XTD vs Dreamer

Po przeczytaniu artykuîu zamieszczonego w magazynie GEDAN, dotyczâcego konfliktu XTD z Dreamerem chciaîem wtrâciê swoje trzy grosze, jako osoba w pewnym stopniu zwiâzana z tâ sprawâ. Zastrzegam od razu, ûe ten artykuî powinien powstaê duûo wczeôniej, gdyû bëdë pisaî tutaj o sprawach moûe przedawnionych, ale wartych uwagi. Do tej pory byîem zbyt leniwy, ûeby siâôê do ceda, poza tym konflikty scenowe uwaûaîem (i uwaûam dalej) za dziecinadë, sprowadzajâcâ sië do wzajemnego obrzucania bîotem i szkalowania. Jednak artykuîu Dreamera/XTD nie mogë pozostawiê bez odzewu.

Dobra, przejdë moûe do rzeczy:

Pierwsza sprawa, jaka mnie razi to fakt, ûe artykuî byî jednostronnâ polemikâ a nie dyskusjâ. Do istniejâcego oôwiadczenia Dreamera, Ekstend dopisaî swoje uwagi nie dajâc przy tym szansy Dreamerowi na obronë. Maîo tego... XTD zamiast odpowiadaê konstruktywnie na padajâce zarzuty, najczëôciej zbywaî je doôê bîahymi tekstami, w których zamiast konstruktywnych argumentów sporo byîo zwykîej zîoôliwoôci. Jedyne co miaî do powiedzenia w tym artykule, to, ujmujâc bardzo krótko to: "Dreamer! Ty megalomanie i ripperze!" Czyû nie?

Wydaje mi sië ômieszne, ûe Ekstend stanowczo odûegnuje sië od wszystkich swoich zîych uczynków typu: manipulacja ludúmi i magazynami dyskowymi, wykrzykiwanie swoich racji przez telefon, oczernianie osobnika publicznie i na koniec chorobliwej zazdroôci o swoje pierwsze miejsce. Moûna by pomyôleê, ûe Ekstend to ôwiëty sceny polskiej, bez winy, skazy i (nocnej) zmazy.

Ekstend... ty chyba sam nie wierzysz w to co mówisz! Moûe kilka przykîadów?

O ile pamiëtasz scenowanie zaczëliômy razem. byîo to juû îadne parë lat temu na party w Gdyni. Nasze wzajemne stosunki ukîadaîy sië bardzo dobrze.... korespondencja, telefony, wspólne chlanie na imprezach... byîo cool. Z biegiem czasu wyrosîeô w potëgë muzycznâ, natomiast ja byîem daleko z tyîu. Czas pîynâî... Udaîo mi sië pozyskaê sympatië sîuchaczy... zajâîem nawet znaczâce miejsca na music-compo. W koïcu zaczâîem sië piâê do góry i w pewnym momencie byîem na chartsach tuû pod Tobâ. Wtedy coô miëdzy nami zaczëîo sië psuê. Dochodziîy mnie sîuchy, ûe opowiadasz ludziom róûne dziwne rzeczy kwalifikujâce sië do miana BLUZGÓW! Nie mogîem w to uwierzyê... nie rozumiaîem stanowiska jakie zajâîeô wobec mnie. Na party wyjaôniliômy sobie kilka spraw... ty wygîosiîeô kazanie na temat rippowania sampli, ûe nie wolno, ûe to BE, ja sië odpowiednio do tego ustosunkowaîem, podaliômy sobie rëce i wyglâdaîo na to, ûe jest juû OK.

Czas pîynâî... Okazaîo sië, ûe dalej nie darzysz mnie sympatiâ, wrëcz przeciwnie... staîem sië gîównym obiektem Twoich ataków. Od naszych wspólnych znajomych dowiadywaîem sië, ûe klniesz na mnie przez telefon ile wlezie ("Scorpik to chuj... etc") i przyszywasz mi îatkë rippera, choê rippowanie to byîy zamierzchîe czasy, za które juû swoje odpokutowaîem. No nic... dalej nie mogîem w to uwierzyê, ale Twoje gîupawe wojny z Applause, Thingiem i Mad Elksami dawaîy mi powód do refleksji. Z naszych kolejnych rozmów wynikaîo, ûe juû nie jesteômy kolegami tylko wrogami - gdyû ja jestem zîy muzyk a ty jesteô wielki guru i jeûeli sië nie podporzâdkujë zasadom ustalonym przez Ciebie to zrobisz wszystko by mnie "zniszczyê".

Cóû... wtedy sobie pomyôlaîem, ûe jedynym wyjaônieniem Twojej niechëci do mnie jest strach o swojâ lokacjë na chartsach. Byîem wtedy laureatem konkursu magazynu Amiga i zwyciëzcâ party w Starachowicach. Nadszedî jednak dzieï, gdy nagle i niespodziewanie przestaîeô sië mnie czepiaê. Czyûbym nagle zaczâî odpowiadaê Twoim wymaganiom co do muzyka? Nie! Po prostu przestaîem byê dla Ciebie gîównym zagroûeniem, gdyû na scenie pokazaî sië DREAMER. Dreamer zrobiî niesamowitâ furorë na kolejnych music-compo i w szybkim tempie wskoczyî na chartsy (wyûej ode mnie... snif, snif). Wtedy przestaîeô atakowaê mojâ osobë, natomiast Dreamer jako osobistoôê piastujâca drugâ lokatë staî sië Twoim nowym wrogiem!

Patrzâc z boku zgadzam sië z kilkoma Twoimi zarzutami (o tym póúniej) ale przekonaîeô mnie, ûe w udowadnianiu swoich racji nie przebierasz w ôrodkach! Po prostu nie potrafisz zachowaê umiaru! Powtórzyîy sië schematy zastosowane wobec Thinga, Mad Elksów i mnie. Czyli znowu wydzwaniaîeô po magazynach, nakîaniajâc ludzi by np. bluzgali na tego/tych chujowego/ych; pamiëtasz moûe jak po party w Ûywcu dzwoniîeô do Berserkera by w FAcie "daê szlaban" na ludzi z Applause, bo to sâ dupki, lamery itp? Nie byîo tak, o szlachetny?

W artykule z Gedana odûegnujesz sië od tego wszystkiego albo wrëcz wykrëcasz sië tekstem typu: byîeô mîody, niedoôwiadczony i popeîniaîeô bîëdy (czy chirurg, który zaszyje stetoskop w ûoîâdku pacjenta, bëdzie usprawiedliwiony, gdy powie ûe byî mîody i niedoôwiadczony?). Ponadto ty juû nie jesteô taki mîody, a bîëdy jakoô popeîniasz dalej, maîo tego... jednoczeônie nie pozwalasz (bezkarnie) popeîniaê ûadnych bîëdów innym, którzy teû majâ prawo byê mîodzi i niedoôwiadczeni.

Poza tym jeûeli tak Cië boli uûywanie sekwencji samplowanych to czemu sië nie dopieprzysz do zachodnich muzyków? Jesteô przecieû wysoko w The Charts i masz do tego prawo. Zobacz jak wiele Cië pracy czeka... Heatbeat, Virgill, Dizzy... oni teû korzystajâ z "rippów". Uôwiadom im, ûe úle robiâ, ûe sâ lamerami oraz megalomanami i powinni trzymaê sië zasad wyznaczonych przez Ciebie. Czemu narzucasz swoje zasady TYLKO polskiej scenie? Innâ miarâ oceniasz Dreamera a innâ Heatbeata? Jednemu wolno wszystko i jest cool goôê, drugi za to samo zostaje zaô bezlitoônie zbluzgany z góry na dóî. Cóû to - mamy równych i równiejszych?

Mam wraûenie, ûe twoja ôwiëta anty-dreamerowska krucjata bëdzie miaîa dopiero koniec, gdy Dreamer zejdzie ze sceny lub zostanie przeskoczony przez innego muzyka (Bethoven, Bartesek, Snoopy, Roberts - uwaûajcie chîopaki!), lub kiedy Ci sië znudzi scena! (jednak nic na to nie wskazuje, byô kiedykolwiek opuôciî nasze zastëpy).

Mówisz, ûe nie tylko nie niszczysz innych polskich muzyków, ale nawet ich promujesz. OK, ale dodajmy tu, ûe zapewne jak tylko któryô z nich wyroônie na groúnâ konkurencjë to usîyszymy o nim, ûe jest to kawaî drania, ripper, beztalencie, zarozumialec, nie ma szacunku dla uznanych sîaw i "ûmijë wyhodowaîem na mym îonie". Obym sië myliî (poczekamy, zobaczymy...)

Koïczâc apelujë do Ciebie, byô ograniczyî sië trochë w swoich zapëdach, wybiî sobie z gîowy nachalne nauczycielstwo (anioîa stróûa polskiej sceny) i zastanowiî sië nieco nad swoim postëpowaniem.

Dobra... to tyle co chciaîem napisaê O XTD.

Do Dreamera mam tylko jednâ powaûnâ uwagë. Nie wydaje mi sië, ûe music-compo to konkurs na najlepszâ konwersjë tylko na najlepszâ kompozycjë wîasnâ. Podrabianie czyichô utworów jest fajne... jak sië to dobrze zrobi (a Ty to robisz dobrze). Nie powinieneô jednak wystawiaê na compo konwersji a tym bardziej podpisywaê sië pod niâ jako kompozytor. No nie? Popatrz jak sië muszâ czuê Ci wszyscy muzycy, którzy przez kilka dobrych tygodni siedzieli nad wymyôlaniem wîasnego tematu, ubieraniem go w fajne sample, po czym dowiadujâ sië, ûe majâ konkurowaê z utworkiem-konwersjâ? W tym momencie kaûdy zadaje sobie pytanie... jaki sens jest wymyôlaê coô nowego jak moûna zrobiê przeróbke znanego i lubianego utworu... odpada wtedy tyle pracy koncepcyjnej.

Ekstend ma tutaj racjë wytykajâc to zdarzenie (choê jak napisaîem wczeôniej robi to w zîy sposób). Jeûeli mówisz, ûe juû sië nauczyîeô i ûe Twoje nowe kompozycje sâ wyîâcznie twojego autorstwa to ja Ci wierzë. A jeûeli uûywasz sekwencji samplowanych z CD, modyfikujâc je bâdú wycinajâc tylko drobne fragmenty to jak dla mnie jest OK. Ja teû duûo rzeczy samplujë, bo w przeciwnym wypadku musiaîbym korzystaê tylko z ST-01 - st-10, a to brzmiaîoby tragicznie. Zresztâ tam teû moûna natknâê sië na rozmaite sekwencje...

I to tyle.... spadam za chwilë... zagraê w bile!:)

Scorpik / Absolute!