B 2 Ulice Katowic A 3 (Insert/Turnips) 0 1 Obudziîem sië, ósma rano, piâtek 12 lipca. Za oknem szaro, niebo szpecâ czarne chmury, tak to jest jak mieszka sië w najwiëkszym polskim okrë- gu przemysîowym. Termometr na szybie jak zwykle kîamie...jest o kilka stopni zimniej. Po ôniadaniu idë na przystanek, ledwo dogoniîem 815-kë. Peîny autobus, patrzë na pasaûerów.. ich wzrok ginie gdzieô w oddali, marzâ aby ten dzieï w koïcu sië skoïczyî. Z resztâ...kto nie lubi weekendów? Dla mnie to bez róûnicy jaki jest dzieï, sâ wakacje. Wjeûdûamy na rondo, po kilku minutach wysiadka - plac Piotra Skargi. Zaczyna sië, w tîumie przechodniów wyróûnia sië jedna postaê. Mîoda dziewczyna klëczy pod bogatâ wystawâ sklepu jubilerskiego. W rëce trzyma jakâô kartkë, smutne... standardowy juû tekst: jestem chora na AIDS, proszë o wsparcie. Idë dalej... ulica Stawowa, wszyscy jâ chyba znajâ - kto nie byî w McDonaldzie ? Ten skrawek asfaltu ma teû innâ, szarâ stronë, siedlisko bezdomnych, narkomanów ale oni nie proszâ o pieniâdze, straû miejska nie pozwala, to psuîoby PRZECIEÛ wizerunek miasta. Wchodzë na dworzec gîówny, wewnëtrznym przejôciem kierujë sië na Plac Wolnoôci. Co dwadzieôcia metrów stoi bezdomna ofiara narkotyków.Z daleka widzë, ûe przy wyjôciu stoi jakiô chîopak i mówi coô do przechodniów. Kaûdy nie zwraca na niego uwagi. Podszedî i do mnie. Jest chyba w moim wieku, to straszne - jego oczy. Póîprzymkniëte, utraciîy sens ûycia, sâ prawie biaîe. Wyglâda jakby ledwo sië obudziî, ale to nie sen do- prowadziî go do takiego stanu, êpa juû przynajmniej kilka lat. Prosiî o pieniâdze na chleb, nic mu nie daîem, myôlë ûe postâpiîem wîaôciwie. I tak nie kupiîby za nie chleba tylko kolejnâ dziaîkë... Nie jestem mordercâ, danie mu kasy to wbicie mu kolejnego gwoúdzia do trumny, która i tak kiedyô sië zamknie. Niech zrobiâ to inni, ja nie mogë. Nienawidzë tego ôwiata, oni wszyscy, ich przyszîoôê to ômierê. Czas odmierzany dziaîkami heroiny. Najgorsze jest to ûe nic sam na to nie poradzë. Gdzie jest bóg? Zapomniaî o nich ? Dlaczego ? Przecieû nic mu nie zrobili. Jeôli nie on to pomóûmy im my. Wystarczy, ûe uôwiadomimy sobie jakim syfem sâ narkotyki. Bo przecieû po co robiê im konkurencjë... pilnujcie sië i wy. Tylko w ten sposób moûemy im pomóc, nie zasilajâc ich szeregów. Mijam ksiëgarnië technicznâ, przez tony zawieszonego pyîu przebiîy sië promienie sîoneczne, wiem... jutro teû bëdzie dzieï. 2 A insert/turnips