Maska..............................Luk Byî póúny wieczór, za rogiem widaê byîo jeszcze gromadkë tutejszych lumpów, zaczepiajâcych jakiô starszych ludzi. Na ulicach nie byîo juû 1"ûywej duszy",2 gdy wtem wyîoniîa sië jakaô dziwna postaê, byî on w dîugim pîaszczu, zwisajâcym aû po samâ ziemië, twarz miaî nieciekawâ, jakby sztucznâ, wîosy dîugie, siëgajâce prawie do ramion, dîugie wâsy... 3Tak!2 to on... Moûna byîo go juû poznaê... To jest 3MASKA!2 Skrëciî w ciemnâ ulicë... Dziwne, przecieû to jest 1"ôlepy zauek"...2 Nagle podniósî rëkë, chyba coô w niej trzymaî. Tak, w rëce trzymaî pilota, nacisnâî jakiô przycisk i nagle ôciana przed nim... Otworzyîa sië! Wszedî do ôrodka. W ôrodku ciemno, zapaliî ôwiatîo, przed nim widniaî jakiô dîugi korytarz, poszedî prosto. Doszedî do jakiô drzwi, wpisaî kod i juû byî w ôrodku. Dziwne... To jakieô labolatorium... Juû wiem! to tu zmieniaî sobie twarz na innâ... W ôrodku byîo peîno dziwnego sprzëtu. Jakieô komputery, na pewno bardzo drogie, ciekawe jakie... 3Amigi?2 nic mi to nie mówi... Maska usiadî przy jednym z tych komputerów, zaczâî wpisywaê jakieô pierdoîy i nagle... ku memu zdziwieniu na monitorze ukazaîa sië morda... 3Arhnolda Swarzeburga!2 Jest to jeden z moich najlepszych kumpli... Co ten 1Maska2 znowu kombinuje? Nie pozwolë mu! Nagle zadzwoniî 1Videotelefon,2 na monitorze pokazaîa sië gëba jakiegoô goôcia, gadaî on coô o zabiciu Prezydenta 3Alexa Kwasiórki...2 Juû wiem! Maska ma go zabiê i podszyê sië jako... 3Arhnold!2 Nie! Nie! Nie pozwolë mu! Muszë pokrzyûowaê mu plany! Ja juû to zrobië... Ale najpierw muszë wyjôê z tego szybu wentylacyjnego... Co to? Maska poîoûyî sië w jakiejô maszynie, coô dziwnego najechaîo mu na tâ parszywâ mordë... Qrwa! ma on teraz twarz Arhnolda! Muszë mu szybko o tym powiedzieê! Nie zastanawiajâc sië wyszedîem cichaczem z szybu i szybko podâûyîem do swojego samochodu 3Viepra2 - bo tak go nazywaîem, wyglâdaî jak dosyê stary 3Trabancik,2 lecz nie moûna by byîo o nim tak powiedzieê, miaî silnik 3Mercedesa,2 wyrzutnië kotwic, i mógî nawet ochroniê sië w pancerz gdy nacisnâîbym specjalnâ dúwignië... Po prostu wóz na medal! Ale co ja tu pierdolë! Muszë szybko jechaê do 3Arhnolda Swarzeburga,2 aby powiedzieê mu o planach Maski... Ruszyîem z piskiem opon, aû tu nagle... Kurwa! zajebaîem w sîup... Ale to nic! Mój samochód Viepr sam sië zaraz zregeneruje... Hmmm... no moûe mu trochë w tym pomogë, bo widzë, ûe samoczynna rëka, wysuwana z przodu sië o coô zahaczyîa, wziâîem... mîotek i pomogîem sië jej odhaczyê. No dobra, nie mam zbytnio czasu, muszë juû jechaê! W chacie Arhnolda wypiîem sobie napój 1(of koz z procentami...)2 i zaczâîem rozmowë... - Sîuchaj... Znasz maskë? - No a co? Pewnie, ûe znam... Kto by nie znaî tego sqrwiela... - Hmmmmm... Jak by to ci powiedzieê? Maska knuje jakiô plan... Ma zamiar zabiê 1Kwasiórkë...2 No i... - A chuj z nim! Nasz prezydent i tak jest do bani... - Ale jest jeden problem... On ma go zamiar zabiê podszywajâc sië... pod ciebie! - A tam! Niech go sobie zabi.. Co?! Ten sqrwiel chce go zabiê w mojej mordzie? - Sîuchaj... - Gdzie on jest? Dawaj mi go! - Spokojnie, spokojnie... Pogadajmy... Dlaczego on chce to zrobiê podszywajâc sië pod ciebie? Musiaîeô mu kiedyô coô zrobiê... Przypomnij sobie! - Cholera ta jego kurwa... I tak byîa do dupy... - Co?! Ûerûnâîeô jego ûonë? - Sama tego chciaîa... - Dobra... Nie bëdziemy teraz wyciâgaê 1"brudów"...2 Choê, pojedziemy go poszukaê. - Oke... Wsiedliômy do Viepra i pojechaliômy go szukaê, moûe jeszcze bëdzie w tej swojej 1"melinie"?2 Po drodze nie widzieliômy nikogo, oprócz paru panienek stojâcych pod latarniami... Ale nie czas na zabawë... Jedziemy dalej... Caîy czas prosto i prosto... Aû tu nagle! Co ja widzë? Przecieû to 3Arhnold!2 Nie! To nie moûliwe! Przecieû on siedzi obok mnie w samochodzie... Achaaa... To Maska! Arhnold Mamy go! - krzyknâîem, Teraz mi nie zwieje! Wybiegîem z samochodu, za mnâ pobiegî Arhnold... Maska sië kapnâî, bo zaczâî uciekaê... Jeden celny strzaî w kolano i... padî. Koniec z tym, Maska juû nikogo nie zabije, teraz posiedzi sobie w pudle... Ejjj! Zadzwoï po gliny... Ale co to? Alex Kwasiórka przejeûdûa wîaônie limuzynâ. Dobrze, ûe Maska go nie kropnâî, bo Swarzeburg miaî by kîopoty... No ale juû po sprawie... Hej! Arhnold! Idziemy na piwo? Okej, znam tu blisko pewien bar... Dobra! Zostaw tego postrzelonego gîâba, zaraz i tak bëdzie tu policja... 1[2lUK!1]2