LETNIA NAPIERDALANKA (Trastor/Illusion) Podczas wakacji jak zwykle przebywaîem na obozie szkoleniowym dr. Andrzeja Bryla. Chciaîbym więc przekazaç wam relację z tej jakţe udanej imprezy... 5DZIEŃ 1 1 Przyjazd do Wîoőciejewek. Na dobry poczćtek kilka kilosów draîowania z dworca do obozu. Przywitano nas jak zwykle, czyli w peîni radoőnie. Jednak juţ z miny instruktorów widaç byîo ten ironiczny uőmieszek. Zapawiadaîy się więc atrakcje co niemiara. Na poczćtek rozgrzewka (naprawdę porzćdna... to nie to co w którejő sekcji karate...) tak okoîo 2 godzin... Potem przejćî nas Janek (KAT). Walki z instruktorem. To lubię bo i wyţyç się moţna. Przeleciaî (nie dosîownie...) wszystkich... powtórka z rozrywki. W oczach mîodziaków widaç strach (gwoli przypomnienia dodam, ţe obóz byî dla 2 grup: podstawowej i specjalnej). Obiad. Po obiedzie miîa perespektywa... będziemy spaç w stodole. Na twarzach niektórych widaç juţ szczere chęci powrotu do domu. Tym bardziej, ţe owa stodoîa to obraz nędzy i rozpaczy. Zakwaterowanie. Po kolacji pierwszy bieg... tak zwane docieranie (niestety ku zaskoczeniu instruktorów nikt jeszcze się nie wyîamaî...). Nocny patrol z poznawaniem pracy noktowizji i poîćczeniu jej ze strzelaniem (po zaprawie w roku ubiegîym byîo to dla nas wîaőciwie pestkć (jakieő 200-250 pocisków wystrzelanych z róţnych rodzajów broni)).1 Na miîe zakończenie dnia informacja... dzisiaj specjalny őpi w lesie. Swoiste... Dobranoc byîo juţ tylko formalnoőcić instruktorów. Co do spania to po roku poprzednim byliőmy juţ do tego przyzwyczajeni... 5 DZIEŃ 2 1 Zimno jak cholera... Caîkiem miîy ranek. Pobudka i biegiem do obozu. Trzech ostatnich robi pompki do momentu, aţ wszyscy skończć jeőç... Po őniadaniu (nawet nie wyobraţacie sobie jak szybko moţna zjeőç őniadanie...). Biegiem na strzelnicę (UZI... GLOCK... JERICHO...) i tak do obiadu. Powrót... filmoteka prywatna... DZIAÎANIE ODDZIAÎÓW POLICJI NA CAÎYM ŐWIECIE. Nieűle. Po filmie kolacyjka i walki... Chîopaki napierdalajć się bez szczegóîów. Nie ma zmiîuj się. Leje się krew (bez ţartu...). Potem luli... Co w nocy ??? Czas pokaţe. Okoîo 2 w nocy pobudka (przed stodoîć eksplodujć petardy... wojskowe). Czeka na nas autobusik... biegiem się pakujemy i do őrodka. Wywieziono nas gdzieő daleko (ja się póűniej okazaîo 60 kilometrów od bazy...). Powrót pieszo (z plecakami...). 5 DZIEŃ 3 1 Juţ őwit... Trwa powrót do bazy. Przychodzimy na spóűnione őniadanko. Trocha luli. Walki. Obiad. Walki (do utraty tchu... kaţdy z kaţdym...). Kolacja. Techniki obezwîadniania przeciwnika. Luli. 5 DZIEŃ 4 1 Coő się szykuje, bo dali nam przespaç caîć noc. Po őniadanku dostajemy mapy i kompasy. Naszym celem jest dotarcie do wyznaczonego punktu. Na miejscu niespodzianka. Alpinistyka (wspinaczka... co na jedno wychodzi...) dostajemy sprzęt. Do ogromnego drzewa przyczepione sć liny. Nic trudnego... Wspinasz się na krollu, przepinasz się w powietrzu do drugiej liny i zjazd... Niby buîka z masîem. Tylko, ţe na czas. Rozdarîem sobie dîoń (zajebiőcie krwawi). Nie ma jednak czasu nad rozczulaniem się nad sobć. Powrót na kolacjo-obiad. Wykîad Andrzeja (Bryla...). Mówię wam... to jest dopiero facet nie do zdarcia. Walki (nie wiem dlaczego utarîo się, ţe po walkach wielu wyjeţdţa... tak byîo tym razem... ţelazna zasada : NIKT NIE BĘDZIE SIĘ Z TOBĆ PIEŐCIÎ utkwiîa niejednemu w umyőle jeszcze na poprzednim obozie). 5 DZIEŃ 5 1 Budzi nas jak zwykle poranna rozgrzewka... Z tć róţnicć, ţe prowadzi Arturek. A on naprawdę lubi zaleűç za skórę kursantom. Powrót (nogi same uginajć, się ze zmęczenia). Daje znaç o sobie metoda őruby i mîotka. Najpierw dokręcaç na maksa potem jak nie dadzć rady przyjebaç mîotkiem, niech chîopaki się rozîoţć. Kolejny dzień spędzamy na strzelnicy. 5 DZIEŃ 6 1 Poranne walki. Po őniadaniu bieg na tor przeszkód. Wiele nowych usprawnień toru. Powrót do bazy na obiad i kolejka amerykańska z wodowaniem. Po kolacji walki. Nocne bytowanie w lesie. 5 DZIEŃ 7 1 Poranna (4 rano) kćpiel. Przeprawa przez bagienko. Smród (jeden cioîek z podstawowego się porzygaî...). Tor przeszkód (dla powtórki z kćpieli... tylko przeszkody wodne). Po obiedzie strzelnica. Pod wieczór kolejny filmik. Tym razem metodyka zatrzymywania klientów przez ANTYTERRORYSTYCZNE ODZIAÎY POLICJI. Nocna zabawa. W lesie znajdujć się poukrywani chîopaki z podstawowego. Naleţy ich odszukaç, spuőciç wpierdol i zwićzanych odstawiç do bazy. Zabawa naprawdę fajna, gdyţ znalazîem aţ trzech i w dodatku nie chciali byç posîuszni moim poleceniom. Coő tak jakby qrwowali na mnie... niezbyt jednak dîugo. 5 DZIEŃ 8 1 Przyjechali goőcie. Kilku speców od wysadzania, walki, maskowania, survivalu... przywieűli ze sobć masę sprzętu. Caîy dzień (z przerwami na posiîki) spędzamy na wykîadach z nimi. 5 DZIEŃ 9 1 Ranek... wykîady z Andrzejem. Potem docieranie KATA w walkach. Strzelnica. Walka z jednym z przyjezdnych instruktorów (tym specem do walk). Kilku mdleje (chyba z wraţenia...). Strzelnica. 5 DZIEŃ 10 1 THE LAST DAY OF ZMAGANIAS. Wykîad Andrzeja na dobry poczćtek. Potem w swoje ręce bierze nas KAT i ARTUREK. Nic strasznego... czyszczenie budynków z jak to ni nazywajć őmieci (terrorystów z zakîadnikami...). Obiad. Dostajemy certyfikaty i nowe koszulki w dowód uznania (to naprawdę zaszczyt nosiç takć koszulkę, tym bardziej, ţe naleţaîo na nić zapracowaç potem i krwić...). Poţegnania w stylu... Liczę do pięciu i ostatnich których tu jeszcze zobaczę poczęstuję rojem z schot-guna (a naprawdę wierzcie mi sam doőwiadczyîem na wîasnej skórze dziaîanie takiego pocisku (oczywiőcie pokazowo przez koc... a co dopiero na goîy tyîek (prawie...))). 1 Szkoda, ţe moja edukacja u Andrzeja juţ się zakończyîa... Zaliczyîem wszystkie kursy (ale i tak pojadę za rok... tak dla zdrowotnoőci...). Naprawdę mówię wam warto pojechaç, aby poczuç smak prawdziwej przygody. 5 Wraţenia z wyjazdu przedstawiî: 3 TRASTOR