ªpKRYTYKAª0 Ja, niûej podpisany, prawdopodobnie jeszcze zdrowy na ciele i umyôle, piszë ten ostatni w moim nieszczësnym ûyciu list. Do tej chwili wciâû nie wiem, czy postâpiîem sîusznie, czy teû nie. Zostaîo mi juû bardzo niewiele ûycia, pragnë wiëc opisaê to, co sië staîo. Nie jest to îatwe, rëce mi sië trzësâ, a dîugopis co chwila wypada mi na podîogë. Nie wiem wiëc, czy zdâûë sië tym podzieliê z tymi, którzy przeûyjâ. A podejrzewam, ûe nie bëdzie ich wielu... Ale bîagam na wszystkie ôwiëtoôci, podejmijcie walkë, aby moja ofiara nie poszîa na marne. Wiem, ûe nie jestem pierwszy, ani ûe nie bëdë ostatni. Ale mam nadziejë, ûe... Przepraszam, îzy cisnâ mi sië do oczu, ze wzruszenia nie mogë dokoïczyê tego zdania. Choê od tej chwili minëîo tylko kilka dni, czujë sië starszy o 50 lat. Tak, byîem wtedy mîody i gîupi... Nie chciaîem zrozumieê tego, o czym wiedzieli wszyscy. Gdy w swoim domu podzieliîem sië ze wszystkimi swojâ decyzjâ, dzieci uciekîy gdzieô w kât, a moja ûona zalaîa sië îzami. ª1º1"Ty naprawdë chcesz to zrobiê?"- pîakaîa - "Nie rób tego proszë! Pomyôl o mnie, o dzieciach, o sobie!"ª0º0 Reakcja wszystkich wydawaîa mi sië wtedy ômieszna i zwariowana. Dlaczego wtedy nie przejrzaîem na oczy, dlaczego gîëbiej nie zastanowiîem sië nad tym, co chcë zrobiê? Ale dzisiaj jest juû na to za póúno... º1Uwaûaîem sië wtedy za eksperta od gazetek komputerowych.º0 Czytaîem je caîymi dniami i nocami, mój pokój wrëcz tonâî w dyskach, a wciâû dochodziîy nowe. Nie jadîem, nie spaîem, zaniedbywaîem ûonë w îóûku i pracë - mojâ pasjâ byîy gazetki i tylko gazetki. Bardzo duûo teû pisaîem, a w moich artykuîach zajmowaîem sië gîównie krytykâ innych magazynów dyskowych. Krytykowaîem ostro, ale rzetelnie, wytykaîem z zegarmistrzowskâ precyzjâ nawet najdrobniejsze bîëdy w programie, grafice, tekôcie. Doba stawaîa sië dla mnie za krótka, ale nie stanowiîo to dla mnie najmniejszej przeszkody. Przyszedî jednak czas, abym sië wziâî za krytykë najwaûniejszego zinu: º2Fat Agnusº0. º1 Tak, nie mylicie sië, postanowiîem skrytykowaê Fat Agnusa!º0 Dîugo czekaîem na të chwilë, zajëty innymi sprawami. Duûo czasu zabraîo mi przygotowanie sië do pisania tego artykuîu, kilka razy przejrzaîem ostatnie numery Fat Agnusa. I zaczâîem pisaê... Myôlaîem, ûe przygotowaîem sië solidnie... º1Popeîniîem jednak bîâd, straszliwy bîâd.º0 Bîâd, który byê moûe juû za kilka minut skróci moje krótkie i mëczâce ûycie. To nic, ûe w przeciâgu kilku dni zgarbiaîem, posiwiaîem i urosîa mi broda. Wiem, ûe ONI tu przyjdâ... Zabijâ mnie, albo zrobiâ coô jeszcze gorszego. Kto? Naprawdë chcesz to wiedzieê? Jesteô tego pewien? Nie boisz sië ryzyka? To ci powiem. º3Ludzie z Fat Agnusa.º0 Nie sprawdziîem dokîadnie danych twórców tej gazetki, ich przestëpstw, ûyciorysów, nie sprawdziîem informacji, które zataili i nie opisali w swoim zinie. Nie sprawdziîem teû najdziwniejszych plotek, pogîosek i rewelacji, które czasami obijaîy mi sië o uszy. Nie wiedziaîem wiëc (bo i skâd mogîem wiedzieê?), ûe niewinnâ krytykâ Fat Agnusa w jakimô zinie podpiszë na siebie wyrok ômierci... Wiem, ûe przyjdâ po mnie. Oni majâ wszëdzie swoich ludzi. Byîem juû na policji, ale komisarz rozeômiaî mi sië w nos. Jego teû przekupili... Cofnëli mi pozwolenie na broï. Nie mam juû sië czym zastrzeliê, a tym bardziej broniê. To juû koniec. Byîo juû kilku ludzi, którzy krytykowali Fat Agnusa. Nie wiem, czy jeszcze ûyjâ. Albo sië ukrywajâ, albo gryzâ ziemië zalani kilkumetrowym sîupem betonu. Moûe faceci z Fat Agnusa kopiâ juû nastëpny grób? ONI zîych sîów pod adresem swojej gazetki nie zapominajâ nigdy... Nigdy teû nie wybaczajâ, wiëc nawet nie myôlë o tym, ûe mi wybaczâ. Zostaîem sam, mojâ najbliûszâ rodzinë odesîaîem daleko stâd. Chcë jâ chroniê, bo wiem, ûe i tak by nas znaleúli. A tak zapîacë tylko ja... Ostroûnie wyjrzaîem za okno. º1Juû sâ.º0 Widzë ich. Mogë poznaê kto jest kto, mimo czarnych kominiarek na twarzach. Kaûdy ma na sobie czarne elastyczne ubranie, a po lewej stronie piersi kaûdy ma plakietkë z literami FA. Do szerokiego pasa majâ przyczepione granaty, pistolety i zapasowe magazynki. Kaûdy z nich trzyma w rëku najnowszego AK-80 z bëbnowym magazynkiem zawierajâcym ponad setkë naboi. Oni nigdy nie oszczëdzajâ amunicji... To juû moje ostatnie sîowa... Kiedy ich zobaczysz tak ubranych, to zarëczam, ûe bëdâ to ostatni ludzie, jakich zobaczysz w ûyciu. Sîyszë delikatne zgrzytanie w zamku drzwi. Wîamujâ sië! Proszë was, walczcie o to, ûeby tak sië nigdy nie... º2Od Benka:º0 Do mojego znajomego wstâpiîem okoîo 22.00. Oprócz potwornego baîaganu, ochlapanych krwiâ ôcian i tej kartki nie znalazîem w domu nikogo... 13.04.94 ª1Od Redakcji:ª0 ª1º1EPILOG:ª0º0 Godzina 3.15. Wstaje dzieï. Nad rzekâ zalega jeszcze mgîa. Z czarnego mercedesa wysiada kilku mëûczyzn. Z bagaûnika wyciâgajâ podîuûny pakunek. Podchodzâ do lustra wody i wykonawszy kilka zamachów wrzucajâ przedmiot w toï... MIron: ª1º2- Nie wypîynie?º0ª0 Lifter: ª1º3- Stâd nigdy nie wypîywajâ...ª0º0