ªpKOMPUTERY I SF cz.2ª0 º1 Lata 80-teº0 º2Charakteryzowaîy sië gremialnym odwrotem od tego 'technicznego', dosîownego pojmowania terminu sf º0(szczególnie sîowa SCIENCE) jakie miaîo miejsce w poprzednich latach. Trudno byîo wierzyê w techniczny raj w kraju, w którym samochody bëdâce ruchomymi muzeami motoryzacji byîy szczytem ludzkich marzeï. Trudno byîo z namaszczeniem pisaê (i czytaê) o podróûach na obce planety w momencie gdy problemem byîo kupno kilku litrów benzyny czy miejscówki do Gdyni. Trudno byîo uwierzyê w ôwietlanâ przyszîoôê ludzkoôci patrzâc na to co dziaîo sië wokóî... º2Fantastyka uciekaîa wiëc w nierealnâ i bajkowo-magicznâ fantasy, badaîa wnëtrza ludzkiej psychiki i ogólnie zajmowaîa sië bardziej 'przyziemnymi' sferami ludzkich poczynaï, pozostawiajâc w spokoju odlegîe gwiazady wraz z caîym technicznym sztafaûem koniecznym do ich osiâgniëcia. Magiczne miecze, demony i smoki wyparîy komputery z kartek ksiâûek...º0 Wszelako doôê niespodziewnie rozkwitî wtedy nurt fantastyki socjologicznej, którego wâtîy strumyczek zaczâî sië juû w póúnych latach 70-tych. º3Fantastyka ta zwana teû socjal - fiction lub political - fiction zajmowaîa sië badaniem reakcji spoîeczeïstw i jednostek w obliczu zagroûeï, prób manipulacji, narzucania dykatatorskich rzâdów etc.º0 Byîa to jedna wielka proteza, bo w ówczesnym czasie nie byîo praktycznie moûliwoôci powiedzenia wprost (w legalnym obiegu) tego co gnëbiîo ludzi. Fantastyka byîa wygodnâ maskâ. Zatem jak grzyby po deszczu rosîy dzieîa okazujâce niedolë spoîeczeïstw manipulownaych przez cyniczne a dysponujâce wîadzâ jednostki, lub teû dramaty jednostek, ktore dostaîy sië w tryby maszyny dziejów... I tu znów znalazîo sië miejsce na komputery. º2Komputery (teraz juû w liczbie mnogiej) peîniîy zwykle rolë nadzorców zniewolonych umysîów.º0 Byîy wiëc zatem rodzajem policji, która nigdy nie ôpi, która wiecznie czuwa i która sîyszy, widzi i pamiëta wszystko. Cóû, cenzura mogîa od biedy przeîknâê, ûe ludzie sâ manipulowani przez totalitarny system... komputerowy, wolâc nie wnikaê w rodzaj ustroju politycznego, w którego ramach dziaîaîa ta komputerowa policja. Oczywiôcie ogromna wiëkszoôê ôwiadomych czytelników zupeînie wîaôciwie odbieraîa te sygnaîy, rozumiejâc kto (i co) reprezentowany jest przez maszyny... Pojawiîy sië wiëc mroûâce hel w obwodach chîodzenia opowiadania o czîowieku, którego dane zostaîy mniej lub bardziej przypadkowo wykasowane z pamiëci komputerów wskutek pomyîki, lub teû w odwecie za to, ûe czîowiek ten naraziî sië systemowi czy jego nadzorcom. Jednostka w ten sposób potraktowana niespodziewanie staje sië niczym i nikim, nawet nie zerem, bo nikt nie wâtpi w istnienie zera, nawet komputery. Czîowiek taki po prostu 'wyparowywaî' - znikaîy przydziaîy ûywnoôci, eksmitowano go z mieszkania, nie przysîugiwaîy mu ûadne prawa i ôwiadczenia. Wszak czîowiek ten nie istniaî! Ludzie tacy szybko i marnie koïczyli swâ egzystencjë, a system formalnie zachowywaî czyste rëce - nic nikomu nie uczyniî... Noszâcy w kieszeniach pliki kartek na miëso, masîo, cukier, papierosy, wódkë, buty kawë, czekoladë; asygnaty na samochody, pozwolenia i przyzwolenia, dowody toûsamoôci, legitymacje uprawniajâcych do wstëpu i do zniûki, delegacje itd. autorzy i czytelnicy uômiechali sië porozumiewawczo - ten ôwiat mimo wszystkich udziwnieï byî bardzo znajomy a problemy takiego 'no name mena' caîkiem zrozumiaîe i bliskie... Zniewolenie tyczyîo sië teû caîych spoîeczeïstw a nawet caîej ludzkoôci! I tak np. w powieôci 'Limes inferior' ludzie ûyjâ w pozornie szczëôliwym ôwiecie (szybko jednak okazuje sië, ûe szczëôcie jest pozorem, kryjâcym cynicznâ manipulacjë) totalnie wrëcz zindoktrynowanym przez wszechobecne komputery. º2Jak sië okazuje system ten (oczywiôcie system komputerowy!) narzucili nam... kosmici, nasi znacznie od nas potëûniejsi 'bracia' (w rozumie), którzy za cel swego istnienia uznali krzewienie go na caîy Wszechôwiat).º0 º3Pojawia sië tam po raz pierwszy chyba w dziejach polskiej sf caîa galeria specjalizowanych w rozmaitych komputerowych kantach zawodowych hackerówª1º3 (lifterzy, downerzy, zdziercy, keymakerzy, daltoniôci, etc.)ª0º0º3 a ich dziaîania sâ szczegóîowo omawiane.º0 Zwracam uwagë, ûe w tych opowiadaniach i powieôciach º2komputery potulnie i bez walki zrezygnowaîy juû z wîasnych rojeï o wîadzy nad ludzkoôciâ, stajâc sië po prostu zwykîym przedîuûeniem râk nadzorców. º0Zresztâ gdzieûby im tam w procesorach zaôwitaîa jakaô myôl o przejëciu wîadzy nad ôwiatem! Znamienna ewolucja, charakteryzujâca wielkâ rewolucjë jaka zaszîa w umysîach ludzi. º2Komputer spadî z piedestaîu Wielkiej Tajemnicy do roli mniej lub bardziej posîusznego narzëdzia.º0 Dodajmy - gîupiego narzëdzia. To drugi wielki upadek! Komputer nie jest juû wszechmocny i wszechwiedzâcy - moûna go oszukaê i okpiê, moûna znakomicie zrekompensowaê miliony operacji na sekundë za pomocâ sprytu, intuicji i myôlenia abstrakcyjnego. W powieôci "Paradyzja", kolejnym pamflecie na zmanipulowane socjalistyczne spoîeczeïstwo i socjalistycznâ rewolucjë (tzn. jej przyczyny i skutki), biedne komputery przez 24 godziny na dobë nadzorujâ wszystkie czynnoôci (prócz myôli) ludzi, poniewaû wîadcy tego spoîeczeïstwa obsesyjnie obawiajâ sië spisku. Ludzie, broniâc sië przed tym nadzorem, porozumiewajâ sië samoistnie wytworzonym jëzykiem ª1º0(koalangiem)ª0º0, opartym na systemie mniej lub bardziej luúnych skojarzeï i aluzji, gdzie np. zwrot: ª1º1'szary anioî ôniî mi sië wczoraj nieostroûnie'ª0º0 miaî informowaê, ûe funkcjonariusz policji (szare mundury) usiîowaî dokonaê rewizji w domu korzystajâc ze snu domowników, ale czyniî to na tyle niezgrabnie, ûe obudziî lokatora. Wobec takiego systemu komunikacji komputery byîy caîkowicie bezradne, szczególnie zaô dlatego, ûe jëzyk ten ulegaî nieustannej ewolucji i nie poddawaî sië ûadnemu analizujâcemu go algorytmowi. Istniaîo tam zresztâ mnóstwo innych sposobów oszukiwania systemu, od caîkiem trywialnych po bardzo wyrafinowane System, choê niesamowicie skoplikowany i samouczâcy sië, sromotnie przegrywaî rywalizacjë z ludzkim umysîem, okazujâc sië nieelastyczny i niezdolny do abstrakcyjnego i twórczego myôlenia. º2Byî po prostu 'bardzo szybkim idiotâ' i niczym wiëcej.º0 º3Caîkowicie juû znika z literatury komputer obdarzony wîasnâ psychikâ; sâ co prawda komputery posiadajâcy coô moûe byê ostroûnie okreôlane mianem 'sztucznej inteligencji' ale entuzjazm autorów w kwestii ª1º3'tchniëcia ducha w maszynë'ª0º0º3 bardzo osîabî.º0 Po prostu autorzy zaczëli sië orientowaê w rozmiarze problemu i pierwotny naiwny optymizm wyparowaî bez ôladu. Juû wszystkim wiadomo jest, ûe nie wystarczy zîoûyê na stos kilku miliardow tranzystorów upakowanych na ukîadach scalonych wysokiej skali integracji by komputer uzyskaî tym samym zbliûony do ludzkiego poziom inteligencji. º1 Lata 90-teº0 To lata w których rewolucja komputerowa w Polsce dostaîa 'drugiego oddechu'. Komputery wyszîy z zakîadów pracy i szkolnych pracowni, by trafiê do domów zwykîych uûytkownikow - nie programistów, czy inûynierów a po prostu uûytkowników. Co prawda miaîo to juû miejsce w drugiej poîowie lat 80-tych, i to na doôê duûâ skalë, ale wtedy dostëpny dla zwykîego polskiego ômiertelnika komputer byî jednak bardzo drogâ i w sumie mocno jeszcze prymitywnâ zabawkâ. Dopiero masowa inwazja relatywnie niezbyt drogich komputerów 16-bitowych daîa jakby potëûny impuls twórczy autorom sf. Tym bardziej, ûe na rynek weszîo wówczas wielu mîodych i bardzo mîodych autorów, dla których komputer nie byî juû nawet 'tajemnicâ' przez maîe 't'. º2Byî po prostu sprzëtemn w domu i najwzyklejszym narzëdziem pracy. º0 Dla wiëkszoôci czytelników tej gazety jest to fakt tak oczywisty, ûe aû sâ zdumieni, ûe ktoô o tym mówi. Nikogo wszak nie dziwi, i nikt sië nie 'rajcuje' tym, ûe np. moûemy oglâdaê bezpoôrednie przekazy TV z innego kontynentu. Nikt juú nie pisze na ten temat opowiadaï ª1º0(a kiedyô, doôê dawno temu, jeden z pisarzy zachodnich wymyôliî w swoim opowiadniu system îâcznoôci oparty o satelity geostacjonarne, i do dziô nie moúe odûaîowaê, úe tego nie opatentowaî!)ª0º0 Podobnie ma sië rzecz z komputerami. º2Objawiîy sië w literaturze jako zwykîy sztafaû w opowiadaniach tyczâcych sië zupeînie innych spraw.º0 A jeôli nawet komputery peîniâ w opowiadaniu rolë pierwszo- lub drugoplanowâ to dzieje sië to tak samo naturalnie jak gdyby byî to np. rower lub kilof. º2Komputery po prostu º3spowszedniaîy.º0 Co prawda pojawiajâ sië od czasu do czasu opowiadania zainspirowane samâ obecnoôciâ komputerów ûyciu autora... ale sâ one pisane zwykle (choê sâ b. pozytywne wyjâtki!) przez ludzi, którzy po prostu doôê niedawno zetknëli sië z tymi urzâdzeniami i sâ pod ich gîëbokim wraûeniem. Sâ to opowiadania jednak zwykle (przynajmniej w warstwie tyczâcej komputerów) albo nudne albo sîabe albo i jedno i drugie. Niestety tak sië jakoô staîo, ûe gros piszâcych opowiadania na ten temat to autorzy albo poczâtkujâcy albo niezbyt utalentowani, stâd spora czëôê pisanych przez nich opowiadaï jest niezbyt pasjonujâca i niekiedy ocierajâca sië o niezamierzonâ groteskë. Sam pamiëtam prezentowane w swoim czasie w Nowej Fantastyce opowiadanie, które mogîoby sië ômiaîo nazywaê ª1º0"Krótki kurs obsîugi komputera klasy IBM PC"ª0º0, poniewaû caîkiem spora czëôê fabuîa obraca sië wokóî uruchomienia tejûe maszyny, a czytelnik jest karmiony rewelacjami w rodzaju, ûe po wîâczeniu zastukotaîy gîowice, wentylatorek zaszumiaî, a monitor zamigotaî. Dalszâ czëôê fabuîy omówië nieco póúniej. W drugim opowiadaniu doôê renomowany juû twórca, majâcy na swoim koncie sporo dobrych opowiadaï, udowodniî, ûe wprawdzie to i owo sîyszaî o komputerach, ale jest to wiedza bardzo powierzchowna. Spotykamy tam bowiem takie kwiatki jak º2programowe ingerencje w pamiëê ROM (!) celem odczytania systemu operacyjnego (!) zapisanego w plikach (!) (nawiasem mowiâc za pomocâ gîowicy twardego dysku!!), czy doczepianie napisanego na poczekaniu wirusa do wszystkich plików tegoû systemu, îâczenie komputerów szeregowo (?), przestrzeï wirtualnâ (?) komputer generowaî w monitorze (!) itd. etc. º0 Natomiast w warstwie fabularnej opowiadanie byîo bez zarzutu. Cóû, dziô juû nie wystarczy opisaê wirujâcych bëbnów z taômami czy rzëdów pulsujâych ôwiateî by zrobiê wraûenie na odbiorcy i daê do zrozumienia, ûe jest sië z komputerami za pan brat ... Poniewaû autorzy tekstów wiedzâ juû co nieco o komputerach i zwiâzanych z nimi subkulturze pojawiajâ sië doôê nagminnie teksty, w których dzielni hackerzy i crackerzy ª1º0(wiëkszoôê autorów nie rozróúnia tych terminów)ª0º0 tnâ równo systemy zabezpieczeï rozmaitych komputerów lub utajnianych sieci komputerowych i îuskajâ zeï dane jak orzechy. Samo wîamywanie polega zwykle na kilku(nastu) stukniëciach w klawiaturë, po których programy chroniâce system zdalnego odpalania rakiet nukleranych grzecznie mówi ª1º1'pass! you win! Press any key! Your high score is...'ª0º0 Wîamania moûna teû dokonaê poprzez wpuszczenie w system Bardzo Wrednego Wirusa, który w kilka sekund îamie zabezpiecznia systemu, myli programy wartowniczne i ôledzâce, przesyîa dane do komputera hackera, czyôci do zera wrogie banki danych, pali procesor w gîownym komputerze w gîownej bazie wroga i na koniec gra îadnâ melodyjkë na 6 kanaîach stereo, lub choê tworzy na ekranie skomplikowane grafiki 3D, plus uszanowania dla maîûonki tegoû osobnika. Takie wirusy teû pisze sië îatwo i prosto, od rëki niemalúe, poniewaû jak wiadomo wirusy to programy bardzo maîe (krótkie), a napisanie krótkiego programu nie moûe byê trudne. Wirusy zawsze dziaîajâ, i to w 100% bezbîëdnie i zgodnie z planem, a komputer hackera nigdy sië nie zawiesza, nawet jeôli akurat przetrawia terabajty ôciôle tajnych danych, które zresztâ zwykle nie sâ szyfrowane. Kwestia rachunku telefonicznego za modemowanie pomijana jest zwykle taktownym milczeniem, podobnie jak samo modemowanie. Wedle naszych twórców informacje przekazywane sâ zapewne sieciâ... energetycznâ, wiëc modem nie jest potrzebny...? Mimochodem naleûy tylko wspomnieê, ûe gdyby zrealizowaê w praktyce tak powiedzmy 50% zadaï stawianych przed typowym wirusem w opowiadaniach sf to jego kod úródîowy musiaîby mieê objëtoôê liczony chyba w megabajtach! º2'Wirus komputerowy'º0 to obecnie tak wspaniaîe sîowo-wytrych jak kiedyô "hiperprzestrzeï", "blaster" lub "energetyczne pole siîowe". Za jego pomocâ rozwiâzuje sië wiëkszoôê zaistniaîych w takich opowiadaniach problemów. Komputerowe systemy danych opisywane przez naszych (zresztâ bâdúmy sprawiedliwi - nie tylko naszych) autorów majâ të dziwnâ wîasnoôê, ûe º2zwykle sië duûo îatwiej do nich wîamaê niû sië z nich wydostaê.º0 O ile 'wîam' bywa kwestiâ sekund to póúniej zaczynajâ sië nader powaûne kîopoty - wredne komputery ujrzawszy nieproszonego goôcia potëûnie (i dopiero wówczas) kontratakujâ - np. przejmujâ kontrolë nad w duûym stopniu skomputeryzowanym mieszkaniem pechowego hackera, juû to blokujâc mu drzwi i okna oraz odkrëcajâc gaz w kuchni, juû to perfidnie kasujâc programy w magnetowidzie itp. º2Jest w tym tyleû samo logiki co w np. zostawianiu otwartych na oôcieû skarbców w bankach, które - gdy tylko trafi sië amator cudzej wîasnoôci - z hukiem zamykajâ pancerne odrzwia, wpuszczajâc jednoczeônie do wnëtrza gazy bojowe i zmutowane zarazki dûumy wielkoôci kota wraz z dwiema setkami gîodnych i chorych na wôciekliznë krokodyli...º0 O ile jednak takie zabezpieczanie skarbców banków w powieôci gangsterskiej wzbudziîoby ômiech lub wôciekîoôê czytelników, o tyle w odniesieniu do komputerowego banku danych nikogo jakoô to nie dziwi i nie razi... W kraïcowych przypadkach bohater wchodzi w posiadanie bardzo tajnych danych czystym przypadkiem, ot - znajduje dysk na ulicy, gdzie go uroniî byî pracownik Bardzo Tajnej Instytucji, albo powiedzmy wîâcza sobie komputer, a ten ni z tego ni z owego wyôwietla jakieô hipertajne dane, które w efekcie jakiego spiëcia na îâczach gdzieô tam mu sië pojawiîy w pamiëci. W zwiâzku z tym wredny system komputerowy usiîuje nieszczësnego uúytkownika wykoïczyê. Lecz bohater ratuje sië heroicznâ ucieczkâ, bodaj przez zsyp na ômieci, (który zresztâ tak º2przypadkiemº0 skonstruowano, úe bohater moúe bezpiecznie sië nim opuôciê x metrów w dóî; zupeînie nie nadawaî sië natomiast do wyrzucania ômieci!), bo inne wyjôcia sâ zablokowane, obiecujâc solennie sobie i nam, ûe jeszcze tu wróci i jeszcze tak porachuje tamtemu systemowi wszystkie bity, ûe sië ów system wiëcej nie pozbiera! System nawiasem mówiâc jest tak wredny, úe wysyîa komunikaty w stylu ª1º0"YOU ARE DEAD"ª0º0. Ale po co, jak i dlaczego - tego juû autor nie wyjaôniî. (Tak wîaônie toczy sië (mniej wiëcej)) wczeôniej wspomniane opowiadanie zapoczâtkowane drobiazgowym opisem uruchomienia komputera. Co gorsza pisane jest ze º3ômiertelnâº0 powagâ i bynajmniej nie byîo zamierzonâ groteskâ! Jego druk w NF uwaûam za chyba najpowaûniejszâ wpadkë od dobrych 5 lat!) Jego bohaterem byî zresztâ hacker, który zamierzaî okantowaê gieîdë papierów wartoôciowych, co mu sië zresztâ w peîni i bez problemów udaîo, a caîy szpas zaczâî sië od momentu gdy osobnik usiîowaî wycofaê sië z systemu. Nie mogîo teû zabraknâê w polskiej literaturze sf podgatunku zwanego º2cyberpunkº0. Jest on obecnie bardzo modny - wiadomo: wirusy, hackerzy, ôwiat niedalekiej przyszîoôci, cyberprzestrzeï, obce wywiady, virtual coôtam, sztuczna inteligencja, niesamowite intrygi itd. Bardzo to wszystko noône i inspirujâce. Na ten temat to moûna sobie bezpiecznie i duûo pofantazjowaê... przynajmniej na pozór. º3Polski cyberpunk jest bowiem bladâ i karykaturalnâ kopiâ zachodniego oryginaîu.º0 Starsi wiekiem czytelnicy pamiëtajâ moûe dawne polskie teatry sensacji z lat 70-tych czy 80-tych (Kobry), w których asfaltowa w miarë poîatana droga udawaîa amerykaïski highway, podmiejskie wille badylarzy graîy za Beverly Hills, a amerykaïska policja w tandetnie uszytych mundurach wymieniaîa strzaîy z pistoletów (!) z gangsterami odzianymi w garnitury z Zakîadów Odzieúowych imienia Róúy Luksemburg. Podobnie ma sië z cyberpunkiem. º2Ostaî sië jeno sztafaû. Zniknëîa natomiast caîa na póî szalona otoczka na póî szalonej ideologii przyszîoôciowych hackerów, dla których komputer nie jest sposobem na ûycie - a JEST ûyciem, którzy dosîownie ryzykujâ ûyciem przeîamujâc - czësto dniami i nocami non-stop - systemy zabezpieczeï jakiejô bazy danych, którzy nie wahajâ sië uûywaê narkotyków, jednakûe nie z myôlâ o kolorowych wizjach i odmiennych stanach ôwiadomoôci - a o wiëkszym zespoleniu sië ze ôwiatem, który jest dla nich chyba juû realniejszy od tego w którym ûyjâ; dla których ôwiat poza cyberprzestrzeniâ jest czymô na ksztaît czyôêa.º0 A cóû my mamy? Zmanierowanych i grajâcych twardzieli chîystków, na siîë dekorujâcych sië rozmaitymi cyberpunkowskimi gadûetami. Autor usiîuje czësto ich iloôciâ i oryginalnoôciâ zrekompensowaê miaîkoôê postaci i kreowanego ôwiata. Typowy cyberpunkarz z polskich opowiadaï to juû fizjologicznie na póî cyborg, facet szpanujâcy na potëgë rozmaitymi º3IMPLANTAMI º0(ukochane sîowo polskich autorów). Implat to inaczej wszczep, proteza naturalnego organu, czësto lepsza zresztâ od oryginaîu ª1º0 (kîania sië Syndicate!)ª0º0, czësto zaô po prostu szpanerska - np. oczy z tëczówkâ w formie gwiazdek i zmieniâce kolor w zaleûnoôci od emocji wîaôciciela, pozwalajâce odbieraê ultrafiolet i promieniowanie podczerwone.... Jeôli chodzi o ª1º0implantologiëª0º0 to nasi autorzy bijâ juû wszelkie ôwiatowe rekordy! Rekordy ômiesznoôci. Cóû, jeôli na Zachodzie cyber-hacker moûe mieê 5 implantów to my damy 50 i to takich, ûe czytelnikowi oczy w sîup stanâ! (ûeby tylko oczy...). º2Zatem moûemy spotkaê osobników z implantowanymi w ciaîo º1êwiekami º0(jak PUNK to muszâ byê êwieki, to oczywiste) º2 i z º1'holograficznymi tatuaûami'º0 (Bóg wie co to znaczy, ale w koïcu CYBER teû do czegoô zobowiâzuje!). Osobnik taki º1oczywiôcieº0 ma wîoski postawione na sztorc i zabarwione conajmniej na pomaraïczowo; º2jak punk to musi mieê irokezaº0, tu nie ma wâtpliwoôci! A co gorsze ten osobnik moûe byê (i czësto jest) po prostu º2zwykîym º0uûytkownikiem komputera, bez najmniejszych tendencji do hackingu! Zgroza! Taki osobnik - niezaleûnie od wszelkich gadûetów, implantów, êwieków, glan i skór z holograficznym suwakami - to po prostu zwykîy LAMER! Spotyka sië teû cyberpunkówki majâce wbudowane w piersi czujniki podniecenia; mówiâc dokîadniej maîe diodki implantowane (a jakûe!) w sutki piersi rozjaôniajâ sië tym mocniej im bardziej... no, niewaûne. Zresztâ ta sama osobniczka ma teû jeszcze specjalny wzmacniacz zamontowany w nader intymnych czëôciach ciaîa. Niezîe, prawda? Ale poniewaû kosa zawsze trafi na kamieï cyberwoman ta spotkaîa cybermena, który teû miaî tu i tam rozmaite wzmacniacze & dopalacze, w zwiâzku z czym ich fizyczna miîoôê byîa nader urozmaicona i wyczerpujâca dla obu stron, ûe o czytelniku nie wspomnë, który na zmianë dusiî sië ze ômiechu i ciskaîa nim cholera. Tu pozwolë sobie na maîy mëski szowinizm - on byî lepszy w tych zawodach na implanty! Ach, zapomniaîbym. Ci wyimplantowani, wyêwiekowani i wytautowani (holograficznie) osobnicy do czasu do czasu º2coôº0 jednak tam kombinujâ przy komputerach. Lecz niestety zafascynowany tâ ª1º0implantologiâ stosowanâª0º0 autor zwykle omawia ten wâtek mniej lub bardziej mëtnymi ogólnikami. O komputerach nam wiadomo tyle, ûe sâ bardzo potëûne, szybkie, o wielkiej mocy obliczeniowej (*) i potrafiâ fizycznie zabiê ("wypîaszczyê") nieostroûnego hackera, orbitujâcego w cyberprzestrzeni, równie îatwo jak sîoï depcze mrówkë. Sâ komputery 'klasyczne' z klawiaturâ etc. ale sâ teû maszynki robione w formie º2IMPLANTÓWº0, które instaluje sië bezpoôrednio w czaszce lub nawet mózgu hackera, dziëki czemu podîâczenie sië do systemu równa sië niesamowitemu psychicznemu zespoleniu z sieciâ. Niestety jakoô nie do koïca wiadomo º2PO CO i DLACZEGOº0 ci dziwni ludzie to czyniâ... * Literatura polska lat 90-tych zaowocowaîa stosunkowo duûâ iloôciâ tekstów poôwiëconych (bezpoôrednio lub poôrednio) komputerom. Lecz ich artystyczna wymowa jest raczej mierna. Na palcach jednej rëki moûna policzyê teksty, które czyta sië z zapartych tchem, które potrafiâ tchnâê w sumie ograniczonâ iloôê pomysîów i idei coô, co przykuîoby uwagë odbiorcy. No ale cóû - mamy dopiero poîowë lat 90-tych. Przed nami jeszcze ogromne poîacie niezbadanych komputerowych lâdów... º2Gdzieô na siëgniecie rëki zdaje sië byê niewiarygodny ôwiat virtual reality, który odmieni nasze ûycie dziesiëciokroê mocniej niû odmieniîy je TV i radio...º0 Naleûy oczekiwaê, iû (podobnie jak w wypadku fantasy na poczâtku lat 80-tych) autorzy okrzepnâ i zacznâ, prócz kopiowania zachodnich wzorów, przemawiaê wîasnym jëzykiem. Wszelako z moich rozwaûaï wynika jeden wniosek - komputery sâ juû - takûe w naszym ûyciu - praktycznie wszechobecne. º2Aû bojë sië zapytaê - czy bëdâ teû wszechmocne?º0 A jako pointë streszczë mini-opowiadanie klasyka ôwiatowej sf - Isaaca Asimova. ª1º0Ludzkoôê wytworzyîa najpotëûniejszy komputer ôwiata o wrëcz niewyobraûalnych moûliwoôciach. Zadano mu pytanie ª1º1"czy Bóg istnieje?"ª1º0 Komputer odparî natychmiast - ª1º2"teraz juû tak!"ª1º0 Po czym spaliî piorunem czîowieka usiîujâcego go wyîaczyê. ª0º0 Memento? LIFTER (*) - za nastëpne 10 czy 20 lat komputery o zbliûonej mocy bëdâ produkowane jako zabawki dla 8-mio latków...