Sylwester'95...(Cz.3)..........Brzuska 3III2 Po tym fakcie poszedîem dalej. Nareszcie firma 3KOMAH ART'S.2 Wszedîem do ôrodka i natychmiast zostaîem zaproszony do biura Andrzeja H. Dziwne, przecieû wczoraj omal mnie tu nie zabili. Andrzej H. powiedziaî, ûe sië zastanowiî nad naszâ wczorajszâ rozmowâ. Powiedziaî, ûe zgodzi sië daê mi procesor, poniewaû ûycie jego przyjaciela jest najwaûniejsze. Wtedy Andrzej H. zasugerowaî , ûebym poczekaî w biurze, a on skoczy po procesor. Wyszedî i natychmiast pobiegî zadzwoniê po Nicka Gordona. Nick kazaî zajâê mnie rozmowâ do czasu jego przyjazdu. Andrzej H. posîuchaî go, ale przyniósî dla mnie procesor. Podziëkowaîem i powiedziaîem, ûe tego nie poûaîuje. Chciaîem sië juû ûegnaê, ale on chciaî ûebyômy porozmawiali o profesorze. Skoro chce porozmawiaê dlaczego by nie? Gadamy, ale on zachowuje sië jak bym byî z mafii Pruszkowskiej. 1"Co jest!?"2 - myôlë. Zaczâîem coô podejrzewaê i nagle zerwaîem sië z fotela i pomknâîem niczym odrzutowiec w stronë drzwi. Wyleciaîem na podwórze i nie wierzyîem wîasnym oczom, staî tam sam 3Nick Gordon!2 Cholera co robiê!? Myôlaîem bardzo szybko poniewaû Nick wyciâgnâî spluwë i zaczâî strzelaê!! Nie majâc innego wyjôcia wskoczyîem do stojâcego obok merca naleûâcego chyba do 3Andrzeja H.2 Miaîem szczëôcie w samochodzie o dziwo byîy kluczyki!? Uruchomiîem silnik i chodu! Nick strzelaî bez opanowania w samochód, aû rozbiî mi tylniâ szybë, ale mnie nie drasnâî! Szybko oddaliîem sië od miejsca strzelaniny i pomknâîem do mojego mieszkania. Podjechaîem pod dom i zauwaûyîem peîno glin. Chyba sië dowiedzieli, ûe tam nocowaîem. Postanowiîem udaê sië nad najspokojniejsze i najczystrze miejsce w Legnicy, czyli nad rzekë Kaczawë. Zamiast rzeki spostrzegîem jakieô bajoro, w którym znajdowaîa sië chyba caîa tablica Mendelejewa! Postanowiîem zabraê sië do roboty. Wziâîem urzâdzenie do podróûy w czasie i próbowaîem zamontowaê procesor. Wîoûyîem procesor i nic! Czyûby urzâdzenie nie dziaîaîo? Nagle zauwaûyîem guziczki z cyferkami na odwrocie urzâdzenia. Pomyôlaîem, ûeby przenieôê sië w czasie naleûy wprowadziê rzâdanâ datë i czas, w który mamy sië przenieôê! Pomyôlaîem, ûe juû najwyûszy czas na przeczytanie planu 3"ratowania ludzkoôci"2 i przystâpienia do jego wykonywania. Otworzyîem dobrze zalakowanâ kopertë 1(poczuîem sië wtedy jak zawodnik w "wielkiej grze")2 i zagîëbiîem sië w treôê. Z treôci wynikaîo, ûe miaîem udaê sië do roku 1980 i odnaleúê kochankë Lecha Waîësy, która ma urodziê samego Flasha. Dodano jeszcze, ûe mam jâ zlikwidowaê, aby nie doszîo do zagîady ludzkoôci!! Owy Flash w roku 2015 zostanie wybrany przez naród nowym prezydentem, który póúniej doprowadzi do wojny nuklearnej. Coo?! Wiëc Flash to nie kto inny tylko Stanisîaw Fleô o którym mówiono w telewizji. Ale sië zrobiî galimatias. Pomyôlaîem i postanowiîem wziâê sië do roboty. Wziâîem urzâdzenie do podróûy w czasie i wklepaîem datë: 11.12.1980 rok godzina 13:00:00... Coô nagle zahuczaîo, zamigotaîo i przed moimi oczami ukazaîa sië 1(ponownie)2 îuna ôwietlna, w którâ rzecz jasna wskoczyîem... Gdy grom ôwiateî umilkî byîem juû chyba w 1980 roku. Postanowiîem pójôê w stronë centrum miasta, aby odnaleúê nieszczësnâ kochankë 3Lecha Waîësy.2 W centrum zobaczyîem ogromne plakaty, które reklamowaîy przybycie Lecha Waîësy na wizytacje w zakîadach 3"Huty Miedzi".2 Z instrukcji obcych wynikaîo, ûe na tym spotkaniu bëdzie obecna kochanka Leszka Waîesy. Pod instrukcjâ byîo zdjëcie kochanki Leszka. O matko, co za pasztet! Gëba jak niewypaî, z przodu decha, boki to jej tak zapadîy, ûe ûebrami moûe tapetë zrywaê, a poza tym ma na imië Czesia. Ten Waîësa to ma gust!! Postanowiîem niezwîocznie udaê sië do owych zakîadów. Poniewaû Huta byîa na drugim koïcu miasta postanowiîem skorzystaê ze ôrodków lokomocji 1(to chyba jasne).2 Autobusem podjechaîem pod samâ bramë Huty. Próbujâc wejôê do ôrodka od razu zîapaîa mnie ochronka: - Obywatelu proszë pokazaê dokumenty. - Co dokumenty? Jakie dokumenty? - zapytaîem. - Jak to jakie obywatelu, wasze dokumenty - odpowiedziaî milicjant. Obok mnie spostrzegîem kawaîek drewnianej belki. Zamiast odpowiedzieê na pytanie ochronki chwyciîem za belkë i byîo tylko sîychaê trzask koôci. Po zaîatwieniu ochrony poûyczyîem od nich broï 1(chyba juû im nie bëdzie potrzebna).2 Wewnâtrz zakîadu udaîem sië do pomieszczeï powitalnych Leszka. W tej sali byîy tîumy ludzi i o dziwo spostrzegîem Leszka, ale nigdzie nie widziaîem jego kochanki. Postanowiîem troszeczkë sië rozejrzeê po tym ekskluzywnym przyjëciu. Biorâc lampkë szampana od kelnera spostrzegîem tâ 3"rurë"2 1(kochankë Waîësy).2 Podszedîem do niej i powiedziaîem jej, ûe jestem z ochrony. Na jej pytanie "O co chodzi?" powiedziaîem jej, ûe jest do niej pilny telefon. Údziwiîa sië bardzo, ale poszîa do telefonu, ja oczywiôcie poszedîem razem z niâ. Podniosîa sîuchawkë, a ja korzystajâc z chwili jej nieuwagi postanowiîem jâ kropnâê!! Wyciâgaîem spluwë, aû tu nagle pojawiî sië Nick Gordon. Jak on tu sië znalazî? - pomyôlaîem i strzeliîem do niego. Ale zdâûyî sië schowaê za rogiem. Czesia wpadîa w panikë i pobiegîa wzdîuû korytarza. Szybko do niej strzeliîem. Chyba jâ trafiîem, bo Czesia upadîa na swój upiorny pysk. Chyba wykonaîem zadanie. Moje rozwaûania przerwaî Nick i jego broï. Postanowiîem wróciê do przyszîoôci. Wklepaîem datë 14.09.2015 rok godzina 13:29:00... Skoczywszy w 3"îunë ôwietlnâ"2 znalazîem sië w tym samym zakîadzie. Wyszedîem z huty i wyciâgnâîem z kurtki gazetë, aby dowiedzieê sië czy Fleô kandyduje na prezydenta. W gazecie nic sië nie zmieniîo. Îupz, przecieû zabiîem kochankë Leszka 1(chyba).2 Udaîem sië do biblioteki, aby to sprawdziê. Przeglâdajâc gazety z roku 1980 zobaczyîem artrykuî o niewyjaônionej strzelaninie w 3"Hucie Miedúi".2 Pisali, ûe w strzelaninie zostaîa ranna niejaka 3Czesîawa Dziurkowska2 i po przewiezieniu jej do szpitala zmarîa, ale jej dziecko zostaîo uratowane!!! "Co? Jakie dziecko? Ona byîa w ciâûy?" - pomyôlaîem. Wiëc nie wykonaîem zadania. Postanowiîem jeszcze raz spróbowaê, ale jak? Zobaczyîem dzisiejszâ gazetë, w której napisali, ûe dziô prezydent Legnicy wystawia na czeôê Flesia przyjëcie, na którym rzecz jasna Fleô bëdzie obecny. Postanowiîem, ûe dorwë go tam. Pojechaîem pod willë prezydenta miasta i zastanawiaîem sië jak sië tam wôlizgnë. Pod domem staîa furgonetka dostawcza, z której kelnerzy wyciâgali przeróûne smakoîyki. Zagadaîem jednego z kelnerów i poczëstowaîem go kolbâ od pistoletu. Przebrawszy sië za kelnera wszedîem do paîacu prezydenta. Udaîem sië na salë balowâ, na której bawiîy sië same szychy polskiej polityki. Ale nigdzie nie widziaîem Flesia, moûe jeszcze nie przybyî. Nagle wszyscy goôcie wyszli na dziedziniec. Ja oczywiôcie poszedîem za nimi. Jakaô limuzyna wjechaîa na taras. Tâ limuzynâ przyjechaî Fleô! Samochód jechaî bardzo powoli wiëc miaîem wiëksze szanse na trafienie do celu. Nagle limuzyna zatrzymaîa sië i wysiadî Fleô razem z maîûonkâ. Postanowiîem wîaônie w tym momencie nacisnâê spust!! Strzeliîem dwa razy pierwsza z kul trafiîa Flesia natomiast druga poszybowaîa w niebo! Prawie natychmiast zdjëîa mnie ochrona 1(dostaîem chyba czymô ciëûkim)...2 Obudziîem sië w jakimô ciemnym pomieszczeniu. Bardzo bolaîy mnie wszystkie miëônie. Czuîem sië jak filiûanka herbaty po czwartym zalewie. Nagle drzwi do pomieszczenia, w którym sië znajdowaîem otworzyîy sië, a w nich pojawiî sië jakiô grubas 1(podobny do Wojciecha Manna).2 Wziâî mnie za szmaty i zaprowadziî do pomieszczenia z wielkim lustrem na ôcianie. Usiadîem na stoîku i domyôliîem sië, ûe jestem w sali przesîuchaï. Po paru minutach do ôrodka weszîa mîoda kobieta. Usiadîa na przeciwko mnie i zadaîa mi jedno pytanie: 3"Dlaczego strzelaîeô do pana Stanisîawa Flesia?"2 Postanowiîem nic nie odpowiadaê. Owa kobieta przedstawiîa mi sië jako Adrianna Kowalska, byîa moim adwokatem! Powiedziaîa, ûe nie jest to jej pierwsza sprawa i ûe chce mi pomóc z caîego serca. Kowalska ponownie zadaîa mi to samo pytanie. Odpowiedziaîem krótko: - Poniewaû chciaîem ratowaê ôwiat.. - Ale czy zabiîem Flesia? - Tak, strzeliîeô mu prosto w serce. Mogîem odetchnâê z ulgâ... - Moûesz dostaê doûywocie, albo nawet karë ômierci, ale na razie i tak nikt nie bëdzie cië sâdziî, gdyû sâ waûniejsze sprawy na gîowie.. - Jak to waûniejsze sprawy? Czyûby zabicie czoîowego polityka nie byîo waûnâ sprawâ, a poza tym jakie to waûne sprawy stojâ na przeszkodzie? - W centrum Legnicy wylâdowaîo 1U.F.O.2 - Co? jakie U.F.O.? - Zwykîe! Taki okrâgîy talerz. - No i co dalej? - Z pojazdu wyszîo czterech obcych i oôwiadczyli, ûe przybywajâ w pokoju. Politycy z caîego ôwiata przybyli do Legnicy na zgromadzenie, aby rozwaûyê sprawë obcych. O niczym innym sië nie mówi tylko o U.F.O. Podobno obcy chcâ pomóc w oczyszczaniu naszej planety i z tego powodu przybyli do nas, aû z oddalonej o 4 lata ôwietlne planety 3"Kosimo"!2 - A czy nie mówili coô na temat Flasha i o zniszczeniu ich planety? - spytaîem. - Nie. Nic takiego nie mówili. Wtedy opowiedziaîem jej caîâ historië z kosmitami i z Flesiem. Pani mecenas zaômiaîa sië z mojej historii i powiedziaîa, ûe zmyôlam. Ja oczywiôcie zaprzeczyîem temu i spytaîem, czy mi pomoûe w dowiedzeniu sië prawdy. Dîugo zastanawiaîa sië nad odpowiedziâ. A ja w tym czasie rozmyôlaîem na temat obcych, czyûby ktoô mnie tu wykiwaî??... Pani adwokat odpowiedziaîa w prost: 1"Oczywiôcie, ûe NIE!".2 - Co? Nawoîywaîem jâ przez chwilë, aby mi pomogîa, ale ona niestety nie chciaîa sië zgodziê powiedziaîa cytujë: 1"Z wariatami nie wspóîpracujë!".2 Bîagaîem jâ tylko, ûeby chociaû coô wiëcej dowiedziaîa sië na temat obcych. Pani mecenas zawoîaîa straûnika, aby mnie zabraî. Zostaîem wtrâcony do celi i miaîem tylko nadzieje w pani mecenas. Jak to kaûda kobieta pani mecenas byîa bardzo zaciekawiona mojâ historiâ. Nie byîa by sobâ gdyby nie sprawdziîa wszystkiego. Postanowiîa powëszyê trochë w sprawie kosmitów... koniec czëôci trzeciej...