ªpKîopoty z pocztâ!ª0 Pewnego sîonecznego ranka jak zwykle zawitaî u mnie listonosz. Tym jednak razem oprócz normalnych listów dostaîem list z Urzëdu Pocztowego (jak to brzmi!). Z naiwnâ ciekawoôciâ otworzyîem go. To co tam znalazîem wprawiîo mnie w niezbyt przyjemny nastrój, byîo to coô w tym stylu: ª1º1"Prosimy pana...ª1º1 (mnie!) ª1º1o stawienie sië w Urzëdzie Pocztowym w godz. 9-15... blebleble..."ª0º0 Od razu zaczâîem podejrzewaê, ûe ma to coô wspólnego z fakowaniem znaczków. Jakieô 20 minut póúniej wparowaî do mnie niejaki Hudinsky/LBD. Wiadomoôê o tym sucker'skim liôcie z poczty go raczej trochë rozbawiîa. Zaîadowaliômy nasze butt'y do jego wehikuîu (126p) i pojechaliômy na pocztë, pocztë gîównâ, të z której dostaîem ten list. Zaraz przy wejôciu na pocztë wrzuciîem do skrzynki porcjë listów (znaczki fakowane of coz!). Znaleúliômy jakiô pokój, wszedîem i zagadaîem z babâ, która nastëpnie zadzwoniîa gdzieô i kazaîa mi poczekaê, bo zaraz przyjdzie szefowa. Po jakimô czasie (tak na oko to z póî minuty! Suxx, tyle czasu zmarnowanego!) do pokoju weszîa szefowa, stara baba! Poszliômy z niâ do innego pokoju, gdzie zaczëîa odprawiaê kazanie na temat uûywania znaczków dwa razy. (Ja jej oczywiôcie nie zamierzaîem powiedzieê, ûe kaûdego znaczka uûywam okoîo 10 razy, a czasem i jeszcze wiëcej!) Potem zapytaîa gdzie ja kupuje znaczki, no to jej kulturalnie odpowiedziaîem, ûe na poczcie. (A co moûe nie? Kupuje na poczcie, a ûe uûywam ich kilka razy... to juû co innego!) Potem pogadaîa sobie jeszcze trochë, np. o tym, ûe poczta jest jakâô tam instytucjâ, która bierze opîaty za wykonanie zlecenia (przekazania listu!) i takie inne bzdety. Potem daîa mi do rëki paczkë, w której byîo 19 moich listów, które wysîaîem jakiô czas temu (chyba ze trzy tygodnie!) Wszystkie byîy otwierane (*), w celu sprawdzenia mego adresy, tylko w jednym z nich znaleúli mój adres, suxx! A moûe to i lepiej, bo gdyby go nie znaleúli to by nie oddali listów... moje dyski! hehe! Potem sobie wyszliômy. Aha, zapomniaîem jeszcze dodaê, ûe Hudinsky, w czasie gdy baba do mnie nawijaîa staî sobie z uômiechem na ustach. Gdy doszliômy do wehikuîu zerknâîem dokîadniej na moje listy, wôród nich znalazîem jeden nie mój list, otworzyîem go ª1º1>>oj, nieîadnie<<ª0º0 i... o tym poczytaj sobie w artykule "Taki jakiô list!" ª1º1>>dziaî 'Rozrywka'<<ª0º0. To tyle, chyba... na pewno! Nic wiëcej zwiâzanego z tâ sprawâ sië nie wydarzyîo. To co tutaj napisaîem jest caîkowitâ prawdâ, macie na to moje sîowo, a poza tym to mam nawet ôwiadka! hehe! Szczegóî... Czy rzucam fakowanie znaczków? NIE, kategorycznie NIE! Niby po co? Jedyne co zamierzam zrobiê to przestaê przeginaê, co mi sië zdarzaîo doôê czësto, naklejaîem znaczki, które juû na pierwszy rzut oka wyglâdaîy perfidnie. Mam teû maîâ proôbë do moich kontaktów, postarajcie sië troszeczkë uwaûaê ze znaczkami, ale fakowaê Wam of coz nie zabraniam. Dobra, to by byîo na tyle tego artykuîu. º1Ludzie, pierdolcie pocztë!!!º0 Za pierwszym razem na pewno nic nikomu nie zrobiâ!!! A przynajmniej to sië jeszcze nie zdarzyîo, a nawet znam ludzi, którzy byli wzywani na pocztë po kilka razy i nic im nie zrobili. Poczta suxx! I tym oto akcentem koïczë ten artykuî. ª1º1 Ranger of Ladybird Design ª0º0 (*) - od Liftera: jeôli ktoô kiedyô wytnie wam taki numer - tzn. otworzy º1samº0 wasze listy to róbcie niesamowitâ aferë!!! Poczta NIE MA PRAWA otwieraê listów, za wyjâtkiem komisyjnego ustalenia adresu nadawcy gdy adres odbiorcy jest nieprawidîowy! W kaûdym innym wypadku na otwarcie listu potrzebna jest... ZGODA PROKURATORA! Zatem pod ûadnym pozorem nie zgadzajcie sië by ktoô otwieraî wam listy, ani teû abyôcie to wy otworzyli go w obecnoôci 'pocztówek' celem ustalenia nadawcy. Owszem - moûecie zgodziê sië na zapîacenie za sfakowane znaczki itp. Ale nic wiëcej! Otwarcie listu bez wiedzy i zgody nadawcy lub odbiorcy jest po prostu PRZESTËPSTWEM - naruszono bowiem wasze prawo do tajemnicy korespodencji , gwarantowane konstytucjâ!!! Pamiëtajcie - nie dajcie sië poczcie! Miaîem raz (niedawno) taki przypadek, (chciaîy bym przy nich otworzyî list ze znaczkami na których byîa ok. na 3 cm gruba warstwa ûóîtawego kleju) ale wyômiaîem baby w ûywe oczy; zapîaciê za znaczki mogë, otworzyê - nigdy, bo list jest mój i kij im do tego co jest w ôrodku! One mnie straszâ, ûe 'w takim razie wezwâ policjë' - a ja na to, ûe dobrze sië skîada, bo od razu zîoûë doniesienie o usiîowaniu îamania moich praw obywatelskich... ûebyôcie widzieli ich miny! (a sam fakt, ûe poczta PRZETRZYMAÎA kilkanaôcie listów to juû zupeînie inna afera, za którâ mogîyby polecieê gîowy!) Sorry za të dîugawâ dygresjë, ale jak widzë bezczelnoôê poczty nie ma granic!