å2°2KAWAÎY Z INTERNETU°0 Thanx to Animal for supportå0 Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aû tu zza krzaków wyskakuje Wilk. Czerwony Kapturek zatrzymuje sië i zaczyna sie trzâôê ze strachu. å2-å0 Boisz sië Czerwony Kapturku? å2-å0 Oj, bardzo sië bojë... å2-å0 Nie martw sië, zîap mnie za ogon, to wyprowadzë cië z lasu. Czerwony Kapturek zîapal Wika za ogon, i tak, jak Wilk obiecaî wyprowadza Czerwonego Kapturka z lasu. Po pewnym czasie dochodzâ na skraj lasu, gdzie przebija sië sîoïce, w promieniach którego Wilk zamienia sië w piëknego mîodzieïca. å2-å0 I jak Czerwony Kapturku, dalej sië boisz? å2-å0 Nie, juû sië nie bojë. å2-å0 NO TO CZEMU TRZYMASZ MNIE ZA OGON??? å2* * *å0 Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aû tu zza krzakow wyskakuje Wilk. å2-å0 Czeôê Wilku! å2-å0 Co jest, nie boisz sië? å2-å0 A czego mam sië baê: pieniëdzy nie mam, a pieprzyê sië lubië... å2* * *å0 Dwoch górali: maîy i duûy sikajâ na mur. Maîy strasznie mruga oczami. Widzâc to drugi pyta: å2-å0 Co tak mrugos? å2-å0 Bo mi do ocu prysko! å2* * *å0 Córka do mamy. å2-å0 Mamo dzieci przezywajâ mnie ûyrafa... czy to prawda, ûe mam dîugâ szyjë? å2-å0 Aleû skâd... ale zobacz przez tamten komin, czy tata juû nie wraca... å2* * *å0 å2-å0 Mamo, chîopcy sië ômiejâ, ûe mam duûe uszy... å2-å0 Nieprawda, ale nie machaj nimi, bo obrazy spadajâ ze ôcian. å2* * *å0 å2-å0 Mamo, dzieci sië ze mnie ômiejâ, ûe duûo jem. å2-å0 Nieprawda, synku, nie jesz duûo, ale idú juû do îazienki, bo ci barszczyk w wannie wystygnie. å2* * *å0 å2-å0 Przestepstwa dokonano z nocy z piëtnastego na szesnastego lipca. å2-å0 Przepraszam, ale nie dosîyszaîem, w nocy z piëtnastego na którego? å2* * *å0 Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiajâ ze sobâ ze wzgledu na to, ûeby nie robiê przykroôci synkowi, który od urodzenia nic nie mówi. W pewnej chwili synek zatrzymuje rëkë z widelcem w póî drogi do ust i mówi: å2-å0 A gdzie kompocik? W tym momecie rodzina znieruchomiaîa z zaskoczenia. Po dîuûszej chwili mamusia mówi przez îzy szczëôcia: å2-å0 Synku! Odezwaîeô sië! Przecieû ty nic nie mowiles! A synek: å2-å0 No tak, ale zawsze byî kompocik. å2* * *å0 W wâsach dyrygenta mieszkala pchîa. Pewnego dnia budzi sië i czuje zimno. Pomyôlaîa i zmieniîa nosiciela. Przeniosîa sië do czupryny kontrabasisty. Ale gostek îysial, wiëc tam teû bylo jej zimno. Skakala po muzykach, aû wreszcie dotarîa do skrzypaczki i zamieszkaîa u niej, we wîosach îonowych, gdzie byîo bardzo ciepîo. Nastëpnego dnia jednak budzâc sië, spostrzegîa, ûe znow jest zimno. Patrzy, i widzi, ûe znowu jest u dyrygenta. å2* * *å0 Pacjent radzi sië lekarza, co zrobiê, aby pozbyê sië tasiemca. å2-å0 Proszë przez tydzieï jeôê ciastka i popijaê je mlekiem. Po tygodniu pacjent wraca. å2-å0 Panie doktorze, nie pomogîo. å2-å0 Niech pan pije samo mleko! Chory zrobiî, jak mu radziî lekarz, a tu na drugi dzien tasiemiec wychodzi i pyta: å2-å0 A ciacho gdzie? å2* * *å0 Uwaga, mowië kawaî: Leci sobie bocian i krzyczy å2-å0 "mam orgazm, mam orgazm!", znacie to? Odpowiedú: Nie... å2-å0 A szkoda, bo to fajne uczucie. å2* * *å0 Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisîâ i wzdycha: å2-å0 Echhh... Bach umarî. å2-å0 Echhh... Bethoven nie ûyje. å2-å0 Kurde i ja sië coô úle czujë. å2* * *å0 å1U W A G A !!!å0 Jeôli jesteô pracowity jak pszczoîa, wytrwaîy jak mrówka, silny jak niedúwiedú, harujesz jak wóî, a wieczorem czujesz sië jak zbity pies å2TO NIEZWÎOCZNIE UDAJ SIE DO WETERYNARZA! MOÛE JUÛ JESTEÔ OSÎEM!å0 å2* * *å0 Idzie stado plemników. Nagle od przodownika stada sîychac gîos "Swiatlo, podajcie swiatîo!". Podali ôwiatîo... nagle przewodnik krzyczy "Panowie, ZDRADA! Jesteômy w DUPIE! å2* * *å0 Szedî pijany generaî z adiutantem przez las. Coô zaszeleôciîo w krzakach. General niewiele myslâc strzeliî. Adiutant pobiegî zobaczyê co. Po chwili wraca: å2-å0 Melduje posîusznie, ûe zastrzeliliôcie zwyklâ krowë! å2-å0 To nie mogîa byê zwykîa krowa, zwykîe krowy nie waîësajâ sië po lasach! To musiaîa byê dzika krowa! Idâ dalej. Znowu coô zaszeleôciîo. General strzeliî i adiutant polecial sprawdziê. Wraca: å2-å0 Meldujë posîusznie, ûe zastrzeliliôcie dzikâ babë. å2* * *å0 Chcë umrzeê spokojnie, we ônie å2-å0 tak jak mój dziadek, a nie wrzeszczâc z przeraûenia, tak jak jego pasaûerowie. å2* * *å0 å2-å0 Dlaczego przed panem leûâ dwa kapelusze? å2-å0 pyta przechodzieï ûebraka. å2-å0 Tak mi sië powodzi, ûe zaîoûyîem filië. å2* * *å0 Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do ûoînierzy: å2-å0 Ci, co znajâ sië na muzyce å2-å0 wystâp! Z szeregu wystëpuje czterech. å2-å0 Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieôê fortepian na ósme piëtro. å2* * *å0 Podwieszone pod szczytem jaskini wiszâ sobie nietoperzeå2-å0wampiry. Wiszâ sobie i myôlâ, ûe dobrze byîoby wybraê sië na jakâô krwioûerczâ ucztë. Wreszcie najstarszy z rodu odzywa sië: å2-å0 Czterech najmîodszych poleci na zwiady: jeden na wschód, jeden na póînoc, jeden na zachód i jeden na poîudnie. Czekajâ dzieï å2-å0 wróciî pierwszy zwiadowca i nic nie znalazî. Jeszcze jeden dzieï i noc å2-å0 wróciîo dwóch nastëpnych i teû nic. Czekaja jeszcze dwa dni i dwie noce, aû wreszcie wpada ostatni zwiadowca z mordâ caîâ we krwi. å2-å0 Gdzieô sië tak urzâdziî? Pokaû i nam! å2-å0 krzyczâ stadnie. Na to zwiadowcaå2-å0nietoperzå2-å0wampir rusza w sobie tylko znanym kierunku, a za nim reszta. Leca dzieï i noc å2-å0 i nic, lecâ jeszcze jeden dzieï, aû ukazuje sië przed nimi olbrzymia skaîa. å2-å0 Widzicie to ? å2-å0 pyta zwiadowca. å2-å0 No jasne! å2-å0 odpowiadaja stadnie. å2-å0 A ja wîaônie ostatni raz jak tu byîem, cztery dni temu w nocy, to nie zauwaûyîem tej skaly i sië na niâ wpierdzieliîem. å2* * *å0 Ojciec do syna: å2-å0 Caîowaîeô sië juû z jakâô dziewczynâ. å2-å0 Tak. å2-å0 I co mowiîa? å2-å0 Nie sîyszaîem miaîem zatkane uszy jej udami. å2* * *å0 Jeden ûoînierz tyîem wjeûdûa jakâô machinâ wojennâ do garaûu. Jakiô mîody wojak mu w tym pomaga, informujâc ile moûe jeszcze cofnâê: å2-å0 Ciofaj, ciofaj... ciofaj... juû nie ciofaj å2-å0 juûeô pierdolnâî. å2* * *å0 Poniewaû Pan Bóg interesuje sië losem studentów, na poczâtku semestru posîaî Ducha Ôw. na Ziemië, aby ten zdaî mu relacjë, jak to studenci sië uczâ. Duch Ôw. rzekî: å2-å0 AWF nic nie robi. Medycyna kuje. Polibuda chleje. Po pewnym czasie, Pan Bóg znowu poprosiî Duch Ôw. o sprawdzenie co dzieje sië ze studentami. å2-å0 AWF zaczyna sië uczyê. Medycyna kuje. Polibuda chleje. Ostatnio znowu byîa wizyta Ducha Ôw., wiadomo å2-å0 sesja. "I cóû porabiajâ nasi studenci?" å2-å0 spytaî Pan Bóg. å2-å0 AWF sie uczy. Medycyna kuje, a Polibuda modli sië. å2-å0 "I oni zdadzâ!" å2-å0 rzekî Bóg. å2* * *å0 W armii rosyjskiej postanowiono wprowadziê zmiany: å2-å0 Teraz bëdziecie å2-å0 mówi dowódca å2-å0 zmieniaê codziennie koszule, tak jak w armii amerykaïskiej. å2-å0 No to trzeba bëdzie ustalaê kto z kim.... å2* * *å0 å2-å0 Jasiu, gdzie jest twój tatuô? å2-å0 Wyjechal w waûnej sprawie sîuûbowej na 6 miesiëcy, ale jak bëdzie sië dobrze sprawowaî, to wróci wczeôniej. å2* * *å0 Idzie baba groblâ i zobaczyîa zîotâ rybkë. Podniosîa jâ, a tu rybka odzywa sië ludzkim gîosem: "Babo, jak mnie puôcisz to speînië twoje trzy ûyczenia". Baba wypuôciîa rybkë do wody. Po chwili rybka sië wynurza i mówi: "Teraz speînië twoje trzy ûyczenia". Baba: "Chciaîabym byê 100 razy mâdrzejsza". Tak sie staîo. Baba wali sie dîoniâ w czoîo: "Ale ja byîam gîupia. Rybko chciaîabym byê 500 razy mâdrzejsza". Tak sië staîo. Baba znowu wali sië w czoîo: "Ale ja byîam gîupia. Rybeïko chciaîabym byê 1000 razy mâdrzejsza". I Baba staîa sië Chîopem! å2* * *å0 Pewnego dnia na gieîdë koni peînej krwi jakiô facet przyprowadziî nëdznâ szkapinë. Koï byî wychudzony i stary, ale facet darî sië na caîe gardîo "Ludzie to najlepszy koï na ôwiecie, bierze z miejsca kaûdâ przeszkodë, Wielka Pardubicka to dla niego pestka". W pewnej chwili podchodzi do niego inny facet å2-å0 stary wyga i mówi "Panie coô pan tu przyprowadziî To jest koï czy pies? Skâd pan wytrzasnâîeâ takie nëdzne szkapsko?". Ale facet niezraûony dalej swoje. Nie mogâc jednak przekonaê starego wygi pokazuje mu coô w oddali i mówi "Widzisz pan ten mur z cegîy, wypróbuj pan tego konia, sam pan zobaczysz jaki jest dobry". Wyjadacz wsiadî na konia, pod którym rozjechaîy sië co prawda nogi, ale utrzymaî równowagë, rozpëdziî sië i jak nie przypierdoli w mur! Facet pozbieraî sië i podchodzi do sprzedawcy "Panie, przecieû ten koï jest ôlepy!". Na to ten oburzony "Ôlepy, ôlepy, ale za to jaki odwaûny!". å2* * *å0 Sierûant uczy ûoînierzy mîodego rocznika topografii: å2-å0 Rozróûniamy cztery czeôci ôwiata: wschód,zachód,póînoc i poîudnie. å2-å0 To nie czëôci, a strony! å2-å0 protestuje jeden z ûoînierzy. å2-å0 Gîupstwa gadacie! Strony sâ w gitarze! å2* * *å0 Kanibale zîapali 3 biaîych turystow: ruskiego, amerykanina i Polaka. Odbywa sië rada plemienna, z ktorego co zrobiê (tj. w jaki sposob go skonsumujâ). 1. rusek å2-å0 najgîoôniej protestowaî, ûe on jako obywatel CCCP itd... wiëc dîugo nie myôlâc przeznaczyli go na zupe. 2. amerykaniec: å2-å0 Jestem obywatelem USA, muszë porozumieê sië z konsulatem! å2-å0 Upiec go ! 3. Polak: å2-å0 ... /cisza/ å2-å0 A ty skâd jesteô å2-å0 zapytaî wódz. å2-å0 Z Po å2-å0 Po å2-å0 z Polski. å2-å0 Polska! Tam studiuje mój syn! Bâdú moim goôciem bracie. Co bëdziesz jadî zupë, czy miëso? å2* * *å0 Baca îapie okazjë na drodze, wreszcie udaje mu sië zîapaê przejeûdzajacego Mercedesa. Wsiada i jadâ, ale po kilku kilometrach jakoô tak nudno sië zrobiîo, wiëc baca sië pyta: å2-å0 A co to panocku, za znacek z psodu? å2-å0 To? (mowi kierowca pokazujac na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoô zîapie w ten celownik, to juû na pewno trafië. å2-å0 Aha. Po kilku kilometrach patrzâ, a tu jedzie facet na rowerze. Baca mówi : å2-å0 A weúcie, panocku, tego gostka w ten celownik .... Kierowca skrëciî i faktycznie rowerzysta znalazî sië "w celowniku", ale poniewaû kierowca nie chciaî iôê do wiëzienia, to w ostatniej chwili skrëciî, aby nie trafiê rowerzysty, chwilë potem baca sië odzywa : å2-å0 Iiiii, kiepski ten païski celownik, gdybym nie roztworzyî drzwi, to byômy go nie trafili. å2* * *å0 Wchodzi facet z kaîachem do autobusu i mowi: "Gdzie jest Zenek?" Wszyscy pasaûerowie wskazuja na jednego i mowiâ "O... to ten". Po czym dyskretnie odsuwajâ sië od niego, a facet z karabinem krzyczy: "Zenek kryj sië!" ...i puszcza serië po pasaûerach. å2* * *å0 Przyszedî facet do sklepu zoologicznego i prosi o oômiornicë. Sprzedawca podaje mu zapakowanâ oômiornicë i îyûeczkë do herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta, po co mu ta îyûeczka. å2-å0 Nalezy jej uûyê jak sië oômiornica do czegoô przyssie.. Facet zabraî oômiornicë do domu. Przychodzi nastëpnego dnia z pracy, a tu osmiornica nic å2-å0 do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu, a tu oômiornica obejmuje wszystkimi oômioma koïczynami krzesîo i nie zamierza sië odessaê. Wziâî wiëc îyûeczke i próbuje... Najpierw jednâ koïczyne.. z trudem udaje mu sië odczepiê, potem drugâ, trzeciâ, ale w miëdzyczasie oômiornica znów przyssysa sië pierwsza lapa. Mocno wkurzony goôê próbuje raz po raz, ale zawsze oômiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacjâ: å2-å0 Panie ta îyûeczka do niczego sië nie nadaje! Ûâdam zwrotu pieniëdzy! A sprzedawca: å2-å0 Jak to? Niemoûliwe! Niech pan przyniesie jâ razem z krzesîem to spróbujemy razem. Niezbyt przekonany facet przychodzi nastëpnego dnia do sklepu z oômiornicâ przyssanâ do krzesîa. Bierze îyûeczkë i zaczyna odklejaê konczyny, ale sprzedawca na to: å2-å0 Eee, nie tak! Niech mi pan poda tâ îyûeczkë! Wziâî îyûeczkë i pac oômiornicë w îeb. A oômiornica îapiâc sië wszystkimi oômioma koïczynami za gîowë å2-å0 Auê!! Moja gîowa!! å2* * *å0 Dwóch szambonurków oczyszcza kanalizacjë, majster w akwalungu zanurza sië i co chwila wypîywa z szamba proszâc o klucze: å2-å0 Kazik, szóstka! ... å2-å0 Kazik, czternastka! ... å2-å0 Kazik, piëtnastka! Po skoïczonej robocie majster mówi: å2-å0 Ucz sië Kaziu, bo caîe ûycie bëdziesz klucze podawaî. å2* * *å0 Mowi Snickers do Bounty: å2-å0 Ty, sîyszaîeô, Milkyway sië utopiî. å2* * *å0 Ktoô tam z kimô postanowiî urzâdziê wesele w Kanie Galilejskiej. Impreza byîa udana, zwîaszcza, ûe nie brakowaîo napojów wyskokowych. Nad ranem skacowane towarzystwo budzi sië przepite i spragnione, tyle, ûe normalnej wody. Sîychaê woîanie: å2-å0 Hej jest tam kto? Wyôlijcie kogoô po wodë. Wtem z drugiej strony sali sîychaê zawodzenie: å2-å0 Tak, wyôlijcie, tylko nie Jezusa! å2* * *å0 Sierotka Marysia idzie do îazienki, aby sië wykâpaê. Krasnoludki chcâ jâ podglâdaê, jednak sâ za maîe, aby dosiëgnâê dziurki od klucza. Uradziîy wiëc, ûe stanâ jeden na drugim, a ten na górze bedzie jâ podglâdaî i mówiî pozostaîym co widzi. Gdy juû dosiëgnal dziurki od klucza, mówi: å2-å0 Zdjëîa stanik! å2-å0 Zdjëîa stanik, zdjëîa stanik, zdjëîa stanik å2-å0 powtarzajâ szeptem jeden drugiemu, aû wieôê doszîa do stojâcego na dole. å2-å0 I co, i co, i co? å2-å0 pytanie wraca do tego na górze. å2-å0 Zdjeîa majtki! å2-å0 Zdjeîa majtki, zdjeîa majtki, zdjeîa majtki... å2-å0 I co, i co, i co? å2-å0 Nic, stoi. å2-å0 Mnie teû, mnie teû, mnie teû... å2* * *å0 Rozmowa dwóch kolegów: Sîyszaîem, ûe sâ w sprzedaûy takie szkîa, przez które wszystko wydaje sië piëkniejsze, nawet wîasna ûona... å2-å0 Znam je juû od lat. Sâ dobre, tylko stale trzeba je napeîniaê... å2* * *å0 Leci dwudziestu partyzantów przez wieô, uciekajâ, maîo w portki nie narobiâ. Obserwuje to staruszka i woîa za nimi: å2-å0 Hej chîopcy dlaczego tak uciekacie? å2-å0 Goniâ nas Niemcy. å2-å0 Ilu? å2-å0 Jeden, ale jaki wkurwiony!!! å2* * *å0 Spragniony murzyn czoîga sië przez pustynië. Nagle zauwaûyî niewielki staw. Pije wodë, pije... Zîota rybka prosi go, by nie wypijaî wody do koïca, to speîni wtedy jego trzy ûyczenia. å2-å0 Chcë byê biaîy, mieê duûo wody i duûo dup. No i rybka zamieniîa murzyna w sedes. å2* * *å0 Gdzieô daleko na biegunie poîudniowym idâ sobie po krze niedúwiedzica z niedúwiedziâtkiem. No i maluch pyta: "Mamooooo.... czy ja jestem miô Grizzly?". å2-å0 "Nie syneczku, ty jestes miô polarny". Po jakims czasie. å2-å0 "Mamooooo.... czy ja jestem mis brunatny?". å2-å0 "Nie mój drogi, ty jesteô miô polarny". Znowu po chwili. å2-å0 "Mamooooo.... A moûe ja jestem mis koala?". å2-å0 "Nie moje dziecko, ty na pewno jesteô miô polarny". Po chwili zastanowienia miô mówi: å2-å0 "To kur... dlaczego jest mi tak zimno?". å2* * *å0 å2-å0 Podobno umarî Pan Proper. å2-å0 Niemoûliwe! Dlaczego? å2-å0 Zîapal Cifa od Sunlichta! å2* * *å0 Przychodzi baba do architekta: å2-å0 Pani chce sië budowaê? å2-å0 Nie, waliê. å2* * *å0 Mâû po dwóch latach wraca z wojska: å2-å0 Chodz, Hanuô, pokochamy sië. å2-å0 Nie mogë, mam okres... å2-å0 To od doîu! å2-å0 Mam hemoroidy... å2-å0 Tak?! To moûe powiesz jeszcze, ûe cië zëby bolâ? å2* * *å0 Przychodzi garbata baba do lekarza: å2-å0 Co pani jest? å2-å0 Ciâûa pozamaciczna... å2* * *å0 Po urlopie Masztalski pyta Ecika: å2-å0 Kaj ûeô byî na wczasach? å2-å0 Nad morzem. å2-å0 A kaj ûeô mieszkoî? å2-å0 Bardzo blisko Belwederu. å2-å0 Ale przeca Belweder jest w Warszawie! å2-å0 No i teroski mnie juû nie dziwi, ûe taki kawaî drogi my mieli do plaûy! å2* * *å0 Jasio w sytuacji intymnej z Maîgosiâ. Pieôci jâ i pieôci, a tu nagle czuje coô wilgotnego i miëkkiego. Pyta sie: å2-å0 Co? Okresik? A na to Maîgosia: å2-å0 Nie. Rozwolnionko. å2* * *å0 Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi. å2-å0 Baco, drzwi w domu nie macie? å2-å0 krzyczy na niego sprzedawczyni. å2-å0 Mom, i takâ cholerë jak wy, tyz mom. å2* * *å0 Pewnego razu spotykajâ sië ze sobâ dwa penisy. Po dîugiej rozîâce witajâ sië, jak to kumpel z kumplem: å2-å0 Czeôê stary, jak leci å2-å0 Eee, nic ciekawego, wszystko mi zwisa, a co u ciebie? å2-å0 Ech, ty to masz dobrze. Mój wîaôciciel co wieczór pakuje mnie w biaîy worek, wkîada do ciemnej windy i muszë w niej jeúdzic dotâd, aû sië porzygam!!!