Jak Pan A zakīadaī grupė Amon/Enema 2 [p[n[1 Prolog Pewien pan (a wīaōciwie chīopak, bo byī w wieku, w którym zazwyczaj zaczyna siė szkoīė ōredniā, ale my bėdziemy go nazywaź umownie panem A - w odróūnieniu od innych panów wystėpujācych w tej historii, których obdarzymy kolejnymi literami alfabetu) posiadaī komputer, w swoim mniemaniu od doōź dawna, juū ponad rok (rodzice go mu sprezentowali za īadnā cenzurkė). Ten czas upīynāī mu na zabawach róūnymi mniej lub bardziej rozwijajācymi grami, czasami nawet próbowaī pisaź programy w BASIC-u. Po pewnym czasie stwierdziī, ūe czas spėdzany przy komputerze powinien spoūytkowaź na coō bardziej twórczego. Przez caīy okres, w którym miaī komputer, zdobywaī wciāū nowe programy. W wiėkszoōci byīy to gry, ale czasami pojawiīy siė takie pereīki jak dema. Wprawdzie programy te do niczego konkretnego nie sīuūyīy, ale za to bardzo przyjemnie siė je oglādaīo, poniewaū fajnym obrazkom i innym efektom wizualnym towarzyszyīa muzyka, która czėstokroź byīa o wiele lepsza od tej znajdowanej w gierkach. Czasem wōród dyskietek z nowoōciami pan A znajdowaī takūe magazyny dyskowe, w których byīy caīkiem ciekawe artykuīy, mówiāce o sprawach róūnych, a takūe o tak zwanej Demoscenie. Na szczėōcie bohater tej opowieōci znaī kilka jėzyków (ūeby byź dokīadnym to piėź - polski, w gėbie, dwa w butach i niezbyt dobrze angielski) i to pozwoliīo mu czytaź takūe zachodnie magazyny. To wszystko daīo mu trochė do myōlenia i juū po paru chwilach (chwila jest tu jednostkā bliūej nie okreōlonā i moūe siė wahaź od dwóch momentów, aū do kilku zarazów - a te, jak wiemy, trwajā czasem dīuuuuugo, na przykīad, gdy mama poprosi o zrobienie porzādku w pokoju) stwierdziī, ūe i on zaīoūy grupė i zostanie czīonkiem sceny. Akt pierwszy: W krėgu lamerii Pan A zostaī wiėc liderem jednoosobowej grupy (to obecnie czėsta formacja), ale przykrzyīo mu siė samemu, wiėc uderzyī do swoich dwóch kolegów posiadajācych takie jak on komputery, aby przyīāczyli siė do niego. Pan B mieszkajācy w tym samym bloku, wiedziaī co to jest scena i od razu postanowiī przystaź do grupy, z panem C jednak byīo gorzej, gdyū okazaīo siė, ūe nie bardzo wie o co panu A wīaōciwie chodzi. W koļcu, natrėtnie proszony zgodziī siė, bo w sumie czemu nie. Teraz juū caīa trójka zasiadīa do obrad, jak nazwaź grupė (dla naszych potrzeb nazwijmy jā ABC) i jakie sobie nadaź ksywy. Myōlenie trwaīo trochė dīugo, ale w koļcu udaīo im siė. Wprawdzie nazwy byīy trochė bezsensowne, ale wynikaīo to ze sīabej znajomoōci angielskiego. Nastėpnie gorāco zapragnėli napisaź demo. Wkrótce okazaīo siė, ūe jėzyk BASIC nie nadaje siė do tego celu zupeīnie. Dlatego pan A postanowiī, ūe zacznie siė uczyź asemblera. W tym celu zakupiī kilka ksiāūek i pogrāūyī siė w lekturze zarówno wyūej wymienionych, jak i wszystkich pism komputerowych, do jakich miaī dostėp. W tym momencie zostawmy na chwilė pana A nie przeszkadzaāc mu w nauce i zobaczmy czym siė zajmowali panowie B i C. Pan B postanowiī, ūe zostanie swapperem, bo o takiej profesji czytaī kiedyō w jakimō dyskmagu. Zakupiī wiėc odpowiedniā iloōź kopert i dyskietek i powysyīaī je do kilkudziesiėciu ludzi, których adresy (opatrzone komentarzem 100% ANSWER !!!) znalazī w jednym z na chybiī trafiī wyczytanych magazynów. Oczywiōcie dyskietki wysīaī czyste, i doīāczyī list, ūe chciaīby siė wymieniaź, ūe jest ze ōwietnej, nowo powstaīej grupy i jeszcze napisaī parė zdaļ, które jakby na to nie patrzeź, wyglādaīy na podlizywanie. Nie wiadomo jednak czy to jego pech, czy teū wrodzona gīupota (tak, pan B akurat do geniuszy nie naleūaī) sprawiīy, ūe akurat magazyn, z którego braī adresy, nie byī pierwszej ōwieūoōci, prawdė mówiāc nie byī nawet drugiej, bo miaī juū trzy lata. Zatem dwóch spoōród adresatów zdāūyīo siė juū przeprowadziź, kilku znieniīo komputer, trzech w ogóle porzuciīo scenė, a reszta doīāczyīa do tzw. Elity i ograniczyīa swój swapping do kilku "równych sobie". W skutek tego wszyscy, do których dotarīy listy, potraktowali pana B jak lamera i postanowili mu wcale nie odpisywaź. Pan B czekaī na odpowiedzi caīe trzy tygodnie, wreszcie wkurzyī siė i takā samā przesyīkė, tym razem oburzajāc siė dlaczego nikt mu nie odpisuje. Na takie dictum nadeszīa jedna odpowiedś, w której ktoō zlitowaī siė nad biednym panem B i wytīumaczyī mu dlaczego nie otrzymaī odpowiedzi i jak na przyszīoōź powinien postėpowaź. Pan B bardzo siė zdenerwowaī i postanowiī zaprzestaź dziaīalnoōci na scenie i powróciź do tego co mu sprawiaīo najwiėcej przyjemnoōci, czyli grami w stylu Street Fighter. Nim jednak chwyciī za joystick, list ze wskazówkami przekazaī panu D, którego grupa poznaīa zupeīnie przez przypadek. Pan D zastosowaī siė do wskazówek wysyīajāc listy z nagranymi programami do poczātkujācych i mniej znanych grup. Tym razem odpowiedziano na wiėkszoōź listów, a zachėcony sukcesem pan D postanowiī na staīe wstāpiź w szeregi ABC. Pan C natomiast przeglādajāc nowe programy, które w miėdzyczasie zdobyī pan D, natknāī siė na program graficzny i poczuī w sobie duszė artysty. W prawdzie jego prace byīy na poczātku oglėdnie mówiāc niespecjalne, to jednak w miarė źwiczeļ, których na szczėōcie nie ūaīowaī, poziom jego prac stale siė podnosiī i po jakimō czasie dawaīo siė juū na nie patrzeź bez ūadnych skutków ubocznych, a po kilku miesiācach rysunki byīy nawet caīkiem przyzwoite. Grupa wysīaīa do papierowych magazynów ogīoszenia, ūe poszukuje kontaktu i nowych czīonków. Zanim nadszedī pierwszy odzew, pan A nauczyī siė asemblera na tyle, ūe mógī juū zrobiź pierwsze demko skīadajāce siė z trzech prostych intr. Grafika pana C wstawiona do intra byīa, moūna powiedzieź, na dobrym poziomie. A na dodatek grupa postanowiīa wydaź swój magazyn dyskowy. W koļcu nadeszīy odpowiedzi na ogīoszenie, byīo to kilka ofert swappingu i cztery propozycje przyīāczenia siė do ABC. I tak pan E byī zdolnym grafikiem, zostaī nawet przyjėty do grupy, ale potem okazaīo siė, ūe jest strasznie leniwy i ciėūko siė z nim skontaktowaź, dlatego ostatecznie zostaī wyrzucony. Z kolei umiejėtnoōci pana F okazaīy siė zbyt niskie, nawet jak na standard poczātkujācej grupki. Pan G byī poczātkujācym muzykiem. Wprawdze mieszkaī dosyź daleko, ale nie byīo problemu z kontaktem, poza tym grupa potrzebowaīa wīasnego muzyka. Natomiast pan H okazaī siė byź koderem, który byī mniej wiėcej tak samo zaawansowany jak pan A. Umiaī on jednak kilka innych sztuczek, dlatego obaj panowie wymienili siė doōwiadczeniami, co pozwoliīo podnieōź im doōź znacznie swoje umiejėtnoōci. Na dodatek dwóch koderów w grupie pozwoliīo na rozpoczėcie prac nad duūym demem. W miėdzyczasie pan D rozesīaī pierwsze demko (to skīadajāce siė z trzech intr) i "Magazyn" do wszystkich swoich kontaktów, a takūe do nowych ludzi. Okazaīo siė, ūe wysīanie wīasnych produkcji zaowocowaīo odpowiedziami od grup ōredniej klasy, a takūe od jednej z tych najlepszych w Polsce. W jednym z listów grupa dostaīa zaproszenie na party, które miaīo siė wkrótce odbyź. Byīa to znakomita okazja, ūeby zaistnieź na scenie i wydaź nowe demo, prawie juū ukoļczone. Na party pojechali wszyscy i bawili siė ōwietnie. Udaīo im siė poznaź wielu ludzi, zdobyź nowe kontakty i mnóstwo wiadomoōci na temat programowania, poznaź technikė robienia īadnych rysunków, itd. itp. Demo, które grupa wystawiīa na compention (konkurs), zajėīo co prawda dopiero szóste miejsce, ale grupa zostaīa juū zauwaūona i przyjėta do komputerowej spoīecznoōci, jednoczeōnie zdobywajāc poīnoprawne miejsce. Akt drugi: Na scenie Pan A rozmawiaī z liderem innej grupy, panem I, i doszedī do wniosku, ūe poīāczā swoje siīy. Grupa pana I przyīāczyīa siė do ABC i w ten sposób grupa pana A poszerzyīa siė o kolejnych nowych czīonków, panów I, J, K, L. Szczėōliwie wszyscy nowi ludzie mieszkali niedaleko, przynajmniej na tyle, ūe mogli swobodnie przyjeūdūaź do pana A by pogadaź, coō opracowaź i jeszcze tego samego dnia wróciź do domu. Wszyscy zaraz po powrocie z party zabrali siė do roboty. Swapperzy porozsyīali nowe demo gdzie siė tylko daīo. O dziwo tym razem odpowiedzieli prawie wszyscy adresaci, odpowiedzi przyszīy takūe z innych krajów. Na nastėpne party pojechaīa tylko czėōź grupy, w koļcu nie mieli jeszcze gotowego demka. Na szczėōcie prace ukoļczyli tuū przed kolejnym party i caīa, tym razem jeszcze liczniejsza grupa (w miėdzyczasie przyīāczyli siė dwaj nowi czīonkowie: N i M) pojechaīa na party. Nadeszīy wreszcie dīugo oczekiwane kompa. Tym razem pan C zajāī drugie miejsce w konkursie na grafikė, a pan K byī niewiele gorszy, bo jego rysunek zajāī wysokā czwartā lokatė. Obaj panowie byli proszeni by przejōź do jednej z najlepszych grup, ale zgodziī siė tylko pan K. Na tym samym party grupa ABC odniosīa sukces - jej demko zajėīo drugie miejsce, i to przegrywajāc zaledwie dziesiėcioma punktami. Od razu kilka osób zgīosiīo chėź przejōcia do ABC. Pan A przyjāī tylko czterech panów: O (grafika-kodera), P (muzyka), Q (swappera-kodera), R (modem-tradera). W ten sposób grupa zyskaīa nowe siīy, a dziėki panu R takūe szerszy kontakt z szerokim ōwiatem i zachodnimi BBS'ami. Z czasem grupa pana A stawaīa siė coraz bardziej prėūna i pomimo tego, ūe panowie L i N odeszli (jeden poszedī do wojska, a drugi zabujaī siė do szaleļstwa i dziewczyna przesīoniīa mu caīy ōwiat), zdobywaīa coraz wiėkszā sīawė. Takūe dlatego, ūe panowie M i I zaczėli bawiź siė w īamanie gierek. W koļcu doszli w tym do perfekcji i grupa wypuszczaīa co tydzieļ parė dyskietek z nowym stuff'em obdarzonym ich intrami. Teraz juū swapperzy nie potrzebowali szukaź nowych kontaktów, bo wszyscy szukali kontaktu z nimi. Prace nad nowym demem trwaīy teraz znacznie krócej, pomimo tego, ūe zawieraīo ono rewelacyjne efekty i bardzo dobrā grafikė, to udaīo siė je skoļczyź kilka minut przed deadline'em nastėpnego party. Tym razem prace czīonków grupy ABC zdobyīy wysokie uznanie. W kaūdej z konkurencji w pierwszej trójce byīa przynajmniej jedna z produkcji ABC, a ūadna z ich prac nie zajėīa miejsca niūszego niū piėtnaste. Ich demo byīo tak dobre, ūe zajėīo pierwsze miejsce i na dodatek wyraśnie wybijaīo siė z poōród innych. Od tej chwili czīonkowie ABC mogli uwaūaź siė za elitė. Akt trzeci: Elita Zdobywszy sobiė ugruntowanā pozycjė na scenie grupa nie popuōciīa pasa i nadal pracowaīa ciėūko. Dziėki nowemu czīowiekowi (pan S), który byī trochė starszy niū reszta i juū pracowaī, dziėki czemu mógī przeznaczyź wiėcej pieniėdzy na sprzėt, grupa zaīoūyīa wīasny BBS. Po pewnym czasie staī siė on doōź popularny, tak wiėc wszyscy mieli dostėp do nowych programów i dem. Pan A wpadī na pomysī, aby grupa ABC zorganizowaīa autorskie copy party. Nie byīo to īatwe do wykonania, w koļcu jednak zamiar zrealizowano. Moūe nie byīa to ūadna rewelacja, ale przyjechaīo sporo ludzi i party odniosīo sukces. Wszyscy mieli nadziejė, ūe w przyszīym roku party bėdzie wiėksze i jeszcze lepsze... Epilog Co siė dziaīo dalej? A dziaīo siė!!! Byīo jeszcze wiele party, dem, crack'ów i ōwietnej zabawy. Nie ma tu miejsca na pisanie o wszystkim. Wielu ludzi wymieniīo siė w grupie, gdyū niektórzy zmienili sprzėt (tfu! blaszaki), niektórzy w ogóle rzucili komputery, podczas gdy dla innych stawaīy siė one sposobem na ūycie (z czīonków grupy wyrosīo kilku programistów piszācych duūe programy i gry). Niektórzy bawiā siė jeszcze od czasu do czasu w demka, ale jedno trzeba przyznaź - wszyscy ciepīo wspominajā czas, w którym zawiāzaīy siė ich przyjaśnie, czas zabawy i pracy, czas w którym byli czīonkami ABC. A co staīo siė z samym panem A? Coū, to wīaōnie on napisaī dla was ten artykuī. Posīowie Wszystkie osoby, fakty i wydarzenia w powyūszym tekōcie sā fikcyjne, aczkolwiek oparte na obserwacji wielu demo-grup dziaīajācych w ciāgu ostatnich oōmiu lat na róūnych typach komputerów. Oczywiōcie w prawdziwym ūyciu zaīoūenie grupy nie jest tak proste, gdyū czėstokroź albo braknie zapaīu, albo talentu lub piėtrzāce siė trudnoōci nie pozwolā rozwināź skrzydeī. Ale moūe Wam siė uda ? Z magazynu "C&A" nr 8/95 przeklepaī Fighter For Future.