QuaST Party'97 Raport DrOczkins & Thorr 2 [p[1[n Data [31-3.08[1 staîa sië datâ znanâ, ale nie dla wszystkich. W szczególnoôci zaô nie dla Amigowców. Dlaczego? Ano dlatego, ûe jest to data Atarowskiego party [3QuaST[1. Tak sië skîada, ûe byliômy na tym party i chcemy sië z Wami podzieliê wraûeniami z niego. Po pierwsze moûe wytîumaczymy jakie to wiatry w ogóle zaniosîy nas do [3Ornety[1. Mimo iû w zasadzie jest to party Atarowskie to jednak co roku moûna tam spotkaê przedstawicieli wielu platform. Nas oczczywiôcie najbardziej interesuje ta amigowa czëôê z nich. Otóû [3Amigowców[1 byîo w sumie okoîo dziesiëciu. Niezbyt pokaúna liczba, ale na ogólnâ liczbë 180 ludzi zebranych na party to taka grupka odmieïców wystarczy. Jak îatwo na paluszkach moûna sobie policzyê party byîo [3trzydniowe[1, co jest o niebo lepszym rozwiâzaniem od dwudniowych party multikomputerowych jak [3Intel Outside 4[1 czy [3Gravity[1. Poza tym to organizatorzy bawili sië na miejscu juû od ôrody, wiëc o braku czasu nie mogîo byê mowy. Na party place dotarliômy popoîudniu pierwszego dnia. Przed wejôciem do budynku MDK czekaîa nas przeprawa przez kasë. Wjazd kosztowaî [325 zîotych[1 i za te pieniâûki mogliômy posiedzieê sobie trzy dni z przypiëtymi na piersiach [3kartkami[1 imitujâcymi identyfikatory. Przed wejôciem czekaîo nas jeszcze wypeînienie ankiety, czyli niepotrzebne zabieranie czasu. Jako ûe wôród sporej grupki zebranych ludzi nie natknëliômy sië na ûadnego Amigowca, postanowiliômy rozejrzeê sië trochë po sali. Na pierwszy ogieï poszedî [3RealTime Tekst[1. Oczywiôcie nie szîo go ominâê i szalone Amigowce odrazu zajëîy sië okupacjâ tego miejsca. Niestety dyûurna Atarynka byîa w stanie wskazujâcym... na [3zawieszenie[1 i musieliômy daê sobie z tym spokój. Zwiedziliômy jeszcze pokrótce barek ale cena piwa [3(2.6zî)[1 sprawiîa, ûe postanowiliômy sië poszwëdaê po mieôcie w poszukiwaniu czegoô do zwilûenia gardzioîek. Po krótkim czasie ([3Orneta[1 najwiëkszym miastem nie jest) znaleúliômy upragnione miejsce i po sowitym zaopatrzeniu sië zaczëliômy powoli i ociëûale posuwaê sie w stronë powrotnâ. Przed wejôciem strzeliliômy se jeszcze po piwku i wróciliômy na salë. Tam juû trwaîo [3baïka kompo[1. Byîo to jedno z rozlicznych crazy kompotów a polegaîo na odpowiednim rzucaniu monetâ. Nagrodâ byîo [3100 zî[1, wiëc ludziska sië starali. Potem mieliômy okazjë na popatrzenie sobie na zakres twórczoôci wszelkiej maôci atarynek, bo organizatorzy zaczëli puszczaê demka. Póúnym wieczorkiem zjawili sië w koïcu bracia Amigowcy. W krótkim czasie na stanowiskach bojowych postawiono juû trzy [3Amisie[1 o bardzo dobrej konfiguracji (np. Infinitiv, 40/25mhz, 16 MB ram, 12x CD-ROM, Monitor Amiga M1438s). Zaczëîa sië wiëc sesja produkcji amigowskich. Nie mieliômy jednak tych najnowszych produkcji, wiëc wytrzeszcz oczu atarowców byî cokolwiek ograniczony, ale i tak widoczny. Na tym upîynâî dzieï pierwszy. Drugi dzieï zastaî nas ôpiâcych w jak najdziwniejszych pozycjach. Prawdziwâ jednak klëskâ okazaîo sië to, ûe barek byî zamkniëty, a ûoîâdki stanowczo domagaîy sië gruntownego ôniadanka. I tak na gîodzie zaczëliômy poranny obchód sali. I znowu w nasze przekrwione oczëta wpadîo stanowisko z RealTime Tekstem. Tym razem atarynka obsîugujâca edytor dziaîaîa jak naleûy i w koïcu po wielu oczekiwaniach dosiedliômy sië i zaczëliômy siaê zniszczenie i chaos. Tak tak dokîadnie to co powiedziaîem, bo systemy Amigi i atarynki nieco sië od siebie róûniâ, wiëc mieliômy troszeczkë problemów. No ale po kilku bîëdach doszliômy do wprawy i powoli, bo powoli zaczëliômy klepaê swoje dyrdymaîy. O godzinie dziesiâtej nadszedî zbawienny moment dla wszystkich partowiczów, w koïcu otwarto bufet. Jednak dostanie sië tam nie naleûaîo do rzeczy najprostszych, bo na jedzonku zaleûaîo takûe pozostaîej 180-cio osobowej druûynie. Ceny ûareîka byîy podobnie wygórowane jak cena piwa, tak wiëc ûywiliômy sië tylko tak, ûeby nie umûeê. Po oszukaniu ûoîâdka rzuciliômy sië spowrotem na Amisie i dalej kontynuowaliômy przeglâdanie amigowego stafu. Tak koîo poîudnia zaczëîo sië [3game kompo[1. Polegaîo ono oczywiôcie na graniu. Jednak gra, w którâ przyszîo graê uczestnikom nie byîa zbyt pasjonujâca, no chyba ûe ktoô lubi przez godzinë oglâdaê jak ktoô inny gra w [3Tetrisa[1. Przy okazji nie obeszîo sië teû bez zawieszenia, ale to byîo tylko kilka razy. Towarzyszyîa temu oczywiôcie dosyê ûywa reakcja publicznoôci. Crazy kompotów byîo jeszcze trochë, ale nie ma tu miejsca na to ûeby je wszystkie opisaê. Poza tym to i tak cud, ûe pamiëtamy aû tyle. No nadszedî w koïcu czas na Competitions. Na pierwszy ogieï poszîo [3MSX compo[1. Szczerze mówiâc po sprzëcie z 16-to bitowymi kanaîami wiëcej sië spodziewaliômy, ale prace i tak byîy do posîuchania, to samo dotyczy maîego atari. Potem przyszedî czas na [3GFX compo[1. No tu juû byîo trochë gorzej. I znowu o ile na maîym atari poziom byî sîaby, o tyle na pozostaîych atarynkach nie byîo co oglâdaê (poza kilkoma wyjâtkami). No i nastâpiîa kilku godzinna przerwa, podczas krórej zrobiliômy kolejny obchód (Barek - RealTimeText - Piwko - Kibelek). Po przerwie rozpoczëîo sië [34 kB compo[1. Produkcje byîy na bardzo sîabym poziomie. Nawet [3128 kB intra[1 na Falcona zawieraîy tylko po kilka naprawdë biednych i starych efektów. Ûaîowaliômy, ûe nie przywieúliômy ze sobâ najnowszych inter na Amigë, w tym oczywiôcie rewelacyjnego Extela. Atarowcom szczeny by opadîy. [3Demo compo[1 jak zwykle rozpoczëîo sië z opóúnieniem. Najpierw pokazano produkcje na maîe Atari. Tu wymiëkîem ([3DrOczkins[1 compo przespaî). Phongi, gourandy, bumpy to juû na maîym Atari standard. Dosîownie trzeba byîo zbieraê szczëkë z podîogi. Póúniej przedstawiono dema na ST i Falcona. Tu sië mocno zawiodîem. Produkcje byîy sîabe. Przedstawiaîy efekty, które na mnie nie wywoîywaîy ûadnego wraûenia. Jeôli chodzi o tego typu produkcje to Amiga ûâdzi! Compo skoïczyîo sië póúno w nocy, chociaû moûe to byî juû ranek trzeciego dnia. Po przespaniu tych kilku godzinek udaliômy sië na dworzec, który byî... zamkniëty. Otworzono go dopiero przed siódmâ. Kupiliômy bilety, weszliômy do pociâgu i wcale nie ûaîowaliômy, ûe przyjechaliômy do Ornety. Ogólnie party byîo fajne. Przyjechaîo kilku Amigowców, wiëc czuliômy sië jak u siebie. Jedyne moje zastrzeûenia dotyczâ bufetu, który nie byî caîodobowy, a ceny przysparzaîy o zawrót gîowy. P.S. Pozdrawiamy poznanych Amigowców, czyli: [3Bizuna[1, [3Edydara[1, [3Protasa[1 i [3Visuala[1.