å2°2"Znamië" - diagnoza.°0å0 Ostatnio do râk wpadîa mi pewna kaseta, wydana juû dosyê dawno, ale myôlë, ûe jest to zjawisko, o którym warto coô napisaê. Mam na myôli krâûek "Znamië~ znanej wszystkim kapeli IRA. Nie byîem zwolennikiem tego zespoîu, sam preferejë mocniejszâ odmianë metalowego grania, a juû na pewno raniîo moje uszy to irowe pogrywanie precyzyjnie wyliczone na komercjë. Bo co prezentuje sobâ ta popularna skâdinâd kapelka? Kilku chîopców jak malowanie, dobranych nie przypadkiem, sprawnych technicznie jeôli chodzi o grë na instrumentach, ale tworzâcych muzykë raczej bezdusznâ. Nie chodzi mi tu o to, ûe IRA powinna sië uduchowiê, ale ich kawaîki (przynajmniej do tej pory) to melodyjne rockowe pogrywanie - trochë bardziej drapieûna (chyba dltego, ûe polska) wersja Bon Jovi. Idealne dla panienek spragnionych mocnych, ale zarazem uczuciowych facetów w skórach i podartych dûinsach. Zresztâ, o ile mi wiadomo, to samo powiedziaî Kuba Pîucisz w którymô z wywiadów. Chîopcy grali po prostu bez przekanonia, dla kasy, i myôlë, ûe nie sprawiaîo im to wielkiej frajdy. Od samego poczâtku nie rozumiaîem moich niektórych klasowych kumpli, którzy z uwielbieniem wyôpiewywali takie kawaîki jak "Bierz mnnie" itp. Nie wiem nawet, co mnie podkusiîo, ûeby wrzuciê kasetë, tego zespoîu dla motîochu. A jednak to zrobiîem. I przeûyîem coô na ksztaît szoku raczej, niû miîego zaskoczenia. Pierwsze akordy gitary zabrzmiaîy i pomyôlaîem, ûe chyba puôciîem nie tâ kasetë co trzeba. A jednak czekam dalej, i chyba kaûdy wie o co mi chodzi. Pierwszy kawaîek tytuîowy, to jest w znacznym stopniu zaprzeczenie tego co IRA robiîa do tej pory - brak wyraúnej melodii, ostre, krótkie uderzenia w struny, ostry, hardcore`owy wokal, i wreszcie jakieô zupeînie niekomercyjne piski i sprzëûenia. Czyli po prostu to, za co kocham takie kapele jak Pantera i Biohazard. Dodajâc do tego jeszcze wysoki poziom technicznego grania - po prostu zostaîem wgnieciony w podîogë. Nie z powodu jednak samej muzyki, bo do tego jestem przyzwyczajony, ale dlatego, ûe to gra ta kapela, co do której nie miaîem juû ûadnych zîudzeï. Ale jak to czësto bywa ûycie mnie zaskoczyîo. Nastëpne numerki na albumie, juû trochë bardziej przypominajâ dawnâ Irë, jednak wszyskie sâ naznaczone tâ ostroôciâ, i chëciâ zmiany stylu na mocniejszy. Po niesamowitym wstëpie chîopcy nieco zwalniajâ i po staremu wprowadzajâ jakâô melodyjkë, która jednak tym razem jakoô nie razi, tak jak w starszych nagraniach. Moûe wynika to z tego, ûe "Zmieniê Siebie" zachowuje to ostrzejsze brzmienie gitar - niby grajâ tak jak kiedyô, ale caîoôê aranûacji brzmi o wiele gustowniej, i mniej komercyjnie. Trzeci numer to "Nie wierzë" - kolejna niespodzianka. Ten utwór brzmi jak kawaîki komponowane przez Piotra Banacha. Takie wraûenie mija jednak po poîowie utworu - poczâtkowa melodia charakterystyczna dla Hey`a przeradza sië w urokliwy gitarowy riff, który, daîbym gîowë, wyszedî z pod palców Darella z Pantery. W tle pobrzmiewa bardzo hardcorowo - grunge`owe, przesterowane pokrzykiwanie wokalisty, a za chwilë solóweczka, która nie budzi we mnie ûadnych skojarzeï, ale bardzo mi sië podoba. Caîy utwór koïczy sië wyraúnie, i czysto pobrzmiewajâcym riffem, o którym juû wspominaîem. Wszystko to stanowi dziwacznâ, ale pomysîowâ miszankë, która wywoîuje we mnie coraz to przyjaúniejsze uczucia co do Iry. Nastëpny utwór, to nastrojowa balladka, z trashowym riffem, smyczkami, i posëpnym, niskim wokalem. Mimo tych smyczków (a moûe dziëki nim) z czystym sumienie stawiam ten utwór znacznie wyûej ponad "Nothin else metters". Znowu mamy tutaj jakâô melodyjkë, ale nie tak pretensjonalnâ jak dawniej, i znowu dziëki aranûacji nie jest tak cholernie denerwujâca. Ostatni kawaîek na stronie pierwszej, to "Strach". Ostre gitary, niestety strona muzyczna tego utworu momentami mocno nawiâzuje do starszych produkcji, i pozostawia duûo do ûyczenia. Tuszuje to nieco przesterowany wokal, ale pod koniec wszystko sië rozchlapuje, i po prostu mi sië nie podoba. Strona druga startuje z kawaîkiem "Wojna". Mocno irowy poczâtek, i ostry, zajebisty, hardcore`owy refren. Caîoôê jakoô w moich uszach zbyt do siebie nie pasuje, trochë zbyt kontrastowe zestawienie, w sumie najmocnieszâ stronâ jest wîaônie refren. Ale ogólnie nie jest úle. Nastëpnie leci "Skaza". Zaczyna sië fajnym riffem, a potem na to wchodzi wokalista z jakimô swoim podôpiewywaniem. Myôlë, ûe tutaj znacznie lepiej pasowaîby jakiô rap, czy coô takiego. Trzeci utwór to "Zakrapiane spotkanie". Muzyczka niczym jakieô Elektryczne Gitary, ale nie ona stanowi istotë tego kawaîka. Tekst - to jest to, o co chodzi grajkom. Istny miód, nic artystycznego, ale bardzo wymowmny, i cholernie prawdziwy. Potem mamy "Sîowa". Na tle pokrëconej melodii wokalu pogrywajâ sobie grunge`owe gitarki, wszystko jest bardzo podobne do Stone Temple Pilots. Dosyê ôrednie, raczej sië nie wyróûnia, ale to tylko moje zdanie, a ja sam nie przepadam za grunge`m, lubië go tylko w albo najlepszym (Nirvana), albo w trochë chorym (Illusion) wydaniu. No i na koniec chîopcy nam serwujâ ostrâ póîballadkë w postaci "Zostaï". Rzecz traktuje o miîoôci. Piosenki o miîoôci to przewaûnie kiîa, bo nikt nie umie o niej naprawdë mówiê, ale tutaj tekst jest dosyê subtelny, i wcale nie napiëtnowany idiotycznym sentymentalizmem. Caîoôê okraszona bardzo dobrymi, i bardzo mocnymi riffami, oraz melodiâ, która jest naprawdë niezîa. Ten kawaîek naprawdë mi sië podoba, a jak juû mówiîem nie przepadam za piosenkami o miîoôci. Niestety nie sîyszaîem kompaktowej wersji tego albumu, i nie wiem, czy sâ tam jakieô bonus tracki, ale to co jest zawarte na kasecie w zupeînoôci mi wystarcza, aby sformuîowaê kilka opinii na temat nowego image`u muzycznego Iry. Te nowe muzyczki w sumie sâ równieû doskonale komercyjnie wyliczone - ostre, ale melodyjne, wrëcz przebojowe. Mocniejsze brzmienie nie przeszkadza aby utwory stawaîy sië przebojami, poniewaû wôród ludnoôci moûna zaobserwowaê (przynajmniej ja obserwujë) zaostrzenie gustów. Ale mimo komercyjnego îadunku w album zostaîo wîoûone trochë serca, i sîychaê, ûe zespóî po prostu chciaî nagraê coô od siebie, a nie ciâgle produkowaê mdîe ludowe przyôpiewki robiâce kasë. Jeûeli ktoô do muzyki podchodzi twardo, i nie lubi kompromisów, moûe nie polubiê tego albumu. Ja jako czîowiek z natury pobîaûliwy znajdujë przyjemnoôê w sîuchaniu niektórych kawaîków. Za duûy dla nich plus naleûy na pewno uznaê, ûe sâ nowoczesne, chociaû z drugiej strony moûe trochë zbyt goniâ za modâ i przez to zatracajâ indywidualizm. Jedno jest pewne - dzisiaj Ira znajdzie publikë nie mniejszâ niû kiedyô (moûe nawet wiëkszâ), ale innego rodzaju. Po prostu nowe utwory bëdâ zbyt draûniâce dla uszu niektórych napalonych panienek. Ale przecieû kasa i tak sië robi, nie? I o to chodzi. I to nie jest ûadna pierdolona ironia, tylko tak jest, ûe wszystkim chodzi o forsë, tylko niektórzy sâ trochë bardziej wkurwieni na resztë ôwiata. å1Z powaûaniem: å2Misha/Armagedon&Geneticå0