Lublin - coincidence czy tragedia? *** Kto tu kogo kiwa *** Lublin. Wydawaîoby sië@ ûe porzâdna mieôcina. Kilka Amigowych sklepów@ stosy Amigowców@ Amigowa atmosfera. Czy aby na pewno? Jeûdûë tam czësto. Po trosze po to wîaônie@ ûeby zdobyê nowe oprogramowanie@ po trosze dla- tego@ ûe mam tam rodzinë. Lubië przez kilka dni sobie odpoczâê od szkoîy@ od tego caîego chaosu co- dziennego ûycia. Dla mieszkaïców bloku na Herbowej 5@ postaê wëdrujâ- ca co jakiô czas po okolicy z maîym@ skórzanym plecaczkiem nie jest zja- wiskiem nieznanym. Chodzâc tak od bloku do bloku czujë sië trochë jak Ôwiadek Jehowy@ na szczëôcie efekty takiego przemierzania asfaltu zazwy- czaj sâ warte caîego trudu - zysku- jë od 5 do 15 gier/programów. Jak jednak wiadomo - aby coô przegrywaê trzeba mieê przede wszystkim dys- kietki (nie mówiâc juû o komputerze - wiëkszoôê moich traderów jednak taki sprzët posiada). A kaûdy zna teû innâ smutnâ prawdë - DD`ety na drzewach nie rosnâ (a nawet gdyby ktoô takâ roôlinë znalazî - na moim lubelskim podwórku by jej nie byîo - strasznie maîo tu drzew). Zatem trzeba je jakoô zdobyê... Ale jak? Tego typu zakupy najchëtniej robië w Warszawie. Wystarczy skoczyê na gieîdë@ a wybór jest duûy. Jeûeli jednak musiaîa bym tam jechaê tram- wajem (bilet za 50 groszy) i pîaciê 2 zî za sam wstëp... wolë kupiê wszystko w Lublinie@ gdzie oprócz samochodu do mojej dyspozycji dwa razy w tygodniu - MF`y ze sklepu sâ na gwarancji. Tak wiëc postanowiîam zaopatrzyê sië u dziadków... Oczywiôcie pierwszym strzaîem byîo odwiedzenie sîynnego juû "XYZ"@ od- kâd pamiëciâ siëgam zawsze to miej- sce lubili Amigowcy. Zerkam na póîkë z dyskietkami i... "Czy sâ DD?""... Errmmm... niestety nie! Wszystkie wykupione. Bëdâ 3-ego@ moûe 4-ego". Trudno sië mówi! Czasem i w takich sklepach koïczy sië dany produkt. "A gdzie moûna je dostaê?" "Pewno na gîëbokiej...". Elegancki "kiosk". "DD?!" - pyta zdziwiony sprzedawca "przecieû to sâ pra-dyskietki! Amigi przecieû nie produkujâ juû od dwóch lat". Po na- myôle dodaje "a szkoda@ bo byî to dobry komputer". We mnie wszystko kipi. Cóû@ zawsze byli tacy ludzie@ trzeba z tym jakoô ûyê@ "Escom Office" - rezultat taki sam. Dawny Pewex - ani rusz. Przy szós- tym sklepie zaczëîam sië trochë nie- cierpliwiê. Jasne - moûna by kupiê normalne HD`ety@ ale po to sâ DD@ ûeby nie wydawaê zbëdnej forsy na dwuwarstwowe dyskietki... *** Walka trwa ! *** Do Nowego Roku nic sië nie daîo zro- biê. Straciîam nadziejë - 2 kumpli za grosze wîaônie sprzedawaîo A1200. Ale ludzie - nie jest przecieû tak úle! Póki ûyjâ Amigowcy - ûyje i Amiga. Nawet gdybyômy zostali sami - nie wolno nam sië poddaê. Gdyby Amisië zniknëîy z póîek@ to nie oznacza ich zgonu. Zawsze znajdzie sië ktoô@ kto ma oczy i uszy@ ktoô kto bez problemu dostrzeûe prawdë o Amidze: îâczâ nas z niâ zbyt silne wiëzi@ ûeby byîa mowa o jakimkolwiek umieraniu naszego komputera. I tak musi byê! Jeszcze Amiga nie zginëîa@ póki my ûyjemy!!! Przyszîoôê naszej nad-maszynki leûy w naszych rëkach. To prawda@ ûe w pojedynkë nic nie zdziaîamy@ ale pomyôlcie sami - niech takich ludzi zbierze sië 10@ niech zaîoûâ grupë@ wydajâ produkcje...to przede wszys- tkim zwróci na nas oczy innych. Kaûdy przecieû moûe sië przyczyniê do biegu historii. Zatem apelujë do was: nie niszczcie teraz tego@ o co walczyîo ostatnie 12 lat. Amiga jest nasza@ a my jesteômy jej... BULLET/RAINBOW DESIGN