SMOK Byîo ich szeőciu. Zawsze. Trzech męţczyzn i trzy kobiety. Wędrowali ze sobć tak dîugo, ţe sami juţ nie pamiętali ile. San-Raal - Paladyn, Keranh - Zîodziej, Dran - Kleryk, Miriam - Mag, Cevola - wojownik, Kirath - mag. Kiedy byli razem byli nie do zwycięţenia. Kaţdy z nich uzupeîniaî pozostaîych, byli jak jedno ciaîo. Zawsze w niezmiennym szyku. Z przodu paladyn i wojowniczka, za nimi magowie, za magami zîodziej i kleryk. W ten sposób pokonali wiele potworów i niebezpieczeństw. Obecnie znajdowali się w lochach pod őwićtynić Evilmoon. Niebezpieczeństwo nadeszîo nagle, bez ostrzerzenia. Z bocznego korytarza wyskoczyî wielki smok. Nie byîo czasu na zastanawianie się skćd się tu wzićî. Pochodnia oőwietlaîa îeb dwa razy większy od îba konia, tuîów wijćcy się jak ciaîo węţa, jednak niewspóîmiernie masywniejszy. Najszybciej ocknćî się San-Raal uderzeniem miecza próbowaî odcićç jednć z îap potwora. Siîa ciosu byîa ogromna, mogîaby rozcićç czîowieka w zbroi pîytowej na póî. Jednak na potworze nie zrobiîa ona większego wraţenia. Smok spojrzaî na îapę jakby zdziwiony, ţe coő jest w stanie go zraniç po czym zaryczaî... W tym czasie reszta druţyny nie próţnowaîa: Dran rzuciî na druţynę Bîogosîawieństwo, w skutek którego wszyscy poczuli jak dopîywa do nich MOC, Miriam - rzuciîa jeden ze swoich ulubionych czarów "Ognistć Kulę" - pocisk uderzyî w smoka, rozlegî się dűwięk skwierczćcego tîuszcu, mimo to smok atakowaî dalej. W tym samym momencie zaatakowaîy Cevolla i Kirath. Cewolla uderzyîa swoimi mieczami starajćc się trafiç w oczy potwora, Kirath rzuciîa czar "Uderzenie Pioruna". Kiedy prćd o ogromnym natęţeniu przechodziî przez ciaîo smoka - ten jak kondensator pochîonćî go. Zaryczaî i zaatakowaî. Palladyn otrzymaî okropne uderzenie, na szczęőcie zbroja pîytowa obroniîa go przed pazurami, gdy smok szykowaî się do następnego ciosu, magowie zdćţyli rzuciç kilka pomniejszych czarów: Magiczne Pociski, Kwaőne Strzaîy, natomiast kleryk cićgle rzucaî zaklęcia uzdrawiajćce. Smok znowu zaatakowaî, byî juţ trochę zmęczony. Paladyn ustawiî się tak, ţe smok siîć rozpędu nabiî się na miecz. Siîa uderzenia smoka byîa tak ogromna, ţe San-Raal zostaî odrzucony 10 metrów w bok. Jednak jedna z îap potwora byîa juţ bezuţyteczna. Tu nadarzyîa się okazja dla zîodzieja. Byî mistrzem w posîugiwaniu się procć, Kamienie przez niego wyrzucanie nie mogîy wprawdzie uczyniç większej szkody smokowi, ale skutecznie odcićgaîy jego uwagę. Na mjejsce San-Raal'a weszîa Miriam, Zastosowaîa czar "Pîonćce dîonie" - języki ognia strzeliîy z jej palców prosto w pysk potwora. Ohydna morda cofnęîa się na chwilę. Smok byî wyczerpany - Miaî wybite jedno oko, prawie odciętć prawć îapę, byî popalony i poraniony. Mimo tego atakowaî dalej. Magowie sîaniali się na nogach z wyczerpania, Paladyn leţaî nieprzytomny pod murem. Nadeszîa decydujćca chwila. Albo on - albo my - powiedziaîa Kirath rzucajćc zaklęcie "Stoţek Zimna". (Zaklęcie tworzyîo obszar, w którym temperatura spadaîa do zera absolutnego, byîo to jedno z bardziej skutecznych zaklęç, niebezpieczeństwo polegaîo na tym, ţe niektóre smoki byîy odporne na to zaklęcie, tak jak na "Uderzenie Pioruna" i mogîy odbiç je w kierunku druţyny) Kirath wykrzyczaîa formuîę zaklęcia. Przez moment wszystko zastygîo w bezruchu. Potem poczuli bijćce od gada przeraţliwe zimno. Z tyîu nadleciaî kamień i uderzyî w gîowę smoka, pojawiîo się pęknięcie. Cevolla z caîej siîy uderzyîa mieczami i smok rozpadî się na miliony kawaîeczków. Wszysy przytomni odetchneli z ulgć, Dran zaraz zajćî się najbardziej poszkodowanym Paladynem. Kiedy wszycy byli juţ w miarę do uţytku znaleűli sobie zauîek i odpoczywali przez dwie doby. Potem ruszuli dalej... Jeőli komuő się to podobaîo to niech napisze, moţe do następnej Silesii znowu coő takiego skrobnę... SinuS of ILS