WYSTËPNIAK

Ongiô Jubal zwróciî sië do mnie z proôbâ o naskrobanie wstëpniaka do kolejnego numeru FA. Sâdziîem, ûe proôba ta byîa skutkiem naduûycia pewnego pîynu, który wîaônie w ramach zakopywania topora wojennego ochoczo konsumowaliômy i sprawë olaîem, ale nie... Kac minâî, a Jubal nadal dopomina sië wstëpniaka. Chce -- to bëdzie go miaî. Tylko za jakie grzechy czytajâc go majâ cierpieê inni Redaktorzy i Czytelnicy?

Wbrew temu, co sobie pomyôlicie -- nie bëdzie w nim wiele o polityce. W odróûnieniu bowiem od pewnego papierowego brukowca mieniâcego sië gazetâ komputerowâ -- Fat Agnus jest fanzinem bardzo porzâdnym i babranie go opisywaniem cyrków jakie wyprawiajâ nasi sejmowi geniusze (zarówno z prawa jak i z lewa -- najlepszym dowodem ostatnia dyskusja na temat konkordatu) mija sië z celem.

Tiaa... tylko, ûe ja (podobno) znam sië wyîâcznie na polityce. I o czym tu pisaê? O Amidze nie mogë -- bo to bëda lamerskie pierdoîy, o zawartoôci tego numeru FA teû nie (po prostu nie wiem, co w nim bëdzie), o zawartoôci poprzednich Fatków teû nie (bo ktoô pomyôli, ûe sië wyûywam i odgrywam). Eureka! (ale nie z Wrzeôni, tylko ta od Archimedesa). Mam! Napiszë o nas, amigowcach... (a dlaczego maîâ litery -- to okaûe sië z lektury).

Niedawno na IRCu dowiedziaîem sië, iû to Magazyn Amiga i ja osobiôcie zniszczyliômy Amigë (komputer) w Polsce. Juû chciaîem udaê sië na pielgrzymkë do Czëstej Chowy na kolanach, aby sië wyspowiadaê z tego haniebnego grzechu (GRZECHU K. - BROWAR RULEZ! :)))), ale zerknâîem na "whois" i poczuîem sië jak Travolta. I KTO TO MÓWI? Osobnik, który sprzedaî Amigë, a z którym po tej operacji îâczy mnie jedynie to, ûe nie lubimy tej samej osoby (z FA zresztâ).

Nie mam nic przeciwko osobnikom zamieniajâcym Amigi na pisuary. Nieszczëôcia chodzâ po ludziach. Tylko, ûe zazwyczaj ten, kogo to dotknëîo, przeûywa (przeûuwa) je w milczeniu nie usiîujâc przedstawiê tego nieszczëôcia jako swojego sukcesu i nie namawia innych, aby dla towarzystwa dobrowolnie poddali sië takiemu samemu cierpieniu.

A tenûe osobnik wypisuje peany na temat peceta i to na amigowskich listach dyskusyjnych, czy na amigowskim IRCu. Tego mu nie wybaczë, bowiem jeôli juû zmieniî poglâdy o 180 stopni to niech prezentuje je na listach pisuarowych (niestety i takie sâ w sieci :(((, a nie denerwuje i tak juû wystarczajâco zdenerwowanych sytuacjâ Amigi ludzi. Takich gnojków (choê ciônie sië na usta inne okreôlenie) bëdë tëpiî zawsze i z caîâ stanowczoôciâ - na wszystkie moûliwe sposoby. A jako stary zgred potrafië byê zîoôliwy, o czym niektórzy mogli sië przekonaê :)))

Przy okazji wychodzi na jaw to, iû w powiedzeniu "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" nie ma ani krzty prawdy. Nawiâzujâc bowiem do "wspólnego wroga" stwierdzam, ûe wolë mieê ômiertelnego wroga w fanatyku Amigi, niû najlepszego przyjaciela w kloniarzu. Mimo ûe z tym pierwszym wiëcej mnie dzieli niû îâczy -- wiem, ûe podobnie jak ja kocha Amigë, i ûe obaj chcemy dla niej dobrze, choê moûe nie odpowiadajâ nam wzajemnie metody jakimi dâûymy do tego samego celu. Ale metody moûna zawsze zmieniê co daje gwarancje dogadania sië w przyszîoôci.

A "przyjaciel" pisuarowiec nie daje ûadnej gwarancji. Jutro zmieni klona na Sony Playstation, a przy kolejnej zmianie poglâdów wyprze sië przyjaúni ze mnâ. A wiem z ûyciowego doôwiadczenia, ûe "byîy" kumpel jako neofita jest gorszy od najgorszego wroga, i to wszëdzie, nie tylko na platformie komputerowej. Natomiast inne przysîowie "PRAWDZIWYCH przyjacióî poznaje sië w biedzie" jest tu jak najbardziej na miejscu.

Aby nie byîo nieporozumieï. Nie kocham Amigi za nazwë (przeciwnie, wydaje mi sië ona nawet nieco pretensjonalna), ale za to, ûe jest komputerem, z którym (w odróûnieniu od "plug and chuj") da sië coô zrobiê i to nawet na najskromniejszej konfiguracji (vide Jubal). A zatem nie przejmujë sië tak bardzo tym co sië dzieje z Amigâ, zwîaszcza, ûe ci, którzy ze mnâ na ten temat dyskutujâ -- nawet jeôli majâ inne zdanie to po jakimô czasie stwierdzajâ, ûe jednak "wyszîo na moje". Od poczâtku np. mówiîem, ûe VISCORP to jedynie zmiana szyldu. A jeôli nawet ten, czy nastëpny wîaôciciel "poîoûy" Amigë ostatecznie -- na pewno znajdâ sië firmy, które nasz komputer bëdâ produkowaê (choê moûe pod innâ nazwâ) podobnie jak i oprogramowanie do niego. Ponadto pozostanie grupa PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓÎ i wrogów (wolë dla higieny psychicznej mieê wielu wrogów niû jednego osobistego kapelana :))). Nie obchodzi mnie takûe to, ûe na wyspach Hula Gula sprzedano w zeszîym roku tylko dwie Amigi, obchodzi mnie natomiast, i to bardzo, ûe tylko jeden dystrybutor w Polsce sprzedaî w pierwszym póîroczu 1996 ponad 2000 Amig. Byê moûe inni dystrybutorzy sâ mniejsi, ale teû coô sprzedali. A te komputery, które sprzedali osobnicy pokroju opisanego wyûej teû nie rozpîynëîy sië w powietrzu. Kupili je nowi Amiganci. I dlatego najwiëkszym moim zmartwieniem obecnie jest dotarcie wîaônie do tych nowych. Stâd opluwana przez was "lameria" w Magazynie Amiga.

Na zakoïczenie coô ku pokrzepieniu serc. Wpadî mi w rëkë miesiëcznik 64er z datâ 6/96. A zatem nadal wychodzi! Ba -- wychodzâ nowe gry i programy dla C64,a nawet reklamowane jest curiosum KARTA TURBO 20 MHZ DO COMMODORE 64! I to wszystko do komputera, który nie jest produkowany od 7 lat!!! Z AMIGÂ W NAJGORSZYM PRZYPADKU BËDZIE TAK SAMO

Koïczâc -- zachëcam do lektury tego numeru Fat Agnusa. Lektury tym ciekawszej iû ze wstëpniaka nie dowiedzieliôcie sië niczego na temat zawartoôci

Marek Pampuch