ªpHACKERª0 Siedziaî przed ekranem juû dwanaôcie godzin ale nie czuî zmëczenia. Wprawdzie co chwila raczyî sië kawâ, ale to nie ona pozwalaîa mu na ciâgîe wpatrywanie sië w monitor. Ambicja, ambicja byîa tym co trzymaîo go przy klawiaturze. Juû da wno postanowiî ûe zajrzy do sieci i gîównego komputera NASA. Chëê sprawdzenia co sië tam znajduje nie wynikaîa z chëci posiadania jakichô informacji. Byîa to tylko czysta chëê sprawdzenia siebie samego. Przygotowania rozpoczâî prawie rok temu. Przez ten czas organizowaî sprzët, czytaî fachowâ literaturë dotyczâcâ sieci, sprawdzaî rodzaje zabezpieczeï w innych systemach, kompletowaî oprogramowanie które mogîo sië przydaê. Na brak gotówki nie mógî narzekaê, rodzice byli wziëtymi adwokatami i szastali forsâ. Miaî juû Amigë 4000, teraz rozbudowaî jâ o dodatkowe 20MB RAM'u i 600MB drugi twardy dysk. Do tego dokupiî drugâ A4000 o jeszcze wiëkszych moûliwoôciach. Hardware miaî wiëc juû prawie kompletny - brakowaîo mu tylko specjalistycznej karty sieciowej ProQet, bardzo drogiej i bardzo trudnej do zdobycia jednakûe niezbëdnej do tego typu dziaîalnoôci. Lecz odîoûyî jej zdobycie na póúniej. W tym momencie najwaûniejsze byîo oprogramowanie. Ba, to najpotrzebniejsze musiaî wykonaê sobie sam. Od poczâtku liczyî sië z kilkunastostopniowymi zabezpieczeniami na hasîo cyfrowe lub sîowo. Nie obawiaî sië tego. Wiedziaî, ûe odpowiednio napisany program poradzi sobie z tym. Jedynym problemem byî czas w jakim to zrobi. A czas byî tu najwaûniejszy. Posiadaî informacje ûe nawet dla zaufanych pracowników NASA limituje sië czas dostëpu do serwera. Cóû, nie byîo na to rady. Staraî sië tak dopracowaê procedury sortujâce, ûeby znalezienie i zaadoptowanie haseî zajëîo im jak najmniej czasu. Najwiëkszâ niewiadomâ byîa iloôê znaków i ich typ, uûytych w kodach dostëpu. Przy kaûdym zabezpieczeniu spodziewaî sië przynajmniej 20-znakowego hasîa. Sporym problemem mogîo byê równieû zalogowanie sië wewnâtrz sieci NASA jako zwykîego terminala. Dziëki temu mógîby uzyskaê w miarë swobodny dostëp do serwera. Zdawaî sobie sprawë ûe wiele bëdzie zaleûeê od sprzëtu jakim dysponuje. Rachunek byî tu prosty: im wiëcej pamiëci, tym wiëcej i szybciej danych zdoîa 'przerobiê' program. Postanowiî na razie o tym nie myôleê. Gîównâ kwestiâ byî odpowiedni termin do rozpoczëcia operacji i zabezpieczenie sië przed ewentualnym wykryciem przez sîuûby kontrolne NASA. Dobrze wiedziaî ûe takowe istniejâ, w tego typu instytucji ich brak byîby po prostu karygodny. Pozostawaîo pytanie jak ich przechytrzyê? Podîâczenie sië pod inny numer nie wchodziîo w rachubë. Zlokalizowaliby go piorunem. Na pomysî podpiëcia sië pod centrum uniwersyteckie w Miami wpadî czystym przypadkiem. Dziëki istnieniu tam wydziaîu astrofizyki, studenci mieli udostëpnionâ jednâ linië z centrum na przylâdku Canaveral. Zapewne ochrona po wykryciu intruza odetnie të linië ale on bëdzie juû wtedy wewnâtrz i pozostanie bezkarny. Przynajmniej na jakiô czas. Ale co z terminem? Zauwaûyî ûe najwiëksze nasilenie poîaczeï nastëpuje zawsze w tygodniu poprzedzajâcym start wahadîowca Columbia. Z doniesieï prasowych mógî ustaliê przypuszczalnâ datë kolejnego startu: 12.05. Jako godzinë zero wyznaczyî wiëc dzieï 05.05. Dokîadna godzina nie miaîa ûadnego znaczenia. Ludzie pracujâ tam o kaûdej porze dnia i nocy. Byî gotowy... * Na ekranie pojawiîy sië sîupki cyfr. To program podstawiaî do szablonu moûliwe znaki i usiîowaî uîoûyê z nich hasîo. Kiedy znalazî potrzebny rozlegaîo sië ciche pisknëcie. W tym momencie analizowaî próbki do szóstego kodu kontrolnego Pierwsze trzy byîy banalnie îatwe. 10-cyfrowy rzâdek byî jedynym zabezpieczeniem. Potem zaczëîy sië schody. Idealnym rozwiâzniem okazaîo sië byê poîaczenie obu Amig ze sobâ, dziëki czemu kiedy jedna zliczaîa permutacje, na drugiej mógî caîy czas kontrolowaê pracë programu i ewentualnie dokonywac zmian w kodzie. Tak, kochaî Amigë za jej multitasking - tu Trash, tam Revo! Niesamowite! Spojrzaî na zegarek, dochodziîa pierwsza w nocy. Ciekawe czy tamci juû sië zoorientowali? Miaî nadziejë ûe nie. Musiaî czekaê na przebrniëcie tych szeôciu, moûe siedmiu haseî. Prawdopodobnie sîuûby kontroli nie dysponowaîy uprawnieniami umoûliwiajâcymi dalszâ ingerencjë w sieê, co byîo dla niego swego rodzaju szansâ. Nie mogâc znaleúê sië tam gdzie on byliby bezradni. Trop zaprowadziîby ich jedynie do koïcówki uniwersyteckiej i... nigdzie dalej!!! Przerwaî rozmyôlania gdyû rozlegî sië podwójny pisk - znak ûe program ustaliî hasîo. Przeczytaî je "Dzieï lotników odrzutowych". Kurwa!!! Ale majâ hasîa! A tak nawiasem mówiâc to czym sië róûni lotnik odrzutowy od zwykîego? Dziwne! Spojrzaî raz jeszcze na hasîo a potem na wydruk kontrolny programu. Dwie godziny, trzydzieôci trzy minuty. Cholera! Mógî sië nie wykrëciê! Pociâgnâî îyk kawy i ponownie zerknâî na wydruk. Pisk... pierwszy znak jest! Coô tu nie graîo!!! Program masë czasu poôwiëciî na rozszyfrowanie dwóch znaków. Tylko jakich? Kliknâî na Trash'a i ujrzaî listing swojego programu który aktualnie pracowaî na drugim komputerze. Menu 'Move' i skok do procedury gîównej. Nie zauwaûyî bîëdów, zresztâ to niemoûliwe, sprawdzaî go juû tyle razy! Wiëc na jakie znaki program poôwiëciî tyle czasu? Liter 'o' byîo trzy a wiëc nie... Kurwa!!!! Spacje!!! Dwie pierdolone spacje!!! Jak to usunâê? Poczâî energicznie szukaê tego fragmentu kodu, który odpowiadaî za podstawianie znaków. Nie ma kurwa!!! Nie ma!!! Szarpie myszkâ, kopie joystick! Rzuca sië na podîogë do rozrzuconych bezîadnie kartek. Nerwowe wertowanie nie przynosi rezultatów. Trochë spokojniej zasiada znowu do Amigi, przeklinajâc jednoczeônie zwyczaj nie robienia notatek. Po chwili odpala CED'a i wrzuca pierwszâ wersjë programu... z komentarzami!!! Jest!!! W koïcu! Ty chuju przeklëty! Bîogosîawiâc dawnâ dziaîalnoôê na Scenie, ustawia tylko adres nowej copperlisty, kompiluje program i korzystajâc z chwili przerwy w obliczeniach, podmienia go na trefny. Po rozwiâzaniu siódmego hasîa widaê wyraúnâ poprawë prëdkoôci. Wprawdzie znów straciî prawie dwie i póî godziny ale nie zdziwiî sië tym. Przecieû im dalej w las tym wiëcej drzew. Tu musi byê tak samo - im dale w gîâb NASA'owskich strukur, tym bardziej trudne i wymyôlne muszâ byê hasîa. Pisk!... pëkîa kolejna litera, tym razem 'r'. To dziwne ale nie zastanawiaî sië jeszcze jaki znak zostawi po sobie w serwerze. Moûe krótki napis typu "Byîem tu, nie dorwiecie mnie chuje!" albo "Zawsze bëdë lepszy od was!" Nie miaî ochoty teraz sië nad tym zastanawiaê, poniewaû znowu zaczëîy sië kîopoty. Program zameldowaî ûe nie rozpoznaje jednego ze znaków gîównej matrycy. Matryca skîadaîa sië z prawie 20000 znaków i to wîasnie z niej program dobieraî i podstawiaî znaki do haseî. Tym razem wystarczyîo pokierowaê sortowaniem tak aby znak zostaî zapamiëtany i potem ewentualnie wykorzystany. Wszystko wróciîo do normy. Program dalej pracowicie zliczaî rozwiâzania a Jerry pomyôlaî o starych. Ûeby go tylko nie zaskoczyli zbyt wczesnym powrotem. Wyjechali na trzy dni do Orlando, ale zdarzaîo sië ûe wracali prëdzej niû planowali. Sylvië wyekspediowaî na tygodniowâ wycieczkë do Kaliforni, mówiâc ûe musi wyjechaê z rodzicami a wiëc i tak nie mogliby sië spotykaê. W sumie wszystko zostaîo idealnie zgrane w czasie. Wyjazd starych i dziewczyny, start wahadîowca i zakoïczenie przygotowaï. Spojrzaî na ekran - nic zîego sië nie dziaîo, jego uwagë zwróciî wykres pracy procesora gîównego i koprocesorów. Wszystkie 'chipy' pracowaîy na peînych obrotach. Raz jeszcze pochwaliî w myôlach genialne dzieîo konstruktorów jakim byîy Amiga i wyszedî do kuchni przygotowaê kolejny termos kawy. Wyrwaî go z niej przeraúliwy pisk. Ciâgîy pisk!!! Kurwa!!! Majâ go!!! Rzuciî sië do komputerów i sprawdziî dane odnoônie poîâczeï z koïcówkâ uniwersytetu. Tak! Poîapali sië, ktoô weryfikowaî wszystkie kontakty z komputerem uniwerku w Miami. Cholera!!! Dobrze, ûe jego program koïczyî wîaônie rozprawë z siódmym hasîem. Nawet na nie nie spojrzaî, gdyû na monitorze pojawiî sië panel kontrolny Centrum Zarzâdzania Lotami Kosmicznymi NASA! Nie mógî uwierzyê, ûe to juû wszystko! Wybraî jednâ z opcji. Ekran zmieniî barwë na czarnâ i wypluî pierwsze informacje. Czytaî je ale w podôwiadomoôci rozwaûaî fakt tak îatwego dostania sië do 'ôrodka'. Odnosiî wraûenie, ûe nie wszystko byîo tu w porzâdku. Odwróciî sië do drugiego monitora i zaczâî sprawdzaê kody kontrolne poprzednich haseî. Czyûby naprawdë byîo ich tylko siedem? O Jezu... Juû wiedziaî!!! Co za kutasy!!! Po siódmym haôle podstawili trefny panel kontrolny liczâc na naiwnoôc wîamywacza. Sâdzili ûe bëdzie on na tyle gîupi ûe zacznie szaleê po bezwartoôciowych informacjach. Ten panel to zwykîa atrapa!!! Kurwa!!! Co robiê?! Wycofaî sië o jeden poziom i uruchomiî znów sekcjë do obliczeï. Niemal natychmiast program znalazî kolejnâ literë do hasîa. A wiëc byîo dîuûsze!!! O rany, ale daîby sië nabraê!!! Ale w takim razie co w tym czasie robili tamci?! Odpowiedú otrzymaî po niespeîna minucie. Przeciâgîy pisk gîoônika znowu wypeîniî pokój. Teraz zrozumiaî - podczas gdy intruz przeglâdaî podstawione dane, ochrona szîa jego tropem dâûâc do ustalenia numeru z którego dzwoniî. O to skurwysyny!!! Ale tak îatwo go nie dostanâ! Drugâ Amigâ podpiâî sië pod jeden z NASA'owskich terminali i obejrzaî spis poîâczeï. Byli na piâtym kodzie!!! Kurwa!!! Musieli dysponowaê gotowymi danymi. Pozostawaîo pytanie jak daleko mogâ siëgnâê??? Oby nie mieli takich kompetencji aby 'zakukaê' tam gdzie on. Pewnie ûe z czasem zadzwoniâ po kogoô 'wiëkszego' ale na razie próbowali dostaê go sami. Jednak ryzyko istniaîo zawsze. Jeôli w tym momencie znaleúliby sië na tym samym poziomie co on, to w niecaîâ godzinë pewnie juû siedziaîby za kratkami. Ustalenie numeru i wysîanie radiowozu miejscowej policji, byîoby tylko formalnoôciâ. Przerwaî te rozwaûania gdy program zameldowaî o poprawnoôci nowego hasîa. Nie czytajâc go natychmiast nakazaî podstawianie 'ósemki'. Ale nie byîo wcale ósmego kodu wejôciowego!!!!! Tym razem zobaczyî prawdziwe Centrum Sterowania!!! Yeeeaaaaa!!!!!!!!! Dokonaî tego!!! Byî w ôrodku jednego z najpilniej strzeûonych systemów USA!!! Wybraî opcjë 'Info'. Pokazaîo sië kolejne menu z mnóstwem innych opcji. Kliknâî myszâ na 'Global'. Ekran wypeîniî sië informacjami. Prawdë mówiâc nic z nich nie rozumiaî, ale chciaî po prostu sobie poczytaê. Wróciî do gîównego menu i kliknâî na kolejny gadget. Znowu masa fachowych, niezrozumiaîych danych. Kolejnâ godzinë poôwiëciî na przeglâdanie wszystkiego co go zainteresowaîo. Znalazî plik o nazwie 'Current Information'. Obejrzaî go. Plik zawieraî wszystkie ostatnie dane dotyczâce lotu wahadîowca Columbia. Musiaî byê uaktualniany co najmniej co dwie godziny. Postanowiî, ûe wîaônie w tym zbiorze pozostawi po sobie 'pamiâtkë'. Oczyma wyobraúni widziaî juû nagîówki na pierwszych stronach gazet i serwisy telewizyjne. "Wîamanie do sieci komputerowej NASA!", "Hacker w NASA!", "Nieznany wîamywacz sforsowaî oômiostopniowy system zabezpieczeï i wîamaî sië do sieci wewnëtrznej NASA!" Tak, tak zapewne bëdzie. Ale niech wiedzâ ûe sâ bezradni, ûe ich zabezpieczenia sâ kiepskie i po prostu banalne. Niech wiedzâ, ûe facet o nieco wiëkszych umiejëtnoôciach jest w stanie wymanewrowaê ochronë i zajrzeê do gîównego komputera!!!!!!!!!! Korzystajâc z edytora szybko zredagowaî wiadomoôê:"Byîem tu, gîupcy, wasze kody to bîahostka! Nie dostaniecie mnie nigdy!" Zgraî treôê do pliku z informacjami bieûâcymi i tak na koniec, bez ûadnego powodu, zamieniî cyfrë w jednej z danych z ósemki na piâtkë po czym wyîâczyî komputery!!! Dziëki temu nie musiaî sië martwiê przerwaniem poîâczenia, ostatni impuls mógîby go jeszcze zdradziê! A tak urywaî sië bezkarnie i anonimowo! Tamci byli bezradni! Z tâ ôwiadomoôciâ poîoûyî sië do îóûka i zasnâî niespokojnym, przerywanym snem. Przespaî osiemnaôcie bitych godzin! Pierwszâ czynnoôciâ po przebudzeniu byîo wîâczenie telewizora. Spodziewaî sië niezîych rewelacji! Jednak najwaûniejszâ informacjâ dnia nie byîo jego wîamanie. Wszyskie media donosiîy o katastrofie wahadîowca Columbia. Podobno przyczynâ tej tragedii byîa pomyîka komputera, który obliczajâc poprawkë kursowâ cyfrë osiem zamieniî na piëê ª1º0 Sagraelª0º0