CZY ISTNIEJE BÓG? (Wayne / ILS & Taboo) Z materialistycznego punktu widzenia wiara w Boga jest z definicji bezsensowna. No bo zastanówmy siê nad tym, piêç miliardów ludzi wierzy w jakiegoõ boga. Nie zawsze w tego samego. 95 procent Polskiego spoîeczeñstwa (wedîug kleru wierzy w Boga). Chodzæ do koõcioîa, modlæ siê, wierzæ, þe Bóg stworzyî czîowieka. Najpierw mêþczyznê, potem z jego þebra kobietê. Ci sami ludzie chodzæ do szkoîy i na biologii uczæ siê þe czîowiek powstaî w wyniku ewolucji. Potem piszæ to na klasówkach i dostajæ piætki, trójki. Czy to nie jest zakîamanie? Mówiæ rzeczy w które nie wierzæ (albo w koõciele albo na lekcjach). Czy ktoõ kiedyõ udowodniî, þe Bóg jest? Teraz mi ktoõ powie, þe nikt nie udowodniî, þe go nie ma wiêc jest. I to jest bîæd logiczny, gdyþ to, þe nie udowodniono nieistnienia czegoõ wcale nie znaczy, þe to coõ istnieje. W ten sposób wogóle nie ma sensu próbowaç co kolwiek dowodziç, gdyþ jaõli by tak byîo to moglibyõmy wierzyç w cokolwiek i nie byîo by trudnoõci z udowodnieniem istnienia tego "cokolwiek", po przez prosty dowód, þe nie da siê dowieõç jego nie istnienia. Takie rozumowanie prowadzi do nikæd. Wiêc od razu odrzuçmy wizjê Boga jako siwego staruszka bêdæcego gdzieõ w przestworzach i patrzæcego nam na rêce. Z rajem i piekîem teþ dajmy sobie spokój. Przynajmniej na razie. Czy jest wiêc moþliwe by Bóg istniaî w jakiejõ materialnej formie? «2» Wîaõciwie jest to moþliwe. Zaîóþmy, þe inteligencja i õwiadomoõç jest efektem pracy kaþdego systemu o stopniu komplikacji przekraczajæcym pewnæ teoretycznæ granicê (np.: G). A kaþdy z elementów tego sytemu pod wpîywem jakiegoõ bodûca reaguje w jakiõ okreõlony sposób. Elementy sæ ze sobæ w jakiõ sposób poîæczone przy czym reakcja jednego elementu jest bodûcem dla innego. System jest wiêc interaktywny. Nie trudno zauwaþyç þe takie warunki speîna ludzki mózg. Takþe procesor komputera speînia te warunki. Dlaczego wiêc czîowiek myõli a komputer nie. Tu wîaõnie przydaje siê pojêcie granicy stopnia komplikacji-G. Ludzki mózg swoim stopniem komplikacji przekracza G, a procesory, nawet te najbardziej skomplikowane nie sæ nawet w stanie zbliþyç siê do tej granicy. A wyobraûmy sobie þe caîym systemem jesteõmy, my ludzie. A kaþdy z nas z osobna jest jego elementem. Pod wpîywem jakichõ bodûców podejmujemy jakieõ dziaîanie. Nasze dziaîania majæ wpîyw na reakcjê innych ludzi. Sæ dla nich bodûcami. Czy wiêc caîa ludzkoõç nie jest jednym, myõlæcym organizmem. Zaraz, zaraz, ktoõ powie. A co z tæ granicæ G. Chyba piêç miliardów elementów to troche maîo. Nawet jak na procesor. Ale w procesorze sæ prymitywne bramki logiczne, a czîowiek jest trochê bardziej skomplikowany od takiej bramki. Ludzkoõç moþna w tym wypadku potraktowaç jako komputer wieloprocesorowy. Zaîóþmy wiêc, þe tak jest i ludzkoõç jako taka ma õwiadomoõç i inteligencjê. Czy bêdziemy w stanie tæ õwiadomoõç i sposób myõlenia ludzkoõci zrozumieç? Z pewnoõciæ nie gdyþ nasza õwiadomoõç jest o stopieñ niþsza. Nie bêdziemy nawet w stanie tej õwiadomoõci zauwaþyç czy w jakikolwiek sposób zarejestrowaç (w bezpoõredni sposób). A to dlatego þe procesy myõlowe takiego ogólno ludzkiego mózgu bêdæ bardzo wolne. Dlaczego? To proste. Elementy naszego mózgu, neurony, reagujæ bardzo szybko, setne, tysiêczne, miliardowe sekundy, a my. Ciæg zdarzeñ, naszych reakcji trwa dîugo, minuty, godziny, dni, lata. Ten proces ciægle trwa, niektóre z wydarzeñ sæ nastêpstwami innych z zamierzchîej przeszîoõci. Wîaõciwie to wszystkie sæ konsekwêcjami jakichõ zdarzeñ z dowolnego punktu czasoprzestrzennego, który znalazî siê przed liniæ teraûniejszoõci. A co to jest organizm þyjæcy. Jest to organizm który, hmmm, przedewszystkim chce þyç, czyli wykonuje takie dziaîania by pozostawaç w stanie dynamicznej równowagi. Jakby nie patrzeç mimo upîywu czasu ludzkoõç wciæþ istnieje. A teraz wyobraûmy sobie, þe systemem jest caîa Ziemia, a jej elementami wszystko co siê na niej i w niej zawiera. Czyþ nie jest to organizm myõlæcy? Oczywiõcie, þe tak. Czym bowiem róþni siê organizm myõlæcy od kamienia (o ile oczywiõcie kamieñ nie jest istotæ myõlæcæ z geologicznæ szybkoõciæ czyli niezauwaþalnæ dla czîowieka). Organizm myõlæcy charakteryzuje siê tym, þe siê uczy. Gdy ktoõ sparzy siê raz, nie bêdzie drugi raz pchaî rêki w ogieñ. No chyba þe jest gîupi, czyli nie myõli. A nasza Ziemia myõli i uczy siê? Nie wierzyciê? To zaraz wam wytîumaczê na czym polega myõlenie Ziemii. Chyba kaþdy z was wie co to sæ mutacje. Dla przypomnienia: sæ to losowo wystêpujæce bîêdy w kodzie genetycznym, najczêõciej ich efektem sæ jakieõ defekty (fajnie brzmi) natury fizycznej czy przypadkowej, brak rêki, oka, zîa konstrukcja pîuc, serca itp. Natura eliminuje takie przypadki w drodze doboru naturalnego. Po prostu osobniki sîabsze umierajæ, przeþywajæ silniejsze. Ale wyobraûmy sobie, þe w wyniku mutacji wystæpi jakaõ zaleta. Oczywiõcie jest to niezwykle maîo prawdopodobne, ale na ziemi sæ biliardy róþnych istot i w kaþdej sekundzie powstajæ biliardy cech negatywny i moþe z milion pozytywnych. Powiedzmy, þe wiêkszoõç z nich jest bez wiêkszego znaczenia. Ale jeõli powstanie jakaõ naprawdê waþna cecha pozytywna to uzbrojony w niæ osobnik ma przewagê nad innymi, a wiêc wiêksze szanse, þe siê rozmnoþy i inne osobniki zacznæ tê cechê dziedziczyç. Osobniki z tæ cechæ bêdæ miaîy przewagê nad osobnikami bez tej cechy. A wiêc je wypræ i zastæpiæ. Na tym polega ewolucja. Czyþ nie jest to wrêcz õwiadomy wybór rzeczy lepszych od gorszych, czyþ nie jest to nauka na bîêdach. Ktoõ mi tu zaraz powie "co ty za gîupoty wypisujesz, przecieþ kaþdy wie, þe to prawa natury, a nie rzadna inteligencja". I niestety jest w bîêdzie gdyþ myli przyczynê, ze skutkiem. Wiecie co to sæ prawa ekonomii? No na przykîad to, þe im wiêkszy popyt tym wyþsze ceny (w duþym uproszczeniu). Czy to zaczy, þe postêpowanie ludzi jest nastêpstwem istnienia praw? Nie to prawo jest nastêpstwem postêpowania ludzi. Ale powróçmy do tematu. Mamy juþ materialnego boga. Jest nim matka natura. Ale ten bóg, myõli globalnie, i raczej ma gdzieõ takiego na przykîad Wayne`a, o ile w ogóle byî w stanie w swej powolnoõci zarejestrowaç jego istnienie. Czy o takiego Boga nam chodziîo? Raczej nie. Czy to znaczy, þe Bóg nie istnieje? Aleþ skæd. Istnieje. To znaczy na pewno nie fizycznie. Zastanówmy sie dlaczego powstaîa religia, i co to w ogóle jest. Zachowanie kaþdej istoty zawiera siê w pewnych granicach, gdyþ jednych rzeczy siê boi a do innych dæþy. Te wîaõnie granice powodujæ þe jej zachowanie jest w pewien sposób kontrolowalne i przewidywalne. oczywiõcie nie w stu procentach. To daje pewnæ moþliwoõç kontroli. Czyþ religia nie jest swoistym kijem i marchewkæ. Jeõli bedziemy grzeczni pójdziemy do nieba, (Ja nie idê, mam lêk wysokoõci), a jeõli niegrzeczni to do piekîa. I juþ ludzie wierzæcy utrzymywani sæ w ryzach. Nie bêdæ mordowaç, gwaîciç, paliç. Czyli religia jest pewnæ metodæ rzædzenia. Ale to nie jest takie proste. Bo kto lubi byç rzædzony? Nikt. Wiêc religia musi coõ oferowaç w zamian, musi coõ dawaç ludziom, inaczej kto by wierzyî? Nikt. A oferuje bardzo wiele, a mianowicie komfort psychiczny. Religia zciæga z ciebie odpowiedzialnoõç. Popeîniîeõ grzech, idziesz do koõcioîa, pomodlisz siê, nie tak na odwal, tylko szczerze, i juþ jesteõ w porzædku, nie ciæþy to na tobie. Moim zdaniem jest to pójõcie na îatwiznê. Bo czymþe jest odpowiedzialnoõç. Odpowiedzialnoõç=Wîadza, a przynajmniej z niej wynika. A ktoõ kto przejmuje wîadzê, dobrowolnie przejmujê odpowiedzialnoõç, która wczeõniej byîa udziaîem ludzi, którzy stali siê jego podwîadnymi. Prosty przykîad: w cywilu kaþdy odpowiada za swoje czyny. W wojsku odpowiedzialnoõç za czyny szeregowców spada na dowódcê. On wydaje rozkaze on za ich skutki odpowiada. wiêc religia jest formæ wîadzy, a czymþe jest Bóg. Bóg jest symbolem, tak jak moralnoõç, humanizm. Istnieje w ludziach, którzy wierzæ. Dziêki nim istnieje. Wierzê w istnienie Boga. Ich Boga. Gdyþ mojego nie ma. Mój Bóg nie istnieje. A moþe istnieje. Tylko siê inaczej nazywa. Albo nie nazywa siê wcale. To tak jak z piorunem. Wczeõniej ludzie nie potrafili zrozumieç tego zjawiska nadali mu symbol. Dla jednych piorun, a dla mnie wyîadowanie elektrostatyczne. 4 Katowice 23.11.1994 5 Wayne. 3Ps. Coõ w tym jest. 4Ps2. Byîem zupeînie trzeûwy jak to pisaîem. Aþ strach pomyõleç co by byîo po pijaku. 5PS. Sorry, artykuî nie byî w kor.