ªpTRYBUNA MOJAª0 Ale sië porobiîo... Dopiero co skoïczyîem pisaê polemikë z jednym z tekstów º1Larka º0z XV n-ru FA, gdy Lifter podesîaî mi na dysku dwa nowe dzieîa tegoû autora. Juû po lekturze kilku akapitów ogarnëîo mnie uczucie smutku. º2Myôlaîem bowiem, ûe mam przyjemnoôê wymieniaê poglâdy z czîowiekiem spokojnym i wywaûonym a nie z radykalnym prawicowcem (jak Lark sam siebie okreôliî). º0 Mam juû takâ naturë, ûe odrzuca mnie wszystko co skrajne; º2rzeczywistoôê w jakiej ûyjemy to nie gra komputerowa, do opisu której wystarczâ czarno-biaîe kryteria.º0 Ôwiat jest nieskoïczenie zîoûony a my wobec niego zbyt maluczcy, ûeby roôciê sobie prawa do posiadania absolutnej racji i pozwoliê na luksus bezkompromisowoôci. Powyûsze dotyczy kaûdej dziedziny ûycia, z wyjâtkiem moûe matematyki - trudno bowiem aby w kwestii prawideî matematycznych zachowywaê elastycznoôê. Tak, tak, Czytelniku: uwaûam, ûe nawet zasady etyczne nie sâ tu wyjâtkiem! ª1º1"Nigdy nie zabijë drugiego czîowieka."ª0º0 Bardzo piëkna deklaracja. Czësto jâ nawet skîadaîem tak w duchu, jak i publicznie w niezliczonych dyskusjach ze znajomymi. W tej sprawie (i podobnych, tyczâcych norm etycznych) byîem radykaîem. Kiedy jednak wszystko gîëbiej przemyôlaîem, doszedîem do wniosku, ûe naleûy osîabiê nieco kategorycznoôê takich twierdzeï. ª1º2"Nigdy nie mów 'nigdy'"ª0º0 - warto owâ zasadë stosowaê w ûyciu. Nikt z nas nie jest bowiem w stanie przewidzieê sytuacji jakie mogâ go jeszcze spotkaê, nikt teû nie moûe odpowiedzialnie twierdziê, ûe do koïca zna siebie i wszelkie swoje reakcje. ª1º2"Wydaje mi sië, ûe nie mógîbym zabiê czîowieka"ª0º0 - tak mówië dzisiaj i myôlë, ûe jest to uczciwsze. Napisaîem caîâ të preambuîë aby uzasadniê mojâ niechëê do wszelkich radykalizmów. Równieû radykalizmów ocen. Oto bowiem w tekôcie zatytuîowanym º1"Suplement"º0, Lark posuwa sië trochë, w moim odbiorze, za daleko. Zgadzam sië, ûe otwieranie, czytanie a nastëpnie upublicznianie (choêby tylko fragmentów) CUDZEJ korespondencji bez wiedzy bezpoôrednio zainteresowanych jest - îagodnie ujmujâc - ª1º0nie fairª0º0. Ale wykorzystywanie tego, godnego poûaîowania, incydentu jako okazji do rzucania na czîowieka inwektyw w stylu ª1º0'kanalia'ª0º0 czy ª1º0'póîmózg'ª0º0 jest przegiëciem równie poûaîowania godnym. Ludzie! ª1º0"Polak to taka istota, która szuka tylko okazji ûeby sië nabzdryngoliê albo\oraz przy okazji kogoô zgnoiê."ª0º0 Czytajâc niektóre artykuîy w prasie (wszelkiej maôci) czy sîuchajâc pewnych wypowiedzi zaczynam odnosiê wraûenie, ûe powyûsze zdanie to wcale nie stereotyp. Naprawdë, "polskie piekîo" zdaje sië mieê swój namacalny desygnat (i to czësto wcale nie w przenoôni - ª1º0vide casus gen. Jaruzelskiegoª0º0) w naszej, polskiej rzeczywistoôci. Epitety rzucone przez Larka stanowiîy w moim przypadku tylko przysîowiowâ kroplë, która przepeîniîa czarë goryczy. Mam pretensje do wielu innych, w tym do º1MIronaº0 - kochani! Dlaczego takâ przyjemnoôê znajdujecie w poniûaniu innych? Zapytam sîowami Project Pitchfork :-): ª1º0"how long will we still be blended by greed and hate? have we forgotten how to walk towards each other?" ª0º0 Czyû pisanie w stylu 'dR gOEBBELS' czy 'aTAROWIEC' nie jest cokolwiek, hm, ª1º0dziecinne?ª0º0 My Polacy MUSIMY mieê wroga, to nas jednoczy, leczy komleksy, pozwala poczuê sië lepszymi. (?) Najwyraúniej jesteômy narodem kalekim: narodem czasu wojny, okupacji, zaborów. Narodem wiecznej walki, powstaï i konspiry. º3Nie umiemy ûyê w pokoju.º0 Ach, komuno wróê i gnëb nas wiëzieniami, cenzurâ i ZOMO ile wlezie! To nas skonsoliduje i ozdrowi. Niesioîowski znajdzie wspólny jëzyk z Kuroniem. Jeôli nie pokochamy sië wzajemnie, to przynajmniej nie bëdziemy sië wspólnie gnoiê - od tego bëdziemy mieli jednego WROGA. ª1º2Kurcze, czy my jesteômy normalni?? ª0º0 Nie zamierzam tu nikogo osâdzaê, a tym bardziej potëpiaê - PROSZË tylko: przemyôlcie sobie i weúcie do serca to, co napisaî w jednym ze swoich artykuîów Lifter. Po prostu po napisaniu czegokolwiek, nim to wyôlecie, dajcie sië temu trochë odleûeê - choêby kilka godzin tylko, nastëpnie to przeczytajcie a na pewno znajdziecie îagodniejsze sîowa. Jakby powiedziaî Freud: ª1º0 nie dajmy id rzâdziê swoim egoª0º0. Poczekajmy aû ochîonâ w nas emocje. A jeôli nie jest to moûliwe, to wyûywajmy sië, walmy nawet z grubej rury, ale º2DO POGLÂDÓW nie do LUDZIº0. Emocje zacierajâ ostroôê spojrzenia, sprawiajâ, ûe tracimy obiektywizm i upojeni zîoôciâ - niczym alkoholem - robimy i mówimy gîupstwa. Zapominajâc o tym tworzymy sytuacje, w których taki czîowiek jak º1Dr Vegetaº0 (osobiôcie mi nie znany ale odniosîem wraûenie, ûe ogólnie nastawiony pokojowo) grozi faszystom napromieniowaniem! º2I to pisze LEKARZ!!??º0 Rozumiem, ûe w tym wypadku zagraîy emocje. I to nieliche. Jest to jednak wrëcz kliniczny przypadek, tzw. pierwszego odruchu, który na pewno nie ujrzaîby ôwiatîa dziennego, gdyby Dr Vegeta zastosowaî sië do powyûszego apelu. Sam czytajâc teksty sîynnego ;-( duetu miaîem chwilami wielkâ ochotë daê im w mordë. Ale juû w maîâ chwilë potem byîo mi ich po prostu ûal. Szczerze. Miaîem kiedyô kolegë (jeszcze w czasach podstawówki), z kategorii tzw. "bîaznów klasowych". Byî z nim niezîy ubaw: potrafiî zjeôê kredë, wypiê tusz z wkîadu, bezczelnie i odwaûnie przedrzeúniaê nauczycieli. Na dobrâ sprawë nikt go jednak nie lubiî; postrzegany byî jako huligan i zîodziej, z którym lepiej nie wchodziê w bliûsze kontakty. Ômiejâc sië z niego nie zdawaliômy sobie sprawy, ûe tak naprawdë, º2próbowaî on w rozpaczliwy sposób zwróciê na siebie uwagëº0. Kogokolwiek. Bez wzglëdu na okolicznoôci jakie miaîyby temu towarzyszyê. º2Chciaî by choê przez chwilë ktoô go podziwiaî, by byî komuô potrzebny...º0 Jego sytuacjë zrozumiaîem dopiero gdy miaîem (wâtpliwâ) przyjemnoôê odwiedziê go w domu: ojciec alkoholik, matka dziwka. W domu - melina. Strach wejôê. Dzieckiem nikt sië nie interesowaî, co najwyûej jako dobrym obiektem do wyîadowywania swych frustracji. Czy po przejôciach w takim 'rodzinnym domu' moûna mieê pretensje do czîowieka, ûe wyrósî z niego bandyta? º1Îatwo nam potëpiaê takich ludzi, nam, którzy mieliômy normalne domy, lub przynajmniej choêby jednâ osobë która nas kochaîa. º0 A oni? Oni byli traktowani, jak zwyczajne, niepotrzebne ômiecie, które tylko zawadzajâ. Logicznym nastëpstwem takiego koszmaru jest wynajdywanie podobnych sobie frustratów, miëdzy którymi zawsze coô znaczysz (szczególnie jeôli piëôciâ wywalczysz swâ pozycjë) i moûesz w grupie môciê sië na caîym tym pieprzonym ôwiecie za doznane krzywdy. Nie mam pojëcia w jakich warunkach wychowywali sië Lac czy Dr Goebbels, ale z caîâ pewnoôciâ nie byîo tam atmosfery miîoôci, akceptacji, zrozumienia. Nie mógî bowiem dorastaê w normalnej rodzinie ktoô, kto okreôla kobietë mianem ª1º1 'póîrozumnego zwierzëcia myôlâcego pizdâ'ª0º0 (cyt. za "Encyklopediâ Nazizmu" t. 1, wyd. I :-) ). Gîoszâcy takie poglâdy musi byê czîowiekiem gîëboko nieszczëôliwym, odrzuconym. Dlatego zamiast pogardy spróbujmy wykrzesaê z siebie odrobinë zrozumienia: inwektywami i agresywnoôciâ nie osiâgniemy niczego. Przemoc rodzi przemoc - aû wstyd powtarzaê ten truizm. W tym momencie chciaîbym sië zwróciê do MIrona, Dr Vegety i innych zainteresowanych: º1 czy naprawdë ludzie prezentujâcy TAKI poziom sâ w stanie Was obraziê? º0Czy na serio przejmujecie sië jaki poglâd ma taki czy inny faszysta na danâ sprawë? Piszesz, MIron, ûe: ª1º0 [...], gdy mówisz [o] kimô "bezmyôlny motîoch" to nie dziw sië, ûe on w rewanûu mówi o tobie "faszystowski ômieê". To po prostu wymiana poglâdów na zrozumiaîym dla was poziomie."ª0º0 I masz racjë, taki jest ICH poziom. º2Ale chyba nie chodzi o to ûeby do TAKIEGO poziomu równaê, prawda?º0 A co do wymiany poglâdów... Jest to okreôlenie z jëzyka ludzi kulturalnych, majâcych coô do powiedzenia, umiejâcych spokojnie i rzeczowo uzasadniê swe racje. º1Duetu do tej kategorii niestety zaliczyê nie moûna.º0 Aû nadto dobitnie ôwiadczâ o tym ich teksty; w tym wypadku naleûaîoby mówiê o wymianie epitetów, czyli o zwykîej pyskówce. No, nie wiem jak Wy, Drodzy Czytelnicy, ale ja znam kilka ciekawszych sposobów na spëdzanie czasu. To tyle (w tej sprawie). Po tej (moûe nieco przydîugiej) dygresji, chciaîbym powróciê do gîównego wâtku tego tekstu, jakim ma byê polemika z Larkiem. Cóû, jest tego tyle, ûe w zasadzie nie wiem od czego zaczâê. Ha! zdaje sië, ûe (niestety) muszë jednak nawiâzaê do tego co napisaîem wyûej. Sprawa tyczy sië epitetów. º2Czytajâc "Grubymi niêmi" odniosîem wraûenie, ûe Lark naleûy do tego rodzaju ludzi, którzy zewszâd wëszâ spisek.º0 Tym razem jest to wersja ª1º0'na komunë'ª0º0, choê bez wiëkszego trudu moûna znaleúê takûe wyraúne ôlady odmiany bardziej "tradycyjnej" - ª1º0'na Ûyda'ª0º0. Jak sië byê moûe Czytelniku orientujesz, chodzi o przekonanie, ûe wszelkie moûliwe miejsca o kluczowym dla païstwa znaczeniu, sâ opanowane (ew. opanowywane) przez wybranâ grupë, pojmowanâ w szerokim rozumieniu. Mogâ to byê Ûydzi, komuniôci, agenci KGB, CIA, Mossadu, mafia itp., itd. Bardzo popularne jest îâczenie tychûe, co oznacza, ûe najgorszym typem WROGA byîby ª1º2Ûyd komunista (tzw. 'ûydokomuna'), czîonek mafii, a do tego potrójny agent wywiadów, tak naprawdë jednak - mason.ª0º0 W roli wrednych korników toczâcych nasze umysîy, Lark obsadziî CZERWONYCH, którzy jednak nie tylko wybrali nasz umëczony naród, ale siëgneli swymi przebrzydîymi mackami wszëdzie: ª1º1Czerwoni, od Rousseau po nie przymierzajâc Clintona, uwaûali, ûe ludzkoôê moûna zmieniê.ª0º0 Widaê, jak na dîoni, ûe perfidia CZERWONYCH nie zna granic - oto spenetrowali oni USA, zdawaîoby sië najwiëkszego wroga komunizmu. Na caîe szczëôcie jest jeszcze tu i ówdzie garstka º2Nieskalanych Nosicieli Prawdyº0, którzy nie dajâ sië wykorzystywaê, okîamywaê i prostytuowaê. Stop! Przepraszam Lark, ûe jestem zîoôliwy, ale szczerze powiedziawszy mam juû serdecznie doôê tego absurdalnego gadania o Reducie Prawdziwych Polaków nieustannie nëkanej przez WIADOME SIÎY. W dodatku jest mi przykro, gdy ktoô traktuje mnie jak naiwne dziecko, które daje sië wykorzystywaê i sobâ manipulowaê. Tak sië akurat skîada, ûe jestem staîym czytelnikiem WPROST, POLITYKI i mediów o podobnym TOLERANCYJNYM nastawieniu, jak ironicznie zauwaûasz. I nie czujë, ûeby robiono mi wodë z mózgu. Jestem na tyle duûy, ûe - jeôli pozwolisz - sam bëde oceniaî czy ktoô mnie robi w konia czy nie. Doradców-pomocników-wolontariuszy w tym wzglëdzie mi nie potrzeba. A propos tolerancji, zdaje sië, ûe (jak to juû gdzieô zauwaûyî Lifter) pojëcie to jest bardzo róûnie interpretowane. Nie wiem co pod tym wzglëdem zarzucasz "Wprost" czy "Polityce" (bo ja osobiôcie nie odbieram tych gazet jako nietolerancyjnych; wyjâtek - patrz post scriptum) ani jakie medium uwaûasz w Polsce za bëdâce przykîadnym siedliskiem tej wspaniaîej cnoty. Mam tylko nadziejë, ûe nie wskaûesz tu na "Gazetë Polskâ". ;-( Teraz cytat, aû zionâcy tolerancjâ: ª1º1 "Redakcja FA jest TOLERANCYJNA dla pedaîów, Ûydów i jeôli piâtkowy Magazyn GW zadecyduje bëdzie takûe dla pedofilów."ª0º0 Nie, kurde, bo nie zdzierûë: º3CZY MÓGÎBYÔ MI LARK DOKÎADNIE WYÎUSZCZYÊ CO MASZ PRZECIWKO ÛYDOM CZY HOMOSEKSUALISTOM???º0 Co oni Ci takiego zrobili? Przeôladujâ Cië czy co? Czy Ty aby TROCHË kurna nie przesadzasz? W jednym tekôcie piszesz, ûe chcesz ª1º1"païstwa, które nie interesuje sië tym czy obywatel jest pedaîem, Turkiem czy nazistâ" ª0º0ûeby zaraz w drugim oburzaê sië ûe ktoô ômie byê tolerancyjnym wobec tychûe 'pedaîów'! Glanujâcy skin-faszysta jest wedîug Ciebie socjologicznie zdrowy, ale taki Ûyd... wiadomo, nie ôpi, tylko spiskuje i ryje pod zdrowâ tkankâ Narodu. A te pedaîy znowu to mogliby, kurczë, zaczâê jak ludzie, z kobitami. I w ogóle - kaûdy Ûyd to pedaî. I komunista. Trzeba z tym badziewiem zrobiê porzâdek! Jestem w stanie zrozumieê taki sposób myôlenia u ludzi niewyksztaîconych, którym w ûyciu nie wyszîo - ci skîonni sâ przypisywaê swe niepowodzenia ciemnym siîom, tajemnym spiskom, wreszcie wszystkiemu temu co egzotyczne, rzadkie, inne. º1Nieznane budzi niepokój, który najîatwiej wyprzeê agresjâº0. To wie z psychologii kaûdy student! Tym dziwniejsze, ûe podobnym tropem podâûa czîowiek oczytany i wyksztaîcony. Zaiste osobliwa to rzecz... Piszesz, ûe jesteô czîonkiem UPR. Ômieszna sprawa, bo w ostatnich wyborach parlamentarnych º1gîosowaîem wîaônie na UPR! º0Zrobiîem to jednak tylko dlatego, ûe doskonale zdawaîem sobie sprawë, jak nikîâ szansë ma partia Korwina na wejôcie do parlamentu. Uwaûaîem bowiem (i nadal uwaûam), ûe to wîaônie ugrupowanie powinno byê w Sejmie obecne. Nie ma nic piëkniejszego, jak sîuchanie Korwina-Mikkego wyîapujâcego ômiesznoôci i logiczne sprzecznoôci w uchwaîach i ustawach produkowanych przez to szacowne ;-( grono. º2Ale nie daj Boûe, ûeby UPR miaîa rzâdziê w naszym kraju!º0 Popatrz: z jednej strony opowiadasz sië za païstwem, które nie okrada wîasnych obywateli na granicach róûnymi cîami i opîatami wyrównawczymi a z drugiej jawisz sië jako wróg Zjednoczonej Europy. Europy bez granic, a co za tym idzie bez ceî, paszportów, wymiany pieniëdzy i tym podobnych dupereli. Rozrost biurokracji, etatyzm, 'normomania' do granic absurdu - tak, to nam grozi! Ale temu moûna sië przeciwstawiê nie uciekajâc sië do zarzucenia zjednoczeniowej idei! Czy naprawdë lepszym rozwiâzaniem jest stawianie nowego chiïskiego muru?, dâûenie do autarkii wedîug póînocnokoreaïskich wzorów? Wybacz, ale argumenty w rodzaju ûe ª1º1"Europa byîa juû zjednoczona. W 1943 roku, i nic dobrego z tego nie wynikîo"ª0º0 to demagogia w bardzo zîym stylu. Podobnie jak czynienie z faktu dojôcia Hitlera do wîadzy zarzutu przeciw demokracji. W tym punkcie warto sië chwilë zatrzymaê, poniewaû pojawia sië tutaj sprawa, której nie rozumiem. Dotyczy ona pojëcia ª1º2nomokracjiª0º0, a raczej kontekstu w którym go uûyîeô. Nieporozumieniem wydaje mi sië przeciwstawienie tejûe wzglëdem demokracji, co sprowadza caîy Twój wywód na niewîaôciwe tory. Jako alternatywë dla nielubianej przez Ciebie formy ustrojowej podajesz bowiem rzâdy oparte na poszanowaniu prawa, tak jakby º2istotâ demokracji byîo bezprawie. º0To, ûe w demokracjach zdarzajâ sië ludzie îamiâcy prawo (lub balansujâcy 'na jego granicach') nie wynika wcale z zaîoûeï tego ustroju ale z charakteru jego realizatorów, czyli ludzi po prostu. Nomokracja - powtórzë - to nic innego, tylko wîadza oparta na poszanowaniu istniejâcego w danym païstwie prawa, które moûe byê przecieû bardzo róûne! Choê pewnie zabrzmi to kuriozalnie, wspomniany przez Ciebie Pawlik Morozow º1jest wrëcz niedoôcignionym przykîadem nomokraty:º0 skîadajâc donos, dziaîaî w zgodzie z literâ i duchem ówczeônie mu panujâcego prawa, mimo, ûe wymagaîo to odwrócenia sië od najbliûszych. Nomokratâ moûna byê w KAÛDYM ustroju, z wyjâtkiem moûe anarchii, ta bowiem opiera sië na braku prawa, dziëki czemu jest zresztâ (na szczëôcie) nie do zrealizowania. Co do demokracji - pewnie, ûe daleko jej do ideaîu; John Stuart Mill twierdziî nawet kâôliwie, ûe º1demokratyczny samorzâd nie znaczy, ûe ª1º0'kaûdy rzâdzi sam sobâ'ª0º0º1, ale, w najlepszym razie, ûeª1º1 'kaûdym rzâdzâ wszyscy pozostali'ª0º0.º0 ;-) Nie bardzo jednak widzë lepsze rozwiâzanie, które dawaîoby moûliwoôê udziaîu we wîadzy wszystkim obywatelom. W Twoich tekstach, z którymi tutaj polemizujë, nie znalazîem alternatywy - º1 majâ one bardziej charakter postulatów negatywnych, nie dajâc w zamian nic poza zbiorem poboûnych ûyczeïº0. Z niecierpliwoôciâ zatem oczekujë na siódmy numer Thinga (mam nadziejë, Lifter, ûe mi go nagrasz...) z którego byê moûe dowiem sië wiëcej na temat ustroju, który jest dla Ciebie, Lark, "grâ mâdrâ". Póki co, kontynuujë ustosunkowywanie sië do tego co mamy. Jesteô za païstwem, które nie dusi obywateli idiotycznymi opîatami, podatkami i ubezpieczeniami. Piszesz teû: Normalnie jest tak, ûe korzysta ten kto pracuje. Korzysta tak jak pracuje. Zaô do pracy zmusza go koniecznoôê. Wszystko to bardzo piëknie. Tylko jak widzisz w takim kontekôcie sytuacjë np. osób kalekich? Jesteô gotowy skazaê ich na takie ûycie, jakie bëdâ sobie w stanie wypracowaê? A moûe nie bëdâ w stanie pracowaê w ogóle? I co wtedy? º2Spartaïskâ tradycjâ bëdzie sië ich topiê w górskich strumieniach?º0 Teû jestem zdecydowanie przeciw drakoïskim podatkom i niepohamowanej ingerencji païstwa w kaûdâ dziedzinë naszego ûycia (np. obowiâzek jazdy w pasach) ale ograniczanie jego roli li tylko do obroïcy granic i bezpieczeïstwa na ulicach uwaûam za zbytnie przegiëcie w drugâ stronë. Nie mogë zgodziê sië takûe z postulatem równych obciâûeï podatkowych dla wszystkich, bez wzglëdu na zarobki. To chyba jednak lekka przesada, ûeby np. urzëdniczka pîaciîa tyle samo, co, powiedzmy, prezes holdingu. Nie przeginajmy. Dalej jawisz sië jako rzecznik païstwa, którego nie interesuje jak wychowuje wîasne dzieci Hm, moûna to bardzo róûnie rozumieê... Na przykîad jako przyzwolenie do instrumentalnego traktowania dzieci, w tym do º1seksualnego ich wykorzystywania, maltretowania tak pod wzglëdem fizycznym jak psychicznym, gîodzenia itp.º0 Ktoô przecieû moûe uznaê któreô z powyûszych za - wedîug niego wîaôciwy - ôrodek wychowawczy. I co wtedy? ª1º0My home is my castle? ª0º0 No chyba nie. Wierzë, ûe piszâc to zdanie nie chciaîeô, w imië faîszywie pojmowanego liberalizmu, usankcjonowania absolutnej wîadzy rodziców nad ich potomstwem wedîug hasîa 'moje dzieci, moja wîasnoôê'. Tym bardziej, ûe kilkakrotnie wystâpiîeô jako zdecydowany wróg filozofii 'róbta co chceta'... Poniewaû jednak zauwaûyîem, ûe Twoje tezy païstwa idealnego zdajâ sië byê swoistym komentarzem negatywnym do naszej rzeczywistoôci, zastanawiam sië do czego tu pijesz? Czyûby chodziîo Ci o przymus nauczania? Jeôli tak, to szykuje sië kolejna polemika z mojej strony... :-) Na zakoïczenie chciaîbym napisaê kilka sîów na temat º1komunizmuº0. Nigdy nie byîem zwolennikiem marksizmu, ale bardzo daleki jestem od potëpiania wszystkiego w czambuî, tylko dlatego, ûe ma to jakiô zwiâzek z komunizmem. Sam papieû, którego trudno przecieû posâdzaê o czerwone sympatie, przyznaî niedawno, ûe º1wiele idei komunizmu ma gîëboko humanistyczny wymiar i - przynajmniej w intencjach - posiada swe zakorzenienie w dobruº0. W potocznych rozmowach czësto stosuje sië bardzo daleko idâce uproszczenia, sam nie jestem od nich wolny. Ale co innego luúna pogaduszka w przyjacielskim gronie, a co innego ODPOWIEDZIALNA dyskusja na szerszym forum... Nie wydaje Ci sië, ûe utoûsamianie zbrodniczej dziaîalnoôci Stalina z samâ ideâ komunizmu jest jednak sporym przegiëciem? A gdzieû to Marks pisaî o rozbudowie aparatu terroru? Gdzie zalecaî zakîadanie îagrów i mordowanie ludzi? Którym tekstem inspirowaî Îysenkë do obsiewania zboûem tundry? Samo hasîo ª1º0 'kaûdy pracuje w/g moûliwoôci, a otrzymuje w/g potrzeb'ª0º0 jest przecieû bardzo piëkne. Tyle tylko, ûe w praktyce niewykonalne - ma charakter czystej utopii, jak zresztâ wiëkszoôê postulatów komunizmu! Jeôli dodamy do tego jeszcze zaîoûenia caîkowicie bîëdne - jak likwidacja prywatnej wîasnoôci ôrodków produkcji - to oczywistym jest, ûe to sië nie mogîo udaê! Gorzej - takie próby wykonania niewykonalnego wrëcz musiaîy zakoïczyê sië jakimô potwornym wynaturzeniem! Ale nieuprawnionym wydaje mi sië wykorzystywanie tego faktu to bezkrytycznego odsâdzania od czci i wiary samej idei, a zwîaszcza przypisywanie jej twórcom zîych intencji. º2 Czy naleûy potëpiaê fizykë za bombë atomowâ?º0 Co sië zaô tyczy faszyzmu... Rzeczywiôcie - jest to narodowy socjalizm. Ale wîaônie ten pierwszy czîon rozwiniëcia nazwy - º1'narodowy'º0 - jest tym, co (juû w zaîoûeniach) róûni go od º1internacjonalistycznegoº0 w swym charakterze komunizmu, bëdâc jednoczeônie powodem umieszczania faszyzmu po prawej stronie sceny politycznej. Przy czym ten skâdinâd îadny przymiotnik potraktowany prawicowâ retorykâ, staje sië º1nacjonalizmem º0przechodzâcym w skrajnâ º1ksenofobiëº0. Czyû tak wîaônie nie jest? Ha! no proszë - w najnowszym n-rze "Wprost" (13.11.'94) na str. 10 czytamy: ª1º2'Zîodziejska, antynarodowa, agenturalna i neokomunistyczna prywatyzacja', którâ forsujâ poplecznicy 'zachodnich grup kapitaîowych i sowieckiego wywiadu', to 'kolejny krok na drodze do zniewolenia Polaków' - mówili o programie powszechnej prywatyzacji uczestnicy V Ogólnopolskiej Konferencji Centroprawicy."ª0º0 Znakomity przykîad prawicowej retoryki wiecznego zagroûenia z zewnâtrz. Rozumiem jednak, ûe - jako pochodzâcy z "Wprost" - jest dla Ciebie Larku, nieobiektywny. W zwiâzku z tym pozwolë sobie zacytowaê Twoje wîasne sîowa:ª1º1 I nie zmieni tego lewicowa ûydowska propaganda [...]".ª0º0 Czyû ta irracjonalna nienawiôê do Ûydów nie jest zastanawiajâca? 'Tropienie ûyda' (i komunistów) wydaje sië byê rozrywkâ wspólnâ tak dla nazistów jak i 'radykalnych prawicowców'. Trudno sië wiëc dziwiê, ûe sîuchajâc takich wypowiedzi z obu stron, mamy skîonnoôê - na zasadzie uproszczenia - umieszczaê jednych i drugich w tym samym obozie. Sâ ku temu podstawy, no nie? Podsumowujâc niniejszy tekst chciaîbym przeprosiê za sporo zîoôliwoôci jakie sië tu znalazîy. º1Traktujcie je jako przytyk do pewnych poglâdów, a nie do ich gîosicieliº0. Szczególnie proszë o wyrozumiaîoôê Larka, do którego bezpoôrednio kierowaîem sporâ czëôê moich wypowiedzi. Twoje teksty trochë mnie poruszyîy... Na koniec maîy apel: º2 naprawiajâc ôwiat nie czyïmy tego przez nienawiôê do innychº0. To zîa droga. I do zîa prowadzi. º2Poprawianie najlepiej zaô zaczâê od siebie.º0 ª1º1The more you change yourself, the more you change the others...ª0º0 º3 MIKEMASTERº0 P.S. Tytuî tego artykuîu 'ôciâgnâîem' od Janusza Korwina-Mikke, który pod takim wîaônie nagîówkiem publikowaî swoje teksty we "Wprost". Niestety - na skutek jakiegoô zatargu z naczelnym, Markiem Królem, który ponoê chciaî cenzurowaê jeden z felietonów, wspóîpraca obu panów sië zakoïczyîa. Szkoda. Nie mam pojëcia co takiego powypisywaî lider UPR w tym felietonie, ale caîy incydent nie bardzo mi sië podobaî i mam o niego duûy ûal do "Wprost". M.