3 F I L O Z O F 2 Ukleja 6 Pieprzony, kurna filozof (albo fizolof, jak kto woli). Najpierw wszystko byīo banalne. Jak coō siė dziaīo, ewentualnie chciaīo siė coō okazaź, lub teū zupeīnie bez powodu, ryczaīo siė. Potem zaczynaīo siė cokolwiek rozumieź, a jak nie, to moūna byīo znowu ryczeź. Nastėpne stadium to rower. To byī taki inny ōwiat, gdzie pėdziīem jak wiatr, przemykajāc tylko sobie znanym drogami. Cudowne lekarstwo na wszystko. I zimny prysznic: znalazī siė jeden szybszy niū ja. Dwu, trzech, dziesiėciu - wīaōciwie wszyscy. Wiėc kolejnym zīotym ōrodkiem byīy ksiāūki. Ale jakoō niezbyt pasowaīy do rzeczywistoōci. Motorynka - na okres deczko krótszy od roweru (okresu of course!). Potem Optymist - cudowna ūaglóweczka, która pīynėīa wszėdzie tam, gdzie chciaīem, wolny, nieskrėpowany przez towarzystwo - bo go nie byīo. I komputer, chociaū znacznie póśniej. To jedna dziaīka. Okreōliź moūna jā jako "samotnā". A inne, wymagajāce towarzystwa: "Eurobusiness" - oj, jak dīugo byī najwaūniejszy w maīym gronie pogrywajācych w niego zapaleļców. Ach - jeszcze najwaūniejsze - MALY HOKEJ - ( kieruje siė trzema ludzikami, krėcāc trzema drutami, walāc bramki i równie niespodziewanie tracāc, a wszystko to na kawaīku pokrytej teflonem blachy o wymiarach 400 x 500 x 100mm. I ciāgle coraz mniej pīakania. Co do motorynki - zaczėliōmy po pewnym czasie organizowaź "krosy" na īāce. ale byīem najlūejszy, wiėc wygrywaīem. A īāka odradzaīa siė po dwóch tygodniach od przeminiėcia kolejnej fali rycia trawy. Komputer zasīuguje na wiėcej rozwaūaļ. Pojawiī siė bowiem bardzo dawno. Jako ZX Spectrum 16K, syna jakiegoō tam znajomego mojej cioci - cud techniki. Och, ten "Jetpac"!!! Kilka lat póśniej pojawiī siė Commodore 128, teū nie mój i dwa razy lepszy od C64, i z piėź razy od Spectruma. Jeszcze póśniej, równieū nie bėdācy mojā wīasnoōciā - PC AT z Herculesem. To byīo to! Simcity byīo pierwszā grā, w którā graīem naīogowo, wyrywajāc siė w kaūdej wolnej chwili do sāsiadów. I chwilė póśniej - Commodore, tym razem jako Amiga 500, potem 600. Tu byīy dwie bomby: Lotus i Battle Isle. Zwīaszcza ta druga gra staīa siė przyczynā coraz póśniejszych powrotów do domu. I zupeīnie niespodziewanie doczekaīem siė PC 386 SX 25, który byī dwa razy lepszy od tego, co staīo w szkole. Z Amigami staraīem siė nie porównywaź, widziaīem bowiem zachowanie siė dwu zwalczajācych siė "klanów" - pc-towców i amigantów. Do dzisiaj nie rozumiem o co im chodziīo. Ale kiedy staīem siė szczėœliwym posiadaczem kolorowego monitora i Sound Blastera Pro, popadīem w niejakā dumė. Hitem staī siė "Wolfenstein 3D" - to byīo coō, czego nie daīo siė przebiź przez dīugi czas. Na 500-kach do tej pory i uwaūam, ūe jednak siė nie uda nawet dorównaź, chociaū sīyszaīem o tacie pewnego posiadacza Amigi, który graī w tė grė po kilka godzin dziennie. Grā, której do tej przynajmniej pory nie daīo siė przebiź - byīa Diuna. Diuna II, chociaū jest caīkiem fajna, moūe nawet bardziej niū fajna, nie dorasta tamtej do piėt. Wspaniaīā grā jest teū najlepszy z fliperów - Pinball Fantasies, któremu durne Epicki z ogromnā, ziejācā czerniā dziurā pomiėdzy dwoma majtakami i Dreamsy - 1 i 2 podskoczyź nie mogā... Ale to wszystko jest skomplikowane i wymaga myōlenia, a Dyna Blaster - gdzie kilku facetów gania siė po labiryncie srajāc bombami i patrzāc, kto ma wiėkszego piarda, i kogo by tu jeszcze zaraziź rozwolnieniem - jest grā, w którā pogrywam od czasu do czasu juū od jakiegoō roku, kiedy tylko znajdzie siė ktoō do zbombowania. I jest lepszy od "mortali" i tym podobnych pierduīów. Chociaū MK2 na 486 DX2 z kartā dświėkowā AWE jest aktualnie nie do pobicia. Ale kogo staź na wyūej wymieniony sprzėt? I coō mi mówi, ūe przyjemniejsze jednak byīo granie w Eurobusiness i Maīego Hokeja.... A wirtualnej rzeczywistoōci w domu przez doōź dīugi jeszcze czas nie bėdzie. Ale co to by byīo! Tak wirtualny DOOM w wirtualnej sieci... Ale caīy problem w tym, ūe nawet technika przyszīoōci nie uchroni nas od zwaīu problemów, których w miarė upīywu czasu czīowiek dostrzega coraz wiėcej. Jakie to kretyļskie pomysīy przychodzā czīowiekowi do gīowy, kiedy dostanie dwie kretyļskie tróje z kretyļskiej matury, tylko dlatego, ūe wylosowaī kretyļski numerek kretyļskiego stolika i siedziaī za daleko od kretynów, którzy te kretyļskie kretyļstwa rozkretyniajā kretyļsko lepiej od zkretyniaīego (lub skretyniaīego - ten kretyļski jėzyk jest kretyļsko trudny) wīasnego JA, osadzonego w kretyļskim ōwiecie, zapeīnianym przez kretynów ustalajācych inne kretyļstwa, które Tak kretļsko kretyniā normalnym kretynom i tak juū kretyļskie ūycie. I dosyź tej kretyļskiej, kurna, filozofii!!!!! 2 Co z tego, ūe kretyn i kurna fizolof, 3 Ukleja.