Przeţyjmy to jeszcze raz... MOUNTAIN CONGRESS '93 by Applause! I oto kolejne "boskie" COPY-PARTY mamy juţ za sobć! Coo? Jakie tam ono byîo "boskie"? Takie to moţe byç tylko w Warszawie! (To chyba oczywiste - nie ma więcej Docentów w Polsce...) Jakie byîo - takie byîo, ale naprawdę mogîo byç lepsze. No dobrze, ale nie będę uprzedzaî faktów i przypomnę wszystko po kolei. Na ostatnim party w Warszawie grupa GRACE-PL zapowiedziaîa kolejne party w Ţywcu. Z tego powodu zostaîo wydane intro, zapraszajćce na tć imprezę. Jednak z pierwszej wersji tego intra nie moţna byîo dokîadnie dowiedzieç się, kiedy ma się ono odbyç, poniewaţ daty byîy w nim trochę pomieszane. Fakt ten byî pierwszym zwiastunem nieszczęőç, nadcićgajćcych na GRACE. Wprawdzie po jakimő czasie intro zostaje poprawione, ale w kilka dni póűniej międzynarodowa grupa GRACE przestaje istnieç. Siîć woli i nasze GRACE się rozpada, jednak po kilku dniach odradza się jako nowa grupa: APPLAUSE! Nie wiem, czy wiecie, ale APPLAUSE istniaîo juţ wczeőniej, jednak daîo o sobie znaç dopiero po przyîćczeniu się membersów z starego GRACE. Pierwsza powaţna data byîa wyznaczona na 16-17-18 kwietnia i wszyscy wîaőnie na te dni byli przygotowani. Aţ tu nagle, tydzień przed zamierzonym terminem APPLAUSE przenosi termin. Najpierw na 30.IV-1.V-2.V, a potem ostatecznie na 1-2-3 MAJA 1993. Zmieniajć się zresztć nie tylko dni, ale i godziny rozpoczęcia, ale nie bćdűmy tacy szczegóîowi. Z zmiany terminu chyba najbardziej cieszyli się koderzy wszystkich grup, którzy zyskali jeszcze kilka dni na dokończenie swoich dzieî. Chociaţ niektórym i tak się nie udaîo skończyç demosów (np. grupa FCI z Poznania). I to wszystko, co wypadaîo by wiedzieç z historii naszej sceny na ten temat. Sprawdzian za tydzień... Chciaîbym teraz opisaç Wam (czyli czytelnikom Zig Zag'a) moje przeţycia podczas przygotowań, podróţy i samego party. Aha, zapomniaîem się przedstawiç. Jestem NORBY, swapper grupy INVESTATION, więc jeőli szukasz kontaktu... Ooops, to nie ten tekst, poszukaj mojego adresu w ogîoszeniach. Zapewne dziwisz się drogi czytelniku, dlaczego tekst ten ukazuje się w Zig Zag'u, a nie w Fat Agnus'ie? Ano dlatego, ţe zdaje się obiecaîem NINJY na party coő napisaç do Zig Zag'a i tym artykuîem speîniam tć obietnicę! A więc, byîo to tak... Tydzień przed party wybraîem się do Wrocîawia, aby uzgodniç z grupć, kto, czym i kiedy jedzie. Oczywiőcie jeszcze nikt nic nie wiedziaî, ale wszyscy wiedzieli, ţe wódka będzie na pewno. I to wystarczy. Kilka osób miaîo nie jechaç w ogóle, ale wystarczyîo dodaç jeszcze kilka butelek, aby wszystkie wćtpliwoőci zostaîy rozwiane. Po gieîdzie, wraz z kilkoma czîonkami naszej grupy wybraliőmy się do TAP'a - naszego kodera, aby zobaczyç jak idć prace nad naszym demem. Razem ze mnć do mojego maîego samochodziku (DUŢY FIAT COMBI) weszîo jeszcze kilka osób: SCORPIK/PSL, ZIEMNIAK/INV, DR.D/INV, TRADER/INV, DAN/INV, WALT/INV, RESET/INV i mój mîodszy brat. Zauwaţyîem, ţe Fiaty sć bardzo pakowne i 9 osób mieőci się w nich bez trudu. Zaczćî się rajd po Wrocîawiu i po maîych kîopotach (oni mi kaţć jechaç prosto, a droga jest tylko w lewo lub prawo) docieramy na miejsce. Otwieram drzwi i 4 osoby wytaczajć się na jezdnię, tylko po to, aby następni mogli po nich podeptaç. TAP bardzo się zdziwiî, widzćc 9 osób pod swoimi drzwiami, ale nie miaî wyjőcia, gdyţ po chwili to on staî pod drzwiami, a reszta byîa w őrodku. Pokoik, jak pokoik, maîy, schludny i oczywiőcie wyTAPetowany. Okazaîo się, ţe demo jest juţ prawie gotowe, jednak na razie jest jeszcze w rozsypce. Po obejrzeniu kilku częőci wszyscy jednoznacznie stwierdzili, ţe wygramy (!!!). Potem popatrzyliőmy jeszcze na kilka nowych demek, (SCORPIK stwierdziî, ţe chyba nigdy nie nauczy się robiç takich syntetyków jak w CHIPMANII), grzecznie podziękowaliőmy TAP'owi i, niszczćc kilka kwiatów i podpalajćc dywan, powoli wynieőliőmy się z jego przytulnego mieszkanka. W tym momencie byîo juţ nas tylko siedmiu. Podwiozîem DR.D pod sam dom, a potem nasze towarzystwo opuőciî takţe TRADER i tylko w pięciu jechaliőmy dalej. Miaîem zamiar odwieűç SCORPIKA'a do jego domu, ale niestety, zamiaru tego nigdy nie zrealizowaîem, gdyţ jadćc sobie grzecznie stwierdziîem, ţe őmierdzi jakćő spaleniznć. Jakieţ byîo nasze zdziwienie (SCORPIK aţ wyskoczyî na őrodku jezdni z samochodu!), gdy jakiő goőciu krzyknćî nam: "PALICIE SIĘ !!!" Moja reakcja byîa natychmiastowa: ostry skręt w prawo i natychmiastowa ewakuacja wozu! Okazaîo się, ţe faktycznie, spod naszego samochodu wydobywajć się kîęby dymu. Zaczęîy się jaraç klocki hamulcowe. SCORPIK zrezygnowaî z dalszej jazdy... - To ja juţ pójdę, chîopaki! - Ej, stój! - Czeőç !!! Wîaőnie jedzie tramwaj! I juţ go nie byîo. To się nazywa prawdziwe poőwięcenie dla kolegów i podanie pomocnej dîoni w potrzebie. No ale nic, zostaî mi jescze ZIEMNIAK i RESET do pomocy, bo mój brat gdzieő wypadî po drodze. Poczekaliőmy chwilę, aţ samochód ostygnie i spokojnie (tzn. bez niepotrzebnego hamowania) pojechaliőmy dalej. Na jakimő skrzyţowaniu wysiadî takţe i ZIEMNIAK (musiaî to biedak robiç w biegu, bo nie mogîem bez waţnej przyczyny przyciskaç pedaîu hamulca!), więc juţ spokojnie mogîem wróciç do mojego rodzinnego miasta, Milicza. Ah, byîbym zapomniaî. Po drodze wstćpiliőmy na pizzę do jakiegoő baru, gdzie zostawiîem mojć torbę i musiaîem póűniej po nić wracaç (ok. 100 km w obie strony), ale na szczęőcie nikt jej nie ukradî. Następnego dnia rano, okazaîo się, ţe samochód na razie nie nadaje się do uţytku, poniewaţ wysiadîy hamulce, akumulator, rozrusznik i na dodatek jedna opona jest przebita, ale ja oczywiőcie o niczym nie wiedziaîam i ja tego nie zrobiîem... W czwartek zadzwoniîem do DR.D i dowiedziaîem się, ţe jedziemy pocićgiem gdzieő okoîo 1.00, ale fajnie by byîo, jakbym na 20.00 byî juţ we Wrocîawiu. Nie ma sprawy - z Milicza wyjechaîem o godzinie 17.00. Dla mnie w tej chwili zaczęîo się COPY-PARTY... Szczęőliwie dotarîem do domu DR.D i przycisnćîem przycisk dzwonka. Czekam, czekam, czekam... Jeszcze raz nacisnćîem przycisk, a potem nacisnćîem go i przez kilka minut nie puszczaîem. I ...nic. Dopiero po okoîo 10-ciu minutach usîyszaîem, ţe ktoő podbiega do drzwi, naciska klamkę i... otworzyîy się drzwi po przeciwnej stronie. Szlag mnie trafiî i zaczćîem krzyczeç, waliç i kopaç drzwi DR.D. Kiedy osîabiony opadîem na podîogę, DR.D otwiera powoli swoje wrota i rzuca hasîo: CZEŐÇ! DÎUGO CZEKASZ? Dobiîo mnie to i nic nie odpowiedziawszy, îaduję się do