19.03.1997.W-wa KANION Stali naprzeciwko siebie jak dwaj kowboje z jakûe odlegîych czasów dziewiëtnastego wieku. Ûaden nie za- mierzaî ustâpiê. Nie mógî i basta. To byî pojedynek na ômierê i ûycie. Hue spokojnie lecz zdecydowanie uniósî do góry rëkë. Ramië mu lekko drûaîo; dîoï pociîa sië pod siedmio kilogramowym ciëûarem najnowszego P-54@ najlepszej broni próûniowej dostëpnej w tej czëôci galaktyki@ a moûe nawet w caîym kosmosie. Skórë delikatnie przyciskaî mu trzywar- stwowy skafander "Vionda" - zakupio- ny spacjalnie na të okazjë - do- kîadnie filtrujâcy zabójcze promie- nie omega 14. Sceneria wprost wymarzona na të nie- bezpiecznâ walkë. Byli na pîaskowyûu ponad czerwonym na skutek napromie- niowania kanionem. Za plecami dwu- dziestotrzyletniego Ziemianina roz- poôcieraîy sië jaskrawe mury Sjente Mendlino@ Brazilia. Tymczasem Hue wyprostowany mierzyî w bezksztaîtnâ@ rozlewajâcâ sië bry- îë przezroczystej jak brylantyna ma- terii struktury molekularnej typu g 8 stanowiâcej jego przeciwnika. Chîopak przypomniaî sobie dziwne przyczyny dla których miaî stoczyê walkë z mieszkaïcem tak odlegîej planety jak Steniel w systemie Yog- gyth. Wplâtaî sië w to bagno i nie byîo juû ucieczki. "Nie ma sië cze- go baê" - wyszeptaî sam do siebie. Na gîos dodaî z przekonaniem: "Jes- teô mój!" Nacisnâî spust. Z lufy poleciaî strumieï materii zamienionej w próû- nië. W ten sposób powstaî wir po- wietrzny@ który mógî za jednym zama- chem zmieôê z powierzchni Ziemi dwa kilometry kwadratowe staîego gruntu. Tak teû sië staîo@ gdyû Hue chybiî. Potëûny wybuch wytrâciî go z równo- wagi. Nie na tyle jednak@ ûeby nie uskoczyê przed seriâ z grawitatora kosmity. Salwa poleciaîa dalej i uderzyîa w mury. Nic sië nie sta- îo@ gdyû nic nie mogîo sië staê. By- îy zabezpieczone. Praktycznie nie- zniszczalne. Hue ostrzelaî przybysza z radiopul- satora i zapëdziî go w kozi róg - sam koniec cypla@ którym koïczyî sië pîaskowyû. Wyjâî kanuxer i staî na przeciwko Steniela. Laserem odciaî kawaî gruntu na którym staî Obcy. Zrobiî to tak@ ûe tamten miaî kilka- naôcie metrów kwadratowych aby mógî sië poruszaê. Byîo tylko kwestiâ sekund nim prze- ciwnik spadnie wraz ze sporym zapa- sem ziemi w bezdenny kanion. Triumf. Caîkowity. Czîowiek staî dumnie patrzâc z de- terminacjâ w coô@ co do zîudzenia przypominaîo oczy i znajdowaîo sië w dolnej czëôci "ciaîa" wroga. Uômiechnâî sië z politowaniem. W tamtym momencie zdarzyîa sië rzecz dziwna@ bo oto pokonany kosmita wy- konaî nieznaczny ruch "rëkâ". Coô pod ziemiâ i za miastem zahuczaîo donoônie i przesunëîo sië. Cypel Steniela wisiaî w powietrzu nieporu- szony. Caîy pîaskowyû nagle zawyî i Sjente Mendlino runëîo wraz z Hu- e`em w dóî... "Draï!" wrzasnâî Hue bo oto na ekra- nie ujrzaî swoje poharatane@ zbesz- tane z pyîem kanionu zwîoki i wiel- ki@ czarny napis: GAME OVER BuLLeT/RaInBoW DeSiGn