******************** * CIEKAWA OPOWIEÕĒ * ******************** --------------------------------------------------------------- --------------------------------------------------------------- Wyszedīem przez okno. W gruncie rzeczy wyszīo mi to na dobre. Dīugi lot z dziesiętego piźtra podziaīaī kojęco na moje rozkoīatane nerwy. Nagle ujrzaīem przelatujęcego obok mnie skina. Co tu robisz??? - spytaīem, a on na to - Wiedziaīem že bźdź fruwaē, nawet bez namoczenia, pospadamy razem??? - zapytaī na wysokoõci czwartego piźtra. Upadek byī nawet przyjemny, može dlatego, že wpadīem do wiaderka niemowlaka bawięcego siź w pobliskiej piaskownicy. Kolega skin ležaī pod karuzelę... Bźdęc istotę humanitarnę podeszīem do dogorywajęcego skina (koleõ nie miaī szczźõcia i nie trafiī do wiaderka) - zmieniīem mu glanem fizjonomiź twarzy, co wpīynźīo na znaczny wzrost jego popularnoõci u kobiet. A tak swoję drogę nie byīo co zmieniaē. Biedny - westchnęīem - naīožyīem mu na uszy sīuchawki i puõciīem Johanna Straussa. Skin skoczyī jak poīaskotany. Zastrzelcie mnie - krzyknęī - bo pierwiej zniosź kupź, niž wysīucham tego do końca. Koleõ - wyrzekīem - z tego co powiedziaīeõ dochodzź do wniosku že jesteõ niech(l)ujny, garbaty, niski i masz maīego ptaszka!!! Nie jesteõ zbyt parlamentarny - stwierdziī skin - po czym īyknęī John'ego Walkera i popadī w bīogie zapomnienie. W butelce zostaīo jeszcze co nieco cieczy, którę niezwīocznie spožyīem. Czy wiecie jak trudno nabiē skina w butelkź??? Pomimo szóstego stopnia szybkoõci kompresji nie daīem rady spakowaē go caīego. Zresztę jedna wystajęca noga to jeszcze nie tragedia. Wyžej wymieniona noga zostaīa usuniźta przy pomocy podrźcznej piīy īańcuchowej i garõci suszonych õliwek. Po co õliwki???, ano trzeba coõ žuē podczas roboty, która byīa bardzo, bardzo, bardzo, ale to bardzo przyjemna (gdyby tylko nie ta krew pryskajęca na moję õniežnobiaīę koszulkź...). Rozpaliīem ognisko i nadziaīem nogź na ruszt. Zaskwierczaīo, zaõmierdziaīo i zgasīo. Delikatnie ugryzīem - Mhhhhmmmmm - caīkiem smaczne, tylko guma z podeszwy skinowskiego glana capiīa okropnie. Ale ogólnie nie jest ūle przynajmniej siź najadīem. I nic nie przerwaīoby mojej sielankowej konsumpcji, gdyby na horyzoncie nie pojawiī siź dziwny, zamaskowany osobnik. "BIAĪY" - powiedziaī - po czym wycięgnęī podrźcznę gīowicź atomowę. Trzy, dwa, jeden, jeb. Nie wypaliīa. Goręco siź robi - pomyõlaīem - no to kurde trzeba go bździe rozīožyē na czynniki pierwsze (czytaj kwany, kwarki, skwarki itp.). Biaīy podszedī. Rzeczywiõcie byī biaīy. Biaīe wīosy, biaīa skóra, biaīa koszulka (prawie tak biaīa jak moja przed przygodę ze skinem), biaīe spodnie, i nawet biaīe oje. (pedaī jakiõ cy-cuõ). Wtem biaīy odwróciī siź i (jednak) gīowica wypaliīa. Poczuīem jak rozkīadam siź na czynniki pierwsze - "poczekaj to gupku gupi, jak ciź dorwź w innej rzeczywistoõci..." - zdęžyīem tylko powiedzieē. W nastźpnej chwili poczuīem lekkie ciepīo wybuchu atomowego. Poczuīem takže jak kaszanka trysnźīa mi z uszu, sprajty lataīy mi przed oczami, a w jamie brzusznej kotīowaīa siź plazma na 5 bitplanach. Rozkīad następiī dosyē szybko - ogólnie byīo przyjemnie... ---------------------------------------------------------------- ---------------------------------------------------------------- Opowieõē zostaīa napisana na lekcji miermnictwa pod kierunkiem (jakžeby inaczej): SinuS'a / Illusion przy pomocy osób postronnych (lecz bardzo wažnych, w końcy trzy czwarte opowieõci to juž coõ): Skalara Shoguna / Taboo Harpoona / Asphyxia Ps. Jeõli podoba wam siź coõ takiego to piszcie, lekcji miernictwa mamy dužoooo...