Wylot miaîem punktualny. Nawet nie wiem, jakim leciaîem samolotem. Po parunastu minutach lotu podano pyszne őniadanie. Podczas gdy gdzieő sobie lecieliőmy, czytaîem Financial Times a przy okazji doczytaîem się, ţe w Polsce jest najwięcej magnetowidów spoőród caîej wschodniej Europy. Lot byî do Frankfurtu, więc jakie byîo moje zdziwienie, kiedy po godzine lotu wylćdowaliőmy w... Pradze !!! Tam mieliőmy okoîo trzydziestominutowy postój, podczas którego odbyîa się kontrola samolotu przez ITS (Międzynarodowa Ochrona Transportu). Ogólne nudy przerwali wchodzćcy czescy pasaţerowie. Po niecaîej godzinie od momentu wystartowania w chwili, kiedy wîaőnie popijaîem sobie Sprite'a, rozpoczęîo się lćdowanie, które trwaîo okoîo dwudziestu minut. Nigdy nie pij ţadnych gazowanych napoi podczas lćdowania !!! Pozostawiam to wydarzenie bez komentarza... Wylćdowaliőmy o dziesićtej piętnaőcie. Na lotnisko dowieziono nas autokarem. Następnie innym autokarem podwieziono nas do stanowiska odlotu do Cincinatti. Miaîem aţ trzy godziny wolnego czasu. Co ciekawego, lotnisko w Warszawie znacznie bardziej mi się podobaîo niţ lotnisko we Frankfurcie. Czekajćc na odlot, podziwaîem marsjański krajobraz wykîadziny podîogowej... Dziesićta pięçdziesićt - nic ciekawego się nie wydarzyîo. Trzynasta - wpuszczajć nas na odprawę celnć. O trzynastej trzydzieőci pięç mamy odlot. Caîkowita kontrola nad sytuacjć. Druga trzydzieőci szeőç - po ponad godzinnym opóűnieniu wchodzimy na pokîad samolotu i czekamy kolejne piętnaőcie minut na start. Po maîym zamieszaniu koîo mnie siadî Amerykanin, który wîaőnie wracaî z Moskwy. Szybko podjęliőmy jakiő temat do rozmowy. O siedemnastej podano smakowity obiad. Z okna moţna byîo podziwiaç wspaniaîe widoki Atlantyku. Nawet nie zauwaţyîem, kiedy nastaîa póînoc i zaczęîo się lćdowanie. Trzeba przyznaç, ţe amerykańscy piloci sć równie dobrzy jak polscy. No, ale wracajćc do opowiadania, w Stanach byîa godzina osiemnasta (pićtek), a ja następny samolot miaîem o godzinie osiemnastej osiem. Na lotnisku przydzielono mi chîopaka, o wzroőcie dwa dziesięç, w charakterze konwojenta. Odprawa celna odbyîa się bardzo szybko, potem prawie biegiem pobiegliőmy przez bydynek lotniska do stanowiska odlotowego i wszystko byîoby pięknie i wspaniaîe, gdyby nie to, ţe przybyliőmy o dwie minuty za póţno... Co to za niezapomniane uczucie, kiedy wîaőnie spóţniasz się na samolot. Ale jak juţ Ci napisaîem, miaîem przydzielonć opiekę, która mnie w tej sytuacji wybawiîa - mianowicie dostaîem bilet na następny samolot do Waszyngtonu D.C., ale z nowć niespodziankć - bilet byî na dwa loty - pierwszy do Pittsburga a drugi dopiero do celu mojej podróţy, czyli Waszyngtonu D.C. Po zaîatwieniu sprawy z biletem udaliőmy się do poczekalni, gdzie rozstaîem się z moim opiekunem. Do odlotu byîo jeszcze ponad godzinę, więc z nudów zaczćîem spisywaç to, co się wokóî mnie dziaîo. I tak , na przeciw mnie, okoîo czteroletni chîopiec z odgîosem przeraűliwego charczenia wcićga powietrze, które następnie za pomocć rurki dmucha do puszki Coca-Coli. Wîaőnie mu się znudziîo i zaczćî rozmawiaç z dziadkiem. Po jakimő czasie po chîopca przyszîa babcia z Jasiem i Maîgosić, i wszyscy przystćpili do orgii. A tak przy okazji, to wîaőnie się dowiedziaîęm, ţe babcie nie lubić lataç na miotîach, co za szkoda. Czekajćc na odlot zaczćîem sobie robiç maîe podliczenia, z których wynikîo, ţe upîynęîy juţ dwadzieőcia cztery godziny, od momentu kiedy ostatni raz spaîem, od piętnastu godzin rozmawiaîem wyîćcznie po angielsku, od dwóch godzin nic nie jadîęm, a tak w ogóle, to chîopczyk wîaőnie skończyî Coca-Colę i solidnie sobie beknćî. Na ogromnym telewizorze, który őmiaîo moţna by nazwaç BigScreen'em, od czasu do czasu wyőwietlany byî stan pogody w caîych Stanach, więc wiedziaîem, jaka pogoda będzie mnie czekaîa w Virginii. W taki oto sposób spędzajćc czas, doczekaîem się samolotu. Spóţniç się na odlot to jeszcze pestka, ale pomyliç się i wsićőç do niewîaőciwego samolotu, to juţ jest sztuka ! Autentycznie - jedna z pasaţerek pomyliîa sobie samoloty, i uzmysîowiîa to sobie dopiero po komunikacie pilota o docelowym kierunku lotu. Po godzinie lotu byîo kolejne lćdowanie. W poczekalni znalazîem się o trzeciej trzydzieőci (czasu polskiego). Przed odlotem do Waszyngtonu D.C. miaîem jeszcze jednć przygodę - na dziewięç minut przed odlotem űle poinformowano mnie o stanowisku odlotu samolotu i wystarczyîaby tylko jedna minuta, abym znowu spóűniî się na samolot. Na miejsce doleciaîem bez większych kîopotów. Na lotnisku przywitaî mnie tata wraz z Elć (czyli jego ţonć), odebraliőmy bagaţe i odjechaliőmy do domu. Gdy kîadîem się spaç, byîa godzina pierwsza (czasu polskiego - siódma), czyli caîa podróţ zajęîa mi zaledwie trzydzieőci godzin ... I tak oto zakończyîa się moja wyprawa do Dale City, która tak jak się spodziewaîem, miaîa wiele niespodzianek i uroków. O.k, myőlę, ţe tyle na tyle na temat podróţy, tera przejdę do konkretów. Jednak wybraîem IBM. Przyczyniîo się do tego kilka powodów - po pierwsze, komputery typu IBM sć tu najliczniejszym klonem - sć najlepiej oprogramowane, a co za tym idzie software i hardware jest najtańsze. Po drugie, nie bardzo sobie wyobraţam komunikacji pomiędzy mnć a caîć resztć ludzi, z którymi utrzymywaîem kontakty (w Europie). Po trzecie, postanowiîem na serio zajćç się muzykć - tzn. chcę nauczyç się porzćdnie graç na klawiaturze, a dopiero potem wzićç się za komponowanie. Mogę Cię jedak pocieszyç, ţe nie ma lepszego komputera od Amigi pod względem tego, co robi. Zdćţyîem juţ zapoznaç się z moţliwoőciami IBM. Poniewaţ mam doőç dobre parametry komputera (386 - 40MHZ, 4 MB Ram, 64 KB Cache, turbo, 1.2 MB i 1.44 MB stacje dysków, 105 MB hard drive; SVGA + monitor SVGA, myszę (nawyk po Amidze), drukarkę Toshiby; Dos 5.0 i Windows 3.1 ), prawie wszystkie nowe programy mogć chodziç. Poniewaţ napaliîem się na muzykę, kupiîem bardzo rozsîawionć kartę muzycznć SOUND BLASTER PRO, ale po dwóch tygodniach uţytkowania oddaîem. Nie ma jak porzćdne sample - ta karta oferowaîa jedynie dzwięki, generowane przez jeden z chipów Yamachy, co w efekcie dawaîo doőç mizerny poziom dzwięku (choç karta miaîa 11 kanaîów) w porównaniu do Amigi. Następnie kupiîem , tym