38 2 624 4A, pîywaîem... 3HIV(brator) /SCUM 5Na të wycieczkë czekaîem 5bardzo dîugo. Juû od 5poczâtku pierwszej klasy 5liceum zapowiadano nam 5wycieczkë do Szwecji, a 5konkretniej do stolicy - 5Sztokholmu. Zbliûaî sië 5powoli marzec, a napiëcie 5wciâû rosîo. Byîem jeszcze 5prawiczkiem, wiëc na samâ 5myôl, ûe Szwedki sâ takie 5latwe, krew napîywaîa do 5mojego czîonka. Jest w klasie taka îadna dziewczyna, która zawsze mi sië zajebiôcie podobaîa. Ma na imië Monika. Niestety, byîem zbyt nieômiaîy, aby choê raz do niej podejôê i coô zagadaê. Nie wiem juû ile razy waliîem sobie konia myôlâc o niej. Wyobraûaîem sobie, ûe kocham sië z niâ po francusku albo od tyîu, czasami nawet wyobraûaîem sobie, ûe stawia mi laskë. Mogîem jednak o niej tylko pomarzyê. 7To juû jutro... Nie mogë 7uwierzyê, ûe jutro jadë do 7tej cholernej Szwecji. 7Poczâîem przygotowywania. 7Zakupiîem jadîo i picie 7(wódka takûe byîa). 7Spakowaîem sië, juû wszystko 7byîo gotowe. Poîoûyîem sië 7spaê, aby jak najwczeôniej 7sië obudziê i w koïcu 7wyjechaê w drogë. Wycieczka 7miaîa trwaê caîy okrâgîy 7tydzieï, wiëc mam nadziejë, 7ûe stracë moje prawictwo. 7Zgasiîem ôwiatîo i pogrâûyîem 7sië w gîëbokim ônie... Nagle zbudziî mnie donoôny dúwiëk mojego elektronicznego budzika. Zerwaîem sië z îóûka, lecz nie poîoûyîem sië z powrotem spaê, jak to robië zwykle, gdy muszë iôê do budy, a póúniej oczywiôcie spóúniam sië na pierwszâ lekcjë. Zerwaîem sië z îóûka i czym prëdzej pobiegîem do îazienki, aby nie zasnâê. Wîoûyîem gîowë pod prysznic i... zimny dreszcz przeszyî moje ciaîo. No, teraz czuîem sië pewny, ûe juû nie zasnë. Moje oczy byîy otworzone bardzo szeroko, a ja czuîem sië bardzo wypoczëty. W koïcu spaîem caîe 9 godzin, co rzadko zdarza sië w moim przypadku, gdyû najczëôciej po nocach piszë artykuîy. Ach, przecieû ja sie wam nawet nie przedstawiîem... Ale jestem gîupi. Jestem Janusz "KSTD" Kondracki. Na Scenie jestem obecnie najlepszym artykularzem i w ogóle jestem cool. No, to nie jest moje prywatne zdanie, ale chartsy mówiâ same za siebie. Myôlë, ûe kaûdy z was juû o mnie sîyszaî, bo chyba nie daîo sië o mnie nigdy nie usîyszeê. Ze skromnoôci jednak nie bëdë pisaî, ûe jakieô Liftery i Leniny sië przy mnie kryjâ. Nie, nie bëdë wam wiëcej pisaî o tym, bo jeszcze sobie pomyôlicie, ûe sië przechwalam, ha, ha, ha! 2Obudziîem rankiem mojâ starszâ, 2zrobiîa mi ôniadanie, a ja poszedîem 2sië myê. Zjadîem ôniadanie i 2zaczâîem sië ûegnaê. Wycaîowaîem 2starych i obiecaîem, ûe bëdë 2grzecznym synusiem. Zbiórka pod szkoîâ byîa o godz. 9:30, wiëc z duûym zapasem przybyîem na miejsce. Juû tu czekaîa mnie pierwsza niespodzianka. Jako, ûe nie byîem wcale pierwszy, postanowiîem iôê tradycyjnie do klopa, aby zajaraê sobie fajkë. Wchodzë do kibla, a tam juû siedzi moja paczka i obracajâ skurwysyny jabcoka. Poczëstowali, wiëc wypiîem. Zaczynaîo sië robiê coraz fajniej. Jeden jabcok to nic, ale oni mieli ich 8. Byîo nas czterech, wiëc trochë tego poszîo a i gîowë mam raczej sîabâ do tych spraw. W zasadzie to dobrze, bo nie muszë wydawaê zbyt duûo pieniëdzy, aby sië napierdoliê. Z drugiej zaô strony, za szybko odlatywaîem z kaûdej imprezy... Wyjebaliômy te jabcoki, a mi sië juû zaczâî plâtaê jëzyk. Do zbiórki byîo jeszcze póî godziny, a w mojej gîowie toczyîa sië istna wojna. Obraz mi sië trochë skrzywiî. No, po poîowie godzinki zeszliômy jakoô na zbiórkë. Wpakowaliômy sië do autokaru bardzo szczëôliwi, ûe nikt z nauczycieli nie poznaî sië na tym, iû jesteômy w stanie wskazujâcym. Jakoô to byîo. Kurcze, wszedîem ostatni i nie miaîem gdzie usiâôê. W pewnym momencie moje oczy osiadîy na Monice, która siedziaîa na ostatnim siedzeniu, a w dodatku byîa sama. Ona takûe spojrzaîa na mnie. Chëtnie bym do niej poszedî, ale nie mogîem sië na to zebraê. Koîo mnie stanâî nauczyciel, który chciaî mi zorganizowaê jakieô siedzenie. Bardzo sië dziwiî, bo przecieû siedzenia byîy wyliczone skrzëtnie, a tu chuj, dupa, kamieni kupa i nie byîo gdzie usiâôê. W koïcu byî matematykiem, wiëc nie byîo mowy o pomyîce. Patrzyî tak dîugo, ale najwidoczniej nie zauwaûyî, ûe Monika siedziaîa sama. Ach, ileû ja bym daî, aby sobie koîo niej usiâôê. Zamyôliîem sië tak, gdy nagle przerwaîo mi tâ ekstazë jakieô sîodzitkie zdanie: 1- Janek, usiâdú koîo mnie. Tak, to byî gîos Moniki. O rany! Nie wiedziaîem co poczâê, lecz nauczyciel pokierowaî mnie na siedzenie obok Moniki. Podszedîem powoli i wykrztusiîem z siebie pocichu, ale pewnie: 2- Czeôê! 1- Czeôê, Januszku. Patrzaîam tak na 1ciebie, i pomyôlaîam, ûe fajnie by 1byîo, gdybyômy sië lepiej zapoznali. O kurcze, ale fajowo! Od razu przyszîo mi na myôl, ûe ona chce sië ze mnâ przespaê. Nic nie odpowiedziaîem, bo odebraîo mi parë z gëby, tylko sië niewinnie i gîupkowato uômiechnâîem. Byîa îadnie ubrana tego dnia. W ogóle pochodzi z "zabranej" rodziny. Jej ojciec jest przecieû szefem firmy sprzedajâcej nowe modele Amigi, a stara pracuje na wydziale marketingu. Kasë majâ, wiëc na ciuchy i inne pierdoîy nie sëpiâ. Miaîa na sobie tak krótkâ spódniczkë, ûe jeszcze troszeczkë... i byîoby jej widaê majtki. Udawaîem zmëczonego (trochë sië zmëczyîem przechylaniem tych butelek, ha, ha, ha!), rozîoûyîem oparcie i poîoûywszy na nim îokieê, podpieraîem sobie rëkâ gîowë. Mam dosyê dîugie wîosy, wiëc nie mogîa widzieê gdzie patrzë. Tak, wiem, ûe jestem ôwintuchem, ale juû nie mogîem wytrzymaê. Patrzaîem na jej nogi liczâc na to, ûe ujrzë w koïcu jej majteczki, które spowodujâ, ûe dostanë ORGAZMU. Patrzaîem tak dîugo, aû i ona w koïcu zasnëîa i osunëîa sië trochë na siedzeniu, a jej spódniczka trochë sië podwinëîa. O rany! Nareszcie to widziaîem, lecz... ona nie miaîa majtek. A niech to! Miaîa czarne, przeôwitujâce rajstopy, wiëc mogîem dostrzec tylko zarysy jej waginy. Czuîem sië tak podniecony, jak nigdy dotâd. Na filmach widziaîem ostrzejsze kawaîki, ale na ûywca wystarczyîo mi tyle, aby... mieê juû w majtach mokro. Cóû, wiem, ûe sië zbyt szybko podniecam, ale to nie jest moja wina. Minëîo kilka godzin, aû w koïcu zatrzymaliômy sië w jakimô motelu pod Warszawâ, abyômy trochë odpoczëli. Kierowca takûe czuî sië bardzo zmëczony, bo byîo strasznie gorâco. Przerwa byîa zaplanowana na kilka godzin. Byîo juû kilka minut po pierwszej, a planowany wyjazd byî na ok. 22:00, aby juû nie byîo tego uciâûliwego sîoïca. Zresztâ, prom mieliômy i tak coô ok. 3 w nocy, wiëc nie byîo sië dokâd ôpieszyê. Kurcze, 2poszliômy usiâôê na îawkë z kumplami, ale czuîem na moich plecach czyjô wzrok. Odwróciîem sië i rzeczywiôcie patrzaîa na mnie Monika. Rozmawiaîa z Aniâ, a jako, ûe patrzaîy na mnie obie, to byîem pewny, ûe rozmawiajâ na mój temat. Z kieszeni wyciâgnâîem "Whispera 2000", dziëki któremu juû nie raz sîyszaîem choêby w domu, ûe za ôcianâ pieprzâ sië sâsiedzi. Wsaniaîa zabawka. Ustawiîem poziom wzmocnienia dúwiëku na full, i sîyszaîem teraz wszystko. 1- No, rozmawiaîaô z tym Jankiem? 2- Nie, ale bardzo mi sië podoba. 2Zresztâ, ja mu sië chyba takûe 2podobam... Wciâû paatrzyî mi pod 2spódnicë. Musiaî sië nieúle 2podnieciê, bo przecieû wiesz, ûe ja 2nigdy nie noszë bielizny. 6O kurwa! Kurwa maê! A jednk 6o tym wiedziaîa. Gorâca fala 6potu zalaîa moje czoîo. 6Jednak nie spaîa... Ale sië 6daîem zrobiê. Co ona o mnie 6teraz pomyôli? - pomyôlaîem 6sobie. Chciaîem dalej 6podsîuchiwaê, ale wîaônie 6podszedî nasz dyro i zaczâî 6coô pierdoliê, ûe zaraz 6idziemy na obiad. Trzeba 6byîo sië zbieraê. Ten czas 6jakoô zszedî szybko, wiëc w 6mgnieniu oka pakowaliômy sie 6juû do autokaru, bo byîo juû 6za piëtnaôcie dziewiâta, a 6przecieû zawsze te cymbaîy 6muszâ piëê razy przeliczyê 6czy nikogo nie brakuje. 1- Wszyscy sâ? 2- Mnie nie ma! - krzyknâî gîupi 2Jasio. Ach, jaka moja klasa jest niedowalona. Czuîem sië w niej jak jakiô macho, który interesuje sië juû odpowiednimi sprawami, a nie rzuca beznadziejnych haseî, które sâ stare jak ôwiat. Poczekaîem na Monikë i patrzaîem na jej tyîek, gdy podnosiîa nogë podczas wsiadania do autokaru. Oczywiôcie go obejrzaîem, ale byîo trochë zbyt ciemno, aby go ujrzeê dobrze. Nic to! Usiedliômy i zaczëliômy jechaê. Jechaliômy tak dîugo... Nic sië w zasadzie nie dziaîo, ale zaczâîem powoli nawijaê do Moniki jakieô powaûniejsze teksty. Hmm, moûe zbyt mocno napieraîem w podkontekôcie na sprawy seksu, ale moûna byîo zauwaûyê, ûe jej to wcale nie mieszaîo, a wrëcz przeciwnie: staraîa sië rozwijaê wâtek i takûe ukrywaîa przedziwne cudactwa w podkontekôcie. Byîem bardzo podniecony. Okoîo póînocy jednak zaczëîa nam doskwieraê sennoôê. W koïcu wstaliômy tak wczeônie. Monika przymknëîa oczy i przytuliîa sië do mojej piersi. Moje serce zaczëîo biê tak mocno, iû dziwiîem sië, ûe Monika nie obudzi sië od tego haîasu. Jakoô to byîo. Ja strasznie cierpiaîem, gdyû byîem strasznie senny, ale powiedziaîem sobie, ûe nie moge przespaê tak wspaniaîych chwili, gdy dama mojego serca przytula sië do mej piersi. Patrzaîem na jej wîosy i nieômiaîo zaczâîem jâ gîaskac po gîowie. Ona pocichutku westchnëîa, wiëc na pewno nie spaîa i byîa w peîni ôwiadoma tego, co ja wyprawiam. Czuîem, ûe i ona mnie poûâda. Nagle poczuîem, ûe jej rëkâ spoczëîa na moim rozporku. Ûebyôcie wy wiedzieli, jak szybko urósî mój siusiak. Czuîem zajebiste podniecenie, a zarazem zmieszanie. Dobrze, ûe byîo ciemno, bo chyba kaûdy by zauwaûyî, ûe byîem czerwony jak cegîa, a gorâco biîo ode mnie na metr. Nie wiedziaîem co poczâê, ale byîo mi strasznie dobrze. To jednak nie wszystko. Monika powolutku poczëîa rozpinaê mi rozporek. Moje ciaîo dostaîo paraliûu. Siedziaîem tak w bezruchu, a ona robiîa to dalej. W koïcu rozpiëîâ mi spodnie i wîoûyîa swe przepiëkne rëce pod moje majtki. Zaczëîa sië bawiê moimi wîosami îonowymi. Chciaîem jej powiedzieê, aby pociâgnëîa mi laskë, chciaîem, aby usiadîa mi teraz "na jeúdúca", ale to byîo w tej chwili tylko marzeniem. W koïcu jednak zîapaîa mojego malucha, objëîâ go mocno i delikatnie poczëîa poruszaê rëkâ to w dóî, to znów w górë. Zamknâîem oczy, ale otworzyîem je szybko, aby upewniê sië, czy aby ktoô nie patrzy. Nic z tych rzeczy - wszyscy spali jak trusie. Monika potrzepaîa mojego konia trochë, aû w koncu wystrzeliîem na siedzenie. Nie miaîem juû na nic siîy. Monika jednak sië podniosîa i przywarîa swe usta do moich. Poczëliômy sië caîowaê, dîugo i namiëtnie. W koïcu powiedziaîem sobie, ûe albo teraz albo nigdy. Wîoûylem rëkë pod jej bluzkë i bîâdzâc szukaîem piersi. Ona na to nic, a wiëc staîo sië. Nie miaîa stanika, wiëc jej okrâgîoôci mogîem poczuê bardzo dokîadnie. Czuîem, jak jej sutki twardniejâ, nabrzmiewajâ. Gîadziîem jej piersi chyba przez dziesiëê minut, aû w koïcu zsunâîem sië nieco i zaczâîem je caîowaê. I znów caîowaîem je bardzo dîugo. Bawiîem sië sutkami na wszelkie sposoby. Podgryzaîem je i ôliniîem, wciâgaîem i ssaîem. Nie mogîem sië po prostu nimi nacieszyê. Jednak w pewnym momencie sië to skoïczyîo i znów przyîoûyîa swojâ gîowë do mojej klatki, aby tym razem pogrâûyê sië we ônie. Znów czuwaîem, nie chciaîo mi sië juû spaê, gdyû byîem wystarczajâco rozpalony. Tak oto dotrwaîem do Gdaïska. W Gdaïsku wszystkich obudzono, a Monika zerwaîa sië niczym opëtana. W zasadzie to dobrze, bo nie chciaîem, aby ktoô nas widziaî, ûe tak sobie w najlepsze gruchamy jak goîâbki. Chciaîbym, aby wszyscy wiedzieli o tym, ale byîo przecieû jeszcze zbyt wczeônie. Autokar podjechaî pod stanowisko na którym odprawiono nas i wpuszczono na pokîad promu. Nawet ûaden celnik nie wszedî do ôrodka. Szkoda, ûe nie wiedzieliômy o tym wczeôniej, bo byômy zabrali ze sobâ trochë wiëcej wódki, a tak - kaûdy schowaî tylko po jedenj flaszce do ôpiworu. Dobre i tyle, baczâc na to, ûe wódka w Szwecji droga jak cholera. Wjechaliômy na prom i wysiadliômy. Kaûdy byî jeszcze rozespany, wiëc udaliômy sië do swoich wydzielonych kajut. Ja takûe udaîem sië na odpoczynek, bo byîem przecieû bardzo zmëczony. Nie zmruûyîem oka ani na chwilë. Zamknâîem sië w kajucie, poîoûyîem sië na îóûku, poprzednio zamykajâc drzwi. Leûaîem tak sobie w najlepsze i próbowaîem zasnâê, lecz nie mogîem. Wciâû myôlaîem o Monice. Jej ciaîo nie dawaîo mi spokoju. Nie wiem, na razie myôlaîem tylko o seksie. Marzyîem sobie jakby to byîo, gdybym mógî sië kochaê wîaônie z tâ dziewczynâ. Nagle pukanie do drzwi przerwaîo wielkâ ciszë. Byîem rozebrany, leûaîem na îóûku w samych majtkach, wiëc nakryîem sië poôcielâ, aby otworzyê drzwi. Zapaliîem ôwiatîo i otworzyîem. Na korytarzu staîa Monika, przyodziana jedynie w skâpâ halkë, jej piersi byîo wyraúnie widaê. 1- Nie przeszkadzam? 2- Eee, pewnie, ûe nie. 1- Mogë wejôê? 2- Wchodú! - wyksztusiîem w koïcu z 2siebie. Monika weszîa i usiadîa na îóûku. Czuîem sië jakoô nieswojo, bo nie miaîem na sobie nic, co mogîoby kryê moje ciaîo. Co innego, gdybym byî choê odrobinë napakowany, ale nic z tych rzeczy. Poîoûyîem sië do îóûka i wpatrywaîem sië w Monikë jak w obrazek. Ona jednak nic nie mówiîa. Wstaîa tylko i podeszîa do drzwi. Pomyôlaîem sobie, ûe chce wyjôê, ale ona zgasiîa tylko ôwiatîo. Podeszîa znów i usiadîa na îóûku. Rany, ale wspaniaîy nastrój. Jesteômy tu tylko we dwoje, nikt nam nie moûe przeszkodziê, ôwiatîo jest zgaszone, wiëc trzeba jakoô korzystaê z sytuacji. Zaproponowaîem jej poîoûenie sië koîo mnie: 2- Nie wejdziesz pod pierzynkë? Tu 2jest tak ciepîo i miîo. Chodú... Nie opieraîa sië i po chwili leûeliômy razem w jednym îóûku. Czuîem, ûe ona tego chce tak samo jak ja. Nic jednak nie mówiîem, bo nie miaîem odwagi. Poîoûyîa sië koîo mnie i wtulila sië, jakby byîo jej zimno. Byîem szczëôliwy, a zarazem podniecony do granic wytrzymaîoôci. Nie chciaîem jednak wykonaê ûadnego faîszywego ruchu i nie dobieraîem sië do niej. Nie chciaîem, aby sobie o mnie úle pomyôlaîa. Ja jâ wîaôciwie kochaîem, wiëc bardzo mi na niej zaleûaîo. Byîo mi tak dobrze, ûe wîaôciwie unosiîem sie gdzieô ponad tym promem, który wiózî nas w nieznane. Monika sîodziutko przytulaîa sië do mnie. Myôlaîem sobie o domie, o moich rodzicach, o psie, którego zostawiîem, o tym, co bëdzie po wakacjach, ale jakoô wszystko szybko uciekaîo mi z gîowy. Nie mogîem sië na niczym skupiê, ale nie dziwota, skoro leûaîem w îóûku z dziewczynâ moich marzeï. Nagle Monika przeîoûyîa swoje udo przez moje biodro i zaczëliômy sië caîowaê. Byîa taka sîodka, nigdy tego nie zapomnë. Chciaîem teraz rozpoczâê mojâ grë wstëpnâ, ale - wstyd mi sie do tego przyznaê - nie wiedziaîem jak to dokîadnie zrobiê. Powoli zsunâîem ramiâczka halki, która po chwili oôlizgnëîa sië z jej ciaîa. Monika takûe nie próûnowaîa. Moje majtki leûaîy na podîodze w chwilë po tym jak ja ôciâgnâîem jej halkë. Teraz leûeliômy oboje nadzy na îóûku i czuliômu ûar naszych ciaî. Caîowaliômy sië tak jeszcze dîugo; sam nie wiem ile. Zaczâîem penetrowaê jej ciaîo. Teraz juû zdecydowanie dotykaîem jej piersi, a ona mojego pimpusia. Pimpuô mi urósî niebywale, nawet nie wiedziaîem, ûe kiedykolwiek moûe byê taki duûy. Miaî chyba ze 12 cm. Znów wykonywaîa te ruchy z góry na dóî, co doprowadzaîo mnie powoli do szaîu, w jak najbardziej pozytywnym tego sîowa znaczeniu. Po pewnym czasie jednak znudziîa mi sië ta sama zabawa piersiami: ciâgîe gîaskanie i caîowanie ich byîo nudne. Pomyôlaîem, ûe trzeba przejôê do konkretów. Na filmach nigdy nie widziaîem, aby mëûczyzna kiedykolwiek robiî dziewczynie palcówkë, ale pomyôlaîem, ûe chcë poczuê të najintymniejszâ czëôê ciaîa kobiety. Powoli schodziîem mojâ prawâ rëkâ w dóî. Powoli, aby sprawdziê czy Monika bedzie stawiaîa jakiô opór. Nic z tych rzeczy. Schodziîem coraz to niûej. Zatrzymaîem sië jednak na wysokoôci pëpka, aby chwilë zastanowiê sië nad tym, co zrobië, gdy jednak powstrzyma mojâ rëkë tuû przez swoim îonem. Nie mogîem jednak niczego mâdrego wymyôleê. Zbliûaîem sië do celu. Juû czuîem jej wîosy îonowe. Krótkie, bardzo mocno poskrëcane i tak bujne, ûe nawet nie wiedziaîem, iû kobieta moûe mieê tam tak gësty zarost. To tylko potëgowaîo moje podniecenie. Ona wciâû zabawiaîa sië moim pimpusiem. Powiedziaîem sobie, ûe teraz dotknë jej szparki. Jeszcze niûej przesunâîem swojâ rëkë, aû w koncu poczuîem mokrâ szczelinë. Tak, soki bardzo mocno produkowaîa wtedy. Czuîem sië jak w siódmym niebie. Z wielkim strachem wsunâîem sowjego palca wskazujâcego do jej szpary, a ona tylko westchnëîa. Czuîem jej wielkie podniecenie. Poczâîem wsuwaê i wyciâgaê naprzemian swojego palucha. To byîo dla niej wielkâ przyjemnoôciâ, gdyû stëkaîa rytmicznie do tëpa moich ruchów rëkâ. Chciaîem wîoûyê takûe drugiego palca, ale jâ to zabolaîo trochë, wiëc sië z nim wycofaîem. Zdziwiîem sië bardzo, bo przecieû skoro jâ to boli, to co powiedzieê na czîonka, który ma gruboôê dwóch kciuków? Nic to! - pomyôlaîem. Przecieû pochwa sië rozciâga po pewnej iloôci stosunków. Teraz uôwiadomiîem sobie, dlaczego tak moûe bolec dziewczynë "za pierwszym razem". Tak wiëc robiîem to jednym palcem. Wpychaîem go bardzo gîëboko, najgîëbiej jak tylko mogîem, ale nie przesadzaîem, bo myôlaîem takûe o tym, ûe mogîaby straciê dziewictwo z moim palcem, a to nie jest wskazane. Ocieraîem sië nim o wszystkie ôcianki, aby zrobiê jej jeszcze lepiej. Jëczaîa teraz tak gîoôno, ûe obawiaîem sië tego, ûe za chwilë przyjdzie jakiô kumpel ôpiâcy za ôcianâ i bëdzie sië burzyî, ale na szczëôcie nic takiego sië nie staîo. Teraz juû strzelaîem jej palcówkë z takâ prëdkoôciâ, ûe normalnie rëka mnie bolaîa. Ale to nic, jakoô to wytrzymaîem. Ja wîaônie doznaîem ORGAZMU, ale nie zaprzestawaîem mieszania w jej cipce, bo czuîem i sîyszaîem, ûe jej juû takûe nie duûo brakuje. Monika zaprzestaîa juû trzepania mojego konia, bo przecieû czuîa nasienie na swoich rëkach, wiëc pokapowaîa sprawy. Nagle krzyknëîa wniebogîosy, zwarîa mocno uda, przez jej ciaîo przeszîa fala dreszczy i wyskoczyla gësia skórka, aû w koïcu zamarîa w bezruchu. Teraz leûeliômy tak nic nie mówiâc, bo byîo nam tak dobrze, ûe ôwiat sië juû nie liczyî. Ja jednak byîem wciâû podniecony do granic wytrzymaîoôci. Zaczâîem powoli na niâ wchodziê, aby wejôê w niâ swojâ mëskoôciâ. W tym momencie jednak powiedziaîa: 1- Nie. Jeszcze nie teraz... Poczuîem sië trochë gîupio i w ogóle, ale odpowiedziaîem: 1- Dobrze, rozumië cië. 5Nie wiem nawet kiedy 5zasnëliômy. Rano obudziî nas 5stukot do drzwi nauczycielki 5od J.angielskiego, która szîa 5korytarzem i pukaîa po kolei 5do wszystkich kajut. Na 5szczëôcie sië nie 5zatrzymywaîa, jedynie 5zapukaîa i szîa dalej. 5Pocaîowaîem Monikë, a ona 5wyszîa do swojej kajuty. 5Podczas tego tygodnia 5spëdzaîem z niâ caîy czas i 5nie obchodzili mnie kumple, 5którzy próbowali coô zawaliê 5na wspaniaîych szwedzkich 5dyskotekach, ze skutkami 5zresztâ marnymi. Coprawdy 5nie kochaîem sië z Monikâ na 5tej wycieczce, i do tej pory 5tego nie robiliômy, ale to 5nic. Ja jâ bardzo kocham i 5przynajmniej mam na co 5czekaê. Janek, 16.07.1995 3HIV(brator) /SCUM PS: Ofkoz jest to moje opowiadanko, a podpis pod tekstem sîuûy tylko za pic, blahh blahh!