. Nie ma w tym filmie praktycznie dîuûszych rozmów prowadzonych przez bohatera. Cel jego dziaîania jest jasny i zrozumiaîy. Widz od razu nie ma wyboru i musi sië pogodziê sië z tym, ûe Eric ma zabijaê. Staje sie to normalne. Nie jest to jednak fanatyk i maniak jak Brad Pitt z "Californii", czy Woody Harrelson z "Urodzonych morderców", ani profesjonalista jak Jean Reno z "Nikity" lub Jennifer Jason Leigh z "Assasina". Morderstwo jest tu ôrodkiem do celu, którym jest zemsta. Legenda jakâ obrósî ten film, zwiâzana jest z tragicznymi wypadkami, które miaîy miejsce na planie filmowy. Odtwarzajâcy rolë Erica Dravena Brandon Lee, w niejasnych okolicznoôciach zginâî na planie filmowym, postrzelony przypadkowo przez zabîâkanâ kulë. Tragedia ta miaîa miejsce, gdy 2/3 filmu zostaîo juû nakrëcone. Wielu ludzi podejrzewaîo, ûe ômierê Brandona jest zwiâzana z klâtwâ jaka zostaî niegdyô rzucona na jego ojca (Bruce'a Lee) i jego rodzinë. Czyû moûe byê lepsza reklama horroru-thillera niû ômierê odtwórcy gîównej roli i to na dodatek z powodu klâtwy? Takie wydarzenia przyciâgajâ audytorium do kin. To smutne, a wrëcz ûaîosne, ûe dûwigniâ napëdzajâcâ reklamë filmu jest ômierê aktora. Ze tragedië wykorzystuje sië jako element napëdzajâcy kampanië reklamowâ. Na kasecie, którâ wypoûyczyîem wyraúnie wykorzystywano ten fakt opatrujâc jâ napisami typu: "fikcja odcisnëîa piëtno na rzeczywistoôci" czy "Brandon Lee jak gîówny bohater zmartwychwstaje dziëki technice". Cóû wiëcej moûna dodaê?! Podobny byî schemat wielkiego wybuchu popularnoôci zespoîów Queen (po ômierci Freddiego Mercury'ego) lub Nirvany (po samobójstwie Kurta Cobaina)... Sam fakt ômierci znanego aktora na planie nie jest jeszcze wydarzeniem tak bardzo niecodziennym. O podobnych przypadkach donoszâ nam co pewien czas zachodnie agencje. Fakt rzucenia klâtwy wzbudza juû niezdrowe zainteresowanie. Moûe widz pragnie poznaê tâ nieodgadnionâ i nierzeczywistâ siîë nadnaturalnâ, która prawdopodobnie doprowadziîa do ômierci aktora. Moûe chce poobcowaê z czymô, z czym nie styka sië czîowiek na codzieï, a nawet nigdy w caîym swym ûyciu. Naprawdë trudno odgadnâê co jest motywacjâ w tym przypadku. W moim przypadku niezdrowe zainteresowanie (w tym momencie bijë sië w piersi!) wzbudziî fakt "komputerowego zmartwychwstania" Brandona. Otóû producenci, którzy wyîoûyli horrendalne sumy na produkcjë filmu, postanowili nie rezygnowaê z jego krëcenia, gdyû poniesione koszty i zaawansowanie prac byîo zbyt duûe. Cóû zatem zrobili? Za pomocâ techniki komputerowej dograli ostatnie kilkadziesiât minut filmu, bez udziaîu Brandona. Przyznam sië szczerze, ûe od pewnego momentu filmu, ôledziîem z bacznâ uwagâ gîównego bohatera, by znaleúê w jakiô sposób moment, w którym na ekranie zaszîa ta niesamowita, techniczna transformacja. O ja naiwny! Nic z tego! Chyba nie wierzyîem w umiejëtnoôci programistów i grafików, którzy tworzyli "nowego" Brandona Lee. Ogólnie mówiâc, nie da sië ustaliê momentu, w którym na ekran wkroczyî komputerowy aktor. Przed kilkoma laty podobna sytuacja zaistniaîa na planie filmu "Wywiad z wampirem". Odgrywajâcy tam jednâ z gîównych róî, bardzo utalentowany aktor amerykaïski - River Phoenix równieû zginâî na planie, w nie do koïca wyjaônionych okolicznoôciach. Nie wywoîaîo to takiej burzy, jak wydarzenia z planu "Kruka". Pewnie dlatego, ûe nie byîo tu mowy o ûadnej klâtwie, a sam River Phoenix, choê uwaûany wówczas za wiëkszâ nadziejë kina od Brada Pitta, nie byî tak zananym aktorem jak Brandon Lee, na którego sîawë i nazwisko zapracowaî sobie jego ojciec Bruce Lee. W kaûdym bâdú razie wówczas nie doszîo do komputerowego dokrëcenia koïcówki filmu. Moûe dlatego, ûe krëcenie nie byîo tak zaawansowane. "Wywiad z wampirem" zrealizowano caîkowicie od nowa, w takiej formie, jakâ mamy teraz okazjë oglâdaê na ekranach kin. Czy stworzone przez komputer postacie, które zawsze mogâ byê doskonalsze, îadniejsze, bardziej posîuszne i perfekcyjne w reakcjach opanujâ kino? Czy aktorzy stanâ sië zbëdni, a ich niebotyczne gaûe przeznaczy sië na szlifowanie dodatkowych efektów? Czy za kilkadziesiât lat nie obejrzymy nowej serii filmów z Marilyn Monroe (jak ûywâ z komputera), lub nowych wcieleï zza grobu Jamesa Deana? Kto wie? Bardzo moûliwe. Jak widaê na przykîadzie "Kruka" pierwsze kroki w tym kierunku zostaîy juû poczynione. Ale tak miëdzy nami mówiâc, smutno mi bëdzie, gdy bëdë patrzâc na ekran ômiaî sië lub pîakaî z powodu zachowaï postaci, którzy nie sâ ludúmi, a ich twarze tak naprawdë nie kryjâ uczuê, lecz posegregowane przez komputer kolorowe pixele. Ja wolë kino tradycjne, poniewaû juû sië do niego przyzwyczaiîem i na dodatek jest ono jakieô takie... ludzkie? 3 DAKÎORT