PRZEPROSINY Ten artykuî dedykowany jest sierţantowi Kieîbasie, z którego tak őmialiőmy się podczas akademi szkolnej... Niestety jestem dręczony wyrzutami sumienia, poniewaţ... A zresztć opowiem te krótkć, acz tragicznć historię od poczćtku do końca. Byîa szósta czy siódma klasa szkoîy podstawowej. (gdzieő tak pięç lat temu) pamiętam to wydarzenie jakby miaîo mjejsce dzisiaj. Akurat miaîa byç matematyka, czy inna biologia. Pani powiedziaîa nam, ţe idziemy pod pomnik ţoînierza polskiego, bo jest jakies őwięto. Oczywiőcie wszycy ucieszyliőmy się niepomiernie. Zakîadaliőmy szaliki, kurtki, rękawiczki, czapki itp. W końcu jest - wyjőcie. Dobra idziemy. Gadamy o filmach, przechwalamy się kto co widziaî, i kto pali papierosy... Potem byîa ulica, i dwa samochody stanęîy ţeby nas przepuőciç. Pamiętam, ţe poczuîem się wtedy bardzo waţny, ktoő stawaî specjalnie ţeby NAS przepuőciç. Szliőmy jeszcze trochę, aţ w końcu dotarliőmy do naszego pomnika. Byîo juz tam kilka naszych klas i kilka z pedaîówy numer dwanaőcie. Zaraz oczywiőcie rozpoczeliőmy wojnę. Wojna - wojnć, a uroczystoőç tuţ, tuţ. Byî nawet pan z kamerć. Wtedy nie odczuwaîem jeszcze podniosîoőci tej chwili (niestety). Akademia rozpoczęîa się, po okoîo dziesięciu minutach ględzenia pewna pani krzyknęîa: Mîodzierzy!!! - zaklinam was... Czarownica - walnćî ktoő - i wszyscy lali ze őmiechu. Jeden z zaczarowanych wypchnięty przez kolegów znalazî się nagle na őrodku placu, spojrzenia wszystkich skierowaîy się ku niemu. Byîo mi go szkoda kiedy wracaî ze spuszczonć gîowć... Potem jakiő ţoînierz zaczćî wyczytywaç jakieő nazwiska, i wőród nich pojawiîo się wîaőnie twoje sierţancie - Kieîbaso. My nieuczone prostaki rykneliőmy wtedy őmiechem, myőlę, ţe musiaîo ci byç wtedy bardzo przykro. Ja równieţ őmiaîem się jak osioî wraz z innymi. Teraz jestem na tyle dorosîy, aby zrozumieç co musiaîeő wtedy odczuwaç, i jeőli czytasz to, chciaîbym przeprosiç cię z caîego serca i oőwiadczyç, ţe juţ nigdy nie będę się nabijaî z niczyjego nazwiska. Wybacz mi... SinuS of Illusion