3WYCIECZKA ASI ZAKLEJKO1 2----------------------------------1 "Dzień dobry. Nazywam się Asia Zaklejko, mam 8 lat i chodzę do drugiej klasy szkoîy podstawowej. Ten pan prosiî, ţebym opowiedziaîa mu o swojej szkole, ale ja nie wiem, czy mi mamusia pozwoli... Mamusia się zgodziîa! Byîo to tak... Rano mamusia zbudziîa mnie o 7, ale fajnie, ţe juţ jest dzień i znowu mogę iőç do szkoîy! Na őniadanie dostaîam zupę mlecznć i kanapki z ţóîtym serem, mama daîa mi teţ drugie őniadanie: kanapkę z kieîbasć i jabîko! Po őniadaniu grzecznie wstaîam od stoîu i poszîam umyç zćbki (oczywiőcie pastć "2Blendi1" dla dzieci). Umyîam teţ rćczki i buzię, bo trochę się pobrudziîam. Potem poszîam do pokoju, naloţyîam te nowe majteczki, które wczoraj kupiîa mi mama, i nowć sukienkę (muszę îadnie wyglćdaç, ţeby spodobaç się swojej pani). Aha... zapomniaîam panu powiedzieç, ţe dziő jedziemy na wycieczkę autokarowć za miasto. Mamy tam jechaç calć klasć! Na pewno będzie bardzo fajnie! Mamusia daîa mi reklamówkę z zapasowymi skarpetkami i tym papierem do podcierania pupy, bo wszystko się moţe zdarzyç. No więc wîaőnie. Potem daîam mamie buzi i wyszîam z domu. Po drodze spotkaîam tć wstrętnć Martę z drugiej klatki, ale tylko pokazaîam jej język i poszîam dalej. Przed szkoîć staîa juţ prawie caîa klasa, nasza pani (co ona sobie zrobiîa z wîosami?!) i pan od wu-efu. Ten pan to miaî torbę, z której 2wystawaîa szyjka od jakiejő butelki z nakrętkć1, ale nie wiedziaîam co to byîo. Wszyscy czekali na autokar i pana kierowcę, który miaî przyjechaç w autokarze. Ale ani pana w autokarze, ani autokaru nie byîo. Chciaîam pójőç do szkoîy zrobiç siku, ale tam obok stali ci wstrętni chîopcy z pićtej G i trzymali w rękach takie jakby patyczki z papieru, które się dymiîy, a oni to brali do ust i potem dmuchali tym dymem. Czy oni majć ogniska w brzuchach, czy co? Zawróciîam więc i usîyszaîam jak ten pan wjeţdţa z autokarem. Potem pan wysiadî, ale zaraz na chodniku wpadî na mojć panić i się razem przewrócili. Pan wstaî, ale 2chodziî tak jakoő dziwnie1, bo nie prosto, tylko tak krzywo. Moja pani bardzo się zdenerwowaîa i zaczęîa krzyczeç na pana kierowcę, ţe "zaczćî bez nich". Nie wiem, co to znaczy, ale ja teţ bym krzyczaîa jakby ten pan mnie przewróciî. W końcu zaczęliőmy wsiadaç to autokaru, nasza pani i pan od wu-efu pomagali wsićőç panu kierowcy. On juţ nawet őpiewaç zaczćî, ale pani powiedziaîa, ţeby "zamknćî ryja". Znowu nie wiedziaîam, co to znaczy "ryja", ale pomyőlaîam, ţe to moţe drzwi, bo pan od wu-efu zaraz je zamknćl. Pan kierowca chyba mocno się potîukî, bo za kierownicć usiadî pan od wu-efu, a pana byîego kierowcę nasza pani wzięîa na tylne siedzenie. Wreszcie ruszyliőmy. Pani powiedziaîa, ţebyőmy őpiewali piosenkę. No dobrze, ja z dziewczynkami zaczęîyőmy őpiewaç "Jesteőmy jagódki, czarne jagódki...", ale ci chîopcy zaczęli krzyczeç "2Ce ce ce wu ka, ce wu ka es - kurwa1". Ale ja tej piosenki nie znam i nawet nie wiem, co to znaczy, ale w domu spytam się mamy, to mi powie. No i tak sobie fajnie jechaliőmy. Tylko po drodze ten pan byîy kierowca, zaczćl strasznie charczeç i z gardîa zaczęîa mu się wylewaç jakaő zupa, ale to pewnie dlatego, ţe dziő w nocy byîo trochę zimno i ten pan zachorowaî na gardîo. Pani się spytaîa pana, czy go "2kac rypie1", ale ten nic nie powiedziaî, bo mu się zupa z gardîa laîa. Ta nasza pani, to zna strasznie duţo sîów, których ja nie znam, ale nasza pani juţ bardzo dîugo się uczy. W ogóle nasza pani jest bardzo îadna, tylko ţe pan dyrektor to chyba jej nie lubi, bo prawie na kaţdej lekcji prosi jć do gabinetu. Jak raz prechodziîam obok tego pokoju, gdzie pan dyrektor zawsze siedzi, to nawet sîyszaîam jak pani najpierw tak dziwnie jęczaîa, a potem krzyczaîa "2Nie tak mocno1". Pewnie pan dyrektor jć biî paskiem, tak jak mój tatuő kiedyő. Wreszcie dojechaliőmy na miejsce. Dla pana byîego kierowcy, to juţ nic się nie laîo bo zasnćî i strasznie gîoőno chrapaî. My wszyscy wyszliőmy z autokaru i poszliőmy do lasu. Ja zaraz poszîam zrobiç siusiu, bo juţ bardzo mi się chciaîo. Jak szîam w krzaczki, to obok usîyszaîam jakieő jęki. Poszîam tam i 2zobaczyîam jak pan od wu-efu leţaî na naszej pani i oboje chyba çwiczyli jakieő çwiczenia, bo okropnie jęczeli i byli bez ubrań (pewnie strasznie się spocili, tak jak ja nieraz po wu-efie)1. Juţ chciaîam iőç do nich i im trochę pomóc, ale tak mi się chciaîo siku (a potem jeszcze i kupę), ţe szybko zdjęîam moje nowe majteczki i kucnęîam sobie. Nawet pan nie wie jak mi byîo przyjemnie! Potem wróciîam do reszty klasy i przez caîy czas graîam w chowanego. Raz tylko ten Artur chciaî mi zdjćç majteczki, ale ja go kopnęîam (niechcćcy) tam gdzie nogi majć őrodek. Nie wiem czemu zaraz zaczćî pîakaç i poîoţyî się na ziemię. Niech drugim razem nie zaczyna! Jak juţ mieliőmy wracaç, to przyszîa nasza pani z panem od wu-efu i chyba dobrze im się çwiczyîo, bo byli bardzo weseli i gîoőno őpiewali. Pan od wu-efu byî tak wesoîy, ţe nawet nie zauwaţyî, ţe chyba ktoő mu zabraî butelkę, bo juţ jej nie miaî w torbie. Potem pojechaliőmy do domu. Jechaliőmy bardzo őmiesznie, bo tak jakoő na prawo i na lewo, na prawo i na lewo. Ale to prowadziî pan od wu-efu, który byî bardzo wesoîy. Raz tylko się zatrzymaliőmy, bo do autobusu weszli jacyő panowie w takich niebieskich mundurach. Nie wiem czego chcieli, ale zaraz wyszli z naszć panić, a potem wrócili i powiedzieli "2Wszystko w porzćdku1", a ten drugi jeszcze powiedziaî, ţeby "2na drugi raz mocniej ssaîa1". Powiedziaî tak do naszej pani. Znowu nie wiem, o co mu chodziîo. Potem juţ pojechaliőmy do domu. I to juţ wszystko, a teraz proszę daç mi tego lizaka, co pan mi obiecaî." Wspomnienia Asi Zaklejko spisaî The Cool/Proxis.