DZIEŃ KOBIET (Trastor / Illusion) Rano wstaîem jak zwykle. Spojrzenie nieco otępiaîym wzrokiem w kalendarz... 8 MARCA... Dzień Kobiet... czyli innymi sîowy mówićc kolejna okazja do wypicia. Rozpierdoliîem skarbonkę... i znalazîo się trochę grosza na kwiatki dla znajomych. Najpierw odwiedziîem niejakć KWIACIARNIĘ. Tu zaopatrzyîem się w pierwszego taniego tulipanka (nie myliç ze szkîem od korbola tudzieţ ewentualnie flaszki sîuţćcym niektórym pomocć w kwestiach spornych, czyli innymi sîowy w napierdalankach). Z tym tulipankiem powędrowaîem do pierwszej znajomej... Boţenki (jak sobie póűniej przypomniaîem). Powitaîa mnie w zdekompletowanym ubraniu a dokîadniej w szlafroku (nawet sexy...). Zaprosiîa na chatę, przygotowaîa wyţerę i wyjęîa z barku to co mnie najbardziej interesowaîo (no... moţe nie tylko to), czyli butelkę ŢYTNIEJ. Maîa piîa niewiele (to nawet lepiej, gdyţ więcej zostaîo dla mnie), ale i tak najebaîa się jak nietoperz (czy ktoő w ogóle widziaî pijanego nietoperza???). Potem zaprosiîa mnie do wspólnych igraszek (czego to się zachciewa w mîodym wieku...). Oczywiőcie z zaproszenia bez wahania skorzystaîem... niestety nie na dîugo, cićgnęîo mnie bowiem do następnej... flaszki (no... kobiety teţ, ale to caîkiem inna sprawa). Ubraîem się i powędrowaîem dalej. Znów odwiedziîem KWIACIARNIĘ (nawet byîa po drodze) i poszedîem z ţyczeniami do Anetki. Ta najpierw zaprosiîa mnie do îóţka (gdyţ naprawdę byîa jeszcze wczesna pora... coő koîo 8 rano... ale sami rozumiecie jak ktoő na kacu to nie patrzy na zegarek (a tym bardziej ja)...). 1 Potem oczywiőcie wyjęîa KRAKUSA i zrobiîa zagrychę. I w tym przypadku panienka duţo nie piîa, ale się upierdoliîa (jak... szpak). Co prawda dawaîa mi jeszcze propozycje wspólnych igraszek... ale ja nigdy nie kîadę się dwa razy w tym samym îóţku (chyba ţe w swoim). Zapewniîem jć, ţe na pewno skorzystam przy następnej okazji, ale tym razem cićgneîo mnie do następnej ... szklanej kobiety. Znalazîem jć u Zosi i miaîa na imię AMANDA. Niestety spierdalaîem stamtćd w poőpiechu. Dlaczego zapytacie pewnie, przecieţ Zosia to jest nawet niezîa drzazga. Ano dlatego, ţe AMANDA to wyjćtkowo do kitu korbol, pozatym nienawidzę korboli a dodatkowo korbol z rana jak... szczyny kapitana (chyba nie Klosa???). Kwiatka juţ miaîem, więc udaîem się z dalszć kolędć po laskach. Anka przyjęîa mnie z otwartymi rękami... to jest chciaîem powiedzieç nogami. Problem mógî byç tylko w tym, ţe póűniej wpadî do niej jeszcze jeden klient z kwiatkiem. Wîaőciwie to po tym jak mu wyjebaîem mawashi-geri w buűkę to byîo juţ po problemie. Goőç zalaî się krwić a Anka powiedziaîa mi, ţe jestem wyjćtkowy brutal i za to... daîa mi jeszcze raz (a to naprawdę niezîa dupa...) potem na stóî poszîa flaszka KOSHERNEJ i jakieő kanapki dla rozruszania ţuchwy. Coő koîo poîudnia wpadîem (no nie... nie wpadîem, gdyţ jestem jeszcze za mîody na wpadanie... moţe koîo 40-tki mi się to zdarzy, ale nie teraz) do Agaty. Byîa w sumie miîa... najpierw flaszka ŢYTNIEJ, dopiero potem przyjemnoőç. Oczywiőcie na poczćtku byîy zawsze ţyczenia. Agacie jednak jednej byîo maîo i zaraz skoczyîa po następnć (jakiegoő ţydowskiego SAMEACHA, zresztć ja i tak nigdy nie byîem antysemitć więc dobre co jest, no nie???). Uőwiadomiîem sobie jednak, ţe skoro ma tak dobry îeb a mi juţ niewiele brakuje to sobie trochę doőpię. Obudziîa mnie szybko i dalej... najpierw gul-gul-gul..., potem yeah! eeee aaaa yeah! aaahhh i tym podobne: mocniej... szybciej... więcej... itd. Pomyőlaîem sobie jednak, ţe kolęda nie moţe czekaç, więc szybko (ku wyjćtkowemu niezadowoleniu Agi) zaczćîem się ubieraç. Obiecaîem jej jednak, ţe kiedyő tam, jć odwiedzę... W tym momencie natknćîem się na jeden problem... Paniusia z KWIACIARNI powiedziaîa z wyjćtkowć bezczelnoőcić, ţe: NIETRZEŰWYCH NIE OBSÎUGUJE. No to ja jej na to, ţe: jak bym chciaî kupiç flaszkę to zawędrowaîbym do poţćdnego MONOPOLOWEGO a nie jakiejő tam meliny pod nazwć KWIACIARNIA a po drugie jeőli chciaîbym jć jeszcze wypiç (flaszkę a nie panić ma się rozumieç!!!) to napewnć nie z takć pojebanć dziwkć jak ona. Wymieniîem jeszcze kilka dodatkowych epitetów, których przytaczanie teraz uwaţam za zbyteczne, zresztć i tak nawet dokîadnie teraz nie pamiętam jakich. Ponadto rzekîem takţe coő ciekawego dla jej pomocnika, gdyţ bezczelnie stanćî w jej obronie. To mu powiedziaîem, ţe kobiet nie biję, więc i jego zostawię w spokoju... poniewaţ jeszcze się burzyî, więc delikatnie daîem mu do zrozumienia, ţe nie powinien tak czyniç (coő koîo 5 razy między oczki... chciaîem więcej, ale upadî a ja leţćcych nie biję... no chybć, ţe kopię...). Potem wpadîem po kwiatka do innej, konkurencyjnej KWIACIARNI i udaîem się do ELI. A u niej jak zwykle... 5 A TAK GWOLI MORAÎU: 3 NA TEN DZIEŃ KOBIET TO TRZEBA MIEÇ NAPRAWDĘ DOBRE ZDROWIE, WSPANIAÎĆ KONDYCHĘ I NIEZÎY ÎEB. A DODATKOWO ZNAÇ PARĘ NIEZÎYCH LASEK... 5 czego i wam ţyczy...1 TRACTOR / ILS