Uczucia

Pewnego razu pewien naukowiec przeprowadziī waūne doōwiadczenie. Po wielu latach prób udaīo mu siė skrystalizowaź ludzkie uczucia. Otrzymaī kilka gramów wspóīczucia. Miaī nadziejė, ūe jego odkrycie spowoduje, ūe ludzie bėdā mogli dzieliź siė radoōciā, przyjaśniā i miīoōciā w sensie dosīownym, ūe stanā siė dziėki temu lepsi i - byź moūe - bogatsi wewnėtrznie.

Istniaī jednak pewien mankament - uczuź nie moūna byīo wytworzyź sztucznie, potrzebny byī dawca, który pozbywaī siė kawaīka swego jestestwa, aby móc obejrzeź je na dnie sīoika.

W krótkim czasie pewna bogata Firma zainteresowaīa siė wynalazkiem. Naukowcowi zaproponowano wysokā pensjė i wykupienie praw do wynalazku. Miaī on czuwaź nad cyklem produkcyjnym i jednoczeōnie pracowaź nad sztucznym uzyskiwaniem krysztaīów.

Firma rozpoczėīa agresywnā akcjė propagandowā "KUP SOBIE ODWAGĖ!" krzyczaīy caīostronicowe reklamy. Rozgīoōnie radiowe lansowaīy modė na krysztaīy szczėōcia, a w telewizji ojciec pytaī dorastajācā córkė "Ile miīoōci moūe ci on kupiź?"

Odpowiedś rynku byīa zaskakujāca. Wszyscy chcieli kupiź sobie miīoōź, gniew, smutek i radoōź. W punktach usīugowych Firmy codziennie przewijaīy siė rzesze spragnione uczuź najlepszej marki. Zapasy przeznaczone na pierwszy miesiāc sprzedaūy zostaīy rozprowadzone w niespeīna godzinė. To byīa prawdziwa ūyīa zīota.

Zaczėto masowo skupowaź uczucia. Najwyūej ceniono szczėōcie i miīoōź, choź za spokojnā melancholiė teū moūna byīo nieśle zarobiź. Najbardziej zdziwiīa wszystkich chėź, z jakā ludzie pozbywali siė litoōci i wspóīczucia. Robili to tak gwaītownie, ūe aū zagroziīo to Firmie bankructwem. Na jej szczėōcie Rzād zamówiī caīy dotychczasowy urobek, a takūe caīā przyszīā produkcjė krysztaīów. W Sztabie Generalnym uznano, ūe mogā zostaź wykorzystane jako broļ na polu walki. Ūoīnierz po kontakcie ze skondensowanym wspóīczuciem porzucaī karabin, zamykaī siė w sobie, a czasem popadaī w gīėbokā depresjė, bādś przechodziī zaīamanie nerwowe.

Popyt byī tak ogromny, ūe pomimo miliardowych inwestycji nie moūna byīo go zaspokoiź. Coraz wiėcej przychodziīo chėtnych klientów. Coraz wiėcej ludzi kupowaīo coraz wiėksze iloōci uczuź. Pierwszā reakcjā Firmy byīo dosypywanie wypeīniacza w coraz wiėkszych iloōciach. Oficjalnie mówiono o "zbyt duūym stėūeniu", co miaīo ponoź fatalne skutki uboczne. Na niewiele siė to zdaīo - ludzie pozbywali siė caīego dobytku, aby tylko znów móc kupiź sobie chociaū parė gramów krysztaīu szczėōcia.

Zaczėto gorāczkowo szukaź dodatkowego śródīa uczuź. Poczātkowo chciano uzyskaź krysztaīy bólu z szympansa. Próba siė udaīa, lecz po zastosowaniu ich na ochotniku stwierdzono ich wysokā toksycznoōź.

Coraz wiėkszy sztab Naukowców gorāczkowo pracowaī w Firmie, chcāc zsyntetyzowaź choź parė syntetycznych krysztaīów. Poczātkowo wszystkie próby koļczyīy siė fiaskiem, aū któregoō Dnia jeden z mīodych ambitnych Naukowców pokazaī zaskoczonym kolegom ogromny sīoik wypeīniony po brzegi bīėkitnymi drobinami szczėōcia i oznajmiī, ūe znalazī sposób na uzyskiwanie niemalūe nieograniczonych iloōci szczėōcia w najczystszej postaci. Nie udostėpniī jednak nikomu swojej Tajemnicy i po dīugiej naradzie z Szefem otrzymaī stanowisko Drugiego i nieograniczone poparcie.

W parė miesiėcy póśniej Firma podpisaīa z Rzādem porozumienie w myōl którego otrzymywaīa wyīācznoōź na prowadzenie dziaīalnoōci charytatywnej na obszarze caīego Kraju. Schroniska dla bezdomnych Firmy wyrosīy jak grzyby po deszczu. W kaūdym mieōcie powstawaīo przynajmniej jedno.

Ku ogólnemu zdziwieniu bezdomni nie chcieli w nich mieszkaź. Mówili, ūe to "trupiarnie", a nie schroniska i ūe przychodzi siė tam, aby umrzeź. Firma tīumaczyīa to ogólnym wycieļczeniem pensjonariuszy z których rzeczywiōcie czėōź umieraīa w nocy.

Kolejnym krokiem byī pomysī Senatora, aby wszystkich bezdomnych przymusowo umieszczaź w Schroniskach, gdzie "niewātpliwie bėdzie im lepiej niū na ulicy". Pomysī wcielono w ūycie. Od tej pory wszystkie jednostki Policji miaīy prawo po zmierzchu zatrzymaź dowolnā osobė i - jeōli nie mogīa ona udowodniź, ūe ma mieszkanie - umieōciź jā w najbliūszym Schronisku.

W krótkim czasie z ulic miast zniknėli ūebracy i bezdomni wszelkiej maōci. Ludzie ucieszyli siė z takiego obrotu sprawy - na ulicach staīo siė spokojniej i czyōciej. Rzād przyznaī nawet Firmie nagrodė i wsparcie finansowe za wzorowe prowadzenie schronisk.

Po pewnym czasie Firma zaproponowaīa, ūe przejmie od Paļstwa wiėzienia i bėdzie je prowadziīa na wīasny rachunek, w zamian za co bėdzie zwolniona z pīacenia podatku dochodowego. Rzād ochoczo zgodziī siė na tā propozycjė.

W krótkim czasie w kaūdym wiėzieniu pojawili siė przedstawiciele Firmy, a caīa obsīuga zakīadów karnych otrzymaīa etaty w Firmie. I znowu staī siė cud. Opozycja zawsze narzekaīa, ūe wiėzienia sā przepeīnione, ūe panujā w nich nieludzkie warunki. Pod zarzādem Firmy cele ōwieciīy pustkami, a nieliczni wiėśniowie posiadali wīasne cele.

W tym samym czasie zbliūaīy siė kolejne wybory. Senator chcāc zyskaź wyborców ogīosiī "nieustėpliwā walkė z przestėpczoōciā" i w tym celu zgīosiī caīā seriė ustaw majācych zapewniź obywatelom spokój.

Lecz co ja mam z tym wszystkim wspólnego? Niby nic. Dwa tygodnie temu przejechaīem skrzyūowanie na czerwonym ōwietle. Przybyīy w póī godziny sėdzia stwierdziī mojā winė i skazaī mnie na 3 lata wiėzienia. Dopiero jak juū tu siė jest moūna zrozumieź sukcesy Firmy. Wczoraj z goōcia z celi obok wyciāgnėli 3 kilogramy bólu, wiėcej nie dali rady - zmarī. Podobno los mi sprzyja. Bėdzie ze mnie - tak mi mówiā - póī kilo szczėōcia. Dostanė niechybnie "zīoty strzaī". To nie takie zīe w sumie. Oho... muszė koļczyź. Sīyszė kroki na korytarzu...

MIron
Wrocīaw 10.08.96